Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Pianka']Z Bakusiem coś nie tak:shake:

Nie jadł dwa dni, ale w pierwszy dzień niejedzenia miał rano biegunke, która szybko przeszła. Nie przeraziło mnie to jakoś, bo zawsze jak coś zje innego niż jego karma to jest biegunka. Teraz trochę je, ale mniej niż powinien.

Bardziej mnie martwi, to, ze jest jakiś taki słaby. Na spacerach nie chce chodzić, ledwo idzie, siknie tylko raz i to koniec, wcześniej po troche sobie obsikiwał krzaczki. Po schodach to już w ogóle nie ma siły wchodzić. Juz mu daje teraz codziennie furosemid, ale nie wiem czy nie będzie trzeba zmienić leków na serce na mocniejsze.[/QUOTE]

Może trzeba z Bakuniem do weta...
Jak On się dzisiaj czuje?

Posted

Lepiej troche, na pewno jak nie bedzie się polepszał, to pójdziemy do weta. Choć wolałabym iść do kardiologa ma lepszy sprzęt, a tam będziemy w październiku

Posted

[quote name='Pianka']Lepiej troche, na pewno jak nie bedzie się polepszał, to pójdziemy do weta. Choć wolałabym iść do kardiologa ma lepszy sprzęt, a tam będziemy w październiku[/QUOTE]

Trzymam kciuki, żeby z kochanym Bakuniem było dobrze.:loveu:

Posted

Jednak idziemy do weta.
Niby jest lepiej, interesuje się już wszystkim, nie jest taki osowiały, ale dzisiaj mi zwymiotował. Moze będzie trzeba zrobić jakieś badania krwi.

Posted (edited)

Jest źle:-(

Weźcie przeczytajcie co napisze i wypowiedzcie się. Nie wiem czy zrobię jak wy doradzicie, bo w sumie ja go widzę, ale być może wasze opinie mi pomogą.

Wetka go osłuchała, w sumie do serca nie ma się co przyczepić. Na początku wetka powiedziała, że możliwe że takie osłabienie jest po tej biegunce jednodniowe, no ale to było już parę dni temu i od tamtej pory nie było biegunki.
Zrobiliśmy badanie krwi, które wyszły nieciekawie i niejednoznacznie. Enzymy wątrobowe- ALKP lekko podwyższony, ALT w normie, natomiast AST tak bardzo podwyższony, że maszyna nie dała rady go odczytać. Niby może być od wątroby , ale wtedy pod znakiem zapytania stoi ten ALT, który jest w normie. AST może tez być podwyższony przy chorym sercu, ale trochę dziwne ze aż tak wysoko. Leukocyty lekko podwyższone, mogą świadczyć o stanie zapalnym lub procesie nowotworowym. Eozynofile podwyższone mogą świadczyć o alergii lub zarobaczeniu- tu mamy zalecenie badania kału na jutro.

Ponieważ wyniki wyszły nie do końca jasne wetka zasugerowała jeszcze USG. Tego co tam wyszło się nie spodziewałam:-( Na USG był widoczny wielki twór prawdopodobnie guz nowotworowy, nie do końca dało się zdiagnozować skad, ale najprawdopodobniej z śledziony. I te podwyższone leukocyty, czy AST mogą właśnie wynikać z tego. Obie nerki też zmienione, na jednej widoczne były torbiele. Na watrobie były powiększone naczynia krwionośne.

Teraz pytanie co dalej?
Sa dwie opcje, albo zostawiamy jak jest i pakujemy mu sterydy tak długo jak wytrzyma, ale nie ma gwarancji że coś to da. Guz będzie rosnąć na pewno, być może już zawsze będzie się czuł tak słabo, że będą występować biegunki i wymioty, a na takich sensacjach pokarmowych długo nie pociągnie.
Druga opcja- operujemy, śledzionę można usunąć. Tylko pytanie jak to tak na prawdę w środku wygląda? czy nie ma przerzutów na wątrobie? Być może po otworzeniu go, będzie trzeba podjąć decyzje o jego odejściu. Moze byc też tak, że operacje przeżyje, będzie ok, ale tylko na jakis czas, że po pewnym momencie bedzie widać oznaki przerzutów.

Nie wiem w sumie co robić. Musze podjąć decyzje do jutra rana- jade wtedy zawieźć kał na badanie, bo jeśli operujemy to w poniedziałek, dlatego, że ja za ok. 1,5 tyg jade do Wawy, a musi być pare dni po operacji, żebym mogła go zabrać. A w Wawie też nie chce tego robić, bo już tutaj był diagnozowany. Tam by zas robili wszystko od nowa.

Z jednej strony można by powiedzieć, po co operacja, że to tylko będzie niepotrzebne itp. Ale z drugiej strony- ja już widziałam psa z takim guzem, moja współlokatorka takiego miała, nie zdecydowała sie na operacje, a psu guz rósł, mimo, ze pies jadł, w miare chodził, to widać było jak się męczył nosząc guz wielkości piłki. Tamten pies chciał żyć, długo pociągnął z guzem, ale nie wiem czy to było dobre. Ciężko powiedzieć, szkoda, że zwierzaki nie mogą same powiedzieć co myślą.
Kurde nie wiem co robić, ale jak sobie przypominam tamtego psa z guzem to skłaniam się bardziej do operacji.



Na chwile obecną Bakus dzisiaj dostał antybiotyk z lekiem przeciwzapalnym i przeciwbólowym. Na sobote też dostaliśmy antybiotyk w zastrzyku. Do niedzieli dostaliśmy też tabletki Karsivan.


Koszt leków, badania krwi- 100 zł. USG zrobili nam za darmo.

Edited by Pianka
Posted

nie wiem czy mogę się wypowiedzieć, bo nie wpłacam deklaracji na Bakusia, ale przeczytałam to co napisała Pianka i też jestem za operacją.. zawsze to większa szansa dla psiaka...

Posted

[quote name='Monika z Katowic']Jestem za operacją, ale z gwarancją wybudzenia.
Dajmy jeszcze pożyć kochanemu Bakusiowi...

Jaki mniej więcej byłby koszt?[/QUOTE]
Nie pytałam o koszta, bo w sumie mnie z lekka zatkało z ta diagnozą.

a gwarancji ze sie wybudzi nie ma, przy żadnym psie nie ma takiej gwarancji. Pamiętam jak kiedys robili kastracje w schronisku młodemu psu, wybudził sie, ale zaraz potem odszedł, bo okazało sie ze jest uczulony.
To czy on przeżyje operacje zalezy od jego organizmu. Poza tym jak pisałam wetka mi powiedziała, ze po otworzeniu go może sie okazać ze lepszym wyjściem będzie mu pozwolenie odejść

Posted

[quote name='Nikus']Livka i ja też jesteśmy za operacją...Trzeba go ratować i pomóc mu jak tylko się da..Oczywiście bierzemy udział w dodatkowych kosztach.[/QUOTE]

Podobnie jak Wy, kochani, ja także wezmę udział w dodatkowych kosztach.
Uważam, że operacja zwiększa szanse Bakusia.

Posted

Wczoraj jeszcze wymiotował, w nocy też. Dzisiaj rano dostał tabletki i po pół godzinie zwymiotował, potem napił sie wody i też po pół godzinie zwymiotował. Teraz sie przespał i jest jakby troszkę lepszy, bardziej ożywiony, zobaczymy co będzie dalej. Jak będzie jeszcze wymiotował to jutro mamy przyjść na kroplówkę.

Dałam kał do badania, nic tam nie ma, czysto. Kał mi zbadali za darmo.


Operacja umówiona jest na poniedziałek na 12. Boje się. Wetka jeszcze raz mi mówiła, że jak zmiany okażą się bardzo zaawansowane to nie będzie juz dla niego ratunku i trzeba bedzie mu pomóc odejść:-( Ale jak bedzie to tylko guz na śledzionie to jest duża szansa na to ze przeżyje.
Trzymajcie kciuki.

Koszt orientacyjny zabiegu 100-200 zł. Jak sie uda to wiadomo potem jakieś leki i dalsze walczenie o niego.

Posted

Nie wiedziałam, ze takie stresujące, cała noc miałam koszmary jakieś o tej operacji


Bakuś juz nie wymiotuje, czuje się dobrze, już tak nie leży cały czas, przychodzi sie witać.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...