Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Czy ma ktoś pomysł jak oduczyć piszczenia?
Mój pies odkąd wstaniemy, do momentu wyjścia na spacer (godzina, dwie) potrafi non stop piszczeć! Czasami jest to bardzo trudne do zniesienia. Jeśli piszczenie nie pomaga to podchodzi i trąca nosem. To też nie daje skutku (staramy się go ignorować), więc przestaje trącać nosem, ale piszczy dalej. Gdy nic się nie dzieje (ja np. siedzę przy kompie, mąż w łazience) uspokaja się, ale każdy ruch, jak np. wstanie z krzesła powoduje, że znowu zaczyna piszczeć.
Piszczy też w aucie, w drodze na spacer, ale z tym sobie jakś radzę. Każę mu siadać i zostawać w tej pozycji, co nagradzam smakołykiem. W domu jednak ciężko to zrobić.
Piszczy również przed popołudniowym spacerem.
Dodam, że jako spacer rozumiem tu długi wypad na pola, gdzie gania godzinę, dwie.

Posted

an3czka napisał(a):
Czy ma ktoś pomysł jak oduczyć piszczenia?
Mój pies odkąd wstaniemy, do momentu wyjścia na spacer (godzina, dwie) potrafi non stop piszczeć!
Dodam, że jako spacer rozumiem tu długi wypad na pola, gdzie gania godzinę, dwie.


An3czko, a gdyby tak spacerów było ciut więcej, ale za to ciut krótszych?
Tak sobie pomyślałam tylko... ;)

Posted

Behemot napisał(a):
An3czko, a gdyby tak spacerów było ciut więcej, ale za to ciut krótszych?
Tak sobie pomyślałam tylko... ;)

Problem jest w tym, że na długie spacery jeździmy autem, specjalnie się ubieramy (buty na głęboki śnieg). Odbywają się one zawsze rano (przed pracą męża) i popołudniu (po Jego pracy). Do miejsca spacerów trzeba dojechać autem, a auta mąż używa.
Jak więc widzisz nie da się w innych godzinach:cool1:

Posted

an3czka napisał(a):
Problem jest w tym, że na długie spacery jeździmy autem, specjalnie się ubieramy (buty na głęboki śnieg). Odbywają się one zawsze rano (przed pracą męża) i popołudniu (po Jego pracy). Do miejsca spacerów trzeba dojechać autem, a auta mąż używa.
Jak więc widzisz nie da się w innych godzinach:cool1:


No to rzeczywiście... Rozumiem, że bliżej domu nie macie takiego miejsca, gdzie mogłabyś pójść sama z pieskiem i go wybiegać?

Posted

Behemot napisał(a):
No to rzeczywiście... Rozumiem, że bliżej domu nie macie takiego miejsca, gdzie mogłabyś pójść sama z pieskiem i go wybiegać?

mysle ze niestety niektóre dzielnice juz takie są pozbawione zieleni ale ja jak mam taką sytuacje to z Demonem poprostu biegam a on jest taki zmeczony ze caly czas śpi :D

Posted

An3czka, jedyne co mi przychodzi do głowy, to nagradzanie za niepiszczenie. Czyli, jak już się uspokoi, to trzeba go pochwalić i nagrodzić. Wtedy pewnie znowu zaraz zacznie piszczeć, trzeba przetrzymać, poczekac, aż się uspokoi - i znów pochwała, nagroda.
Stopniowo wydłużać czas od momentu uspokojenia się psa do pochwały/nagrody.
Nagrody musisz przetestowac sama, może niech będzie to to, co pies chce "uzyskać" piszczeniem? Żeby mu pokazac, ze nie tędy droga, uzyska to, ale tylko spokojnym zachowaniem...?

I faktycznie może szybciej zabierajcie go na spacer, choćby na rundkę dookoła bloku?

No i dajcie mu jakieś zajęcie rówinież w domu, kiedy wy akurat się psem nie chcecie/nie możecie zajmować. Może niech sobie w tym czasie jakąś mega kośc obgryza? W kongu dłubie?

Posted

A może psiak kojarzy już,że wasze wstanie z łóżka,a później powrót do domu oznacza spacer,nie może się go doczekać więć piszczy. Postaraj się trochę zmienić rozkład dnia psa,wyprowadzać chociaż na krótkie spacery wokół bloku,czy na jakąś zabawe z piłeczką niedaleko domu. Nagradzaj jak tylko pies przestaje piszczeć i ignoruj jak piszczy.

Posted

Dzięki wszystkim za rady.
Nagradzanie za niepiszczenie wydaje się bardzo sensowne, tylko podczas porannego "zbierania się" może być trudne takie skupianie się na psie, ale spróbuję:p
Poza tym jeśli na chwilę przestanie piszczeć i ja wtedy podejdę do niego, żeby nagrodzić zacznie koncertować od nowa, bo jak już wspomniałam każdy ruch w stylu "wyjście do innego pomieszczenia", "ubieranie się", "wstanie z krzesła" nakręca go.
Zajęcie go kością odpada. Rano nie jest głodny, więc kości nie zje.
Spacer na siku przed spacerem dłuższym byłby ok, tylko pracujemy nad uspokojeniem jego agresywnych zapędów (psy i czasami ludzie), a cholera, poranne godziny to te, w których najwięcej piesków wychodzi na siusiu. Poza tym masa ludzi na klatce się kręci, a Basco nie jest jeszcze gotowy, żeby stawić temu czoła:lol:
Klaudia:-) Rozkładu dnia zminić się nie da, bo jak już pisałam na spacer długi (jeden i drugi) jest wywożony. Auto do pracy bierze mąż...
Poza tym jaki wpływ na piszczenie w domu miałyby mieć zabawy piłeczką koło bloku?
-I tak to odpada, bo na osiedlu Basco jest w kagańcu i doskonale wie, że piłki w dziób nie chwyci, więc się nią nie interesuje.

I bądź tu mądry...:roll:

Posted

an3czka napisał(a):
Poza tym jeśli na chwilę przestanie piszczeć i ja wtedy podejdę do niego, żeby nagrodzić zacznie koncertować od nowa, bo jak już wspomniałam każdy ruch w stylu "wyjście do innego pomieszczenia", "ubieranie się", "wstanie z krzesła" nakręca go.

Domyślam się :evil_lol:

Spacer na siku przed spacerem dłuższym byłby ok, tylko pracujemy nad uspokojeniem jego agresywnych zapędów (psy i czasami ludzie), a cholera, poranne godziny to te, w których najwięcej piesków wychodzi na siusiu.

To może należy po prostu póxniej wstawać? ;) Żeby pies nie musiał się bezczynnie snuć po mieszkaniu aż dwóch godzin?

Posted

asher napisał(a):

an3czka napisał(a):
Spacer na siku przed spacerem dłuższym byłby ok, tylko pracujemy nad uspokojeniem jego agresywnych zapędów (psy i czasami ludzie), a cholera, poranne godziny to te, w których najwięcej piesków wychodzi na siusiu.


To może należy po prostu póxniej wstawać? Żeby pies nie musiał się bezczynnie snuć po mieszkaniu aż dwóch godzin?

A może wstawać wcześniej i skoczyć psa odsikać, zanim zacznie się ruch w okolicy. Ja mu się nie dziwię, że piszczy, skoro musi czekać godzinę, dwie po przebudzeniu na możliwość wysikania się... :roll:

Posted

Nie wyjaśniłam. Ja mu nie każę czekać dwie godziny na wysikanie się. Siura na tarasie. Mamy ogromny taras porośnięty trawą. Poza tym to raz są dwie godziny, raz godzina, różnie. Zależy od tego, jak "szybko" mąż zwlecze się z łóżka.

Posted

an3czka napisał(a):
Nie wyjaśniłam. Ja mu nie każę czekać dwie godziny na wysikanie się. Siura na tarasie. Mamy ogromny taras porośnięty trawą.

A widzisz, to bardzo ważne wyjaśnienie. A kupka? :cool3:
[SIZE="1"]Swoją drogą... :hmmmm: na tarasie mówisz? Że niby ogromny i porośnięty trawą? :hmmmm: I jak się miewa trawa?
;)

Posted

coztego napisał(a):
A widzisz, to bardzo ważne wyjaśnienie. A kupka? :cool3:
Swoją drogą... :hmmmm: na tarasie mówisz? Że niby ogromny i porośnięty trawą? :hmmmm: I jak się miewa trawa?
;)

Kupę robi dopiero koło południa. To stała pora.
Ja po prostu wiem, że on piszczy w związku z tym spacerem. Im bliżej wyścia, tym jest bardziej podniecony (drapie się, itp.)
Połowę tarasu mam porośnięta trawą, która miewa się źle, a jeszcze gorzej dwie tarasowe tuje:lol:
Vidge napisał(a):
Basculec ma wewnętrzny zegarek;-) an3czka a od kiedy on Ci tak piszczy? teraz jest sporo cieczek,a one też wywołują piszczenie.

Myślałam o tym, ale on na zewnątrz zachowuje się normalnie, jak zawsze.
Poza tym przy okazji porannego spaceru nie ma wogóle styczności z osiedlowymi trawnikami, bo nie wychodząc z budynku na zewnątrz, przechodzimy do garażu, z którego jedziemy prosto w pole:niewiem:

Posted

an3czka napisał(a):
Dzięki wszystkim za rady.
Nagradzanie za niepiszczenie wydaje się bardzo sensowne, tylko podczas porannego "zbierania się" może być trudne takie skupianie się na psie, ale spróbuję:p
Poza tym jeśli na chwilę przestanie piszczeć i ja wtedy podejdę do niego, żeby nagrodzić zacznie koncertować od nowa, bo jak już wspomniałam każdy ruch w stylu "wyjście do innego pomieszczenia", "ubieranie się", "wstanie z krzesła" nakręca go.
Wobec tego może pomyślisz o tym, aby wprowadzić klikerek :p ?
Klikerem natychmiast zaznaczysz ciszę bez konieczności podchodzenia do psa. Pies sam podbiegnie do ciebie po nagrodę :lol: .
Oczywiście, najpierw musisz pieska nauczyć, że klik = nagroda ;)

poza tym, może warto wyjść z psiakiem jeszcze na kilka krótkich spacerków? - samo wyjście na spacer nie będzie dla psa już tak niesamowicie ekscytujące, jak do tej pory, jeśli włączycie w to również krótkie "rundki" wokół bloku
bo przypuszczam, że taki długaśny spacer to dla psa ogromna atrakcja - po prostu nie może się jej doczekać :)

Posted

Piszczy bo chce na pole i to mu skutkuje bo w końcu wychodzi. Teraz trzeba mu wytłumaczyć że dojście do celu, czyli wyjście na spacer, to bycie cicho (na początku chwile, potem stopniowo mu ten czas wydłużać).
Ja bym zaczęła "od końca" - ubieram się biorę smycz do ręki, pies wariuje, my go olewamy, kiedy się tylko uspokoi (2 sek.) wychodzimy z nim na chwile. I tak przez kilka tygodni (miesięcy) Szkoda że ma już nawyk piszczenia, szkoda że nie próbowaliście zając się problemem wcześniej. Teraz też się da to odkręcić, ale wymaga to anielskiej cierpliwości i zatyczek do uszu
Dobrze też nieco zmienić psu plan dnia. Wychodzić kiedy on się tego nie spodziewa i kiedy jest cicho.

Posted

I-w-o-n-a napisał(a):
Piszczy bo chce na pole i to mu skutkuje bo w końcu wychodzi. Teraz trzeba mu wytłumaczyć że dojście do celu, czyli wyjście na spacer, to bycie cicho (na początku chwile, potem stopniowo mu ten czas wydłużać).
Ja bym zaczęła "od końca" - ubieram się biorę smycz do ręki, pies wariuje, my go olewamy, kiedy się tylko uspokoi (2 sek.) wychodzimy z nim na chwile. I tak przez kilka tygodni (miesięcy) Szkoda że ma już nawyk piszczenia, szkoda że nie próbowaliście zając się problemem wcześniej. Teraz też się da to odkręcić, ale wymaga to anielskiej cierpliwości i zatyczek do uszu
Dobrze też nieco zmienić psu plan dnia. Wychodzić kiedy on się tego nie spodziewa i kiedy jest cicho.

Iwona problem w tym, że to piszczenie nasiliło się niedawno.
Dziś niespodziewanie Przemek wyszedł z nim na krótki spacer (przed tym długim) i to nie pomogło. Chwilę po powrocie piszczał (choć nie było to tak bardzo nasilone) znowu.
Wybitnie też piszczał w aucie:roll:

Posted

Zmienialiście mu diete? Ma kontakt z sukami w cieczce?
A co by było jakbyś cię nie pojechali na ten długi spacer? Piszczałby przez cały dzień?
Piszczy w auci jak jedziecie gdzie indziej?

Posted

I-w-o-n-a napisał(a):
Zmienialiście mu diete? Ma kontakt z sukami w cieczce?
A co by było jakbyś cię nie pojechali na ten długi spacer? Piszczałby przez cały dzień?
Piszczy w auci jak jedziecie gdzie indziej?

Nie zmieniliśmy diety. Z tą cieczką to jest tak, że jego "dziewczynie" Nice zaczęła się cieczka. Nim to się jednak stało Nika zaczęła pachnieć specyficznie i Basco bardzo reagował. Oczywiście nie spotykają się od tego czasu-od jakiegoś tygodnia. Sama pomyślałam, że mógł się zakochać. Właściwie pogorszył mu się apetyt...:roll:
Nie wiem co by się stało, gdyby długiego spaceru nie było, bo codziennie biega. Nie było nigdy takiej sytuacji, żeby spacer się nie odbył. Zdarzało się natomiast, że spacer się opóźniał i Basco robił się niecierpliwy. Tzn. nie było pisków, ale takie nerwowe, typowe zachowania niewybieganego psa.
Raczej nie jeździmy z nim autem w innym celu niż spacerowym. "Dawniej" jednak nie reagował takim piszczeniem. Zaczynało się dopiero wtedy, gdy widział pola, albo gdy jechaliśmy znajomą drogą do pól prowadzącą (kojarzył trasę).
Często też były sytuacje, że jadąc na spacer załatwialiśmy coś przy okazji i Basco wtedy grzecznie leżał w bagażniku.
Coraz bardziej przekonuję się do cieczki Niki jako przyczyny. Jeśli to jest to, to ile może potrwać taki stan?

Posted

Wiesz, w sumie sama sobie odpowiedziałaś na pytanie :-)
"Raczej nie jeździmy z nim autem w innym celu niż spacerowym. "Dawniej" jednak nie reagował takim piszczeniem. Zaczynało się dopiero wtedy, gdy widział pola, albo gdy jechaliśmy znajomą drogą do pól prowadzącą (kojarzył trasę)."

Raz - auto kojarzy mu się ze spacerem i dlatego jest taki niecierpliwy, dwa - piszczał ja byliście 10 minut od miejsca przeznaczenia, 15 minut, godzine, a teraz piszczy zaraz po przebudzeniu więc to mu się rozwijało jakiś czas, tym bardziej że za to piszczenie był nagradzany - piszczał i "dostawał" w nagrode spacer.
Cieczka znajomej suki dodatkowo wpływa na pobudzenie psa.
Ja bym go zaczeła wyciszać - może pobawicie się w tropienie? Próbowałas z nim kiedyś usiąśc na ławce w parku i siedzieć jakiś czas? Jest w stanie się wyciszyć i położyć spokojnie? Poza tym to jest tak że im więcej ma pies ruchu tym bardziej się staje pobudzony.

Posted

I-w-o-n-a napisał(a):
Wiesz, w sumie sama sobie odpowiedziałaś na pytanie :-)
"Raczej nie jeździmy z nim autem w innym celu niż spacerowym. "Dawniej" jednak nie reagował takim piszczeniem. Zaczynało się dopiero wtedy, gdy widział pola, albo gdy jechaliśmy znajomą drogą do pól prowadzącą (kojarzył trasę)."

Ale jeszcze niedawno normalnie przejeżdżał przez miasto, zostawał w aucie sam. W przeciągu kilku dni taka zmiana?

Raz - auto kojarzy mu się ze spacerem i dlatego jest taki niecierpliwy, dwa - piszczał ja byliście 10 minut od miejsca przeznaczenia, 15 minut, godzine, a teraz piszczy zaraz po przebudzeniu więc to mu się rozwijało jakiś czas, tym bardziej że za to piszczenie był nagradzany - piszczał i "dostawał" w nagrode spacer.

Nie. Nie było tak, że piszczał najpierw 10 minut wcześniej, potem 15, etc. Stawał się "pobudzony" w momencie gdy rozpoznawał drogę lub gdy byliśmy już prawie na miejscu. To było zawsze w tych samych sytuacjach. Nagle (kojarzę to ze spotkaniem z "pachnącą" Niką) zaczął bardzo piszczeć w domu przed spacerem i w aucie, niezależnie gdzie jedziemy. Podejrzewam, że on liczy na to, że się z nią spotka na spacerze. Nie wiem.
Coraz bardziej jestem przekonana, że ma to związek z Niką...

Cieczka znajomej suki dodatkowo wpływa na pobudzenie psa.
Ja bym go zaczeła wyciszać - może pobawicie się w tropienie? Próbowałas z nim kiedyś usiąśc na ławce w parku i siedzieć jakiś czas? Jest w stanie się wyciszyć i położyć spokojnie?

Nie. Pracuję nad minimalizowaniem jego pobudzenia w stosunku do psów. Wpuszczenie go w miejsce, gdzie jest ich masa nastąpi ewentualnie za jakiś czas. Na dzień dzisiejszy Basco fajnie reaguje z pewnej odległości. Takie wejście do parku nie byłoby moim zdaniem korzystne.

Poza tym to jest tak że im więcej ma pies ruchu tym bardziej się staje pobudzony.

Basco przy obecnej pogodzie łącznie biega około 2-3 godziny w trakcie dwóch spacerów. To nie jest dużo. Poza tym to wyżeł. Musi się wybiegać i "natropić" w swoim naturalnym środowisku pracy.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...