Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Jeszcze dopiszę że u mnie jest okres przejściowy - kwarantanna,
po okresie od 2 tygodni do 2 miesięcy sunia trafi do schronu w Szczecinie
jak nikt jej nie zechce :(

  • Replies 93
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

blacky764 napisał(a):
Udało się ! Mam pozwolenie gminy na przyjęcie suni :)
Teraz tylko czekam aż do mnie przyjedzie :)


...ale tyko max 2 miesiące będzie mogła u was być?

Posted

blacky764 - jestes niesamowita.Oby sunia znalazla szybko dom poprzez Wasze przytulisko, w szczecinskim schronisku "amstaffkowatych" jest troche i nawet jesli pies jest lagodny nad boksem wisza kartki "AGRESYWNY" wiec szanse na nowy dom zerowe.

Posted

Cudak napisał(a):
...ale tyko max 2 miesiące będzie mogła u was być?

Kwarantanna trwa dokładnie 15 dni, niektóre psiaki,
które mogą zwrócić czyjąś uwagę, lub są dla nas ważne
trzymamy dłużej... także mogę ją przetrzymać około 2 miesięcy...

Posted

Enigma79 napisał(a):
blacky764 - jestes niesamowita.Oby sunia znalazla szybko dom poprzez Wasze przytulisko, w szczecinskim schronisku "amstaffkowatych" jest troche i nawet jesli pies jest lagodny nad boksem wisza kartki "AGRESYWNY" wiec szanse na nowy dom zerowe.

I tego się boję, a u nas w przytulisku są nikłe szanse że ktoś ją wypatrzy, chociaz my mamy jakieś 5 psów...
Nasze przytulisko nie jest zareklamowane zbytnio, ja mam założonego bloga gdzie dodaję oferty psiaków,
widnieją one w poczekalni TOZ-u i na forum Gryfina...
ale czasami i to jest mało

Posted

" Witajcie, jestem Eska. Żyję na tym świecie już 3 lata i przez tak krótki okres już trochę w moim życiu się wydarzyło... Z początku nic nie zapowiadało kłopotów. Jako szczenię dał mi dom pewien Pan, żyło nam się dobrze, czasami mnie kopnął czy pogonił... ale takie życie spotyka nie jednego psa. Jakieś kilka dni po moich pierwszych urodzinach mój właściciel postanowił wyjechać za granicę - na tydzień, w celach mi nie znanych. Bałam się wtedy o swoje życie... Bałam się, że wyrzuci mnie jak śmiecia, ale los się do mnie uśmiechnął - mój właściciel oddał mnie pod opiekę starszym ludziom, u nich spokojnie czekałam na powrót mojego właściciela. Minął tydzień, ale on nie wrócił. Tak mijały kolejne miesiące i lata. Do dzisiaj - ponad 2 lata po tym jak właściciel zostawił mnie u znajomych, nie ma żadnych wieści od owego człowieka... A ja do dzisiaj czekam, aż stanie w drzwiach i zabierze mnie do swojego domu. Nie narzekam na obecnych opiekunów, nie karcą mnie, głaszczą mnie, bawią się ze mną i poświęcają tyle czasu ile mogą i na ile zdrowie im pozwala... Kilka tygodni temu wzięli do ręki telefon, i zaczęli rozmowę "Nie mamy już sił, musimy oddać Eskę do schroniska w Szczecinie", wtedy moje serce pękło. Miałam stracić ukochany dom, dom w którym czułam się bezpiecznie, dom - który miał być domem tymczasowym... "

Tak zaczęłam pomagać Esce - pięknej suni rasy amstaff o maści brązowo-białej szukać nowego domu. Udało się namówić jej właścicieli na to, aby poczekali jeszcze kilka dni na znalezienie jej domu... Minęły tygodnie, a sunia dalej nie może znaleźć nowego domu. Dlaczego ? Piękna sunia, która ładnie chodzi na smyczy, nie wybrzydza co do jedzenia, jest wysterylizowana, w jej zachowaniu nie ma ani odrobiny agresji, uwielbia zabawę, dzieci i podporządkuje się każdej osobie, jest ufna... Dlaczego taki ideał psa nie może znaleźć nowego domu ? Przecież tak go potrzebuje... Ostatnio dostałam ostateczny telefon "Oddajemy ją do schroniska, bo nasze zdrowie nie pozwala na wychodzenie z nią na spacery, już nie poświęcamy jej tyle czasu co kiedyś. Nie możemy zapewnić jej godnej starości, takiej jaką ona zapewniła nam przez te 2 lata czuwania przy nas...". Po tym telefonie zaczęło się szukanie byle jakiego schronienia, liczyła się każda sekunda... Udało się, sunia na okres kwarantanny trafiła do przytuliska w Gryfinie, czekam na jej przybycie... Będzie moją podopieczną, ale po dwóch miesiącach, z czego dwóch tygodni kwarantanny będzie musiała trafić do schroniska w Szczecinie. Jedyną szansą będzie jej bezpłatna adopcja. Daj jej szansę, swoją miłość i schronienie, odwdzięczy się swoim ciepłem i będzie wiernym przyjacielem do końca swoich dni...

Tel. 694-539-289
E-mail: kojec-gryfino@wp.pl

Posted

Niestety jeszcze suni u mnie nie ma, bo znajomy ma napięty grafik pracy...
Postara się dowieźć ją jeszcze w tym tygodniu :)
Od razu wezmę ją na spacer i zrobimy lepsze zdjęcia poza kojcem.

Posted

Tragedia...jesli sie nikt nie znajdzie, trafi do boksu obok mojej niunki.Dziewczyny, poczytalam dzisiaj strone tej fundacji z Niemiec (canis-gratia.de) poniewaz niepokoily mnie opinie dot TOZ-u i ich wspolpracy z ta fundacja.Ale musze powiedziec, ze po "lekturze" wierze / chce wierzyc w dobroc zalozycielki canis-gratia.Moze poprosic TOZ o zamieszczenie ogloszenia u siebie , co Wy na to?? Oni maja fajna strone z poczekalnia,zdjecia, opis psow, nie to co w naszym schronisku.Wiem, wiem...w TOZ-ie jest 40 psow a w schronie 300 :( Blacky764, zdobadz dodatkowe zdjecia.

Posted

Moje psiaki z "Gryfińskiego Kojca" są w poczekalni TOZ-u
i Eska też tam jest...
Póki co nie mam jak zdobryć zdjęć :-(
Z właścicielami suni kontaktuje się przez znajomego
a jedyne zdjęcia jakie w tej chwili mogę załatwić
nie będą lepsze od tych, bo oni mogą zrobić tylko telefonem :-(

Posted

Dziwna decyzja opiekunów - w schronisku niby suka będzie miała więcej spacerów, niż u nich?
Może warto ich zaprosić do schroniska, pokazać jak tam jest. I wyjaśnić, jakie ona ma szanse w schr.

Enigma, TTB nie idą do adopcji do Niemiec.

Posted

Greven, wiem jakie masz podejście do mnie, bo
czytałam Twoją wypowiedź na mój temat na forum
Gryfina... Ja po prostu pomagam, chyba nie ważny jest
w takich momentach wiek...

A gdybyś ty miała 80 z hakiem lat, była byś
schorowana i ledwo by Ci kasy na utrzymanie starczyło
dała byś radę mieć psa w domu ?
Oni ją kochają, ale zdrowie i fundusze
nie pozwalają im na trzymanie Eski,
a póki o dalej czekam aż sunia przyjedzie do mnie...

Posted

blacky764 napisał(a):
Greven, wiem jakie masz podejście do mnie

Moje podejście do Ciebie nie ma tu żadnego znaczenia, bo nie Twój los się waży, a psa.

Jeśli problemem są finanse, to lepiej pomyśleć o doraźnej pomocy tym ludziom - może gdyby im to zaproponować (np. karmę, opłacenie szczepień itd.), to zweryfikowaliby swoją decyzję o oddaniu suki. Zdrowie swoją drogą, ale często ludzi boją się właśnie tego, że nie podołają finansowo.

Możesz mnie z nimi skontaktować?

Posted

Numer do nich podany jest w 1. poście jak się nie mylę...
Ale Ci ludzie są już zdecydowani, to nie była dla nich łatwa decyzja,
a sama nie mam z nimi bezpośredniego kontaktu...
Sądzę, że pomoc finansowa nic nie zmieni.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...