Jump to content
Dogomania

Powrót! Roxy, Igor(berny) i Oliver, zapraszają;)


Recommended Posts

Posted

Na ringu

CDN

A i zrobiłam zdjecia Oliverowi i reszty bandy:razz:
Wstawie jak ktos skomentuje naszą galerie:evil_lol:




Doszłam do tego, ze lepiej mieć konto na imageschaku bo sie zdjecia zapisują :P

  • Replies 501
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Wiesz, moje psy maja już nowe imiona burki-gburki:evil_lol:
A Roxy to juz wogóle: Roxy, Mopsi, Kluska, Kluśka, Grubas, Głupek, Niueniek, burek, gburek, Misia itd.itd.
U Oligeo tocieżko zrobić zdrobnienie: Oliver, Oli, Olivcia, Mały, Duży(bo ma kompleksy:evil_lol: ), Morda itd.
Igor: Igor, Igorek, Szczypiorek, Muniek, Mordziel, Misiek, siostra raz go nazywała "raczek nieboraczek":cool3: a strasza odemnie o 3 lata jak coś:lol:

No pewnie ze daje, a co przez ostatni czas robiłam jak nie zmniejszałam zdjecia na imageshaku a w międzyczasie zadania z geografi??:evil_lol:

Najpierw zaczne od tego:

Dzisiaj, 15 XI 2006 Roxana kończy [SIZE=5]10 miesiecy!!!!!:multi: :loveu: :multi: (niestety):sweetCyb: :bigcool: :BIG: :Cool!: :iloveyou: :smilecol:
[SIZE=2]Koniec z emotikonami:evil_lol: Bo zamiast emotikonów smutku daje radości, bo po co ten burek urósł?
Na te okazje wymęczyłam luthien o bannerek:evil_lol:


Wracajac do zdjeć:

Witam, I'm Oliver;)

Z lewego profilu (jak do paszportu)

Front, albo od gory, jak kto woli

LECE.....

By dostać smakołyka:razz: :diabloti:



CD(pk)W
(ciag dalszy [po komentarzu] wkrótce):evil_lol:

Posted

A i nie wspomniałam, ze jak naiska sie na zdjecie to moze się trzykrotnie zwiększyc już na imageshacku ;)

Swego czasu miał różowy:loveu:
Zdjecia nie najlepszej jakosci, teraz dam też kiepskeij, gdzie nawet jest moja dłoń, ale dla miłośników Olivki i takie dam:lol:

Wtedy płyne...płyne...tfu! Kozidrak!!Przecie ja biegne:shake:
i Roxy

Dawaj !

No!

Z Roxy

To zdjecie jest super, to znaczy ma fajna mine:evil_lol:

Uwielbiam aportować!!
Dawaj ta kaczke!!



CD[SIZE=1](pk)W:evil_lol:

Posted

No to jeszce Roxy aportujaca kaczke:evil_lol:



Chciałam też Wam przedstawić Roxy kawalera:razz: :



Jest to ONek pewnego Pana który ma jescze suczke-jego siostrę, tylko, ze ona trzyma sie podwórka a on ni :P
Tak wiec zawsze uczepia sie nas na spacerach i bawia sie po drodze:diabloti:

Jednak te zabawy musimy zaprzestać na jakis czas...
Dzisiaj roxy dostała cieczke. Przez ostatnie dni jedynym tego objawem było w miare częste siusianie. Dzisiaj na szkoleniu jeden pies wyraźnie chciał sie do neij dobrać, tylko, ze był na smyczy i ciagle skomlał i piszczał.
Dopiero niedawno zaczeło z niej kapac.
Narazie nie moge do niej puszczać Olivera, ale musze kontynuowac jego naukę chodzenia na smyczy i innych podstawowych komend, no ale nawet mi sie nie skupi:shake:
Z Igorem na szczęście nie ma tego problemu bo jest kastratem ;)

Posted

Atena wiesz co podoba mi się w Twojej galeri? :loveu: ze mimo że masz dwa piekne rasowe psy :loveu: to nie dyskryminujesz swojego kundelka :loveu: bo czasem ludzie traca glowe dla tych rasowych i zapominaja o swoich poprzednich psiakach ktore nadal w stadzie funkcjonuja... :roll:

Posted

Igi do rasowca ma daleko:evil_lol:
W kazdym razie wyglada jak bern bo nim miał być:eviltong:

W moim domu to chyba tylko ja go nie dyskryminuje:shake: No i dziadkowie wielce obiecywali,, ze wezma go do siebie do mieszkania(mieszkaają z nami, ale na 1 pietrze) bo "wielce im go zal, gdy jego brat jest wspaniałym pupilkiem cioci i mieszka sobei w domu", Ta obiecywali to na czerwiec 2005-ale widać jak wielcy "fani" PIS'u nie stosują sie do "Czyny nie Słowa":evil_lol:
Jak był mały i znami w domu mieszkał, to fajny piesek, fajny piesek, można go było podrażnić, pobawic sie, nosić na rękach. A potem jak nam zniszczył tunel, to głupi pies, szczur i wogóle:shake:
Raz sie go chcieli go pozbyć tzn. znaleźć mu nowy dom. No ale sorry, jaki by był argument? Że ma się rasowca i ten robi same szkody(tylko raz)?
W rezultacie został oddzielony na stare podwórko. Ale staram się z nim wychodzić, puszczać do bernów, a jak sa tunele pootwierane to berny do niego. Tylko zimą moze swobodnie biegać luzem pod moim argumentem "bo mu zimno w nocy i musi spac w piwnicy wraz z Igorem".
Juz raz próbowałam tak zrobić, zeby po tej zimie został na zawsze puszczony. To było w zeszłym roku, zblizała sie Wielkanoc, a że u nas jest organizowany pierwszy dzień to mieliśmy mieć też gosci wiec pomyslałam, ze go sie poprostu na raz zostawi na starym podwórku.
Ale oczywiscie dzień przed wielkanocą kura sąsiada wpadła na nasze podwórko. A Oliver jest psem mysliwskim wiec wiadomo. Z Igorem zaczeła sie gonitwa za kurą, a garaż był otwarty a tam samochód. Kura do garażu na samochód, a psy po samochodzie skaczą i porysowały.:mad:
Więc kicha. Mimo, ze wina kury:mad:
A teraz rodzice maja argument, że Oliver uciekai nie moze byc razem z reszta psów bo Roxy też nauczy uciekać z podwórka i nauczy ją złych nawyków. Ta, Igor też moze, ale w rezultacie to Roxy go nauczyła jak cieszyc sie życiem i byc dobrym psem swojego pana.

Jak Olivera wpuściałam w środę, to dwa razy mi uciekła-przeszedł pod bramą.
Nie daleko, bo on wychdozi pobiega, obsika i wróci. Potem już zabarykadowałam to przejście i nie uciekał.
W piątek natomiast Igora cos zainteresowało na polu sąsiada za naszym podwórkiem. Tam siatka zabarykadowana by sie nie wydostał. Ja ide zobaczyć co tam takiego jest, ale nic nie zauważyłam. Kiedy juz pakowałam swój ekwipunek szkoleniowy to niewiadomo kiedy Igor z Oliverem rozbroili blokadę i wraz z Roxy uciekli przez dziure w płocie.
Przebiegły przez całe pole sasiada i na szczęście skęcili do drugiego sasiada i przebiegli przez jeszcze nie ogrodzone podwórko. Bałam sie, że do rzeki jeszcze mi wbiegną bo za domem i polem sąsiada mamy rzekę.
Ja wybiegam na ulice i biegnie mały szczeniak all'a jamink ludzi dwa domy dalej bo tam mają jamniczke i jej trójke dzieci i sobie luzem ganiaja po ulicy. Patrze, Igor biegnie wiec jamniczek zwiał w drugą stronę, próbowąłam Igora złapac, ale mnie ominął i słyszłąma, jak dorwał tego szczeniaka:shake: . Potem biegła Roxy, to ja juz złąpałam i na smycz do domu
Ale była szczęśliwa, ale miała frajde, dyszła i machała ogonem:evil_lol: To jak poszła do domu, to odrazu na balkon bo ona musi widzieć coś sie dzieje. :cool3:
Olivera nigdzie nie widac, ale i tak wróci, Igor natomiast nie. Pootwieralismy bramy i biegne co sił w nogach na skrzyżowanie i w strone mostu. Czeka,m, rozgladam sie i nic. Nasłu****e i słysze szczeki, patrze z mojej ulicy Igor wybiega i chce na most. Zobaczył mnie to tupłam noga i do domu. Zawrócił, a ja za nim:evil_lol: Przy starym domu mamy takie schodki do drzwi gdzie dzidek trzyma owoce z sadu. To Igor tam sie zatrzymał, ja dobiegam a tam warki. To na szczęście był ten szczeniak, bo bałam sie, ze Igor go zagryzie. Pogoniałm Igora i wpadł na podwórko. Woałm go i wołam nie przychodzi. Patrze Oliver wrócił tą sama dziurą to złapałam go i zamknełam na jego części podwórka. Patrze, a Igor znowu zwiał, wybiegł bramką:shake: . Potem tata go pogonił i jest. Ach, sie nalatałam.
I takie przygody mam z tymi psami. A w siódmym nibie byli, że zaznali tyle wolności:evil_lol:
Na szczeście, na przyszły rok ma być robiony mur za domem zamiast siatki:diabloti: Bo te psy już wiele razy próbowały uciekac i nowych wyjść szukać.

A z Oliverem się jeszcze zrobi. Przcież nie moze miec kary przez całe życie, a ładnych kilknaście lat życ będzie! Oni jeszcze nie wiedza co ich czeka i bedą musieli sie zgodzić:evil_lol:
Planuje wielką akcje Wrzesień 2007! Teraz trwaja pracę nad wyszkoleniem Oliego:razz:

Posted

Łohhh, ale przygody.... Ja pamiętam jak Igi zwiał wam tak, że nie mogliści go znależć. Wtedy jeszcze na dogsach czytałam :P I przeczytałam w wyborczej, ze ktoś znalazł berna, więc napisałam ci namiary, a pozniej to już mało pamietam ;)

Posted

Tak, uciekł z podwórka przez płot na pole sąsiada i latał z psami sąsiadów, Oliver wtedy spał w piwnicy.
Moja mam widziała go jeszcze gdzieś o 4 rano na polu sąsiada, a potem go nie było. Jak dałaś ten nr. to zadzwoniliśmy i okazało się, ze znaleźli go w Machnicach tuż pod Trzebnicą czyli ponad 20km. od domu ale im zwiał.
Potem pojechalismy do Machnic bo może ktos widział w którą strone piobiegł, to dowiedzieliśmy się, że Igro był tam już o 8 rano.:cool1:
Ktoś go złapał i wywiózł w drodze na targ do Trzebnicy, bo mieszkamy w głebi wsi zdalegka od A5 i Igor nigdy tam nie był i miał juz "swoja trase" tak wieć nigdy sie nie oddalał.:shake:
Porozwieszalismy ogłoszenia po jednej stronie drogi gdyż nie przeszedł by przez A5 i szedł przez las. Porozwiszalismy w Machnicach, Trzebnicy, Będkowie, w jakichś miejscowościach do za Machnica,mi do których mozna dojsć albo przez las, albo naokoło przez Trzebnicę, potem w Wysokim Kosciele, Wiszni, Ligocie, Malinach, Krynicznie. W jednej miejscowosci to złapaliśmy księdza który chodził po koledzie i powiedział, ze na mszy ogłosi:evil_lol:
Igor zaginął z 2 na 3 jeśli sie nie mylę gdy było duzo sniego, ze jak pojechalismy do Wysokiego koscioła szukac Igora, to wyjechać z tych zasp ześmy nie mogli.:lol:
8 stycznia zadzwonił do taty jakis pan i mówił, ze chyba ma naszego psa, mówił, ze ma czarna skórzana obrozę i pytał sie o tatuaż-Igor go nie ma.
Okazało się, że w czwartek przybłąkał sie za jego suką.
Igor przeszedł przez ;las, bo mieszka koło w Ligocie Pieknej, a że ludzie tam wyżucaja psy to on je zawsze zwabiał, uwziązywał i przyzwyczajał. Szczególnie Igor go tknął, bo kiedys miał berna, ale zaszczelili mu go 20 metrów od domu:shake: -Bo "biegał po lesie".

Cała ekipa pojechała po Igora:evil_lol: Tata, dziadek("bo to pewnie mój znajomy"), siostra i ja. Pamietam jka Igor sie cieszył, skakazł, żucał, szczekał. Oczywiscie zanim go nam wydali to odbył sie cały wywiad i opowieść jak kocha psy, ile uratował, jakie są madre itd:eviltong:
Pamietam, też, ze my wracam, a mama mówi,ze był ksiadz po kolędzie ale mu z babcia powiedziały, ze niech idzie do sąsiada, a potem wróci, bo my po psa żeśmy pojechali:lol: . A on 'tak oczywisci, wiem'-pewnie każdy sasiad o tym mówił:evil_lol: -że Igor uciekł.

Posted

Atena napisał(a):
Tak, uciekł z podwórka przez płot na pole sąsiada i latał z psami sąsiadów, Oliver wtedy spał w piwnicy.
Moja mam widziała go jeszcze gdzieś o 4 rano na polu sąsiada, a potem go nie było. Jak dałaś ten nr. to zadzwoniliśmy i okazało się, ze znaleźli go w Machnicach tuż pod Trzebnicą czyli ponad 20km. od domu ale im zwiał.
Potem pojechalismy do Machnic bo może ktos widział w którą strone piobiegł, to dowiedzieliśmy się, że Igro był tam już o 8 rano.:cool1:
Ktoś go złapał i wywiózł w drodze na targ do Trzebnicy, bo mieszkamy w głebi wsi zdalegka od A5 i Igor nigdy tam nie był i miał juz "swoja trase" tak wieć nigdy sie nie oddalał.:shake:
Porozwieszalismy ogłoszenia po jednej stronie drogi gdyż nie przeszedł by przez A5 i szedł przez las. Porozwiszalismy w Machnicach, Trzebnicy, Będkowie, w jakichś miejscowościach do za Machnica,mi do których mozna dojsć albo przez las, albo naokoło przez Trzebnicę, potem w Wysokim Kosciele, Wiszni, Ligocie, Malinach, Krynicznie. W jednej miejscowosci to złapaliśmy księdza który chodził po koledzie i powiedział, ze na mszy ogłosi:evil_lol:
Igor zaginął z 2 na 3 jeśli sie nie mylę gdy było duzo sniego, ze jak pojechalismy do Wysokiego koscioła szukac Igora, to wyjechać z tych zasp ześmy nie mogli.:lol:
8 stycznia zadzwonił do taty jakis pan i mówił, ze chyba ma naszego psa, mówił, ze ma czarna skórzana obrozę i pytał sie o tatuaż-Igor go nie ma.
Okazało się, że w czwartek przybłąkał sie za jego suką.
Igor przeszedł przez ;las, bo mieszka koło w Ligocie Pieknej, a że ludzie tam wyżucaja psy to on je zawsze zwabiał, uwziązywał i przyzwyczajał. Szczególnie Igor go tknął, bo kiedys miał berna, ale zaszczelili mu go 20 metrów od domu:shake: -Bo "biegał po lesie".

Cała ekipa pojechała po Igora:evil_lol: Tata, dziadek("bo to pewnie mój znajomy"), siostra i ja. Pamietam jka Igor sie cieszył, skakazł, żucał, szczekał. Oczywiscie zanim go nam wydali to odbył sie cały wywiad i opowieść jak kocha psy, ile uratował, jakie są madre itd:eviltong:
Pamietam, też, ze my wracam, a mama mówi,ze był ksiadz po kolędzie ale mu z babcia powiedziały, ze niech idzie do sąsiada, a potem wróci, bo my po psa żeśmy pojechali:lol: . A on 'tak oczywisci, wiem'-pewnie każdy sasiad o tym mówił:evil_lol: -że Igor uciekł.

Łoh... to przygody.. mi raz Amy zwiała... hmm.. tzn. nie zwiała .. zwiała, ale nie zwiała.. tzn. wyszła sobie przez otwrte dzwi ;P
Jak chcesz to mogę opowiedzieć ;)

Posted

Atena napisał(a):
opowiadaj:razz:

Okim ;)
Więc siedze sobie w domu, jestem chora - mam zapalenie oskrzeli... siedze w piżamie przy kompie, za mną Amy śpi na łóżku - bynajmiej tak mi się wydawało. Moja siostra siedzi w drugim pokoju, a mama przesadza kwiatki w większe doniczki na korytarzu, żeby cały dom nie był zafajdany ziemią.
I siedze sobie tak przy tym kompie, aż słysze, że domofon dzwoni. Nie chce mi się ruszyć doopy więc ktoś inny odbiera.. I nagle słysze.. "Renia! Amy podobno biega po dworze!". No to ja nawet nie myśląc zakładam spodnie na piżamę, zarzucam kurtkę, ubieram buty na gołe stopy i wybiegam na dwór. Patrze w lewo, patrze w prawo - nigdzie jej nie ma, podchodzę do pani, która zadzwoniła i się pytam - ona mi odpowiada, że widziała ją, przyszła do niej przywitała się i pobigła za ludźmi, którzy zbierają złom itd. No to ja biegnę w tą stronę, w którą podobno poszli - nie ma ich nidzie.. Po dordze spotykam z 10 znajomych osób - wszyscy zaczynają poszukiwania. Ide po kumpele, która ma 2 beagle - przyjaciółki Amy - też szukają. Łącznie szukało ją z ponad 20 osób... Biegam tak po tym osiedlu, dre się i rycze zarazem.. Mija jedna godzina biegania.. nic... ide do domu, żeby założyć inne buty, a przede wszystki skarpetki - bo nogi mam od biegania tak już obtarte, że ledwo idę... Oczywiście nie mam kluczy - bo kto w takiej chwili myśli, żeby je wziąć ?! - nikt... nikogo w domu nie ma, więc ide dalej mimo, że już nie czuje nóg, płuc itd... Szukam, szukam, pytam się ludzi - zwłaszcza tych z psami - idę tam gdzie zazwyczaj chodzimy... nigdzie jej nie ma...spotykam jaką dziewczyne i mówi mi,że chyba widziała psiaka odpowidaającemu rysopisowi - więc biegnę w podaną stronę... mija kolejna godzina poszukiwań.. myślę sobie - pójdę do domu - może teraz ktoś będzie.. i widze jak moja mama stoi na balkonie i krzyczy: "Chodź! Już ją znalazłam!!" Więc ja biegnę co sił w nogach, rycze, że się znalazła - ze szczęścia - nawet teraz się wzruszyłam.. Okazało się, że Amy bawiła się z dziećmi na placu zabaw, w piaskownicy... Of cours moja rekonwalescencja przedłużyła się sporo czasu...

  • 2 weeks later...
Posted

Ja czułam wewnętrzny spokój.:roll:
Czesto mam przeczucia : pies uciekł, pies nie zginał:shake:
Wynikające z szoków jakie przezywałam z powodu nagłych-niespodziewanych smierci moich psów, po za tym mam bogatą wyobraźne.:razz:
Oczywiście nigdy sie nie sprawdzają, więc ten wewnętrzny spokój dał mi poczucie, ze nic mu nie jest i że go znajde.:loveu:
Pamietam, że wtedy to była środa wieczorem, dostałam sms'a tego łancuszkowego z JP II. Nie wierzyłam w to, i wiadomo wyrzucanie kasy itd. ale, ze byłam w takiej sytuacji to pomyślałam "a co tam, wyśle może Igor wróci" wiec pomyślałam życzenie by Igi wrócił i wysłałam te 4 SMS a życzenie miało sie spełnić za 4 dni. Igor wrócił w niedziele wieczorem.
Pewnie dlatego, ze przez tą chwilę (gdy traciłam nadzieje)mocno w to wierzyłam. Zresztą jak mocno wierze i prosze Boga to zawsze mi sie wszystko spełnia(powrót igora, 3 pies, wyleczenie dzidka z raka), a ja taka niewdziecznica jestem, hehe:evil_lol: , jaka ze mnie katoliczka:shake: .

Teraz opracowuje plan szkolenia Roxy, gdyż doszłam do wniosku, ze za dużo na raz ją uczę i jej się znudza i sie męczy. Musze rozłożyc na 3 tury i podzielic na 2 tury dziennie.
Zamówiłam w zesżły tydzień ksiażki z dwóch różnych sklepów bo mało gdzie mają ksiażki na których mi zależy:shake:
Z jednej zamówiłam:
"Kynologia, Wiedza o psie", "Rozród psów" i materiałowe-duze frisbee
Zadzwonili o potwierdzienie w pon. i ksiażki były juz w srode :multi: - nigdy tak szybko nie dostałąm przesyłki.
A jaka Roxy szczęśliwa z frisbee:loveu: i Igor
Kiedys kupiłam takie małe dla Igora i Olivera- ale Oli zamiast zanim biegać, zaczął je rozrywac i zostało tylko kółko:cool1: .
Drógie zamówiłam "Hodowla psów, Genetyka w praktyce", "Mój pie skuleje", "Obedience"- tydzień minął -jeszcze nie ma.
Jednak łatwo zamawiać ksiażki z małych internetowych księgarni;)
Jeszcze z zabezpieczeniami strony:)
Jutro minie 14 dzien cieczki Roxany, jeszcze tydzień i koniec- na szczęście. Będe mogła puszczac Olivera, a jak spadnie snieg to bedzie spał w piwnicy :loveu:
No to na ytyle nowosci.
Jutro postaram sie o jakieś zdjęcia:)

Posted

No to fotki z zabawy z frisbee mile widziane :cool3: Uwielbiam patrzeć na szczęśliwe, zziajane mordki czworonogów :loveu:

Oli to szybciej na High Jump niż frisbee :evil_lol: Skoro lubi gryźć :diabloti:

  • 2 weeks later...
Posted

Z Lucca sprawa jest dziwna... kupilismy ja przez pupykennel* w Belgi... na stronie napisane bylo ze pies jest z rodowodem ale na miejscu okazalo sie ze rodowod mozna tam dopiero zamowic bo nie jest on wliczony w cene... Sprzedawca poinformowal nas ze rodowod mozna wyrobic do 6 tyg. od zakupu psa.Dziwne wydaje mi sie tylko to ze pani nie potrafila/nie mogla/nie chciala(nie rozumialam jej za dokladnie przez ten belgijski akcent) mi udzielic blizszych informacji na temat jej pochodzenia :? ale kiedy zobaczylam ten pyszczek nie moglam sie poprostu rozmyslic :) Zastanawiam sie tylko czy jest jakis inny sposob zeby dotrzec do rodziny mojej Lucci...
Pozdrawiam :)

Posted

Zależy z jakiej jest organizacji.
Najwyraźniej nie jest z FCI patrzać na tą sprawę z rodowodem, albo to zwykłe oszustwo.
Moi rodzice też widząc warunki w jakim był Igor, nie mogli mu się oprzeć i wzieli go bardziej z litości ;)
A czy nic nie była mowa o badaniach, testach itp?
Czy też o rodzicach, kim jest ojciec itd.?

Posted

Witaj Atena :multi:
Ja niestety tez mam sunie z pseudohodowli :( Szkoda ze nie dowiedziałam się czegoś więcej na temat psów tylko pojechałam, kupiłam a teraz mam troche krzywą psychicznie cherlawke :lol:
Może jakies nowe fotki?? Z frisbee??

Posted

Nowe fotki?
Jak widze taką pogode to aż zdjęcia żal robić.
Wszędzie ciapa, błoto, brak słońca, brak śniegu - nic :/
Aż nie ma na co patrzeć.
Zrobiłam z frisbee ale wyszło niewyraźnie, rozmazanie, brudno i brzydko.
Jak mi się zmieni pogoda to wezme aparat i porobie ;)

Ja też odczuwam "skutki uboczne" zakupu psa w pseudohodowli. U tej rasy wymagane są testy psychiczne i badania na dysplazje.
Nie robiłam mu badań, ale bacznie obserwuje czy nie ma jakiś objawów. Natomiast psychika. Berny to wesołe, pełne życia psy chyba, ze ejst gorąco i nic im sie nie chce :D
A on może i wesoły, czasem żywiołowy - co zostało uzyskane dzieki Roxy- ale jednak ma kilka fobi, płochliwy jest psina i ciężko się to zwalcza :(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...