Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Sluchajcie musze Wam o czyms powiedziec. Otoz moja znajoma ma psa mix stafforda, jest to mlody pies, moze miec ok 1 roku. Psa przygarnela, ale ma bardzo minimalne pojecie o psach i o ich potrzebach... Pies praktycznie wogole nie jest wyprowadzany na spacery, a czs jaki spedza na dworzu to max. 5 min. minut dziennie x 3... Mowilam jej, ze to stanowczo za malo:angryy:, ze pies musi sie wybiegac, bo ta energia gdzies musi uchodzic... Ech... Znajoma stwierdzila, ze nie ma na to czasu, ale twierdzi, ze Silver (tak sie nazywa pies), jest dla niej bardzo wazny i, ze go kocha...:crazyeye: Jedno z drugim sie nieco kloci... Probowalam jej wszytsko wytlumaczyc, ale to na nic... Ale najbardziej zaskakujacy jest fakt, ze pies jest mega spokojny!!!!! Praktycznie calymi dniami spi, bo innego zajecia nie ma!!! Jest wesoly, ale wydake mi sie, ze ma lekka depreche, bo nie jest normalne, aby mlody pies o takim temperamencie zachowuje sie jak kot! Widac, ze ma ochote pobiegac, poszalec, ale nikt nie ma na to czasu...:( Aha, no i czesto dostaje klapsy i razy po glowie (nie mocno ale...!!!), jest tam 7 letnie dziecko, ktore psa rowniez nie oszczedza! Naprawde, tak spokojnego psa nie widzialam. Dodam jeszcze, ze na czas nieobecnosci domownikow niszczy (przy domownikach nigdy), i gdy wychodza z domu pies laduje w piwnicy...:-o
Probowalam przemowic do kolezanki, ale t:-o nie pomaga... Ech... Co o tym sadzicie? Jakim cudem niewybiegany pies o takim temperamencie jest, az tak spokojny!? Dodam, ze gdyby moj Bandzior nie mial min. 1.5 godz. spaceru dziennie to by mi chate rozniosl i to nie wazne czy pod moja nieobecnosc czy tez w mojej obecnosci... I te 1.5 godz. to absolutne min. w sytuacjach kiedy naprawde mam wazne sprawy, na co dzien musi to byc 2.5 godz. intensywnego wysilku...

Posted

Biedny pies. Obawiam się jednak, że Twoja znajoma nie jest wyjątkiem jeśli chodzi o krótkie spacery. Żeby daleko nie szukać, moi teściowie mają rodowodowego foxterriera, niby bardzo zadbanego, bo ma najdroższe jedzenie i po prawie każdym jego piśnięciu jest zawożony na wszelki wypadek do weta. Rzeczywiście kochają tego psa, ale co z tego, skoro obydwoje są nieruchawi i nie ma się kto z psem wybiegać :( Teraz, po wielu latach takiego traktowania pies zminimalizował swoje potrzeby i zadowala się trzema krótkimi spacerami - do tego stopnia jest nieprzyzwyczajony do dalszych wycieczek, że kiedy od czasu do czasu zabieram go na wybieganie, to potrafi szczekać na spacerze przez godzinę bez przerwy.
Jeśli chodzi o bicie psa po głowie i zamykanie w piwnicy, to naprawdę nie mam słów. Mam nadzieję, że nie skończy się to w pewnym momencie wybuchem agresji ze strony psa. Co można poradzić - może zaproponuj koleżance wspólne wyjście z psem? Część ludzi, kiedy już się rozrusza, przyzwyczaja się do dłuższych spacerów. Jeśli żaden inny argument nie podziała, powiedz jej, że szybki marsz jest świetny jeśli się chce mieć szczupłą i zgrabną figurę :)

Posted

Mi tez jest bardzo tego psiaka szkoda... Moglabym zaproponowac wspolne spacery z moim Bandyta, ale Bandzior nie toleruje Silvera, i moglo by byc nie ciekawie...
Spacery Silvera to doslownie 3-5 min. dzinnie, nie wiem jak w tak krotkim czasie pies zalatwia potrzeby, wszystko na biegu... Wydaje mi sie, ze On przez takie traktowanie ma depreche...
Znajoma mowila, ze juz dwa razy skoczyl na Wiktorie (dziecko) i warczal... Wszyscy tam twiedza, ze psa kochaja, z tym, ze jak dla mnie to toksyczna milosc...
Chcialam powiedziec kolezance o klatce, ale nie ma opcji, zeby Ona poniosla taki wydatek, no i Oni nie maja pojecia na temat psychiki i szkolenia psa... Chetnie bym jej pomogla, ale cierpie na chroniczny brak czasu... 1/2 wolnego czasu absorbuje Bandyta, druga polowa praca i nauka..., ale postaram sie cos z tym zrobic, bo Silver bylby naprawde fajowym psem, gdyby z nim troche popracowac...

Posted

Oluś z drugiej strony proponowanie klatki dla psa który jest niewybiegany to taka sama męczarnia jak ta piwnica... w sumie nie wiem jak Twoja znajoma wytrzymuje z tym psem pod jednym dachem, moja suka ma 6 miesiecy , jeśli się nie wybiega dosłownie wchodzi mi na głowę :/
najpierw wybieganie, potem pomysł z klatką byłby okej, ale nie sądzę że coś wskurasz w tej sprawie.. :(
moja współlokatorka który uwielbiała tylko siedzieć w domu przed tv, od kiedy kupiliśmy z chlopakiem psa zasówa równo ze mną na spacery, nawet jak jest zmęczona! :) niektórzy potrafią się zmienić i nie trzeba do tego namowy, tylko wystarczyło pytanie "wychodzę na plaże, idziesZ?" i tak już 4 miesiące! :) ja wyjeżdzam a ona bedzie opiekować się psem, zdaje sobie sprawe że sunia potrzebuje dużo ruchu bo inaczej ciężko z nią wytrzymać! :)

Posted

Ja znałam panią, która miała trzy yorki i cztery koty, psiaki wyszły na dwór tylko 1 raz w swoim życiu, nie wychodziły kompletnie z domu, gdzie zawsze śmierdziało, bo pokój to była ich toaleta nie wspominając już o tym, ze yorki były rozmnażane:shake:

Posted

Obawiam się, że w przypadku ludzi z takim podejściem, klatka mogłaby się zmienić w więzienie dla psa także w czasie obecności domowników, gdy przekonaliby się, jak wygodnym - oczywiście dla nich, nie dla psa - jest rozwiązaniem. Pies by nadal mieszkał w domu, nadal byłby kochany (?!), ale ani pod nogami by się nie plątał, ani nic.... Pewnie każdy problem byłby rozwiązywany za pomocą klatki - klaps i do więzienia.

Takie hodowanie psa, jak kwiatka, może doprowadzić do tego, że pies zminimalizuje swoje potrzeby, dostosuje się do otoczenia. Będzie smutnym, cichym, zobojętniałym zwierzęciem, oczywiście nadal zdolnym do zabawy, gdy mu się na to pozwoli, czy do okazywania uczuć, ale w sposób bardzo stonowany - tak, jak wymagają od niego ludzie.

Niestety w przypadku młodego TTB, o ile ma charakter i temperament TTB, tłumienie i kumulowanie energii może bardzo źle się skończyć, łącznie w wybuchem agresji w pewnym najmniej spodziewanym momencie. Do tego jeszcze bicie psa... Czy ci ludzie naprawdę nie zdają sobie sprawy, że wystarczy sekunda, jak pies się odwinie z zębami? Na dziecko na przykład? Nie musi ugryźć - wystarczy, że udeży szczęką, przewróci, przyciśnie do ziemi i nieszczęście gotowe. Przecież po takim wybryku nikt nie zacznie z psem poważnie pracować nad zachowaniem... Albo na stałe wyląduje w piwnicy, albo u weterynarza na zastrzyku.

To, że właścicielka psa spędza z nim kilka minut dziennie na dworzu, daje podstawę do przypuszczeń, że córki też nie zabiera na spacery. Smutne to wszystko. Potem widzi się ociężałe, znudzone dzieci i równie ociężałe, sfrustrowane albo apatyczne psy.

wczoraj to obejrzałam i bardzo mi się podobało - ludzie przynajmniej zrozumieli potrzebę spacerów
http://vod.onet.pl/ja-albo-moj-pies,ja-albo-moj-pies,1591,2,1602,odcinek.html

Posted

Ja widziałam coś takiego u wyżła. Skończyło się tak, że prawie odgryzł dzieciakowi ucho - agresja w nim narastała przez trzy lata, uważam, że i tak był świętej cierpliwości. Pies mieszkał w dwóch pokojach z dziewięciorgiem domowników, wyprowadzała go na spacer Marysia, jedyna osoba, która go kochała, a która miała wtedy 12 lat i naprawdę ledwo takiego kucyka utrzymywała. Pies był agresywny na spacerach, nadpobudliwy, w końcu właśnie eksplodował. Potem trzy tygodnie żył na silnych środkach zamulajacych, żeby nikomu nie zrobić krzywdy, a rodzina w tym czasie biegiem szukała mu nowego domu. W końcu wylądował na wielkiej posiadłości z lasem i stawem, gdzie biega non stop, a do tego nauczył się komend i jest psem leśniczego. Tak to właśnie moze się - w najlepszym wypadku, wliczając nawet ucho dzieciaka - skończyć. Inaczej może być uśpienie. Znajomy weterynarz tak już kilka psów uratował, bo "Agresywny, trzeba uśpić", a to był między innymi ośmiomiesięczny bokser niewybiegany. I szukaj tu teraz biegiem psom domów...

Może poradź tej dziewczynie, zeby poczytała takie fora, jak to... Poznaj ją z kimś, kto ma fajne, aktywne psy, sam ma np. dzieci i zorganizujcie wypady psio-dziecięce z bieganiem, może nauką dzieci, jak szkolić psy, czy coś w tym stylu. Wypady na okoliczne pola czy lasy, jeśli macie. No bo z dzieckiem chyba wychodzi, co?

Posted

Wiec ta znajoma dzieci nie ma... Mieszka razem z mama i dwoma siostrami 18 i 7 lat;) Tak jak wspomniala Greven dziecko jest zapasione i spacery dziecka to samowolne wyjscie na podworko... Jesli chodzi o psa to mimo braku spacerow i zajecia jest uosobieniem spokoju!!!! Co jest dla nie bynajmniej dziwne, bo jakim cudem mlody TTB o bardzo duzych pokladach energii (fakt, ze stlumionych, ale dostrzegam ten blysk w oku), zachowuje sie jak roslina!!! Wydaje mi sie, ze jest on zastraszony... Innego wytlumaczenia nie widze... Echh szkoda mi tej psiury jest strasznie, nie dlugo powinnam sie z nia widziec i sprobuje z nia pogadac tylko, ze jakby to Wam powiedziec... Ona nalezy do ludzi, torzy mysla "to tylko pies", "on jest glupi" itp., itd... A jak ja zaczynam mowic co i jak to Ona sie smieje i mowi, ze mam *********... No moze i mam, ale krzywdy nikomu nie robie, ba nawet probuje pomagac, ale to nie o tym... Sami wiecie co mam na mysli... Wiem, ze psa nie odda, a w odpowiednich rekach ten pies bylby naprawde swietnym kompanem! Ba, moze i super psirem do sportu!!! Tylko, ze nie ma kto sie nim zajac... Ona mieszka ode mnie ok 20 km i naprawde ja nie mam kiedy go wybiegac i fizycznie ja nakierowac i pokazac co i jak, bo mam swoje bydle, ktorym sie zajmuje, a nie ukrywam, ze ta bestia jest strasznie rozbrykana i aby go zmeczyc trza sie wysilic...
Jesli chodzi o miejsca spacerowe to lepszych wymarzyc sobie nie mozna...!!! Wczesniej mieszkalismy w Warszawie, gdzie o odludne i spokojne miejsce ciezko i korzystam z tego raju ile wlezie... No nie powiem, ze zawsze mi sie chce na te spacery ganiac (jak jest zimno, brzydko itp.), ale wiem, ze musze i dzien w dzien zasuwam (choc mam dosc spory ogrod)... Nie jestem zwolenniczka zostawiania psa w ogrodzie, wiec latam po lakach, lasach, polanach itp. Moze jak bedzie lepsza pogoda to pokaze znajomej jak mozna fajnie spedzic czas z psem...
Ona twierdzi, ze on jest glupi... Moze pokazac jej jak trzeba z psem pracowac? Nauczyc go paru fajnych rzeczy zeby "nie byl glupi"? Moze wtedy znajoma sie przekona co do niego (choc zawziecie twierdzi, ze go koha:()...

Posted

A jesli chodzi o klatke to macie racje, tak walnelam bez sensu... mialo to by efekt gdyby pies byl wybiegany i stopniowo przyzwyczajany do zostawania w klatce... Choc wydaje mi sie po cichu, ze jakby byl wybiegany, jakby mial zajecie (rowniez umyslowe), a w domku zabawki, gryzaki itp. to problem z niszczeniem pod nieobecnosc by sie skonczyl i piwnica nie bylaby konieczna... Aha no i ta sytuacja z niszczeniem miala miejsce dwa razy. za pierwszym razem pies zjadl buty. Za drugim zamkneli go w lazience i obgryzl futryne... Pozniej codziennie piwnica... Jak dla mnie te niszczenie to na 100% nuuuda... Pod obecnosc domownikow najzwyczajniej w swiecie sie boi... A tak poza tym to spi nawet w lozku, ale co z tego...

Posted

Skoro dziecko jest zapasione to możesz przemówić im do rozsądku takim argumentem, że jak dziecko zacznie wychodzić z nimi na spacery, a przy okazji wezmą pieska, to będzie zdrowe i lepiej traktowane przez rówieśników. Chociaż skoro ta rodzina nie dba o najbliższych to jak może zadbać o czworonoga? :|

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...