Jump to content
Dogomania

Powrót! Roxy, Igor(berny) i Oliver, zapraszają;)


Recommended Posts

Posted

Jak nauczyłam ją parę sztuczek do tańca z psem, tak gdy ma okazje to je używa :evil_lol:. Turla się, obraca, skacze, podaje na przemian łapy gdy coś chce, ciagle przechodzi miedzy nogami, chodzi do tyłu. Takie chodzenie do tyłu jest psu bardzo przydatne. Roxy ładnie operuje zadem i aby wyjść z jakiejś ścieżki nie musi cała sie obracać i taranować wszystko dokoła tylko ładnie się cofnie.

Powiem te, ze mój kochany, spokojny, ostrożny, pilnujący porządku Iguś robi postępy:cool3:. On omija każda kałuże, jak zamoczy łapkę to jets to normalnie tragedia! Normalnie to cały czas ubolewa nad tym, ze woda jest mokra:evil_lol:. A dzisiaj co? Wszedł do rzeki!:multi:.
No, szczerze mówiac na początku musiałam mu pomóc i użyć drastycznych środków:evil_lol:. Nie mogłam dotrzeć do niego ni prośbą ni groźbą to go po prostu zepchnęłam do miejsca gdzie podeszła woda ale jest tam dużo roślin wydeptanych przez Roxy, bo panna sobie tam leży wycieńczona ze spaceru. Musiałam podjąć to ryzyko, ze albo się przekona, albo zrazi do końca życia. Jednak ten zamiast szybko wyskakiwać postał troche w wodzie i ją sobie pił. Potem tuż pod mostem sam z siebie wszedł do wody :loveu:, później znowu zszedł sam w tamto miejsce gdzie go zepchnełam, wiec sie nie zraził:multi:.
Oczywiscie nie ma tak, ze wchodzi do wody i już sobie pływa, bo nawet Roxy nie przeopada za samym pływaniem. Zmoczył sobie tylko łapy do łokci i trochę futra na klacie i brzuchu. Ważne, że jest jakis postęp i mam nadzieję, ze jutro też wejdzie:multi:


Roxy urwała swoja ukochana piłeczkę na sznurku:placz: muszę kupić nową:placz:
Oto pozegnalne zdjecia, jeszcze całej piłeczki :-(:

  • Replies 501
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • 2 weeks later...
Posted

Jakby ktoś pytał to wakacjuje sobie:lol:.

A tak na serio to nie było mnie przez tydzień bo... mój dziadek zmarł.
Miał raka wątroby, jaklo, że był słaby nie mogli stosować chemioterapii.
Pojechał do pewnego szpitala na wzmocnienie organizmu, niby było dobrze, ale w trzy dni nastąpiło pogorszenie i 27 zmarł...
Nagle. Chorobę wykryto 4 tygodnie temu, tydzień był w jednym szpitalu, potem parę dni w domu, a potem parę dni w tamtym szpitalu na wzmocnienie.
mam bardzo duża rodzinę, dziadek był bardzo znany, był też wiele lat radnym w kościele wiec trzeba było wynająć sale, przygotować pogrzeb i stype na wtorek.

Stypa była przygotowana na 100 osób, jeszcze krzesła były dostawiane, a w sali byli tylko przyjezdni-rodzina. Wystarczy dodać jeszcze sąsiadów z mojej miejscowości, znajomych z pobliskich. Tyle osób ile było w kościele na mszy można zobaczyć tylko na pasterce.

Następnego dnia wyjechała moja siostra do Anglii i został wujek z ciocią którzy mieszkają w Hucie-Krakowie. Wiec trzeba było sie wszystkim zająć, że bywałam na internecie ale tylko teoretycznie. Musze jeszcze zapłacić Fonie za podkładkę, miałam to zrobić w zeszłym tygodniu, wiec muszę wysłać jutro i ja przeprosić, że tak długo to trwało.

Kupiłam sobie też dwie książki "Kliker-skuteczne szkolenie" i "Aby mój pies był zdrowy". Długo sie zastanawiałam, ale to był dobry wybór.
W piątek byłam z Roxy u weterynarza.
Ma typowe objawy alergii- łzawiące oczy, czerwone palce.
Dostała krople i kropie jej gdy łzawi.
Poza tym to ma coraz mniej krost i 'śniegu' na skórze, sierść ładnie rośnie.
Uszy ma czyste, juz nei ma grzybów i bakterii.
Pamiętacie ile ostatnio ważyła? 56kg.
Wszyscy cały czas mówili 'schudła, schudła'.
Roxy na wagę i ile waży? 56kg...
Kupiliśmy też na od robaczywienie- 6 tabletek- istnie końska dawka:shake:.
Potem kupiliśmy kaganiec i karmę- BELCANDO ryż z jagnięciną- dla alergików i mnie kaloryczna.

Powoli ją przestawiamy na nią z domowego jedzenia bo 15.08 jadę z nią na obóz i nie mam zamiaru tam gotować, na dodatek ma schudnąć w końcu.
Chce też kupić karmę Igorowi i Oliverowi. Tylko tańsza, ale dobrą, bo dla taty BELCANDO to i tak drogo, a żeby go przekonać muszę się z karmami dla całej trójki zmieścić w 10-12zł dziennie. Roxy nie mogę znowu przestawiać na nową karmę, aby znów nie zareagowała mi alergicznie jak na to świństwo ACANE. Wiec zastanawiam się nad karmą BRIT dla Igor i Olivera.
Co o tym myślicie?
Teraz tylko tatę przekonać trza.
Co tam jeszcze.
Znowu szkole Olivera, klikerowo. Roxy natomiast przypominam i utrwalam dawne komendy ze szkolenia + uczę nowych sztuczek. Igora chce tylko nauczyć przychodzenia na zawołanie, abym mogła go spuszczać na spacerach, a ostatnio mi zwiał :mad:.
A Roxy ma nowych kumpli i kumpele których spotka na spacerach:cool3:. Nie codziennie, zależy kto o której wyjdzie na spacer, a gdy akurat w tym samym czasie to Roxy z nimi szaleje po polach i łąkach, a ja gadam z właścicielem- oczywiście o psach, a bo jak:evil_lol:. Dwa DOnko podobne i mieszaniec foksteriera.
Jutro postaram sie wstawić zdjęcia ;)

Posted

Biedny dzidek :(


  • Może poprostu Roxi zrzuciła trochę sadełka, a nabrała masy mięśniowej i przez to wydaje się być szczuplejsza?
    Co do karmy, ja polecam Bosha, karma dobra, nie jest droga i mojej alergiczki nie uczulała. Na allegro warto kupić duże wory - np. http://www.allegro.pl/item219995887_bosch_adult_15kg_zdrowy_przysmak.html wychodzi około 6,60 za kilo. Tylko nie mylić z karmą bosch my friend - ta jest gorsza...

  • Posted

    Niet, po prostu wyliniała :P.
    Natomiast Igor nabrł sierści i wszyscy "przytył, przytył".
    Ja wole w zoologu kupić. Zaraz pobuszuje w necie jakie mają karmy.

    Posted

    Niet, po prostu wyliniała :P.
    Natomiast Igor nabrał sierści i wszyscy "przytył, przytył".
    Ja wole w zoologu kupić. Zaraz pobuszuje w necie jakie mają karmy.
    Bo Igor i Roxy -dawka karmy- to dla każdego 0,5 dziennie- Oliver 120g.

    Posted

    Przykro mi z powodu dziadka :( [`] W przeciągu miesiąca tak wiele potrafi sie zmienić...

    Brit to dobra karma, niestety mojej łaciatej nie podeszła :watpliwy: i my kupjemy purinę, tracę na tym wiele z kieszonkowego, bo ''to przeciez taka droga karma" :roll:

    Posted

    O ja o takiej nawet nie słyszałam :p
    A zastanawiam się właśnie czy L. nie zmienić karmę bo po tej co teraz ma, zrobiła jej się taka jakby brązowa sierść na grzbiecie (pod światło to tak wygląda)

    Posted

    Rok temu jak szukałam to w necie nie znalazłam , teraz widzę, ze jest strona dystrybutora i w sklepach jest.

    Jak już pisała,m karmę Belcango ryż z jagnięcina. W Happy dog odpowiednikiem tej karmy jest:
    "SUPREME NEUSEELAND LAMM 15 kg 175.00 zł"
    A ja za 15kg Belcando daje 140zł.

    Posted

    Chyba tu nie dawałam zdjęcia jak Roxy odrasta sierść ;) Na tym zdjęciu widać, ze Roxy sie wacha czy wejść do wody czy nie, gdyż tam jest głęboko i musiałaby pływać :P

    Posted

    Znaczy sie na tym: Figa- Czy u Ciebie też wiadomości zamieniają sie w kod html? Mi jak chce zedytować to widzę moja wiadomość w formie html i nie mogę jej zapisać :/. Do tego nie działają mi emoty i wszelkie pogrubienia img, quote itd :/ Ogólnie to zdjecia 23.07 To już kawałek dalej w innym miesjcu A to zdjęcie robiłam na ślepo bo mnie słońce raziło, wiec zrobiłam 2 zdjęcia gdzie są same pokrzywy bo Roxy nie widziałam, tylko an dwóch jest Roxy a jedno w miarę wyszło ;)

    Posted

    Dziękuję;)
    Ja nic nie mowie, ale już drugi raz umarłaś na widok zdjęcia:eviltong:
    Nie, zaraz, wtedy napisałaś czy chce Cię zabić:evil_lol:. No w końcu mi sie to udało:diabloti:.

    A jak już pisałam u Ciebie - wszystko wróciło mi do normy ;) i moge swopodnie używać emotikony:cool1:.

    Tu Roxy weszł do wody nie spodziwajac sie, ze jest aż tak głęboko :P


    No i troche spacerowych krajobrazów, aby nie było ze "tylko pies, pies i pies..."

    Posted






    Dzisiaj biorę Olivera na spacer. Bede z nim ćwiczyć na łące przychodzenie na zawołanie i go spuszczę ze smyczy. Zobacze czy będzie sie słuchał :razz:

    Posted

    Nawet nie wiecie jak sie dzisiaj przestraszyłam! Byłam z Roxy na spacerze. Jak zwykle z nią biegałam, ona wchodziła do rzeki pływała i piła wodę. Pod koniec weszła do jakiegoś małego stawiku, nie wiem dokładnie co to jest, ale jest tam woda. Nigdy jej nie pozwalałam tam wchodzić - wiadomo, brudna woda, nie wiadomo co w niej jest na dodatek w tych upałach-wręcz zgnilizna. Mimo, ze jej nie pozwalałam wbiegła tam i zaczęła pić. Wołałam ją a ona nic. Więc zaczęłam uciekać wołając ją- wtedy przybiegła. Potem chciałam ja trochę poszkolic i poćwiczyć zostawanie w miejscu, bo wiadomo pies zmęczony to będzie chciało mu sie leżeć. Ale jej sie nie chciało więc pobiegła do rzeki pod most i piła wodę tak jak na każdym spacerze. Potem wzięłam ją na most, zapięłam smycz i "Roxy, idziemy". Idę przez ten most i tak se myślę, "kurcze Roxy aż tak przytyła?". Nagle zimny pot mnie oblał, obejrzałam ją dokładnie. Brzuch powiększony wręcz napuchniety wychodzi poza żebra, pies niemrawy- pierwsza moja myśl- skręt żołądka! Mamy tylko 2 godziny! Więc ja z nią szybko do domu. Po drodze zwymiotowała. Na szczęście. Niewaidomo czym bo nie przyglądałam sie ale tak na pierwszy rzut oka widać było jakby jakaś zupę jadła np. barszcz czerwony. Oczywiście wtedy ni znałam wszystkich objawów skrętu żołatka i nie myślałam logicznie wiec dalej bałam sie, ze to to. Idę i dzwonie do taty, ze z Roxy jest cos nie tak- ma powiększony brzuch i zwymiotowała! Juz byłam koło domu wiec kazałam mu zejść. Zupełnie zapomniałam, ze jest sobota i chciałam jechać do naszego weta. Tata się ubrał, wziął dokumenty i wyszedł do nas na dwór. Powiedziałam mu co i jak wiec ten zaczął oglądać Roxy. Oczywiście tata miał wątpliwości czy jechać do weta no bo "pojedzie a psu nic nie będzie". Wiec wpadłam o domu i złapałam kartkę z ostatniej wizyty, wykręcam numer i daje tacie komórkę aby zadzwonił. A tu kurde, przecie sobota i nieczynne już jest! Wyszedł mój brat i zaczęliśmy dyskutować i doszliśmy do wniosku, że jej nic nie boli, zachowuje się normalnie i nie widać aby jej coś było. Tez to ze zwymiotowała świadczyło, ze nie dostała skrętu. W każdym razie- zatrucie. Dalej miała powiększony brzuch, ale już trochę mniejszy. Wychodzi na to, ze to zatrucie. Tak w ogóle to rzeki w Polsce to jeden wielki ściek, ale wszyscy psiarze puszczają do niej psy i nic im nie jest dlatego myśle, że zatruła sie tą wodą z tego stawiku :/. Nie pojechaliśmy do weta, brzuch zdaje sie ma już normalny, cały czas sja obserwują, myśle że jest dobrze ale się boje :(

    Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Guest
    Reply to this topic...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


    • Popular Contributors

      Nobody has received reputation this week.

    • Forum Statistics

      • Total Topics
        87.9k
      • Total Posts
        13m
    ×
    ×
    • Create New...