Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Hej,
Ostatnio znalazłam super sposób na wybieganie średnio posłusznego psa :lol:
Na spacer czasem zabieram zabawkę- takie coś w podobie piłki, sunia pięknie przynosi, nigdy jej specjalnie nie uczyłam aportu, ale szybciutko zrozumiała że jak mi przyniesie to rzucę jej jeszcze raz (sunia biega na lince) ;) I pies szczęśliwy że może sobie pobiegać i ja nie mam takich wyrzutów sumienia jakby chodziła cały czas na smyczy bez możliwości wybiegania się ;)
Natomiast zauważyłam że przynosi chętnie tylko zabawkę, nigdy patyka czy kijka :roll: Mając w pysku ten skarb nawet jej się nie śni mi go oddać, czasem aż skacze do tyłu gdy ją przytrzymuję żeby mi oddała.
I się zastanawiam jaka może być tego przyczyna? :hmmmm:
Dlaczego zabawkę chętnie przynosi a patyka już nie?

Posted

U mnie tez takie coś jest.. znaczy było, ale ja wychodzę z założenia na spacerach nie będziemy się bawić patykami choćby nawet najmniejszymi.. nie ma zabawy po prostu, bo są niebezpieczne, a później pies chce gryźć koziołek- bo to przecież taki fajny patyk, który pani chowa :lol:. Dlatego już od długiego czasu nie ma czegoś takiego jak patyki ;).

Posted

My też się bawimy piłeczkami. Patyki są do luftu ;) Pies lubi sobie porzuć patyka, można powyrywać drzazgi, rozszarpać, ma to pewnie jakiś drewniany smak...i jest frajda. A piłka nie zachęca tak bardzo do gryzienia.

Patykami bawimy się tylko w wyjątkowych sytuacjach, kiedy decyduję się spuścić sukę na spacerze "niebiegowym", na który zwykle nie zabieram piłek. Wówczas szukam jakiś kijów, ale zawsze zabawę zaczynam dopiero, kiedy mam dwa kije pod ręką i mogę rzucać zamiennie, zanim suka zacznie przeżuwać. :evil_lol:

Posted

Mój Sończysław wręcz ubóstwia ganiać za patykami - a im większy tym lepiej :lol: Czasami znajdzie kilkudziesięciokilowy konar, którego nie może ruszyć z miejsca - straszliwa jest wtedy frustracja i lament ;) Od tego rzucania patyków już mi ręce wysiadają - ale czego się nie robi dla ukochanego pieska :lol: Niestety Sonia nie umie aportować (choć próbuję ją tego nauczyć), patyka nie odda za żadne skarby. Szarpanie się zdobyczą to dla niej też wspaniała zabawa :razz: Zabawkę w domu odda - patyka na spacerze nie, bo to trofeum, które sama upolowała! No i jest jeszcze jeden problem - kiedy trzymam patyk, szykując się do rzutu, tak potwornie ujada, że bębenki w uszach pękają :cool1: Tego też próbowałam ją oduczyć, ale bez skutku. Parę razy tak się zdarzyło, że kiedy schylałam się po patyk, a ona to zauważyła, z pełnego galopu wpadała zębami na moją rękę - aż dziw, że sobie zębów nie wybiła!

Posted

Behemot napisał(a):
No i jest jeszcze jeden problem - kiedy trzymam patyk, szykując się do rzutu, tak potwornie ujada, że bębenki w uszach pękają :cool1:

I co wtedy robisz? Rzucasz? :cool3:
Tego też próbowałam ją oduczyć, ale bez skutku.

A jak? :razz:

Posted

coztego napisał(a):
I co wtedy robisz? Rzucasz? :cool3:


Yyyyyyy.... próbowałam ją nauczyć, żeby usiadła i grzecznie poczekała, aż rzucę, ale nie da rady... :shake: Tak się gorączkuje i drze, że w końcu.... rzucam ten patyk :oops::oops::oops: Wieeeeem, sama utrwalam w niej ten przykry nawyk :oops: Ale co mam zrobić, skoro ona nie chce spokojnie poczekać...?

Posted

Behemot napisał(a):
Ale co mam zrobić, skoro ona nie chce spokojnie poczekać...?


Tym bardziej nie rzucać jak szczeka- niech się dziewczyna nauczy cierpliwość ;).. W domu można trochę poćwiczyć z piłeczką jak tak robiłam. Siedziała mi przy lewej nodze i ją przytrzymywałam mówiąc zostań i rzucałam wtedy piłeczkę. Bardzo szybko załapała i na dworze też skutkuje, choć nigdy nie miałam problemów ze szczekaniem ;).

Posted

Kreśka też kiedyś darła mordę i skakała na mnie jak wariatka, byle tylko już rzucić. Dzisiaj siedzi przede mną i patrzy na mnie, czekając "cierpliwie" na rzut. Jeszcze jej nie uczyłam siadania przy nodze, planuję tej wiosny, będzie bardziej elegancko wyglądało :evil_lol:
Behemot, nie rzucaj jak sucz szczeka. Wyczekaj choć sekundę ciszy i wtedy "Dobry piesek!!!!" i rzut. Trzeba mieć refleks, ale nie jest to skomplikowane. Możesz schować kija za plecami, może się zdziwi, że go nie widzi i się przymknie, a wtedy rzut! Przy okazji możesz ćwiczyć skupianie się na Tobie, nie rzucasz dopóki sucz nie spojrzy na Ciebie. Powolutku, z czasem, jak sucz zrozumie, że trzeba panować nad emocjami, żeby dostać kija, zaczniesz wymagać "siadu" i nagradzać go rzutem ;)

Może spróbuj z piłeczkami zamiast kijów? Wygodniej się rzuca i łatwiej piłkę schować, za siebie albo w dłoni...

Posted

coztego napisał(a):

Behemot, nie rzucaj jak sucz szczeka. Wyczekaj choć sekundę ciszy i wtedy "Dobry piesek!!!!" i rzut.


Ech, będę musiała poważnie się do tego zabrać, bo niedługo Sonia będzie znana jako osiedlowa krzykaczka... Zawsze nie cierpiałam takich ujadających psiurow, a na własne życzenie wychowałam sobie takiego... :oops:

coztego napisał(a):
Może spróbuj z piłeczkami zamiast kijów? Wygodniej się rzuca i łatwiej piłkę schować, za siebie albo w dłoni...


Ale Sonia nie aportuje. Wiem, że jest też rozwiązanie: 2 piłeczki rzucane na zmianę. próbowałam, ale szybko poginęły.
Poza tym nie mam sumienia odmawiać Soni tej rozkoszy, jaką jest polowanie na "żywą" ofiarę, jaką jest dla niej patyk :cool3::cool3::cool3:

Posted

No czyli tak jak myślałam :lol: dla Komy patyk to taka "zdobycz" prędzej do poobgryzania niż aportu :roll: zabraniać się bawić patykami napewno nie będę bo widzę jaka to frajda dla suczy, ale puszczać jej ze smyczy przy zabawie z nim napewno nie będę :shake:

Co do szczekania, Koma też kiedyś strasznie się darła jak miałam jej rzucić zabawkę, ale byłam uparta tak jak ona i póki się nie zamknęła to jej nie rzuciłam :diabloti: No cóż, bardzo szybko zrozumiała że nic jej to nie da :evil_lol:

Aha i my nie rzucamy takich zwykłych piłek, bo Komka lubi się nieraz podroczyć i ciężko jest taką obślinioną kulkę jej wyjąć z pyska :lol: Mamy takie coś okrągłe, nie wiem jak to się nazywa, w każdym razie łatwiej zabrać :lol:

Posted

Koma napisał(a):
zabraniać się bawić patykami napewno nie będę bo widzę jaka to frajda dla suczy,


Dla mojego psa też zabawa patykami jest super atrakcyjna, ale ja postawiłam jasno określone zasady.. nie istnieją dla nas patyki, chcesz się bawić to mamy zabawki ;).

Koma napisał(a):
Aha i my nie rzucamy takich zwykłych piłek, bo Komka lubi się nieraz podroczyć i ciężko jest taką obślinioną kulkę jej wyjąć z pyska :lol:


Dlatego ja mam piłki na sznurky, aby do ręki nie brać obślinionych piłek :lol:. Narazie mamy dwie piłeczki na sznurku tylko i wyłącznie na dwór, ale za niedługo będziemy mieć więcej.

Posted

O a ja właśnie mam na oku takie piłki ze sznurkami, dopóki nie odkryłam że Koma jednak nie jest takim nieusłuchańcem jeśli chodzi o aport to wogóle mnie one nie interesowały- bo po co nam ze sznurkiem skoro i tak nie odda? :lol: Ale teraz chyba sobie takową sprawimy ;)

Posted

Kurczę, Kreska się potyka o ten sznurek przy piłce... :shake:
Może kupię takie z dłuuugim sznurkiem, żeby sobie powiewał w oddali, albo z bardzo krótkim, żeby się pod nogami nie plątał :hmmmm:
;)

Posted

Tylko piłki na sznurku się psu raczej nie zostawia żeby sam się nia bawił. To ma być chyba zabawa razem z przewodnikiem. Przynajmniej ja tak robię i nasza piłka żyje sobvie już kilka miesięcy w odpukać dobrym zdrowiu :lol:

Posted

coztego napisał(a):
Kurczę, Kreska się potyka o ten sznurek przy piłce... :shake:


To Fiona jakaś dziwna jest :lol:, bo normalnie ani razu nie potknęła się o sznurek, a jeszcze dodatkowo ma przypięta smyczkę :lol:.

Behemot napisał(a):
Soni zdemolowanie takiej piłki zajęło ok. 2 godzin :cool3::cool3::cool3:


Czyli co bawiła się nią w domu ? Wiadomo, że pies może zniszczyć zabawki jak się mu da. Na spacerze nie ma czasu na zniszczenie piłki, jeśli przewodnik zajmie się zabawa razem z nim.

Posted

Behemot napisał(a):
Soni zdemolowanie takiej piłki zajęło ok. 2 godzin :cool3::cool3::cool3:

Jak pozwoliłaś... :niewiem: Kreśka miała taką twardą piłkę ze sznurkiem chyba przez rok, tylko sznurek od czasu do czasu się wymykał i musiałam nowe węzły robić. W zasadzie nadal ją jeszcze ma, tylko już jest mocno wyszarpana i jej nie używam. A na codzień, do aportowania na spacerach ma piłki tenisowe i też starczają na długo, bo nie służą do gryzienia tylko do rzucania :cool3:

Posted

Cimi napisał(a):
To Fiona jakaś dziwna jest :lol:, bo normalnie ani razu nie potknęła się o sznurek, a jeszcze dodatkowo ma przypięta smyczkę :lol:.

To mam nadzieje że moja da sobie rade ;) Bo też jest na smyczce.
Tylko się boję czy będzie mi chciała piłkę przynosić. Ale dopóki nie spróbujemy to się nie dowiemy ;) W sobotę wybiorę się w poszukiwanie takiej piłeczki.

A póki co Komka sobie poraniła łapki. Nie poważnie, ale ja- przewrażliwiona pańcia na widok krwi się przeraziłam :eek2:
Zapewne przez bieganie za zabawką po śniegu, musiał być ostry a ja głoopia o tym nie pomyślałam :shake:

Posted

Koma napisał(a):
To mam nadzieje że moja da sobie rade ;) Bo też jest na smyczce.
Tylko się boję czy będzie mi chciała piłkę przynosić. Ale dopóki nie spróbujemy to się nie dowiemy ;)


Fiona ma taką zwykłą cienutką i lekką smyczkę, żeby właśnie jej nie przeszkadzała.

Możesz Komie przyczepić 10 metrową linkę i puszczać luzem ją z linką i w razie czego szybko zareagujesz jak będzie chciała z piłką gdzieś dalej pobiec. Właśnie po to Fiona ma przypiętą około 1 metrową smyczkę dla asekuracji.

Posted

Koma ma taką 3-metrową smyczkę- bo nie mam do niej 100% zaufania, mimo że już od jakiegoś czasu chodzimy na spacer z zabawką żeby sucz wymęczyć i do tej pory ani razu nie próbowała odbiegać dalej z zabawką. Obawiam się tylko czy będzie chciała przynosić akurat piłkę, bo ona je bardzo lubi i w domu niechętnie przynosi więc nie wiem jak to będzie na dworzu. Ale i tak spróbujemy z tą sznureczkową piłeczką :cool3:

Posted

A mój pies poprostu szaleje za patykami. Ale ona wie o tym że do domu z patykiem się nie wchodzi więc zostawia go przed klatką. Uwielbia bieganie za nim. A co do zabawek lub piłeczek to tylko tenisowe lubi. Te gumowe dla niej są beee bo kiedyś bawiąc się taką dostała w nosek i się do nich zraziła. Tenisowe jak rzucam to leci za nią ale jak już się znudzi to zostawia ją tam gdzie rzuciłam. A patyki odwrotnie. ;)

Posted

Mój uwielbia patyki. Na spacery nie nosimy żadnych zabawek. Jak znajdzie kijek to bryka z nim w pysku, strasznie to śmieszne:lol:. Kilka razy przynosi, żeby rzucić, potem go trochę podgryza i znowu przynosi. Tak może w kółko, aż z patyka pozostaną drzazgi.
Czasami patyk jest baaaardzo duży. Wlecze go wtedy za sobą, podgryzając w przerwie. Zawsze trzyma za któryś z końców, nie udało się nauczyć bezpiecznego trzymania w środku, ale co tam! Ważne, że pies ma frajdę.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...