a_ga.isk Posted March 14, 2007 Posted March 14, 2007 Ooo ...mam nadzieje ze kuracja szybko sie skonczy i bedzie ok ;) Mojej Lucce ostatnio oczy bardzo ropieja i tez zastnawiam sie czym to moze byc spowodowane... no i zauwazylam ze boi sie obcych :| Na spacerach wyrywa sie do ludzi ale jak ktos sprubuje ja poglaskac to juz jest za mna ;/ A jak jest z Roxy? I Igorem? Quote
Nugatika Posted March 14, 2007 Posted March 14, 2007 maluchy szczeniaków mają takie okresy czasami, az calkowicie na dojrzeją, czyli do ok. 2 lat ;) Znajomej goldenka identycznie ;) Powinno przejsc samo. Duzo cierpliwosci i zachecaj jak najbardziej do kontaktów. Daj nieznajomym jakies smakolyki zeby jej dawali, to co najbardziej lubi, moze niech przykucną i zawołają cieplym głosem. Moze po prostu boi sie jakis elemtow z ich ubrania? Moze okulary, moze czapka? Niech sciagną no i smakolyki. Niech sie jej dobrze kojarzy :) Powodzenia! Wiesz, u Nugata nigdy czegos takiego nie zauwazyłam - na razie chłopak ma 13 miesiecy, wiec pewnie jeszcze duzo przed nami ;) narazie szaleje, no bo okres dojrzewania. Suczki podobno lżej przechodzą, nawet nie podobno, tylko zazwyczaj ;) Nusiu jest bardzo otwarty, przyjacielski. Nieufny tylko wtedy gdy idziemy na spacer poznym wieczorem i jest bez smyczy. Ciemno i ktos nieznajomy idzie przed nami. To wtedy stanie w miejscu i pilnuje, obserwuje, co ten "ktos" bedzie dalej robil. Ale napewno jak tylko by sie do niego odezwał i go zawołal, to Nugat przybiegł by szybko i sie łasił ;) Uwielbia pieszczoty i kontakt z ludzmi :) Quote
Atena Posted March 14, 2007 Author Posted March 14, 2007 Pytasz sie o kontakty z innymi ludźmi? Na spacerach Igor przeważnie nie zwraca na innych uwagi - jest tak zajety swoimi sprawami czyli obsikiwaniem i wąchaniem wszystkiego. Wogóle jest obojętny wobec ludzi - nie pcha sie specjalnie, tylko do nas po pieszczoty. Jeśli chodzi o Roxy to ją wszystko interesuje dookoła, ale nie pozwoli tak poprostu do siebie podejść. To jest taki chojrak - bura sie, szczeka, a jak ktoś chce się zbliżyć to ta się wycofuje, ale szczeka nadal. Czyli ogólnie to reaguje szczekaniem, jakby chciałą zaalarmowac czyjaś obecność. Zazwyczaj szczeka dłuzej gdy na podwórko weszedł mężczyzna, tym bardziej w czapce, bo mimo socjalizacji nadal nie jest do nich przekonana. Jak byli dwaj Panowie w czapkach robic u nas kominek niedawno, to przez 2 dni szczekała, ale jej przeszło. Tą ostrożność wobec ludzi ma akurat po mnie:cool3: , bo jak widzi psa, nie ważne czy w kagańcu, czy uwiazany, czy za bramką, czy na nią szczeka, czy ujada, czy jej grozi, czy poprostu se chodzi, to ta musi podejść i już! Czasem musze za nia warczeć na inne psy:diabloti: Quote
a_ga.isk Posted March 14, 2007 Posted March 14, 2007 Nugatika ona jak pobedzie z obcymi troszke dluzej to jej przechodzi ;) Tylko na spacerze odwarznie wyrywa sie do ludzi ale jak ktos sie schyli zeby ja poglaskac to psa juz nie ma :D A za obszczekiwanie tez sie ostatnio wziela :D Atena to Roxy i Lucca maja cos wspolnego... ona tez musi do kazdego psa podejsc :diabloti: Quote
Atena Posted March 18, 2007 Author Posted March 18, 2007 Wczoraj minął ROK odkąd Roxy jest u nas.:loveu: Ten czas tak szybko leci, że pewnego dnia nie zauważymy kiedy przeminął. Pamiętam, jak 17.03.2006 roku wstaliśmy o 3 nad ranem Tata, Mama i ja(bez brata i siostry) i wyruszyliśm. Byłam cała szczęśliwa a zarazem bałam się. Kolejny pies, obowiązek, wychowanie, socjalizacja, a jak cos pójdzie nie tak?, jak cos pomine w wychowaniu?, jak i ten pies będzie przysparzał problemy?, przecież to za wcześnie!, miało byc inaczej! należy najpierw pomóc Igorowi, z nim zacząć od nowa!, a jak i ten pies będzie uciekał?, przecież mielismy wyszkolic Igora, Olivera aby było jak kiedyś, mieliśmy naprawić wszystkie błędy... Cała sprawa z psem była wielką tajemnicą. Nikt z naszej miejscowości, rodziny, nawet dziadkowie co mieszakają pod nami - nie mógł sie dowiedzieć, że jedziemy taki kawał drogi po psa rasowego. Dlatego nie mogłam z nikim dzielić sie tym szczęściem i obawami, pozostał mi jedynie internet, co też nie było łatwe. Dopiero 16.03 wieczorem, tata poszedł do dziadkow i oświadczył im, że w nocy jedziemy po psa, wrócimy, jutro wieczorem i nikt nie mógł sie dowiedzieć gdzie jesteśmy:evil_lol: O dziwo spokojnie to przyjeli i pytali sie tylko gdzie (tata skłamał, że do Katwowic, bo na początku tamtad mieliśmy brac psa, ale później dziadkowie dowiedzieli się, ze na Słowacje), ale pewnie nas wyklinali w duchu:eviltong: , że juz przezemnie zupełnie zdziwaczeli- "zeszli na psy". W każdym razie jadąc autostradą z Wrocławia do Krakowa ciagle rozmyślałam, bałam sie, czułam, że to jeszcze nie teraz, za szybko - mówiłam, ze dopiero za rok, może dwa. Przeżywałam to, pamietam tak dokładnie, jakby było wczoaraj i znowu czuje te obawy powiazane z radoscią. Po 7 byliśmy już w Zakopanym, na granicy Polsko-Słowackiej. Większosć drogi na Słowacji przespałam, albo oglądałam krajobrazy ;) Pamiętam jak mieliśmy problemy z dojechaniem do Gemerskiej Polomki gdyz w naszym atlasie drogowymbyły dwie drogi i nie ma zanznaczonych tych gór dookoła tych miasteczek. U nas we Wrocławiu, połowa marca, śniegu nie ma od dłuższego czasu, jak popada to sie stopi - a tam! Te góry po ktorych jechaliśmy były całe pokryte śniegiem i ciagle pługi śnieżne jeździły. A my, zwykłe opony, dobra - raz tylko wpadliśmy w poślizg - bo to najpierw cały czas w górę - tu zakręt, tam za kręt- wkoncu po górach- a potem, cały czas w dół. Jakbyśmy musieli wjechać na góre i z niej zjechać, aby się tam dostać. A tu macie dowód, że była taka droga, a nwet bardziej zasnieżona, zależy czy padało i kiedy pług przejechał: . Kiedy udało nam sie pokonać góry z łatwością znaleźliśmy Gemerską Poloke, a za pomocą mapki Pani Gargusovej - również dom. Podjeżdzamy pod niewielki,co do szerokosci domek z boku z małym podwórkiem i z tyłu odgrodzonym drugim ogordzie skad dochodziły nas szczeki prawie całego, mokrego stada- Kenny, Lexa, Nera, Quinta . O dziwo tam miejscami był tylko śnieg, a psy były mokre od deszczu ;). Odrazu wyszła Pani Gargusov a i zaprosiła nas do domu. Zostaliśmy powitani przez Kiare i matke Pani Gargusovej która była juz wtedy w ciaży i nie przebywała z reszta stada na dworze. Weszliśmy do salonu a tam - SZOK:crazyeye: . Nigdy nie wiedzieliśmy takiej ilości pucharów i medalów w jednym miejscu! Do tego pełno miśków, maskotek, kapci w postaci Berneńczyków! Będzie można je zobaczyc na zdjeciahc które zaraz pokaże. Oprócz pucharów, medali, maskotek, dyplomów, ksiażek, nawet był obraz nieżyjącej już Jasanki - założycielki hodowli-"matki, babki i prababki" całej famili z Gemerskej. Zostaliśmy poczęstowani kanpkami, napojami. Przeprowadzonio z nami jeszcze krótką rozmowe, pokazano nam zdjęcia berneńczyków mieszakjacych w hodowli, oraz zostaliśmy zasypani opowieściami, dlaczego Berneńczyk. Potem hodowczyni poszła po wyprawke, poleciła karme i poszła po szczeniaki. Wpadły do pokoju i rzuciły sie nas. Niewiedziałam, że szczenaiki moga być tak piękne!:loveu: Wczeęsniej kupiliśmy psie ciasteczka aby na przywitanie dać sczeniaka, ale dostaliśmy biszkopciki + paczke do wyprawki gdyz one je uwielbiały. Roxy i rambo ciagle sie bawiły, ganiały, łasiły, były strasznie ciekawskie: Ciagle gryzły miśki, szalały, tylko czasem sie zatrszymywały i nam przyglądały. Roxy była taka jak chcieliśmy - żywa, zadziorna, wesoła. Wiadomo, miała zadatki na dominanta - ale wiedzieliśmy, ze sobie poradzimy ;). Teraz mykam wiec CD opowiesci N.:cool1: Quote
a_ga.isk Posted March 18, 2007 Posted March 18, 2007 O :D Wyprawa musiala byc super ;) Chociarz dosc daleko :D Ale swietne zdjecia szczeniorko :loveu: A krajobraz tez super ;) Quote
Atena Posted April 14, 2007 Author Posted April 14, 2007 Witam, Nie pisałam przez ostatni miesiąc w ogóle i nie skończyłam historii, trudno. Przyczyną mojej nieobecności nie jest problem z psami. Wszystkie żyją, jednak u niektórych ze zdrowiem gorzej. Dalej przerabiamy problemy skórne u Roxy. Miesiąc temu byliśmy z nią u weta co opisywałam. Skóra jej sie oczyściła, sierść odrasta oprócz jednego miejsca. Nadal ma ta ranę na boku, gdyż co je się goiło to ta rozdrapywała strup, ale teraz już ja nie swędzi, ładnie sie goi i odrasta sierść. Jednak latając po ogrodzie znów zrobiła sobie ranę, tym razem na zadzie co ja swędzi i zaczęła ją wygryzać i wyrywać sierść. Przy nasadzie ogona ma po prostu łyso. Założyliśmy jej kołnierz i działało - ale przez jeden dzień. Kiedy Igor go nosił po zabiegu to bał sie poruszać, by niczego nie dotknąć tym kołnierzem. Ona natomiast jest żywa i raz dwa, ocierała a ściany, bramę itd. aż w końcu zepsuła. Więc pojechaliśmy jej kupić kaganiec plastikowy aby był lekki. Jednak kupiliśmy trochę mniejszy by nie mogła go tak łatwo ściągnąć, ponieważ ona musi go nosić na okrągło gdy nie jest pod nasza opieką, bo gdy jest w domu, czy tez biorę ją na spacer lub jestem z nią na podwórku to jej ściągam. Przez tą rane na zadzie i to, że wyrwała sobie sierść, nie pojedziemy do Opola na wystawę, tak samo do Jeleniej Góry. Do weta wybieramy się w poniedziałek ;) Po za tym zdjęcia mam, jednak na swoim komputerze gdzie nie mam internetu i z tego powodu nie było mnie przez tyle czasu i nadal nie ma. Ogólnie to mam ładnie ułożony dzień na spędzanie czasu z psami, jednak pory spacerów się przesunęły gdyż do 18 jest jeszcze za gorąco i berny nie chcą się ruszać, a ja łącze spacery ze szkoleniem. Ogólnie każdy bern ma 30 minut spaceru, Roxy czasami więcej gdyż ta musi schudnąć, następnie zamykam wszystko na podwórku i wpuszczam Olivera tak na 1h. Ponieważ jest to juz późno, bo ok. 20 to robi sie ciemno i zdjęcia nie wychodzą, a ze względu na sadzenie kwiatów nie mogę go wpuszczać na podwórko w dzień + to, ze i ja nie lubię gorąca, wiec zdjecia z Oliverem to nie mam sporo, bo Igor boi sie flesha, a nie będe psa stresować. Pozdrowienia, Aneta & Igor & Oliver & Roxana Quote
Atena Posted May 9, 2007 Author Posted May 9, 2007 Witam, Dawno nie pisałam w galerii, nie wstwiałam zdjeć, wogóle był zastój! Ale już jest maj, nauka się konczy wiec postanawiam od nowa prowadzić galerie, w miare na bieżąco ;) Ładna pogoda, dobre oświetlenie, niezle tłe, piekne modele tylko fotogaf beznadziejny = zdjecia ;) Oczywiscie w tym czasie sie nie obijałam! A skąd! Sterta zdjęć jak sie patrz ;) Tak na zachete to kilka dzisiejszych. Format jaki jest taki jest, ale cóż- znacie jakąś strone, a najlepiej darmowy, legalny program do zmniejszania zdjeć abym mogła je zmniejszać do 500x500 by nie rozwalać kochanego dogo? Jak tak, to byłabym wdzieczna. Tak wiec, dzisiejszego dnia wracajac ze szkoły, Oliver swym błagalnym wzrokiem prosił mnie abym do niego przyszła, wpusciła go do bernów. Jako, ze pogoda nie dopisywałam, powiedziałam mu, ze przyjde pod jednym warunkiem , że nie będzie padać, obędzie słonce i nie bedzie tak mocno wiało. Gdy szłam z Roxy i Igorem na spacer, pogoda byłą srednia, mocny wiatr, a na szczerym polu bardziej odczuwalny. Jednak gdy już szłam po Olivera, była ładna pogoda, słoneczko, jasne chmurki, prawie wcale nie wiało. Oli jak chce to potrafi:cool1: Więc zaczeło sie tak: Trio czeka na otworzenie bramki Oliver wypada jak torpeda zza bramki, a Roxy za nim. Oliver po zwiedzeniu terenu, wpadł do stodoły(o stodolnianej historii opowiem później), a Roxy za nim wiec czekałam z aparatem, az wybiegną: [SIZE=2]Roxy:" L E C Ę ! ! ! ! " CDN:loveu: Quote
:: FiGa :: Posted May 9, 2007 Posted May 9, 2007 Witajcie z powrotem :multi: Owszem, coraz cieplej zaczyna sie robić, coraz mniej chce się siedzieć przed kompem :evil_lol: Piekne zdjęcia :multi: Quote
Korenia Posted May 9, 2007 Posted May 9, 2007 No w końcu reaktywacja! Napisz do Misiaczek na dogo - poproś , żeby podała linka gdzie można ściągnąc ten program ;) Ja właśnie mam od niej ;) Quote
a_ga.isk Posted May 15, 2007 Posted May 15, 2007 Nareszcie ;) Piękne fotki :D A jak tam ze skórą Roxy? Quote
Atena Posted May 16, 2007 Author Posted May 16, 2007 Apropo, nieuzupełnima narazie, bo mam strasznie dużo nauki. Zrobie to w sobote bo nie bede miała roboty gdyż mam wybity palec. A co do skóry Roxty to lepiej. Odrasta jej podszerstek i w ogóle, ale musimy jechać na badanie kontrolne, ale przez ten palec to nie moge nawet na spacer wziasć bo jedna ręką se nie poradze. A co do skróy na zadzie, to jak wygryzła, tak łyso :/ Quote
a_ga.isk Posted May 16, 2007 Posted May 16, 2007 Oj współczuje z palcem :| Ostatnio wybiłam sobie kciuk na wf-ie i wiem jaki to ból ;) Cieszę się bardzo że z Roxy już lepiej, teraz to już na pewno będzie jeszcze lepiej. Liczę na jakieś foteczki całej trójki ;) A mówiłam że będę mieć koło lutego 2-giego berniastego? :) Quote
Atena Posted May 17, 2007 Author Posted May 17, 2007 Naprawde? Super! Kolejna kuleczka. A wiesz juz z jakiej hodowli czy cóś? Ja zaraz zabieram się za fotki i kilka wstawie ;) Quote
Atena Posted May 19, 2007 Author Posted May 19, 2007 Portrety i wspólne Igor: Roxy: Oliver: Igor i Roxana: Oliver i Roxana: Trio- Roxana, Oliver i Igor Inne: Quote
a_ga.isk Posted May 19, 2007 Posted May 19, 2007 Atena napisał(a):Naprawde? Super! Kolejna kuleczka. A wiesz juz z jakiej hodowli czy cóś? Ja zaraz zabieram się za fotki i kilka wstawie ;) Yhym z Black Velvet ;) Też się cieszę na myśl o kolejnym szczeniorku ale jeszcze trochę czasu jest... maluchy urodzą się dopiero w grudniu. Quote
Atena Posted May 23, 2007 Author Posted May 23, 2007 Oliver (nie przewrócili zdjecia:hmmmm:) Oliver uwielbia portować i gryźc piłkę. Czasem mam wrazenie, że on nigdy się nie męczy:hmmmm: Roxy PS: A Wy nawet nie wiecie, ze ja mam filmiki :cool3: Quote
Atena Posted May 23, 2007 Author Posted May 23, 2007 W moim podpisie są roślinki, wiec dam też roślinki ;) Z marca-kwietnia: Stokrotka Pelargonia Angielska czy też Anielska (jak kto woli) Bratek "Atakują Klony! Będą nas MILIONY!!!":evil_lol: Quote
Korenia Posted May 23, 2007 Posted May 23, 2007 [quote name='a_ga.isk'] Oliver ma tu świetną pozę :lol: ;) Dokładnie :loveu: Quote
Atena Posted May 23, 2007 Author Posted May 23, 2007 A chcecie wiecej zdjeć jego poz? :D Coś napewno sie znajdzie Quote
:: FiGa :: Posted May 27, 2007 Posted May 27, 2007 Świetne fotki :klacz: Oczywiście że chcemy więcej :razz: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.