Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Mijałam później dwa piesze patrole policji i jeden radiowóz (zwiększona ochrona w związku z koncertem) i zastanawiałam się czy im nie powiedzieć, ale nawet nie bardzo wiedziałam co. Absolutnie nie wiem, jak ten człowiek wyglądał, w co był ubrany czy, w którą stronę poszedł... Dopiero teraz się faktycznie zdenerwowałam, bo wcześniej jakoś do mnie nie docierało, że coś poważnego mogło się stać (nasze "spotkanie" miało miejsce z godzinę temu), dlatego tak się tu wypłakuję...

Posted

poczytałam i mowę mi odjęło ... masakra
współczuję przeżyć ... wiesz i najdziwniejsze w tym wszystkim jest to że w różnych sytuacjach bardziej boimy się o własne zwierzęta niż o siebie same

dobrze że nic się Wam nie stało

ja, jak jest ciemno nie wybieram sie z Moną dalej niz obręb własnego podwórka ... może jestem przewrazliwiona ale wolę nie kusić losu

Posted

Aniu az mi ciarki przeszly na sama mysl, co sie moglo stac gdyby nie Eni... kochany Eniszonek ale moglaby go ugryzc tam gdzie faceta boli najbardziej, wtedy odechcialo by mu sie takich akcji raz na zawsze!!!:mad:

Posted

ms_arwi napisał(a):
Eni na pewno dalaby rade... one wiedza kiedy nalezy bronic pani... Dobrze, ze mialas Eni... Zawsze sie facet wystraszyl...


Nawet nie wiesz, jak się cieszę, gdyby nie Eni, to ta cała sytuacja mogłaby się skończyć dużo gorzej... Facet jej po prostu nie zauważył przez to, że ją odgradzałam od niego, ale jak już skoczyła, to się wystraszył i odpuścił zupełnie. Gdyby widział Eni z daleka, to może nawet nie odważyłby się nas zaczepiać.

fioneczka napisał(a):
poczytałam i mowę mi odjęło ... masakra
współczuję przeżyć ... wiesz i najdziwniejsze w tym wszystkim jest to że w różnych sytuacjach bardziej boimy się o własne zwierzęta niż o siebie same

dobrze że nic się Wam nie stało

ja, jak jest ciemno nie wybieram sie z Moną dalej niz obręb własnego podwórka ... może jestem przewrazliwiona ale wolę nie kusić losu


Dzięki. Ja już sobie obiecałam, że nigdy więcej. W końcu fakt, że do tej pory nic mi się nie stało niczego jeszcze nie gwarantuje. To tylko moje durne wyobrażenia, że wszystko będzie dobrze. A dzielnica, w której mieszkam nie ma niestety zbyt dobrej sławy:shake:
Natomiast właśnie strach o Eni był dużo większy niż o mnie samą. Miałam zupełnie irracjonalne myśli w stylu, że Eni wyjdzie mi z obroży (czego w zasadzie nie robi, chyba że zdarzy się jej to przypadkiem, celowo nigdy) i pogoni za facetem, a później będzie afera, że kolejny pies zabójca pogryzł niewinnego:shake: Tak nakręconej na człowieka nie widziałam jej jeszcze nigdy.

ageralion napisał(a):
Aniu az mi ciarki przeszly na sama mysl, co sie moglo stac gdyby nie Eni... kochany Eniszonek ale moglaby go ugryzc tam gdzie faceta boli najbardziej, wtedy odechcialo by mu sie takich akcji raz na zawsze!!!:mad:


Tak naprawdę, to ja, zamiast odpychać, mogłam go po prostu - że tak brzydko powiem - w mordę strzelić, jak tylko mnie dotknął. Ale w takich sytuacjach jestem jak sierotka. Jakiekolwiek reakcje obronne budzą się we mnie, jak już jest dawno po, a wcześniej jest tylko niedowierzanie. Eni kochana, była dużo dzielniejsza ode mnie.

Posted

Aniu,dopiero teraz przeczytałam,co Cię spotkało... Szok, brak słów. Nie miałabym skrupułów takiemu CZEMUŚ zrobić krzywdę... Wyobrażam sobie,jak się musiałaś wystraszyć... Całe szczęście, że Enisia była przy Tobie a z drugiej storny pewnie bez niej być się nie wybrała tą drogą. Uważajcie na siebie, kochane.

Posted

Enigma79 napisał(a):
Aniu,dopiero teraz przeczytałam,co Cię spotkało... Szok, brak słów. Nie miałabym skrupułów takiemu CZEMUŚ zrobić krzywdę... Wyobrażam sobie,jak się musiałaś wystraszyć... Całe szczęście, że Enisia była przy Tobie a z drugiej storny pewnie bez niej być się nie wybrała tą drogą. Uważajcie na siebie, kochane.


Na szczęście nic aż tak złego się nie stało, a ja mam nauczkę. Zbyt pewnie się czułam, gdyby nie Eni, to może i nie szłabym tamtędy wczoraj, ale poszłabym kiedy indziej, może inną drogą i mogłoby skończyć się tak samo (a bez Eni gorzej), więc uznaję, że wyszło mi tylko na dobre. Już się będę bardziej pilnować. Dzisiaj na przykład poszłyśmy na spacer prawie zaraz po moim powrocie z pracy i dzięki temu, jak wracałyśmy, to jeszcze nie było ciemno i udało nam się przejść bez żadnych niespodzianek ;)

Posted

Enigma79 napisał(a):
A gdzie Eni podziała koszulkę nocną ;) ??? Zdjęcie cudne a Eni sobie po pobudce każdego ranka myśli : opłacało się czekać na panią, która odda mi swoje łóżko :D


A po co jej koszulka? Nago spi sie najwygodniej, a do zdjecia widzisz przeciez, ze zaslonila to co powinna :evil_lol:

Posted

Enigma79 napisał(a):
A gdzie Eni podziała koszulkę nocną ;) ??? Zdjęcie cudne a Eni sobie po pobudce każdego ranka myśli : opłacało się czekać na panią, która odda mi swoje łóżko :D


No jak to? Przecież Eni właśnie leży w piżamce! Co wieczór pada hasło "Eni, czas się przebrać w piżamkę" i wtedy zdejmujemy jej obrożę:cool3: A co do oddawania łózka, to ktoś (nie będę wytykać palcami!) zasnął wczoraj tak, że miałam jego tyle łapy pod samym nosem:evil_lol:

ageralion napisał(a):
A po co jej koszulka? Nago spi sie najwygodniej, a do zdjecia widzisz przeciez, ze zaslonila to co powinna :evil_lol:


Bo Eni zawsze taka skromna:razz: Jak na nią odrzuciłam kołdrę przy wstawaniu, tak leżała i ani drgnęła, dopóki nie usłyszała dźwięku karmy wsypywanej do miski:evil_lol:

Posted

Co racja, to racja...Faktycznie, Eni przecież nie marznie ;) Pańcia nie tylko łóżkiem się podzieli ale i ogrzeje :D A że u mnie zimno a kaloryfery lodowate, to i w kalesonach najchętniej bym spała.

  • 3 weeks later...
Posted

Trewor zostal pogryziony jakies 2-3 dni temu, wiec przeniesli go do boksow dla rekonwalescentow. Pies poteznie przeziebiony, zakatarzony, zachrypniety, z psakudnie wygladajaca, napuchnieta lapa, ktora widac bylo ze sprawia mu bol. Ogolnie chlopak przecudowny, lagodny do innych zwierzat (chociaz zaczepiony przez samca nie byl dluzny i porzadnie zioma opierdzielil ) W opewnym momencie, jak zasnal na ziemi, trzymajac lepek u Ani na kolanach, juz wiedzialysmy ze nie mozemy pozwolic mu wrocic do boksu. Przy tak strasznym oslabieniu psychicznym i fizycznym, moglo by sie to dla niego skonczyc zle. Jesli Treworek i Eni sie nie dogadaja w warunkach domowych, mamy plan awaryjny ale wierze, ze nie trzeba bedzie go wcielac w zycie









Posted

Tak, Eni od wczoraj ma współlokatora. Ania stara się jak może, zobaczymy, jak się ułożą stosunki psiaków, big love nie ma... Oby Treworek szybko wracał do zdrowia a my szukajmy mu wspaniałego DS, w którym będzie taki szczęśliwy jak Enisia u Ani.
Może jak Trewor będzie miał już swój wątek, zaczniemy go ogłaszać ? Łatwo zakochać się w tym spojrzeniu i męskim chrapaniu.

  • 3 weeks later...
Posted

Zmieniłam tytuł wątki Eni bo "dostała szansę" brzmiał, jakby zrobiła coś złego. Wiecie...chłopak zdradza dziewczynę jednak ona daje mu SZANSĘ, student nie przygotował się do egzaminu ale profesor daje mu SZANSĘ.
A zarówno Enigma,jak i te wszystkie porzucone bidy ze schroniska nic złego nie zrobiły, im się po prostu należy normalne godne życie.

Posted

Enigma79 napisał(a):
Zmieniłam tytuł wątki Eni bo "dostała szansę" brzmiał, jakby zrobiła coś złego. Wiecie...chłopak zdradza dziewczynę jednak ona daje mu SZANSĘ, student nie przygotował się do egzaminu ale profesor daje mu SZANSĘ.
A zarówno Enigma,jak i te wszystkie porzucone bidy ze schroniska nic złego nie zrobiły, im się po prostu należy normalne godne życie.

Hehehe i bardzo dobrze :) Eni to cudo nie pies, tylko miala pecha i trafila na debila, ktory nie docenil jaki ma skarb...

Posted

Agus, wlasnie zauwazylam, ze zmienilas tytul, bardzo fajnie:-D A ze zdaniem Marty sie calkowicie zgodze, chociaz uwazam, ze "debil", to zbyt lagodnie powiedziane:shake:
Niestety, stan zdrowia Eniszki nie jest tak idealny, jak mi sie wydawalo:-( Przekopiuje swoj post z watku Treworka, tam jest wszystko wyjasnione

toska_latte napisał(a):
Wlasnie wrocilismy z wieczornego wyjscia, wiec siadam do raportu. Kuce troche poszalaly, a Eni od kiedy jest Treworek, zaczela kochac patyczki, wiec i skakanie bylo;) Dobrze, ze jutro weekend, bedzie czas na dłuuugi spacer.
Co do weta - na mnie zrboil dobre wrazenie. Fakt, ze trzeba dlugo czekac, ale ja wole juz nawet odstac swoje w kolejce, ale pozniej wypytac o wszystko, co potrzebuje wiedziec i nie zostac zbyta jednym zdaniem;) Agnieszka32 - wielkie dzieki za info (pytalam o to samo u weta, dziwnie sie na mnie popatrzyl:evil_lol:) i za mozliwosc powolania sie na Ciebie. Dzieki temu koszt wyszedl naprawde niewielki wg mnie;)
Jak napisala Aga - z Treworkiem jest wszystko w porzadku:multi: pokazalam wyniki moczu, wet stwierdzil, ze sa ladne. Podobno sladowe ilosci erytrocytow moga wystepowac tez u facetow;) Gdyby Treworek byl starszy (tu ciekawostka, wet dal mu od 9 do 12 miesiecy), wtedy zaczalby sie zastanawiac czy nie skierowac go na dalsze badania, bo Treworek nie tylko bardzo duzo sika, ale tez bardzo duzo pije. A to swiadczyc moze nie tylko o problemach z ukladem moczowym, ale tez np cukrzycy (dzieki wynikom wiemy, ze cukrzycy niet). Wiec na szczescie to tylko problemy behawioralne. Psiak jest jeszcze mlody, nikt go porzadnie nie nauczyl zachowywania czystosci. A poza tym dochodzi jeszcze stres.
Lapka praktycznie calkiem sie wygoila, wiec nawet nie bylo co tam ogladac. Przeziebienie Treworka wet okreslil, jako kaszel kennelowy. Dlatego Trewor ciagle jeszcze charczy i odkrztusza. Ale antybiotyk zrobil swoje i teraz trzeba tylko czekac, az zejdzie do konca. Kastracja 10 listopada bedzie idealna, bo akurat do tego czasu wszystko powinno minac;) Aha i wet stwierdzil, ze Trewor ma w sobie domieszke doga niemieckiego;)
Za to z Eni sprawa wyglada gorzej, a myslalam, ze wpadniemy tylko pokazac zadrapanie i wziac tabletki na robaki... Kiedys na watku Eni, Aga cytowala moj mail z pierwszej wizyty u weta. Pisalam wtedy, ze zaniepokoilo mnie to, ze po dluzszym spacerze Eni zaczyna zaciagac lewym biodrem. Dlatego zdecydowalam sie to od razu sprawdzic i zrobic zdjecie RTG. Na zdjeciu podobno zadne zmiany nie wyszly, poza tym, ze trzon lewej kosci udowej nie do konca idealnie siedzial w panewce. Ale wg wetki mialo to nie miec znaczenia, a zaciaganie wynikalo z tego, ze byla bita, wiec miesnie i sciegna musza sie w pelni zregenerowac. Dzisiaj po ogledzinach wet stwierdzil, ze Eni ma w tej lapce zanik miesni, ze ja oszczedza, a powodem tego jest najprawdopodobniej dysplazja:placz: Bez tego zdjecia nie byl w stanie wypowiedziec sie na 100%, ale stwierdzil, ze dawny uraz mechaniczny wygladalby inaczej. Wiec w przyszlym tygodniu czeka nas kolejna wizyta, tym razem ze zdjeciem i wtedy podejmiemy decyzje, co dalej:-( Troche sie wscieklam na poprzednia wetke, bo nie po to meczylam Eni robieniem zdjecia, zeby to poszlo na marne. I, cholera, od poczatku wydawalo mi sie, ze cos jest nie tak:shake:
Eni dostala tez tabletki na robaki i szczepionke-combo. Co do delikatnosci Pana, to faktycznie, nie jest w tym najmocniejszy. Pierwszy raz widzialam, jak Eni klapnela na kogos zebami! Najpierw kiedy badal jej staw w tej lewej lapce, ale pomyslalam sobie, ze to normalne. A pozniej przy iniekcji i to mnie troszke zjezylo. Ale pomimo wszystko, wydaje mi sie sensowny i mily.

PS. Nie pokazywal nam:eviltong: swoich artykulow, ale wyciagnal atlas anatomiczny i dokladnie tlumaczyl, czym jest dysplazja, a takze rysowal na karteczce:evil_lol: Pogadac to owszem, widac, ze sobie lubi;) I Agus, jeszcze raz wielkie dzieki za to, ze po raz kolejny nam pomoglas!:loveu: Oraz tez bym chciala te fotki na maila:cool3:

Posted

Wiesz, ja ostatnio doszlam do wniosku, ze Eniszka faktycznie kojarzy sie z ciatem drozdzowym, wzglednie z kluska;) Taka jest miziasta, ciepla i calusna. Wlasnie wrocilismy z 2-godzinnego spaceru, psiaki sie wszalaly, wiec myslalam, ze padna po powrocie. Aha, teraz Eni tak zaczepia Treworka, ze biednemu chlopakowi zyc nie daje:evil_lol:

Posted

ageralion napisał(a):
Ach te upierdliwe baby ;)

Upierdliwe i wredne, nie dadza sie w spokoju wyspac po wysilku, tylko ciagle czegos chca:evil_lol: ach, gdzie sie podziala ta niedostepna dama, ktora na kazde podejscie Treworka reagowala niezadowoleniem? ;)

Posted

A mi się jeszcze przypomniało, że doktor po obejrzeniu ząbków Eni powiedział, że są starte i trzeba je obserwować bo jak się zetrą do miazgi, to wtedy psiak odczuwa ból. Ciekawe od czego Enisi się zęby starły ? Tak już było, jak ją odbieraliśmy ze schronu (weta z okolic Kołłątaja to samo wtedy powiedziała, tzn nic o ewentualnych problemach tylko o tym starciu)

Posted

Ech o tych zabkach, to tez pierwszy raz uslyszalam. Tamta wetka nie zwrocila mi na to w ogole uwagi:roll: Owszem, sama widzialam, ze sa starte, ale nie sadzilam, ze az tak. Przy kolejnej wizycie musze sie koniecznie wypytac, jak to dokladnie kontrolowac.

Posted

Usiadlam dzisiaj do zaktualizowania strony o historie Enigmy... wiecie co, zajelo mi to caly dzien!!!!! Ja juz kompletnie zapomnialam jak skomplikowana droge do wlasnego domu miala Eni... szok!!!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...