Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

puli napisał(a):
Przecież są ludzie,którzy mogliby pomóc w kwestiach prawnych i legislacyjnych.Trzeba ich znależć i zainteresować.


Jakby co, moi oboje rodzice konczyli prawo:)..W razie czego moge o cos spytac, cos sie ich poradzic..(zeby nie było sama chce isc na prawo ;) ale sie jeszcze za bardzo nie znam
:oops: )

  • Replies 297
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Puli.. ogarnął mnie marazm... Chociażby wracając do tematu - niby walki są zakazane, ich prowadzenie karalne, ale nawet jeżeli gdy ktoś podejrzewa, że ktoś taki proceder uskutecznia to i tak są to tylko podejrzenia. A nawet jeżeli chwyci się za rękęna gorącym uczynku to co.. 500 złotych kary (maxymalnie), odebranie psów (uśpienie?) i co potem? Dożywotni zakaz posiadania psów? Nie ma czegoś takiego...

Posted

Tośka_m napisał(a):
Puli.. ogarnął mnie marazm... Chociażby wracając do tematu - niby walki są zakazane, ich prowadzenie karalne, ale nawet jeżeli gdy ktoś podejrzewa, że ktoś taki proceder uskutecznia to i tak są to tylko podejrzenia. A nawet jeżeli chwyci się za rękęna gorącym uczynku to co.. 500 złotych kary (maxymalnie), odebranie psów (uśpienie?) i co potem? Dożywotni zakaz posiadania psów? Nie ma czegoś takiego...


dodaj jeszcze do tego jeden element: kto doniesie o takich ustawkach - ma przechlapane:cool1:; moze nie?

a swoją drogą, chcielibyście projektować oddolnie akty prawne, bo te obowiązujące uważacie za knoty, a sami w przedbiegach bierzecie pod uwagę przede wszystkim prawników i dziennikarzy; technicznie i prawnie dacie zapewne radę, tylko dlaczego nie widzę tu etologów i moralistów, którzy przy takich ustawach powinni dużo wnosić?

Ktoś tu mówił o braku możliwości normalnego wychowania psa z powodu konieczności trzymania go na smyczy w każdym praktycznie miejscu; O tym powinno się tu mówić zamiast tylko o kastracji, odbieraniu psów, pozwoleniach i innych takich; Kastracja ani nowe listy zakazów nic nie pomogą, jeżeli psy i ich właściciele będą zmuszeni żyć na smyczy (i w miastach, i w lasach, i na polach - gdzie przeciez "porządku" strzegą bohaterscy myśliwi i trzeba mieć się na baczniości);

Greven, Ty nigdy nie spotkałes się z histerią babć, które na widok Twojego amstaffa wrzeszczały "zabierz pan to bydlę!" a do wnuczka "nie podchodź bo cię zje?" O jakiej Ty socjalizacji dzieci z psami mówisz, skoro te ostatnie mają być prawomyślnie tylko na smyczy i w kagańcu w każdym miejscu publicznym!

puste, jałowe gadki i tyle; możecie tak sobie "rozprawiać" do końca świata i nic z tego nie bedzie dopóki będą uchwalane i honorowane przepisy, które nijak mają sie do rzeczywistości, w tym również do psychologii zwierząt, jak i zasad sumienia;

kastracja - nowomodne "dobrodziejstwo", cudowne remedium na problemy psów! super! a o tym, że hodowla psów rodowodowych zawężana sukcesywnie do tych ściśle "hodowlanych" (=wystawianych i uzywanych do reprodukcji) w końcu sprowadzi się do chowu wsobnego - o tym to już żaden z uwolnionych ze "starych przesądów" pomysłodawca nawet nie wspomni; hodowcy zdają sobie chyba sprawę z konsekwencji takiego hodowania, nie? czy one również należą już do sfery "stereotypów"?

I ta obawa przed "rozmnażaczami", pseudohodowcami", słuszna skądinąd, czy aby podyktowana jest czysto kynologicznymi przesłankami - bo przecie taki "pseudohodowca" robi porządną konkurencję, no nie? ja tam na hodowaniu się nie wyznaję, ani mi w głowie rozmnażanie psów; zwolennikiem bezmyślnego rozmnażania nie jestem, przeciwnie (!), w ogóle nie pałąm entuzjazmem dla rozmnażanie psów rasowych z takim "rozmachem", jak u nas; ale jeżeli mam być szczery, to wolę zrównoważonego a brzydkiego kundla od pięknego interchampiona o spaczonej psychice; I niech mi nikt nie próbuje "wytłumaczyć", że pies bez papierów jest do chrzanu, bo od pseudohodowcy; A te rodowodowe - czy aby nie za dużo ich sie rozmnaża? i czy to rozmnażanie jest tak staranne, jakie powinno być? dalczego dalmatyczyki miewają takie odchyły psychiczne, jakie miewają (bo miewają i gryzą często!)? Dlaczego nie zaostrzyć generalnie przepisów o hodowli psów i nie ograniczać odgórnie ilości miotów w roku? Skąd się biorą agresywne psy - czy tylko ze złego wychowania i z hodowania poza ZK? I z drugiej strony - czy aby tylko te "rodowodowe" (dla wielu znaczy to tyle, co "rasowe" w sensie ścisłym!) są wykorzystywane w hodowli rodowodowej (np. reproduktory)???

I jeszcze raz zapytam: jeżeli kastracja samców nie wpływa znacząco na ich psychikę, to po po co kastrować te nadagresywne amstaffy? usypiać i koniec, skoro nie da sie ich zresocjalizować!

Posted

odniosę sie tylko do kilku kawłków ... znow podziwiam retorykę ...

I jeszcze raz zapytam: jeżeli kastracja samców nie wpływa znacząco na ich psychikę, to po po co kastrować te nadagresywne amstaffy?
AST to psy o nie tylko o silnej psychice samce mają duży popęd płciowy gnerujący często zachowania dominacyjne (albo i odwrotnie ;))
kastracja w wielu przypadkach sprawi, że psy myslące tylko o jednym a tym samym gotowe nawet na zachowania agresywne (nie generalizuje pisze o części przypadków) pomaga rozwiązac te problemy sprawiając ze pies ,mysli o pracy z człowiekiem zabawie z innymi psami nie obciązonej ciągłym "nabuzowaniem" hormonami .... (+ bonus ze mamy pewnosc że te cechy nie zostaną nawet przypadkiem przekazane)

I ta obawa przed "rozmnażaczami", pseudohodowcami", słuszna skądinąd, czy aby podyktowana jest czysto kynologicznymi przesłankami - bo przecie taki "pseudohodowca" robi porządną konkurencję, no nie?
wybacz jakie jak możesz gadac takie bzdury - ja bym sie wstydziła :( Ty chyba nie znasz bulowatych - nie przejmujesz sie ich losem (pisałam Ci o "zabawie" z allegro) konkurencja dla kogo chyba dla gabinetów weterynaryjnych (ok zdarzaja sie moty zadbane, ale pytam się po co przy takiej nadprodukcji)
jeżeli mam być szczery, to wolę zrównoważonego a brzydkiego kundla od pięknego interchampiona o spaczonej psychice;
ok mixa pełnym pyskiem, a nie psa raso-podbnego z maxem wad a wiesz dlaczego tak jest bo polacy maja taką mentalnośc pise to nadal "mebel" na wyposarzeniu domu po trochu smietnik zje odpadki ze stołu po trochu worek trningowy, ktory nigdy (no prawie) nie odda a teraz doszła nowa cecha - mozna sie pochwalic a jesli nie umie sie psa niczego nauczyc to chociaz jego wygladem ale co mozna miec za 200 zl od pseudochodowcy .... schronisko pelne "bo nie wyrósł na prawdziwego amstaffa", albo nastała nowa zabaweczka - dziecko ....
Porządny hodowca (pisze tu o hodowcach terierów typu bull) a takich o dziwo jest juz sporo zadba o takiego psa poszuka mu nowego domu, a cała reszta .... :shake: czeka na druga szanse ....
CZY TERAZ JUZ ROZUMIESZ MóJ PUNKt WIDZENIA NA KWESTIę KONTROLI URODZEń !!!!

Posted

I jeszcze raz zapytam: jeżeli kastracja samców nie wpływa znacząco na ich psychikę, to po po co kastrować te nadagresywne amstaffy?

Nikt nie pisal, ze kastracja w ogole nie wplywa na zachowanie psa - samiec ciagle pobudzony, poswiecajacy sie glownie poszukiwaniu suki gotowej do pokrycia i co za tym idzie probujacy zwlaczac wszysykich konkurentow w zasiegu wzroku ma duza szanse uspokoic sie i wyciszyc. I skupic troche bardziej na czyms innym, niz ciagle dazenie do przedluzenia gatunku. Ty natomiast przedstawiales kastracje tak jakby wykastrowany pies mial spac 24/h na dobe i budzic sie tylko zeby zjesc, wysiusiac sie i tyle. Czyli taki flaczek bez checi do czegokolwiek. Poza tym kastracja osobnikow agresywnych daje pewnosc, ze ta cecha nie zostanie przekazana dalej. I chyba glownie o to chodzilo.
Greven, Ty nigdy nie spotkałes się z histerią babć, które na widok Twojego amstaffa wrzeszczały "zabierz pan to bydlę!" a do wnuczka "nie podchodź bo cię zje?"

Wiesz co, do tego nie trzeba miec amstaffa. To dotyczy kazdego duzego psa. Ludzie teraz strasznie boja sie psow. Wiele razy zbieralam podobny "ochrzan" dotyczacy... labradora rodzicow.
Ktoś tu mówił o braku możliwości normalnego wychowania psa z powodu konieczności trzymania go na smyczy w każdym praktycznie miejscu; O tym powinno się tu mówić zamiast tylko o kastracji, odbieraniu psów, pozwoleniach i innych takich

Poczytaj sobie watek "Szczecin sie broni" ...

Posted

kyon napisał(a):
Greven, Ty nigdy nie spotkałes się z histerią babć, które na widok Twojego amstaffa wrzeszczały "zabierz pan to bydlę!" a do wnuczka "nie podchodź bo cię zje?" O jakiej Ty socjalizacji dzieci z psami mówisz, skoro te ostatnie mają być prawomyślnie tylko na smyczy i w kagańcu w każdym miejscu publicznym!

Mówię o socjalizacji od dziecka z psami w ogóle, niech to będzie golden, malamut, czy spaniel. O uwrażliwianiu dzieci na zwierzęta, na ich potrzeby i wymagania. O uczeniu prawidłowych zachowań w stosunku do zwierząt, o uczeniu, jak unikać sprowokowania psa do agresji itd. Napisałem to wyraźnie, nic nie wspominając o bullowatych.

Jeżeli chodzi o mojego pitbulla to robię, co mogę, aby przekonować ludzi, że "nie taki diabeł straszny". Zacząłem od rodziny i znajomych. Tanga wita każdego z entuzjazmem, liże po rękach i próbuje wspiąć się na kolana. Na ulicy też nikt nie schodzi na jej widok na drugą stronę ulicy (było kilka incydentów typu: zagryza? albo: pan trzyma mocno tego psa - ale znacznie mniej, niż się spodziewałem, kupują Tangę).
Podobnie było w przypadku czarnego pitbulla, którego miałem kilka tygodni na przechowaniu. Obcy ludzie głaskali go w autobusie, na przystanku. Moja babcia, do tej pory znająca "psa mordercę" tylko z doniesień medialnych, po pół godzinie wyjmowała mu zabawkę z pyska.

Raso-fobia jest duża i niestety wyczuwalna na każdym kroku, ale wiele też zależy od zachowania psa. Gdybym ja zobaczył psa miotającego się na smyczy, dyszącego czy warczącego z pianą na mordzie, to niezależnie jakiej byłby rasy, czy wielkości, powiedziałbym do dziecka "nie podchodź". Natomiast moje psy zachowują się bardzo spokojnie, nie sieją postrachu na ulicy - może dlatego nie spotykam się z aż tak negatywnym przyjęciem społecznym?

kyon napisał(a):
I ta obawa przed "rozmnażaczami", pseudohodowcami", słuszna skądinąd, czy aby podyktowana jest czysto kynologicznymi przesłankami - bo przecie taki "pseudohodowca" robi porządną konkurencję, no nie?

Nie wiem, jakimi pobudkami kierują się inni dyskutanci, ale np. ja nie mam żadnego interesu w tym, aby kwitły hodowle jakiś konkretnych ras. Nigdy nie miałem psa z rodowodem, wszystkie "z odzysku". Mój pitbull ze względu na wady genetyczne niegdy nie zostanie użyty w hodowli.

Hodowle psów "z papierami" też mają swoje blaski i cienie, również ZK ma za pazurami, ale mimo wszystko 1) jest jakakolwiek kontrola nad dopuszczaniem do rozrodu - charakter i eksterier - tych psów 2) kosztują one na tyle dużo, że człowiek kilka razy się zastanowi, zanim wyda na szczeniaka równowartość średniej krajowej i wzrasta prawdopodobieństwo, że jego decyzja będzie przemyślana.

A jeżeli chodzi o socjalizację psów z psami i możliwość swobodnego wybiegania... Ja jestem ze Szczecina i tutaj "uszczęśliwiono" obywateli szczególnie restrykcyjnymi przepisami: pies na smyczy i w kagańcu. Prawo jest egzekwowane wybiórczo - wiele psów i tak lata luzem, siejąc postrach i roznosząc geny, a z drugiej strony kilkuset złotowe mandaty dostają właściciele psa (wyraźnie nie przejawiającego żadnej agresji), któremu zdjęli kaganiec podczas nieznośnych upałów.

Mieszkając w Szczecinie albo socjalizuje się psy nielegalnie ;) albo jeździ niemal za miasto na jedyny wybieg dla psów (ile razy w tygodniu może sobie na to pozwolić osoba pracująca zawodowo?), na szczęście naprawdę duży i nawet wyposażony w kilka przeszkód.

Posted

Mój kolega spędził 5 lat w Australii i nie spotkał bezpańskiego psa (z wyj dingo),gdy polski dziennikarz odwiedził schronisko w Helsinkach spotkał tam 5(!) i kolejkę chętnych do adopcji.Przecież inni sobie radzą.Ludzie,kto zna języki niech sprawdzi ''psie prawa''w innych krajach.Trzeba to przetłumaczyć i zaadaptować.Oprócz tego psy powinny być obowiązkowo chipowane przy szczepieniu p.wściekliźnie,a ponieważ wielu ludzi nie szczepi psów i są bezkarni,proponuję kary finansowe dla takich.Jak się Straz Miejska tym zajmie to sporo zarobią.A za psa samopas,albo porzuconego np 1000zł jak za dziecko bez opieki.Może.ktoś się zastanowi zanim go uwiąże w lesie.Nie wiem jak skontrolować czy pies nie został np zakatowany,bo tu żadne chipy nie pomogą.Może,ktoś z as sprawdzi jak to jest w innych krajach?

Guest Mrzewinska
Posted

Polecam prawa obowiazujace we Francji. Dosc logiczne.
Ale wszystko zaczyna sie od obowiazku chipowania. I kar za niedopelnienie tego obowiazku.
Zofia

Posted

P.Zofio,a jak się za to zabrać żeby było profesjonalnie i żeby to znowu nie był kolejny bubel legislacyjny.Kto mógłby to przygotować?

Posted

;)

Patka napisał(a):
odniosę sie tylko do kilku kawłków ... znow podziwiam retorykę ...
AST to psy o nie tylko o silnej psychice samce mają duży popęd płciowy gnerujący często zachowania dominacyjne (albo i odwrotnie ;))


:crazyeye: ??? pierwszy raz spotykam się z taką "tezą"! :crazyeye: więc jednak usposobienie siedzi w genitaliach, nie w psychice? i czy tylko amstaffy mają takie usposobienie? - ja mam wybitnie dominującego cane corso; do tej pory nie uznał za konieczne wdawać sie w żadną bijatykę, a jedynym psem, który usiłował go sobie podporządkować byl rodowodowy AST (szczególnie zadbany i ponoć "wychowany"); mój cane chyba jednak jest jakimś "nieretorycznym" wyjątkiem, bo pomimo posiadania zdolności zachowań płciowych i wybitnej pewności siebie - wobec tamtego durnia nawet nie próbował uzywać zębów; zadowolił sie techniką zapaśniczą; trzymał delikwenta wraz z jego "dominającymi"" zachowaniami na rżysku do momentu, kiedy zjawił się jego właściciel;

"wybacz jakie jak możesz gadac takie bzdury - ja bym sie wstydziła :( Ty chyba nie znasz bulowatych - nie przejmujesz sie ich losem (pisałam Ci o "zabawie" z allegro) konkurencja dla kogo chyba dla gabinetów weterynaryjnych (ok zdarzaja sie moty zadbane, ale pytam się po co przy takiej nadprodukcji)"

a) za bardzo sie emocjonujesz; b) obrażasz mnie nie po raz pierwszy; c) "zabawa" w allegro nie dotyczy tylko niepapierowych ASTów (z papierami też tam są przeróżne rasy, również ASTy); d) posiadałem przed kilkoma laty dalmatyńczyka o wspaniałym rodowodzie, i muszę Ci powiedzieć, że był stałym pacjentem w wielu gabinetach wet. z powodu choroby psychicznej, która z wiekiem w nim się pogłębiała; dlatego -d) pytam sie o racjonalność rozrodu psów w tzw. hodowlach zrzeszonych w ZK - jakoś nikt, nie licząc lakonicznego napomknięcia Grevena nie pokusił się o podjęcie tego wątku; natomiast -e) owa "konkurencja" ma charakter przede wszystkim rynkowy, i wobec wielu "blasków i cieni" hodowli rodowodowychnie wierzę w całkowitą przejrzystość przesłanek wielu hodowców;

"ok mixa pełnym pyskiem, a nie psa raso-podbnego z maxem wad a wiesz dlaczego tak jest bo polacy maja taką mentalnośc pise to nadal "mebel" na wyposarzeniu domu po trochu smietnik zje odpadki ze stołu po trochu worek trningowy, ktory nigdy (no prawie) nie odda a teraz doszła nowa cecha - mozna sie pochwalic a jesli nie umie sie psa niczego nauczyc to chociaz jego wygladem ale co mozna miec za 200 zl od"

itd. itp. praawda! tylko kwestia kontroli urodzeń nie jest tak wąska jak ją przedstawiasz (nie Ty jedna zresztą); również do walk zapędzane są nie tylko ASTy czy w ogóle bullowate, również środkowoazjaty, rottweilery, mieszańce cane corso z pitt bullami dogi argentyńskie i zwykłe kundle; złe traktowanie i "max wad" genetycznych dosięga nie tylko bullowatych; fakt, że Polacy (takie "wyrazy" wypada jednak pisać z wielkiej litery, podobnie jak "wyposażenie". a nie "wyposarzenie" - wstyd:oops: ) miewają, a nie "mają" - grzeszysz nazbyt obcesowym generalizowaniem - taką mentalność to jedno, a że taaka mentalność nie jest żadnym kryterium - drugie;

należy zwalczać nadprodukcję zwierząt, to prawda, ale nie dorabiając do tego hipokrytycznej ideologii - bo nic dobrego ona nie wniesie poza paranoją dosięgająca przede wszystkim ludzi szlachetnych i odpowiedzialnych; czym róznił się stosunek między zachowaniami płciowymi psow a ich usposobieniem czy cechami charakterologicznymi w latach sześćdziesiątych, kiedy prof. Smyczyński pisał o szkodliwości kastracji (nie sterylizacji) dla użytkowości psa, od stosunku między tymi elementami, odczytywanego dziś głównie na Zachodzie? Bo chyba w naturze psa aż tak wiele się nie zmieniło, jeżeli już, to raczej w sposobie postrzegania kwestii?? NIE?? w stadzie wilków wszystkie osobniki są niekastrowane (mylę się?), a jednak nie wszystkie biorą udział w rozrodzie, co oznacza zarazem: nie wszystkie przejawiają dominację, nie? w związku z hierarchią więc bardziej chyba niż z faktem posiadania jąder należy sprawę agresji psów (nie tylko bullowatych) rozpatrywać; Natomiast co do hodowli i rozrodu - ograniczenia powinny być zdecydowane nie tylko w "hodowlach" bez papierów - bo te z zasady, jako "fabryki": nieszczęścia, należy eliminować - ale nade wszystko z hodowlach "z prawdziwego zdarzenia"; Kastracja moim zdaniem jako powszechny i obowiązkowy program nie ma żadnego uzasadnienia, a nawet jest zwykłą głupotą, patrząc z punktu choćby "hodowlanego" (zagrożenie chowem wsobnym); Jeżeli stosować kastrację, to raczej wedle indywidualnie rozpoznanych kryteriów, a nie jkao "prawo powszechne";
Tyle; A za uznanie dla mojej "retoryki" - dzięki (najwidoczniej dobrze sie jej w swoim czasie uczyłem:p )

Greven,
z tym uwrażliwianiem dzieci nie jest tak źle; na dzieciaki najczęściej można liczyć przy różnych akcjach dla schronisk; najgorzej jest z rozhisteryzowanymi mamusisami i babciami; no i te przepisy -ja wprawdzie wyprowadziłem się ze Szczecina, ale mnóstwo czasu w nim spędzam; te "spacery" z psami w kagańcach wzdłuż szyn tramwajowych - to katastrofa, ba! masakra dla psów; trudno się dziwic, że w takich warunkach zwyczajnie wariują; żyją w potrzasku;

Ale chyba nie przyjdzie nikomu z Was pomysł ograniczania możliwości trzymania psów w duzych miastach?:smhair2: :shake:

nie podoba mi sie w tych Waszych "rozprawkach" zbyt daleka jednostronność oraz bezkrytyczne zgapianie z olśniewającego Zachodu

Posted

nie podoba mi sie w tych Waszych "rozprawkach" zbyt daleka jednostronność oraz bezkrytyczne zgapianie z olśniewającego Zachodu
to samo mogę powiedziec o Tobie żadne popadanie w skarajnośc nie jest wskazane i "zagapienie" w jakikolwiek kierunek geograficzny nie ma tu znaczenia ....
ja mam wybitnie dominującego cane corso; do tej pory nie uznał za konieczne wdawać sie w żadną bijatykę,
naprawdę gratuluję, podobnie jest z moją suką, ale chyba pokuszę się o stwierdzenie ze są różni dominanci mniej i bardziej zrównoważeni, a to juz wynika z genów a nie hormonów ...
co do emocjonowania sie w moich wypowiedziach poraz "enty" takze pisze dlaczego tak jest ... i sama sie tym zawstydzam, bo nic to nie wniesie do zniany sytuacji szeroko rozumianej psiej "bojowej" nacji ....

"wyposażenie". a nie "wyposarzenie" - wstyd
oj nie, nie to dla mnie akurat komplement, (bo z głębokiej dysortografii zminimalizowanej dzięki właśnej pracy) na cały elaborat ;) "wyłapałeś" na gorąco jeden błąd :multi: mnie tekże "bolą" błędy typu "ktury", ale grzecznie proszę o poprawde .... bo różnie bywa ....
co do "polacy" niestety dzięki ostatnim doświadczeniom (gneralizowanym) z drobną premedytacją tak napisałam ...

patrząc z punktu choćby "hodowlanego" (zagrożenie chowem wsobnym);
alez cały czas piszemy o kastrowaniu przde wszystkim psów "rasow podobnych" obciążonych wadami i masowo rozmnażanych psów lądujących potem w schroniskach ... pamiętajmy tez o tym, że "obowiązek" w naszym kraju nie oznacza 100% jego realizacji :evil_lol:

Posted

Wrócę jeszcze na chwilę do „nakazów prawnych”.
Oto „sposoby” na poradzenie sobie z „problemem agresywnych ras” w różnych krajach. Mimo ograniczeń i zakazów, w żadnym z tych krajów, z wyjątkiem Holandii, nie spadła ilość ataków psów na ludzi i inne psy.

Belgia - american staffordshire terrier, staffordshire bull terrier, pit bull, fila brasiliero, tosa inu, akita inu, dog argentyński, bull terrier, mastiff (wszystkie odmiany), rhodesian ridgeback, dog de Bordeaux, bandog, rottweiler - zakazane.
Dania - zakaz posiadania: pit bulla, tosa inu i ich krzyżówek.
Finlandia i Szwecja
- zakaz posiadania mieszańców z wilkiem, z wyjątkiem saarloos wolfhunda i czeskiego wolfdoga.
Francja
- zakaz posiadania, hodowli, importu i sprzedaży pit bull terrierów. Zakaz hodowli staffordshire terriera, american staffordshire terriera, mastiffa, tosa - psy muszą być kastrowane. Zakaz korzystania z transportu publicznego i pozostawiania uwiązanych w miejscach publicznych.
Holandia
- hodowla pit bulla została zakazana w latach 1995-1998. Obecnie restrykcje zniesiono, jednak rasy: pit bull terrier, rottweiler, dog argentyński, fila brasiliero, mastino italiano i american staffordshire terrier muszą mieć założone kagańce w miejscach publicznych.
Niemcy
- za najgroźniejsze uznano rasy: american pit bull, angielskiego bull terriera i american staffordshire terriera. Za mniej groźne uznano bull terriery miniaturowe, mastiffa, bull mastiffa i rhodesian ridgebacka.
Wielka Brytania - od 1991 r. zabronione jest posiadanie, hodowla, import i sprzedaż ras: terierów typu bull ( za wyjątkiem bull teriera ), tosa inu, doga argentyńskiego i fila brasiliero.


W Niemczech w roku 2001 do Federalnego Sądu Konstytucyjnego wpłynęła skarga hodowców zakazanych ras. Sąd po konsultacji ze środowiskiem kynologów i naukowców, uznał skargę za uzasadnioną i orzekł, że o agresji psa nie decyduje jego rasa, tylko wychowanie i szkolenie. Tym samym zniesiono ogólny zakaz hodowli, utrzymano jednak zakaz importu i krzyżówek wymienionych ras. Sąd Federalny pod wpływem mediów i opinii społecznej, pozostawił regulację dotyczącą hodowli psów parlamentom regionalnym. W każdym landzie więc obowiązują inne przepisy i inna jest zawartość „list agresywnych ras”.

Podstawowym problemem jednak nie jest ilość psów i „rasy mniej lub bardziej agresywne”, ale „jakość” psychiki psów jako takich. Czyli fakt, że coraz częściej są one agresywne wobec ludzi i innych psów. Dlatego holenderskie przepisy, nakazujące odebranie właścicielowi psa, który jest agresywny, uważam za dość rozsądne.
Nie ma sprawy – może w autobusie jechać obok mnie pies, może biegać sobie po plaży, czy iść luzem po ulicy obok nogi swojego pana, ale w momencie, gdy wykaże choć cień agresji ( np. warknie na mnie, czy zacznie mnie obszczekiwać lub zachowa się agresywnie wobec mojego psa ) mam prawo domagać się od właściciela odszkodowania, ( i to odszkodowanie będzie mi wypłacone ) a ponadto właściciel musi liczyć się z sankcjami karnymi. Do odebrania psa włącznie. Jeżeli mój pies kogoś ugryzie, muszę liczyć się nie tylko z wysokim kosztem odszkodowania i grzywny, ale również z wyrokiem więzienia.

Posted

Patka napisał(a):
alez cały czas piszemy o kastrowaniu przde wszystkim psów "rasow podobnych" obciążonych wadami i masowo rozmnażanych psów lądujących potem w schroniskach ... pamiętajmy tez o tym, że "obowiązek" w naszym kraju nie oznacza 100% jego realizacji :evil_lol:


no nie całkiem; ktoś tu mówił wcześniej o kstracji wszystkich osobników "nie uzywanych wdo hodowli", i to mnie najmocniej rozsierdziło;

"obowiązek", prawda, nie musi być wypełniany, ale biorąc pod uwagę tych "zgeneralizowanych" :diabloti: , otwarłyby takie przepisy furtkę różnistym donosom i innym świństwom, a to byłaby paranoja;
co do reszty, chyba jesteśmy -wreszcie- uzgodnieni:mad: :roll: ??


Zbyszek:
"w momencie, gdy wykaże choć cień agresji ( np. warknie na mnie, czy zacznie mnie obszczekiwać lub zachowa się agresywnie wobec mojego psa ) mam prawo domagać się od właściciela odszkodowania, ( i to odszkodowanie będzie mi wypłacone ) a ponadto właściciel musi liczyć się z sankcjami karnymi. Do odebrania psa włącznie" -

oto przykład, jak skrajność rodzi drugą skrajność; nawet komentować nie chce się takiego "prawa" - brr... nie wolno zaszczekać/ zawarczeć = nie wolno komunikować = nie wolno mieć życia wewnętrznego; a to znaczy, że żyć psu, który ma nieszczęście być ASTem też jakby nie za bardzo wolno; ale, jak się wcześniej strzelało do tych psów na ulicach (co zdarzało sie w niektórych landach w czasie powszechnej psychozy), to takie coś jest juz istotnym postępem! byle głupek może narobić bezsensownego wrzasku, że piesek warknął i już jest "sprawa";szkoda słów (nie?):razz: :cool3:

Posted

no niby tak ... ale częsciej ludzie w innych krajach o takim mocnym prawie np. w Norwegii są bardziej ugodowi niz w Polsce ... szczekanie ani powarkiwanie im nie przeszkadza, a bójki tez z dobrej woli właścieli sa załatwiane polubownie ... i tu masz rację przy takim prawie u nas byłaby masakra wręcz posiadac jakiegokolwiek większego psa .... moja suka została napadnięta i pogryziona wyobrażasz sobie ile było by zachodu zeby niedopowiedziali ludzie zapłacili za jej leczenie ... wolałam odpuścić, a poza tym moja TO zawsze TEN AST :diabloti:

co do reszty, chyba jesteśmy -wreszcie- uzgodnieni
chyba nic to nie wniesie i to jest masakryczne następny psueud jamnik agresor na moim osiedlu "prawie AST" przestałam liczyć :shake:

p.s. My Polacy generalnie nawet do "błędów" przyznac sie nie umiemy prawda Kyon ....

Posted

kyon napisał(a):
no nie całkiem; ktoś tu mówił wcześniej o kstracji wszystkich osobników "nie uzywanych wdo hodowli", i to mnie najmocniej rozsierdziło;


Jeśli wziąć pod uwagę brak uprawnień hodowlanych ("nadawanych" przez organizacje kynologiczne) jako kryterium do decyzji o sterylizacji, to od razu mamy dwa problemy (moim zdaniem nie do przejścia), które powoduje, że przepis byłby i martwy i niepoważny zarazem:
1. "Niehodowlanych" mamy w kraju jakieś 90% (lekko licząc) psiej populacji. Sterylizacja 90% psów w kraju jest nie tylko niewykonalna (choćby ze względów logistycznych) ale również etycznie podejrzana.
2. Obejście przepisu jest banalnie proste - wystarczy z grupą znajomych zarejestrować w sądzie nowy związek hodowców psów (pod obojętnie jaką nazwą) i wystawić swoim pieskom nie tylko "rodowody" ale i nadać uprawnienia hodowlane.

Jestem przeciwny producentom i handlarzom psami (obojętnie pod jakim szyldem występującymi), ale uważam, że dopóki istnieje popyt na oferowany przez nich "towar", to walka z tym procederem jest skazana na porażkę. Jedynie co można zrobić, to uregulować prawnie "obrot psami" (niezbędność rejestracji wszystkich hodowli i miotów, obowiązek zawierania umów sprzedaży bądź darowizny, obowiązek rejestracji psów i obowiązek dla inspekcji weterynaryjnej kontroli hodowli - to co jest zapisane w ustawie, o której wspominałem). Nic więcej według mnie nie da się zrobić poza edukacją społeczeństwa (a tu trzeba przyznać, że nie widzę działań ZKwP).

kyon napisał(a):

Zbyszek:
"w momencie, gdy wykaże choć cień agresji ( np. warknie na mnie, czy zacznie mnie obszczekiwać lub zachowa się agresywnie wobec mojego psa ) mam prawo domagać się od właściciela odszkodowania, ( i to odszkodowanie będzie mi wypłacone ) a ponadto właściciel musi liczyć się z sankcjami karnymi. Do odebrania psa włącznie" -

oto przykład, jak skrajność rodzi drugą skrajność; nawet komentować nie chce się takiego "prawa" - brr... nie wolno zaszczekać/ zawarczeć = nie wolno komunikować = nie wolno mieć życia wewnętrznego; a to znaczy, że żyć psu, który ma nieszczęście być ASTem też jakby nie za bardzo wolno; ale, jak się wcześniej strzelało do tych psów na ulicach (co zdarzało sie w niektórych landach w czasie powszechnej psychozy), to takie coś jest juz istotnym postępem! byle głupek może narobić bezsensownego wrzasku, że piesek warknął i już jest "sprawa";szkoda słów (nie?):razz: :cool3:


Jestem za ponoszeniem pełnych konsekwencji przez właściciela (przewodnika) za "czyny" jego psa. Ale bez przesady, warknięcie czy nawet utarczka z innym psem nie jest "wykroczeniem" w "psim świecie" - sygnalizowanie intencji agresji nie jest jeszcze zachowaniem agresywnym. Negowanie (czyli karanie psa za...) okazywania intencji agresji prowadzi szybko do "ataku bez ostrzeżenia". Pies ma prawo do okazywania swoich emocji i sygnalizowania swoich zamiarów. Ale obowiązkiem właściciela jest sprawowanie pełnej kontroli nad zachowaniem psa. Jeśli nie potrzebuje do tego smyczy, to jego sprawa (ale musi się liczyć z konsekwencjami swojego błędu). Jeśli nie kontroluje zachowania psa, to musi mieć go na smyczy i w kagańcu. Proste, jasne reguły i co więcej sprawdzalne w praktyce (w końcu nawet dla osoby słabo zorientowanej w temacie widocznym jest, czy pies jest posłuszny czy też niekoniecznie). Powiem szczerze - jako właściciela suki - irytują mnie puszczone luzem nachalne (natarczywe) psy, co to zdaniem właścicielek (najczęściej) "chcą się tylko przywitać".

Posted

Powiem szczerze - jako właściciela suki - irytują mnie puszczone luzem nachalne (natarczywe) psy, co to zdaniem właścicielek (najczęściej) "chcą się tylko przywitać".
o tak :diabloti: kocham to ... (sama mam sukę i uciekam przed "chcącymi sie przywitać") ale poraz enty piszę to wynika z totalnego braku kultury posiadania psa przez większosc naszego społeczeństwa i puki to sie nie zmieni .... :shake:

Posted

Patka napisał(a):
o tak :diabloti: kocham to ... (sama mam sukę i uciekam przed "chcącymi sie przywitać") ale poraz enty piszę to wynika z totalnego braku kultury posiadania psa przez większosc naszego społeczeństwa i puki to sie nie zmieni .... :shake:


No to może edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja... A poza tym (być może) jednak "licencja" na posiadanie psa (coś w rodzaju obowiązkowego kursu i "papierka" potwierdzającego "prawo do posiadania psa"). O ile wiem, jakiś czas temu władze Krakowa organizowały Akademię Dżeka.
To nie wymaga zbyt wiele zachodu i środków - wystarczy kilkugodzinne prelekcje z zakresu weterynarii, etologii, prawa i "dobrych obyczajów". Płaci uczestnik (sądzę, że koszt byłby około 20-30 zł) a organizuje Urząd Miasta czy Gminy (a prelegentów można znaleźć wśród weterynarzy, hodowców, szkoleniowców z licencją ZKwP).
A jeśli chodzi o kulturę "posiadania psa", to z moich obserwacji wynika, że przynajmniej w Szczecinie powoli acz wzrasta (chyba, że obracam się w takim "lepszym" otoczeniu, a może jednak rygorystyczne przepisy mają na to wpływ - w końcu za brak kagańca można być ukaranym, więc lepiej "nie narażać się" i unikać konfliktów).

Guest Mrzewinska
Posted

Akademie Dzeka organizowal chyba wlasciciel Karuska.
Wysztko zaczyna sie od obowiazku powszchnego chipowania - potem moze byc ciag dalszy.
Akademia...szkolenie ludzi - a moze by tak wreszcie w szkolach w pierwszych 12 latach nauczania dziecka byla bodaj jedna na rok godzina poswiecona infornowaniu o tych zwierzetach, z ktorymi czlowiek spotyjka sie na co dzien???
Zbyszku, wydaje mi sie ze we Francji wolno hodowac AST, mastiny, tosy - ale nie wolno - ich mieszancow. Czyli musi byc udokumentowane pochodzenie.

A co do chetnych do szkolenia - przez kilka lat prowadzac komisje szkolenia psow w Krakowie proponowalam spotkania nt psiej psychiki. Propozycje byly dla ludzi uczestniczacych w szkoleniu. Na pare setek ludzi - zainteresowane byly dwie osoby.
Ani jeden czlowiek z adoptujacych psy na imprezach organizowanych razem z TOZ-em nie skorzyslal z okazji ulgowego szkolenia. Za to prowadzacy spotkanie wciskal wrecz psy komu sie dalo, gwarantujac, ze tych ze schroniska to szkolic nie trzeba, same wszystkiego sie naucza z wdziecznosci.
Nie wiem od czego zaczac.

Chyba jednak od obowiazkowego chipowania i drakonskich kar za psie i wlascicieli wykroczenia, przez kieszen do rozumu.

Zofia

Posted

Sterylizacja (nie kastracja)pozwala uniknąć wielu problemów zdrowotnych (ciąże uroj.guzy,ropomacicza,kłopoty z prostatą).Poza tym póki co jest to najskuteczniejsza forma kontroli urodzinJak was czytam to mi się czasem wydaje że pies jest mniej ważny niż wasze ujadania.Niektóre schroniska wydając psy niesterylizowane wymagają pisemnego zobowiązania od nabywcy że to załatwi.Znam też schronisko,gdzie na wieś wydawane są niesterylizowane suki,których mioty trafiają tam z powrotem (o ile wcześniej nie zostaną np utopione.

Posted

puli napisał(a):
Sterylizacja (nie kastracja)pozwala uniknąć wielu problemów zdrowotnych (ciąże uroj.guzy,ropomacicza,kłopoty z prostatą).Poza tym póki co jest to najskuteczniejsza forma kontroli urodzinJak was czytam to mi się czasem wydaje że pies jest mniej ważny niż wasze ujadania.


Mam małe pytanko: czy te problemy zdrowotne nie dotyczą suk hodowlanych i psów reproduktorów zrzeszonych w ZKwP - czy są w jakiś szczególny sposób odporne? Nie sądzę, więc dyskusja na ten temat jest moim zdaniem bezprzedmiotowa. A jakikolwiek przepis nakazujący sterylizację kilku milionów psów jest z góry skazany nie tylko na niepowodzenie ale wręcz sprzeczny ze zdrowym rozsądkiem.

A jeśli chodzi o szkolenia (kursy itd.) - z moich obserwacji wynika, że uczestniczą w nich Ci co muszą (np. właściciele psów ras użytkowych, gdzie wymagane są testy użytkowe) albo Ci, których problemy z zachowaniem psa przerosły (o ile nie pozbywają się psa). Zresztą to samo dotyczy innych dziedzin życia (w końcu po instrukcję obsługi sięga się jak już wszystko inne zawiedzie - czyli na końcu).

Natomiast jak już pisała wielokrotnie Pani Zofia - najpierw rejestracja i oznakowanie wszystkich psów (i aż się proszą obowiązkowe testy psychiczne z decyzją o ewentualnej sterylizacji) i równolegle edukacja w zakresie znajomości psa (psychika, szkolenia, opieka, prawo). Bez tego daleko nie zajedziemy.

PS. W Szczecinie zanim wprowadzono nowe przepisy (słynne obowiązkowe smycz i kaganiec), to na poważnie rozważano zakaz trzymania psów w budynkach wielorodzinnych i zakaz wprowadzania psów do centrum miasta. To był pomysł byłego wiceprezydenta, na szczęście prawnicy miejscy wykazali niezgodność z prawem takiego rozwiązania (bo o absurdalności nie wspomnę). W każdym razie wiceprezydent takie rozwiązanie zaproponował...

Posted

Nie napisałem o sygnalizowaniu agresji, ale o zachowaniach agresywnych. Np. warknięcie psa w autobusie pełnym ludzi, gdy nie ma możliwości odsunięcia się od tego psa, nie należy do przyjemnych zdarzeń. Prawda? W takiej sytuacji, nieważne są intencje psa, ale sam fakt, że ktoś może sobie tego nie życzyć i miał prawo poczuć się zagrożony.
Ale z drugiej strony, to samo warknięcie, nie jest problemem na ulicy, gdy można psa ominąć szerokim łukiem. Tu interpretacja „zachowania agresywnego” będzie trochę inaczej wyglądać i będzie miała znaczenie kontrola jaką sprawuje nad psem, jego właściciel.
Zrozumcie ponadto proszę, że jest wiele osób, które boi się psów. Tak jak niektórzy boją się pająków czy myszy. Czy ci ludzie nie mają prawa chodzić po ulicach i jeździć środkami lokomocji? Takich osób jest niestety coraz więcej. Dla wielu z Was ten strach jest irracjonalny, ale dla nich… Jak by się czuł ktoś, kto boi się pająków i nagle stanął oko w oko z olbrzymim włochatym potworem i ten „pajączek” na dokładkę by jeszcze „sygnalizował agresję”?
Czy to źle, że prawo może takie osoby chronić? Ale z drugiej strony, to samo prawo, nie zabrania psom przebywać w miejscach publicznych. Z tym, że ten pies swoim zachowaniem nie może nikogo narażać, choćby tylko na stres. A o to, musi zadbać jego właściciel.
Pisząc zaś o zachowaniach agresywnych wobec innego psa, nie miałem na myśli utarczki między psami podczas wspólnego biegania po parku, ale atak jednego psa na drugiego. Nie musi dojść do pogryzienia, ale już sam fakt, że mój pies szedł spokojnie obok mnie i został zaatakowany przez innego, jest wykroczeniem jego właściciela, bo powinien nad swoim psem sprawować odpowiednią opiekę. Tak jak napisał to Marmasza.

Zosiu, we Francji jeszcze jest „okres karencji” na te rasy. Czyli można posiadać, ale nie można rozmnażać. Przynajmniej tak wygląda to według mojej wiedzy. Jeżeli ktoś ma inne dane, to bardzo proszę o sprostowanie, bo może się mylę. :roll:

Guest Mrzewinska
Posted

Z tego co wiem od mieszkajacej, hodujacej i szkolacej we Francji znajomej, sa osobne przepisy dla psow w typie rasy bulll, mastiff - bez uznanych dokumentow, osobne dla tych z uznanymi dokumentami. Pity rzecz jasna nie sa uznawane.
Mial byc na temat artykul w Moim Psie, jesli byl - poprosze o zgode za zamieszczenie tutaj jej komentarza. Bo francuskie rozwiazanie wydaje mi sie bliskie temu, co powinno byc u nas.
Jest jeszcze Szwecja, gdzie ppozornie hulaj dusza, ale jak pies warknie, to ma sie bardzo powazne klopoty - tak mi pisano.
W Kanadzie, gdzie bylam - ludzie biegli na wyscigi do trenera, gdy pies szczeknal na kogos, specjalista sadowy uratowal od smierci AST-a, ktory przywiazany do namiotu przytryzmal zebami za reke - nie kaleczac - obce dziecko. Dziecko podeszlo bez pytania i intensywnie szarpalo za uszy, a AST mial ucho w leczeniu - i to byl argument, ktorzy przewazyl.
Z azylu nie wyda sie nawet psa nieagresywnego naprawde, a tylko pobudliwego, chyba po opinii trenera, ze nowy wlasciciel poradzi sobie....
Przegiecie w zadna strone nie jest dobre, ale dluzej tak jak u nas byc nie moze.

(Tymi pajakami to trafiles bez pudla - ja mam super hiper max arachnofobie).

Zofia

Posted

Zbyszku, niewątpliwie masz wiele racji, ale ...
Pies w środkach komunikacji miejskiej przebywa w kagańcu, więc nawet te jego ewentualne warczenie jest mniej niebezpieczne niż warczenie na ulicy, kiedy to - jak piszesz - ktoś bojący się może psa ominąć łukiem. A czemu w ogóle ma psa obchodzić szerokim łukiem?
Co do chorobliwego strachu przed psami, myszami czy pająkami. To już jest niestety fobia, to jest zachowanie irracjonalne, to się leczy. Bez przesady. Skoro ja cierpię na ochlofobię, to kiedy jadę w godzinach szczytu tramwajem, to wszyscy mają wysiąść??? Bo ja mam stres? A mizogin ma głośno wyrażać swoją niechęć w stosunku do każdej kobiety napotkanej na ulicy???
Pewnie, że nie każdy musi kochać psy. Dlatego nie możemy pozwalać, aby nasz pupil podchodził do obcych osób, obwąchiwał je, zaglądał do toreb, o warczeniu czy oszczekiwaniu nie wspominając. Ale nie można dać się sterroryzować. Skoro baba wydziera się na mnie w parku, że mam iść z psem inną alejką, bo jej dziecko ma alergię na psią sierść (sic!), to ja powinnam takiemu psycholowi z drogi schodzić? A co ja jestem? Osoba drugiej kategorii, bo mam psa?
Właściciele psów są równoprawnymi obywatelami kraju, w którym żyją też ludzie psów nie posiadający. Tylko obowiązki mamy większe z racji posiadania psa.

Guest Mrzewinska
Posted

Kaska, a czemu w ogole pies ma warczec na obojetnie zachowujacych sie ludzi???
W ostatnim Moim Psie sugerowalam, jak zmienic obraz groznego niebezpiecznego potwora. To dziala.
Sprawdzone.

Zofia

Posted

Zgadzam sie z Kaska - czesto posiadacze psow traktowani sa jako obywatele 2 kategorii. W wielu miejscach zakazy wprowadzania psow. W wielu wlasciwie nie wiadomo dlaczego. Latem nie mozna psa wykapac na jakies dzikiej plazy, bo zaraz znajdzie sie kobieta, ktora robi awanture, ze psy kapia sie tam gdzie dzieci. Kiedys jechalam w pociagu i jechal facet z mala, bardzo grzeczna jamniczka. Pociag byl prawie pusty a jamniczka siedziala na kocyku obok swojego pana. Przyszedl konduktor i zaczal sie wydzierac, ze pies ma byc na podlodze. Mimo, ze wlasciciel nie powiedzial ani slowa i zastosowal sie, i tak grozil mu wysadzeniem na najblizszej stacji. A przeciez psu kupuje sie bilet. Ten sam konduktor uparcie ignorowal zachowujacych sie glosno i wulgarnie mlodych mezczyzn.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...