NatiiMar Posted March 22, 2010 Posted March 22, 2010 Dlatego tez napisałam,że czasem to sie udaje. Ja sama miałam przyjemność pracowac z psem półdzikim i wiem,że taka praca często ma sens. Dlatego warto spróbować.Ale jednak wiele przypadków ucieczek mówi samo za siebie. Quote
millarca Posted March 22, 2010 Posted March 22, 2010 Kira-F napisał(a):Hej. Na początek się przywitam może ;-) Robicie tu naprawdę mnóstwo dobrego, dzięki że jesteście! Specjalnie się zarejestrowałam żeby zadać to jedno pytanie - bo nie za bardzo rozumiem: Dlaczego uśpienie miałoby być lepsze niż potencjalna ucieczka...? Mam niejasne wrażenie, że zabicie psa nijak nie może być dla niego lepsze niż zwianie na wolność i życie tak jak żył wcześniej. Ok, BYĆ MOŻE coś mu się stanie. Ale to BYĆ MOŻE. Jeśli się go uśpi - to NA PEWNO ZDECHNIE. Widzisz, pies NA PEWNO kiedyś zakończy życie niezależnie od tego, czy go się uśpi, czy nastąpi to w sposób naturalny. Według mnie znacznie ważniejsza jest jakość życia niż jego długość. Pies, który ucieknie najprawdopodobniej zginie w męczarniach - zostanie postrzelony przez myśliwych, potrącony przez samochód, rozchoruje się i nie otrzyma pomocy weterynaryjnej, itd. Wcześniej czy później najprawdopodobniej czeka go wielogodzinna agonia w bólu. Albo zostanie schwytany przez hycla i skończy jeszcze gorzej. Na pewno ludzie nie pozwolą mu żyć sobie spokojnie na wolności. Quote
Jola i Czterołapy Posted March 22, 2010 Posted March 22, 2010 Dziwi mnie kierunek tej dyskusji. Wydaje mi się, że jeżeli jest dom dla psa i człowiek, który chce z nim pracować, to trzeba dać psu szansę. Gdyby nie dano szansy Trotterkowi, z którym AnkaRa pracuje już 2,5 roku, to nie byłoby Trotterka. Wczoraj minęły 2 lata mojej pracy z Sarinką, która chyba nigdy nie pozbędzie się lęku przed obcym człowiekiem... Sari bardzo zmieniła sie w ciagu tych 2 lat. Nie jest już przerażonym psim nieszczęściem. Dostała od losu szansę i wykorzystała ją. Potrafi bawić się pluszakami, przychodzi na pieszczoty, toleruje obecność opiekuna w czasie jedzenia. Powoli, ale zmienia się na lepsze. Uważam, że Biszkopcik też zasługuje na swoją szansę :) Quote
Kira-F Posted March 22, 2010 Posted March 22, 2010 millarca napisał(a):Widzisz, pies NA PEWNO kiedyś zakończy życie niezależnie od tego, czy go się uśpi, czy nastąpi to w sposób naturalny. Według mnie znacznie ważniejsza jest jakość życia niż jego długość. Pies, który ucieknie najprawdopodobniej zginie w męczarniach - zostanie postrzelony przez myśliwych, potrącony przez samochód, rozchoruje się i nie otrzyma pomocy weterynaryjnej, itd. Wcześniej czy później najprawdopodobniej czeka go wielogodzinna agonia w bólu. Albo zostanie schwytany przez hycla i skończy jeszcze gorzej. Na pewno ludzie nie pozwolą mu żyć sobie spokojnie na wolności. Zgadzam się, że jakość bywa (bo nie zawsze jest) ważniejsza. Nie zgadzam się jednak z tym, że siedzenie w kącie schroniska, cały czas w zamknięciu - jest tą "wyższą jakością" w stosunku do możliwości swobodnego biegania po lesie. "Najprawdopodobniej" to nadal nie to samo co "na pewno" - jedyne "na pewno" zaś jest w przypadku uśpienia. To takie trochę "zabijemy go, bo możliwe, że za jakiś czas ktoś go zabije" - wybacz, nie zgadzam się z takim podejściem. Tak, może i kiedyś wpadnie pod samochód albo zastrzeli go myśliwy. Ale wtedy jego ostatni dzień będzie swobodnym bieganiem po lesie i wygrzewaniem się na słońcu, a nie kuleniem się ze strachu w kącie. I to właśnie moim zdaniem jest lepsza jakość życia. Może skrzywiona jestem, bo swego czasu pomieszkiwał u mnie wilk. Taki pół-klasyczny, chyba mieszaniec z owczarkiem niemieckim, ale ewidentnie wilk. Pomieszkiwał to najlepsze określenie, bo nigdy nie został na stałe. Wpadał przez parę lat, czasami nawet sypiał ze mną w łóżku, ale zostać na stałe nie chciał nigdy. I nie był nieszczęśliwy. Quote
Kira-F Posted March 22, 2010 Posted March 22, 2010 Jola+Rani+Sari napisał(a):Dziwi mnie kierunek tej dyskusji. Wydaje mi się, że jeżeli jest dom dla psa i człowiek, który chce z nim pracować, to trzeba dać psu szansę. Gdyby nie dano szansy Trotterkowi, z którym AnkaRa pracuje już 2,5 roku, to nie byłoby Trotterka. Wczoraj minęły 2 lata mojej pracy z Sarinką, która chyba nigdy nie pozbędzie się lęku przed obcym człowiekiem... Sari bardzo zmieniła sie w ciagu tych 2 lat. Nie jest już przerażonym psim nieszczęściem. Dostała od losu szansę i wykorzystała ją. Potrafi bawić się pluszakami, przychodzi na pieszczoty, toleruje obecność opiekuna w czasie jedzenia. Powoli, ale zmienia się na lepsze. Uważam, że Biszkopcik też zasługuje na swoją szansę :) Też tak myślę. Doprowadzenie Sońki do stanu używalności zajęło mi ładne parę lat, a i tak do tej pory pryska, a na każdego obcego na wszelki wypadek reaguje warczeniem i szczerzeniem zębów, dopóki nie upewni się, że nic jej nie zamierza zrobić. I co z tego? Od 10 lat mieszka ze mną, w domku, z ogrodem, codziennie biega za patykami i piłką, ma pełną michę, regularne szczepienia, swój fotel i towarzystwo do zabawy. Charakter ma wredny, ale ja też. Świetnie się zgrałyśmy. Czasami potrzeba po prostu, żeby swój trafił na swego ;-) Wredna Sonia trafiła na wredną mnie - i sobie ułożyłyśmy wzajemne stosunki, w życiu nie miałam tak bliskiej relacji z żadnym zwierzęciem. Biszkopt-samotnik trafił na Mikołaja-samotnika - i też myślę, że się dogadają. Ja chciałam tylko poruszyć jeden temat jeśli można... Różnica między schroniskiem a domem Mikołaja jest taka, że w tym drugim będzie miał "swojego" człowieka, przez cały czas tego samego. Będzie miał spokój i czas na to, żeby dojść do wniosku, że nie taki człowiek zły jak dotąd sądził. Sonia przekonała mnie, że to, że pies nie lubi obcych nie znaczy, że się do "swojego człowieka" nie przywiąże - bo to jest inna relacja, to już nie ktoś, kto wpada na trochę, ale stały element otoczenia. I ten element nie krzywdzi, więc można poczuć się bezpieczniej. W schronisku tak się nie da ze względu na warunki - psów jest dużo, ludzi mało, otoczenie mało przyjazne... A co do możliwości ucieczki - to ja na podstawie swojego doświadczenia z pryskającym psem, nie wychodziłabym przez jakiś czas z Biszkoptem na dwór. Ani na smyczach, ani tym bardziej luzem na ogród. Najpierw podstawowe zaufanie, dopiero potem wspólne wyjścia, coraz dłuższe. Bo szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie jak by to miało wyglądać - wypuścić go na ogród i potem co, łapać siłą i ciągnąć do domu...? Przecież to dokładna odwrotność spokoju i poczucia bezpieczeństwa... Quote
bea_204 Posted March 23, 2010 Posted March 23, 2010 Uważam, że Biszkopcik powinien zamieszkać z człowiekiem, który chce go adoptować i się nim zająć. To jest najlepsze rozwiązanie. Quote
Jola i Czterołapy Posted March 23, 2010 Posted March 23, 2010 Kira-F napisał(a):Też tak myślę. A co do możliwości ucieczki - to ja na podstawie swojego doświadczenia z pryskającym psem, nie wychodziłabym przez jakiś czas z Biszkoptem na dwór. Ani na smyczach, ani tym bardziej luzem na ogród. Najpierw podstawowe zaufanie, dopiero potem wspólne wyjścia, coraz dłuższe. Bo szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie jak by to miało wyglądać - wypuścić go na ogród i potem co, łapać siłą i ciągnąć do domu...? Przecież to dokładna odwrotność spokoju i poczucia bezpieczeństwa... Na sam początek dobry jest kojec (zadaszony!) z budą w środku. Proponuję posiedzieć z psem w kojcu. Kiedyś w końcu pies wyjdzie z budy, mimo że człowiek jest w kojcu. Potem oswajanie z dotykiem i podnoszeniem, żeby można było przenieść psa z kojca do domu (na rękach!). Pies poznaje dom, przenosimy go do kojca. Dopiero potem obroża+szelki i smycz z 2 karabinkami, tak chodzimy z kojca do domu i odwrotnie, a potem po ogrodzonym terenie. Kiedy pies będzie już chodził z opiekunem na smyczy, to dalej pójdzie "z górki" ;) Quote
NatiiMar Posted March 23, 2010 Posted March 23, 2010 Z tym podnoszeniem to trzeba bardzo ostroznie i nie za szybko. Lęk jest najczęstszą przyczyna agresji u psa...można ładnie się załatwić,a psie zęby potrafią wiele..... Quote
Kira-F Posted March 23, 2010 Posted March 23, 2010 Dobra, czy ktoś wie o co chodzi? Do schroniska zadzwoniła dziewczyna z GL, która zajmuje się psami. Usłyszała podobno, że Mikołaj wcześniej brał jakiegoś Labradora, ale go oddał bo bał się o swoje małe dziecko - i dlatego nie chcą mu dać tego psa. Jest to bzdura, Mikołaj nie ma własnej rodziny, a o istnieniu tego schroniska dowiedział się ode mnie. Druga sprawa - podobno pies na filmie to RUDY (co jest ciekawe, bo on nie jest wcale rudy) - i nie było chętnych do jego adopcji. Co też jest bzdurą, bo chętny był, Mikołaj właśnie. Tego psa konkretnego chciał. Dyrektorka zgodnie z relacją, którą usłyszałam, powiedziała też podobno, że wolontariuszka, która wrzuciła ogłoszenie i film... pomyliła psy. I że już tam nie przychodzi. Wybaczcie, ale ta sprawa śmierdzi mi na kilometr. Czy ktoś z Was jest w stanie się zorientować na miejscu o co u licha ciężkiego chodzi? Bo ja sobie zaraz chyba druknę fotki psa i tam pojadę. Może Biszkopta po prostu JUŻ uśpili, a teraz jak się głośno zrobiło to próbują tuszować sprawę? Sorki, zdezorientowana jestem, a to, co się dzieje, to paranoja jakaś. Czy ktoś mógłby sprawdzić co tak naprawdę jest grane? Nikt się nie wypiera tego, że Biszkopt jest w schronisku, Quote
filcant Posted March 23, 2010 Posted March 23, 2010 to jak naprawdę dziwna sprawa. Pineska niby do schronu już nie przychodzi, całkiem pomyliła psy, pan Mikołaj oddawał labradora... kto jest jeszcze wolontariuszem w Tczewie i może powiedzieć więcej? czy Pineska już "poleciała" ?! nikt nie uwierzy, jak napiszecie, że pies nagle stał się agresywny i trzeba było go uśpić... Quote
Pinesk@ Posted March 23, 2010 Author Posted March 23, 2010 Jutro jestem osobiście w schronisku żeby wszystko wyjaśnić. Filcant poleciało PW. Pan Mikołaj od naszego labka Boja to inny człowiek- ten od Boja mieszka w Tczewie w bloku i ma rodzinę a p. Mikołaj z GL - Poznań, dobrze kojarzę? Także to dwie inne osoby. Biszkopt= Rudi- tak wołali na niego pracownicy Do schroniska chodzę i nie zamierzam przestac jak na razie. To, ze nie byłam przez tydzień nie oznacza, że zrezygnowałam. Quote
filcant Posted March 23, 2010 Posted March 23, 2010 bardzo się cieszę :) mamy ostatnio złe doświadczenia ze schronami :( Quote
AlfaLS Posted March 23, 2010 Posted March 23, 2010 Rzeczywiście coś dziwne to wszystko:shake:. Mam w zasadzie doświadczenie jakieś tylko z tyskim schronem ale ja też adoptowałam "psa nieadopcyjnego" i to od lat. Też byłam ostrzegana że nic z tego nie będzie. Ale cierpliwość, serce i chęć dania szansy psu naprawdę dają efekty. Psy to mądre zwierzęta i jak widzą szansę na lepsze życie to najczęściej ją wykorzystują:lol:. I tak jak większość nigdy się nie zgodzę ze stwierdzeniem że lepiej zwierzę uśpić /czytaj zamordować/ czy trzymać całe jego życie za kratami niż zaryzykować i dać mu szansę.........Nie można z góry zakładać, ze ucieknie, że samochód go przejedzie że go zastrzelą .......to bez sensu. A może za rok, dwa to będzie najlepszy przytulak w Poznaniu???????? Trzeba dać też szansę temu człowiekowi, który chce Biszkopta adoptować i z nim pracować. Skoro myśli że potrzebny będzie behawiorysta to znaczy że zdaję sobie sprawę z kłopotów Biszkopta i chce mu pomóc. Dlaczego im obu odbierać tą szansę???????? Quote
Plicha Posted March 23, 2010 Posted March 23, 2010 Nie no, zaniemówiłam jak przeczytałam propozycje uśpienia psa. Obejrzałam nakręcony filmik i to co widzę to jest po prostu bojażliwy, wycofany pies. Nic nowego, mnóstwo jest takich psów. I tylko dlatego ma zostać uśpiony? Zdrowy, młody pies? Czy ja to czytam na dogomanii gdzie ludzie staraja sie wyprowadzać na prostą nawet bardzo agresywne psy? Moze osoba, która to pisała robiła to w dobrej wierze ale widząc psa na filmie i czytajac takie sugestie aż się we mnie zagotowało. Quote
Pinesk@ Posted March 23, 2010 Author Posted March 23, 2010 Propozycje uśpienia? Pies miał zostać uśpiony- nie ja proponowałam, nikt nie proponował taka była odgórna decyzja, jednak po przemyśleniu pies ZOSTAJE, jest umówione spotkanie z behawiorystą, który ma ocenic jak postępowac z psem dalej, jak z nim pracowac. Pies bojaźliwy ale i niezsocjalizowany z otoczeniem, jako szczeniak prawdopodobnie zył sam, radził sobie sam i żył jako wolny pies. Parę postów wcześniej i na pierwszej jest to napisane. Praca z nim będzie bardzo długa. Quote
Plicha Posted March 23, 2010 Posted March 23, 2010 [quote name='millarca']Nie chcę nikomu wylewać kubla zimnej wody na głowę, ale jeśli prawdą jest to co napisałyście wcześniej: Ja bym się poważnie zastanowiła, czy uśpienie nie jest dla Biszkopta najlepszym wyjściem. Pamiętajcie, co spotkało Rudkę, a była o wiele bardziej zsocjalizowana niż Biszkopcik: http://www.dogomania.pl/threads/173615-Polsko-pomA-A-PrzyA-AE-cz-siAE-do-poszukiwaA-Rudki-Ona-moA-e-byAE-wszAE-dzie Pinesko ja miałam na myśli ten post, wiem ze Biszkopcik miał być uśpiony bo śledzę jego wątek. Wiem że ty chcesz go uratować i wierzę że taki pies moze wyjść na prostą. Quote
Pinesk@ Posted March 23, 2010 Author Posted March 23, 2010 Oj, w takim razie przepraszam Plicha :oops: Quote
Plicha Posted March 24, 2010 Posted March 24, 2010 Nie ma za co :) czekam na wieści co tam u Biszkopcika :) Quote
Jola i Czterołapy Posted March 24, 2010 Posted March 24, 2010 Do góry Biszkopciku! Mam nadzieję, że Pinesk@ znajdzie Cię dzisiaj w schronie, że nie zniknąłeś ;) Quote
Pinesk@ Posted March 24, 2010 Author Posted March 24, 2010 Nasz Biszkopt, który nazywany jest Rudim, został przeniesiony na zewnątrz gdzie jest ciszej niż w budynku do nowej koleżanki. Ma się dobrze, nic mu już nie grozi i niedługo czeka go spotkanie z behawiorystą. :) Quote
Plicha Posted March 24, 2010 Posted March 24, 2010 To super :) A co z tym domkiem, który chciał Biszkopcika adoptować? Nadal jest zainteresowany? Quote
Kira-F Posted March 24, 2010 Posted March 24, 2010 Plicha napisał(a):To super :) A co z tym domkiem, który chciał Biszkopcika adoptować? Nadal jest zainteresowany? Tak, ale z lekka zdezorientowany tym, co się dzieje. Fajnie byłoby, gdyby udało się coś ustalić. Quote
Plicha Posted March 24, 2010 Posted March 24, 2010 Mam nadzieję ze domek się nie zniechęci, i Biszkopcik trafi w dobre rece. Quote
bea_204 Posted March 24, 2010 Posted March 24, 2010 Modle się do Pana Boga o to aby Biszkopcika pokochała i zabrała wspaniała rodzina. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.