Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

hmmm miałam dość poważny telefon z DZ. U tej pani była ponoć robiona juz wizyta przedadopcyjna. Musze sie skontaktować z fundacją, która tą wizyte robiła i zobaczymy co dalej.

A pomógł by mi ktoś z ewentualnym transportem? to byłoby jakoś 2 stycznia:razz: Znaczy w po nowym roku ta pani prosiła :)
a transport pod Tarnowskie Góry


jeszcze z dobrych wiadomości- zmniejszamy dawke furosemidu :D
kupiłam juz tez Lotensin, bo skończy sie zaraz jakoś po nowym roku. Koszt 25,36

Posted

[quote name='Nikus']z transportem to myślę Pianko,że damy radę:)[/QUOTE]
Nikuś:loveu: Jak my dawno nigdzie nie jeździli...:evil_lol:

ok. najpierw sie zorientuje jak ta wizyta przedadopcyjna wyglądała

Posted

[quote name='Bjuta']No proszę! A ja już przestałam wierzyć w DZ.[/QUOTE]
:) Bjuta my kilka schroniskowych psów z DZ wydaliśmy. Tam warto dawać psy, ale to jest jak z ogłoszeniami w necie raz poskutkują raz nie.

Posted

mam ralecje z tego domu

Jeśli chodzi o ten dom to rzeczywiście jak zauważyłaś, Pani jest wrażliwa i niezwykle uczuciowa w stosunku do zwierząt. I tym mnie przekonała na wizycie przedadopcyjnej. Długo opowiadała o poprzednich zwierzakach. Obecnie ma z tego co pamiętam 3 koty. Ale wątpliwości miałam spore i długo się zastanawiałam. Do końca nie byłam pewna czy dobrze zdecydowałam. Powód - sytuacja finansowa w tym domu. Na pierwszy rzut oka widać, że się tam nie przelewa. Sama Pani też przyznawała , że jest im ciężko. To prości ludzie ale kochający zwierzęta. Po opowiadaniach o chorobie poprzedniego psa ( również mówiła, że miał zaawansowany nowotwór ) stwierdziłam , że weterynarza mają kiepskiego ale to już nie jej wina.. W mniejszych miejscowościach to jest zawsze problem. Chociaż może też być tak, że wet widząc , że właściciel ma trudną sytuację finansową nie proponuje nawet droższego leczenia czy dokładniejszych badań. Pani, jak na osobę dysponującą skromnymi środkami finansowymi i tak bardzo dba o swoje zwierzaki. Koty regularnie odrobaczane i szczepione co na wsiach jest rzadkością. Jak trzeba to ze zwierzakiem na rowerze jeździła do weterynarza albo brała taxi do sąsiedniej miejscowości do nieco lepszego weta. Samochodu nie mają. Mają syna upośledzonego, nie wiem dokładnie jaka to choroba ale ta Pani nie pracuje . Syn też sympatyczny , kochający zwierzęta, Zidan spał z nim w pokoju. Pani jezdzi codziennie z synem na jakąś terapię zajęciową z tego co pamiętam . Ma też drugiego syna , starszego, pracującego. Mieszkają w małym, skromnym domku z ogrodem. Wokół są domki typu letniskowego, ludzie przyjeżdżają tam tylko na lato. Mówiła , że w zimie tylko oni tam mieszkają. Okolica spokojna, na uboczu, pod samym lasem , dużo fajnych terenów do spacerów. Mówiła , że dużo spacerują i zawsze z psem na smyczy. Dla mnie to miało duże znaczenie bo Zidan nie dowidział i nie dosłyszał. Nie chciałam aby go spuszczali . Ogródek miał jedna wadę, szeroką szparę obok bramki, którą obiecali zabezpieczyć aby psiak nie uciekł.
Myślę , że 17zł miesięcznie to są tak małe koszty , że dadzą radę ale oczywiście trzeba się liczyć z tym, że koszty leczenia mogą wzrosnąć jeśli choroba zacznie postępować. Tez mam psa z chorym sercem , zaczynało się od takich małych kwot a teraz na leki wydaje 300zł miesięcznie.
Podsumowując , miłości zwierzakowi w tym domu nie zabraknie ale z kosztami droższego leczenia będzie problem. Przy chorobach serca faktycznie psiaka trzeba obserwować i reagować, czasem modyfikować leczenie. Czy czegos nie przeoczą.. Tego nikt chyba Ci nie zagwarantuje. Generalnie ciężko jest się przebić w rozmowie z tą Panią bo to straszna gaduła. Ja niektóre rzeczy powtarzałam po kilka razy żeby mieć pewność , że dotarło.


co sądzicie?
skoro szczepi, odrobacza koty, bierze taxi do weta jak cos jest nie tak, to chyba można zaryzykować?

Posted

Bakuś jest chyba psem terapeutycznym - pamiętam co z nim wyprawiała jedna dziewczynka w Przebieczanach - a on wyglądał na zachwyconego. Może będzie szczęśliwy z upośledzonym dzieckiem. Finansowo trochę zawsze można pomóc...

Posted (edited)

Niestety absolutnie nie jestem przekonana do tej adopcji.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że decyzja w sprawie dalszych losów Bakusia będzie podjęta większością głosów.

Bjutko? A może wybrałybyśmy się po Świętach na wizytę przedadopcyjną do tej Pani zainteresowanej Bakusiem?
Może lepiej będzie ocenić wszystko na miejscu w czasie rozmowy?

Zapytacie pewno dlaczego teraz jestem na nie...
Otóż - mam dwa, kochane starsze psiaki i dlatego wiem, ile im potrzeba. Nie ma miesiąca bez wizyty u weta, których koszty są niemałe. Do tego lepsze jedzonko, jakieś suplementy... Oceniam więc sprawę realnie odrzucając emocje.
Zabezpieczenie finansowe dla starszego psa jest ważne! A Bakuś jest starszym psem, potrzebuje leków, okresowych badań i dobrego jedzenia. A jaką mamy gwarancję, że Bakuś będzie odpowiednio leczony i żywiony? Jest parę wątków na Dogo (zainteresowanym mogę wskazać), gdzie tego typu adopcja stała się wieloletnią udręką - wiecznym wspomaganiem, pomaganiem, fundowaniem oraz litanią niekończących się próśb finansowych ze strony domu adopcyjnego...

Edited by Monika z Katowic
Posted

Tam była juz wizyta, i był tam wydawany pies przez fundacje, w duzo gorszym stanie niż Bakuś, stary, slepy głuchy, po wyciaciu jakiegoś guza z odbytu. Straciła go niedawno, leczyła i nie proprosiła fundacji o pomoc w leczeniu, wydaje mi sie, że fakt faktem nie przelewa się jej, ale jak coś to kombinuje kase na weta. Ja też jakbym musiała w tej chwili nagle swojemu prywatnemu psu kupywac leki za 300 zł miesiecznie to też bym miała problem. Takie życie. Robienie kolejnej wizyty jak dla mnie strata czasu.
Jeśli wogóle sie tam wybierzemy to ja jade z Nikusiem, wiec na pewno jak by było coś nie tak to pies wróci z nami


A jaką mamy gwarancję, że Bakuś będzie odpowiednio leczony i żywiony?

a jaka adopcja jest pewna?
żadna

Posted

Ja to mam różnie z ubogimi domami. Raz nacięłam się bardzo i musiałam niejakiego Bingo zawieźć do hoteliku Kikou. Ale generalnie raczej mam bardzo dobre doświadczenia. Moniko - to może ew. my na poadopcyjną pojedziemy.... U mnie z czasem najgorzej. Pracuję na 2 i pół etatu, mam co dwa tygodnie wolną jedną niedzielę. :roll:

Posted

Bakuś był wczoraj ze mną w odwiedzinach u mojej znajomej. Wchodzi sobie do mieszkania jakby od zawsze tam mieszkał. Nie ma z tym żadnych problemów, jest całkowicie wyluzowany, a wszystkich ludzi kocha:)

Chodzi teraz czasami luzem na spacerze, pełno śniegu, to nie powinien nic złapać do jedzenia.

Posted

Ale spotkaliśmy kogoś................:D

Ja na prawde muszę mieć jakieś ulotki ze sobą. Nie mówiąc juz o tym, że ludzie w pociągu zaczepiają, to, słuchajcie stoje sobie na dworcu i czekam na pociąg, a tu nagle nie wiem skad wylatuje jakaś pani. Wystraszyłam się na początku bo na dworcu różnie bywa i potrafią różne typy podlatywać i wyłudzać kasę.
Ów pani zaczęła pytać o Bakusia, czemu go chce oddać itp. W pewnym momencie pyta czy ja tu będe stać, bo ona musi zrobic zakupy i to przemyśleć. A ja taki zonk:crazyeye:
Niestety mieliśmy juz prawie pociąg, dałam pani swój numer telefonu, pani powiedziała, ze nic nie obiecuje, ale ze pomyśli

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...