Guest Mrzewinska Posted March 23, 2006 Posted March 23, 2006 Greven napisał(a):Postawiła kropkę i wysłała. Ty Zofio często wysyłasz niedokończone posty? :roll: Greven - bardzo czesto, i wydaje mi sie, ze ktos prawidlowo mimo to odbierze moje intencje. Tebusa - czy Pani Janina Krawczyk to hodowla Z Gniazda Sowy? Nie jestem pewna. Jaszczurka - w Zielonej Gorze trenuje sama swoja psice rewelacyjna w obedience dziewczyna. Przed laty w Krakowie grono zaprzyjaznionych psiarzy nie czekajac na trenerow zwiazkowych stworzylo grupe pokazowa, przeciez w internecie dostepne sa poradniki, dostepne sa kasety do kupienia. 30 lat temu naprawde bylo trudniej. Jest bardzo dobry i niedrogi poradnik Inki Sjosten - Obedience, trening posluszenstwa - wyd, Galaktyka, mozna przez internet zamowic u autorki kasety z nagraniami - ale to juz tanie nie jest. Zrobcie grupe wlasna, zacznijcie pracowac w piec, szesc osob, dzielic sie pomyslami,obserwowac bledy i pomagac sobie, byle zyczliwie!!! razem sprowadzcie poradniki, porozumcie sie z najlepszymi w Waszym miescie - przeciez to jest mozliwe. Tez kiedys tak zaczynalam, da sie, naprawde. Zofia Quote
Patka Posted March 23, 2006 Posted March 23, 2006 co do socjalizacji to ciekawe bo moja sukę zółtą AST na osiedlu wszyscy znają i lubią i wiedzą, że jest z TYCH tak myslałam do czasu jak dorosła córka zaprzyjaźnionej sąsiadki zapytała ile kosztuje taki lablador jak lilit :evil_lol: czyli mozna calkowicie zmienić nastawienie do psa ... Quote
Greven Posted March 23, 2006 Posted March 23, 2006 Pozwolę sobie na mały off: Zofio, wydaje mi się, że myśl zawartą w poście nie tylko powinno się kończyć, przed wciśnięciem "wyślij", ale również że należy formuować ją jasno i jednoznacznie, ponieważ pozostawiając zbyt duże pole dla interpretacji, wprowadzmy do dyskusji niepotrzebne niedomówienia. Poza tym to wymiana zdań na konkretny temat a nie zabawa w zgadywanki. Quote
Patka Posted March 23, 2006 Posted March 23, 2006 zgadzam sie z Grevenem szzcegolnie tu na dogo gdzie wypowiedzi pisanej łatwo znaleśc niedomówienia .... które często są przyczyną konfliktu ... Quote
Guest Mrzewinska Posted March 23, 2006 Posted March 23, 2006 Greven, masz racje, ale czasem niektorych czy niektore z nas ponosza emocje i jakos o tym zapominamy.... Z tym wszystkim - oczywiscie nie wiem, czy prawidlowo odebralam wypowiedz Kaski. Ale odebralam inaczej niz Ty. Moze dlatego, ze nie mogla dotyczyc mnie bezposrednio. I juz nie pisze poza tematem, a przynajmniej sie postaram. Zofia Quote
Teba Posted March 23, 2006 Posted March 23, 2006 Mrzewinska napisał(a): Tebusa - czy Pani Janina Krawczyk to hodowla Z Gniazda Sowy? Nie jestem pewna. Zofia Zgadza się :loveu::loveu::loveu::loveu: baaaardzo dużo się od Niej nauczyłam :) z resztą ostatnio odkąd odeszła już Jej ostatnia sunia Harda, Pani Janina chodziła do jakieś biblioteki u siebie,i rozmawiała z dziećmi o psach- jak wybrać rase, jak je nauczyć fajnych sztuczek i z czasem tych dzieci po lekcacj zostawało coraz więcej i opowiadały o swoich psach a Pani Janina próbowała doradzić :) a dzieci cieszyły się że ktoś się nimi zajmuje po lekcjach i rozmawia a nie że wracają do domu i siadają przed komputerem lub telewizorem... Z resztą jeśli dzięki komuś spełnia się swoje marzenie to jak takiej osoby nie kochać :loveu: P.s czasami trudno jest znaleźć grupkę piesków chętnych do nauki... choć mam nadzieję że od wiosny uda mi się zmobilizować moich znajomych do takich spotkań- zamiast godziny psiej bieganiny co wieczór- chociaż 30 minut z tego przeznaczyć na naukę :) Quote
Patka Posted March 23, 2006 Posted March 23, 2006 Pani Janina chodziła do jakieś biblioteki u siebie,i rozmawiała z dziećmi o psach- jak wybrać rase, jak je nauczyć fajnych sztuczek i z czasem tych dzieci po lekcacj zostawało coraz więcej i opowiadały o swoich psach a Pani Janina próbowała doradzić :smile: a dzieci cieszyły się że ktoś się nimi zajmuje po lekcjach i rozmawia a nie że wracają do domu i siadają przed komputerem lub telewizorem... wspaniałe :modla::sweetCyb: Quote
kyon Posted March 23, 2006 Posted March 23, 2006 [quote name='Mrzewinska']Ja staram sie zmienic wizerunek demonstrujac wyszkolenie psa. Wiec moja suka (malinois, kazdy bierze ja za kundla) nosi na ulicy koszyk, precle, podnosi rekawiczki, celowo upuszczane klucze itp. Poprzednia ON-ka robila to samo, a dzieci mogly jej sie z wrzaskiem na szyi wieszac. Zofia Myślę, ze takich osób jest baaaardzo dużo; Nieraz spotykałem rottweilery bardzo przyjazne, których właściciele często skarzyli się na małe kundelki, które zaczepiają je na spacerach, czasem bardzo natrętnie; Ja ze swoim dalmatyczyńkiem - kiedy był jeszcze w nietragicznej kondycji psychicznej (jego choroba rozwijała się z wiekiem) - urządzaliśmy prawdziwe widowiska w parku, gdzie bawiło się mnóstwo dzieci; grałem z nim w koszykówkę, tzn, ja rzucałem piłke do kosza, a on wyrabiał fantastyczne parady w powietrzu i ją wyłapywał; Zawsze mieliśmy niezłą widownię (oklaski też się zdarzały); Cane corso, ważący ok 70kg na spacerach miewał prawdziwe fankluby pośród dzieciaczków w wieku przed- i szkolnym; leżakował przy piaskownicy brzuchem do góry a czterolatki piały z zachwytu, głaszcząc go na różniste sposoby; rękawiczki, gazety to byl standard; nigdy nie musiałem go prowadzić na smyczy ulicą, chyba że na horyzoncie pojawiały się histeryczne babcie - wtedy dla ich spokoju przypinałem smycz; Kiedyś pewna babcia dostała ochrzan od młodej kobiety z dzieckiem przy piaskownicy, ze czepia się tak sympatycznego psa, nie mając o nim pojęcia; potem dołączały do nas kolejne psiska i jak dotąd żaden nie ma problemu z tzw. agresją; Szczerze mówiąc, do dziś nie wiem, co to jest agresja u moich psów; Na spacery chadzam z piątką psów (w tym jeden szczeniak) i jakoś nigdy nie miałem problemów z utrzymaniem ich pod kontrolą; Wprawdzie mieszkamy już poza miastem i poza wsiami (praktycznie w lesie), ale pokus dla psów jest bardzdo wiele, choćby sarny; Bywało nieraz, że z odległości 20metrów wyskakiwała z zarośli sarna - i co? nic, krótka komenda "wróć!" i sprawa załatwiona; Nader rzadko zdarza się, zebym nie zdążył byc w takich chwilach ważniejszy od świetnie zapowiadającegi się pościgu (jest w tym stadzie rónież i chart polski!!!!); Dlatego kiedy czytam, oglądam albo słucham o jakichś ekscesach z psem - a bardzo często ludzie nie radzą sobie z małymi pieskami - czuję się zażenowany; To jednak nie psy, ale przede wszystkim ludzie wymagają porządnego szkolenia, bo sami nie lubią sobie zadawać kłopotliwych pytań, a już żeby przez godzine dziennie solidnie poćwiczyć choćby podstawowe komendy - to już w ogóle nie wchodzi w rachubę. Tu jest prawdziwy problem, nie w psach! Dlatego tak mocno wkurzają mnie te wszystkie uogólnienia na temat rzekomo koniecznych rewolucji prawnych. Nie przepisami, ale dobrze pojętą miłościa do psów rozwiązuje się takie problemy, a właściwie to one same się rozwiązują - bo wcale się nie pojawiają, kiedy nasz pies jest zadbany fizycznie i psychicznie. I jeszcze jedno dodam: uczę swoje psy równiez zachowań quasi-obrończych, tzn. bawię się z nimi w "walkę", w której one nigdy nie "zwyciężają"; W ten sposób kanalizuję ich naturalny przecież instynkt walki, zamiast go bezmyślnie tłumić; Psy są pewne siebie, mnie i mojej rodziny; Dlatego każdy człowiek o dobrych intencjach bez obaw może je wygłaskać -co zdarza się przy każdej sposobności- ale nie ma mowy, żeby kotkolwiek bezkarnie podniósł rękę na kogoś ze stada (psiego i ludzkiego); Raz jeden np. zdarzyło się tak, że znajomy myśliwy (akurat porządny człowiek) zauważył, jak nasze psiaki wychodziły z lasu, a nie zauważył idącej parę kroków za nimi mojej żony; zatrzymał samochód, wysiadł i wyjął broń - nie wiem, co zamierzał, ale faktem jest, ze naszych psów nie rozpoznał; Gdyby nie były wyszkolone tak, jak są, jegomość nie zdążyłby schować się w samochodzie razem ze swoją flintą - jedno krótkie "wróć!" mojej małżonki wystarczyło, aby zakończyć możliwe zajście; Na szkolenie obrończe nigdy nie chodziłem, bo albo nie miałem czasu, albo chęci. Kuniec Zofia, wyrażaj się jaśniej, tak aby można było oddzielić to, co opisujesz od Twojego poglądu na to, co opisujesz; Marmasza, Ty chyba nie zrozumiałeś nic z tego, co napisałem:shake::shake: :shake: Quote
bluerat Posted March 23, 2006 Posted March 23, 2006 Ja z moja psicą, sznaucerką olb., szkoliłyśmy się jakieś 12 lat temu, najpierw samodzielnie w domu, ale zachciało mi się PT, potem IPO. Miałam wtedy 15lat, nie znałam się za bardzo na szkoleniu, jak to powinno wygladać, no i jak to zwykle bywa - laik ufa osobie "kompetentnej" - bo nie potrafi tego zweryfikować. Kazano mi kupić kolczatkę, szarpać psa, karcić. Efekt był taki, że pies co chwilę kładł się na ziemi, pokazywał podporządkowanie, na co szanowny pan treser "usiłował pomóc" postawić psa do pionu. Szarpanie się z psem, siłowe zmuszanie było na porządku dziennym. Teraz wiem, że nie było żadnej współpracy, pies zamiast z chęcią robić cos dla mnie, bał się kolejnej kary. Nie aportowała, nauczyłyśmy sie tego dopiero 3 lata temu:) Nie chciała też atakować pozoranta, ale nie uciekała. Treser wymyślił, że mam się położyć na ziemi i piszczeć, a on w tym czasie szczypał w pachwiny i bił mojego psa... Mam dużo szczęścia, że psica nie wyszła z tego z nerwicą i pseudoagresją. Mam też szczęście, że mimo "miękkości", jest zrównoważona i spokojna w każdej sytuacji. Teraz wiem, że na "marchewkę" nauczyłaby się wtedy duzo więcej, a "kij" dawał przeciwne efekty. Kolczatka zdążyła zardzewieć, bo od 12 lat jej nie nosi. A ja mam nadzieję, że ci ludzie już nie szkolą, bo to niszczenie co wrażliwszych psów, a nie szkolenie. Rozmawiałam dziś ze świezo upieczonym właścicielem "AST", on "nie ma czasu dla psa codziennie, bo czasem pracuje 2 dni pod rząd, ale pójdzie na szkolenie". Nie dał sobie wytłumaczyć, że 1,5 godziny raz w tygodniu nic mu nie da, jak nie będzie pracował z psem codziennie. Ludzie myślą że pójdą na szkolenie i już - gotowe - super posłuszny pies. Przecież tak nigdy nie zbudują więzi z psem, niczego go nie naucza, a pies będzie zdziwiony że cały tydzień wolno mu wszystko, a tu nagle go ograniczają, coś każą. Ach, chłopak powiedział też, że "co on sie bedzie męczył codziennie, skoro jego matka i tak psa rozpieszcza", więc to nie ma sensu. Odpowiedzialnych ludzi z AST/bull, jakich spotkałam w lecznicy w ciągu roku, mogę policzyć na palcach jednej ręki, przykro mi, ale tak to wygląda na "mojej wsi z rybą w tle". Odpowiedzialnych właścicieli psów ogólnie trochę więcej, ale i tak stanowczo za mało. U nas nie ma "kultury posiadania psa". Żądzi moda i pieniądz, wielu ludziom psy służą do tego, żeby się nimi pochwalić, zaszpanować, albo są z przypadku, "żyją to żyją, chorują to won". Quote
kyon Posted March 23, 2006 Posted March 23, 2006 to rzeczywiście tragedia - ja akurat na takim "szkoleniowcu"poznałem sie po pierwszej "lekcji" i więcej nie poszedłem (ale to było dawno, jeszcze z dalmatem); A co do tej nieodpowiedzialności właścicieli - przyszło nam dziś do głowy, że może by tak uchwalić podeatek od.. nieposiadania psa albo posiadania bezmyslnego; wtedy lepiej by było psa mieć i o niego dbać - pod każdym względem; He??? Co Wy na to? Quote
Guest Mrzewinska Posted March 24, 2006 Posted March 24, 2006 Jesli wyrazam swoj poglad - pisze "moim zdaniem", jesli cos opisuje - nie uzywam tego okreslenia. Wiec raczej trudno sie pomylic. Nie rozumiem wTwojej wypowiedzi, Kyon, lekcewazenia ludzi starych. Czy kiedy piszesz "histeryczne babcie" - masz na mysli swoje? I lekcewazenia prawa. Piszesz, ze Twoje psy lezakuja przy piaskownicy. Niemal wszedzie jest zakaz wprowadzania psow do piaskownic i wchodzenia z nimi na tereny wyznaczone do zabaw malych dzieci. Nie przestrzegasz przepisow o prowadzeniu na ulicy psow na smyczy. Jesli Twoje psy zachowuja sie prawidlowo - nie dotkna Cie zadne restrykcje za to ze Twoj pies zagryzie drugiego, bo tego nie zrobi. Ludzi tez nie zagryzie, wiec nie bedzie Ci odebrany. Chipowanie bezplatne Ci nie zaszkodzi - bo na pewno podatki placisz - za wszystkie psy. Jak bedziesz chcial rozmnazac - to na pewno tylko psy o udokumentowanym pochodzeniu, bo zdajesz sobie sprawe, jak wazna w hodowli jest wiedza o pochodzeniu zwierzat. Zaplacisz podatek od dzialalnosci gospodarczej jaka jest rozmnazanie zwierzat, nie wyjdziesz handlowac nimi na plac ani pod wystawe. W razie potrzeby potrafisz udowodnic, ze kazdy normalnie zachowujacy sie czlowiek moze bez obawy przejsc obok Twoich psow. Wiec czemu mialby Ci zaszkodzic przepis o odpowiedzialnosci finansowej z urzedu, nie po sprawie cywilnej, jesli pies kogos pogryzie? Czemu mialby Ci zaszkodzic zakaz rozmnazania mieszańcow ras trudnych, o wielkiej sile i potencjale agresji? I rozmnazanie psow ras trudnych tylko o udokumentowanym pochodzeniu, po testach psychiki - a nie nadmiernie agresywnych na przyklad? Lub znizki w podatkach tylko przy psach wysterylizowanych? Lub zakaz posiadania psa przez kogos, kto bandyckimi czy chuliganskimi wyczynami terroryzuje otoczenie? Zofia Quote
Ifat Posted March 24, 2006 Posted March 24, 2006 Mrzewinska napisał(a): Zrobcie grupe wlasna, zacznijcie pracowac w piec, szesc osob, dzielic sie pomyslami,obserwowac bledy i pomagac sobie, byle zyczliwie!!! razem sprowadzcie poradniki, porozumcie sie z najlepszymi w Waszym miescie - przeciez to jest mozliwe. Tez kiedys tak zaczynalam, da sie, naprawde. Zofia Też chciałam, żeby w Bytomiu udało się coś takiego zorganizować. Niestety, nic z tego nie wyszło. Quote
Marmasza Posted March 24, 2006 Posted March 24, 2006 [quote name='kyon'] Marmasza, Ty chyba nie zrozumiałeś nic z tego, co napisałem:shake::shake: :shake: Kyon - sądzę, że doskonale rozumiem o co Ci chodzi. Ale odnoszę wrażenie, że Ty i wiele innych osób nie rozumiecie istoty problemu. Sądzisz, że jesli Ty masz wspaniałe i dobrze wychowane psy, Twoi znajomi również, to uogólnianie i "nagonka" jest bez sensu. Ale moim zdanie mylisz się. Poniższy cytat pochodzi z listu, który otrzymałem z Urzędu Miasta (Szczecina) w odpowiedzi na moje uwagi odnośnie przepisów o obowiązku prowadzania psów na smyczy i w kagańcu (w 2003 roku zanim zostały uchwalone te przepisy): "Wydział Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego w Szczecinie uprzejmie informuje, że otrzymujemy wiele sygnałów od mieszkańców odczuwających zagrożenie ze strony psów, także tych prowadzonych przez właściciela lub opiekuna na uwięzi. Osoby te domagają się, aby ich prawo do poczucia bezpieczeństwa w miejscach publicznych nie było ograniczane przez prawo właściciela do posiadania psa. Znalazło to wyraz w katalogu obowiązków nałożonych na tych ostatnich przez uchwaloną 27 maja br. tzw. uchwałę porządkową, nakazującą m.in. zabezpieczenie psa w miejscu publicznym poprzez smycz i kaganiec. Nieostre sformułowania dotychczasowych przepisów §16 ust. 1 lit. d załącznika do uchwały nr XLIX/631/98 Rady Miasta Szczecina z 15.06.1998r. w sprawie szczegółowych zasad utrzymania czystości i porządku na terenie miasta Szczecina ("...na terenie publicznym psa lub inne zwierze domowe okazujące postawę agresywną lub w inny sposób wywołujące przestrach osób postronnych, a szczególnie dzieci, zaopatrzyć w ... kaganiec, ...") budziły szereg trudności interpretacyjnych, poważnie utrudniając Straży Miejskiej i Policji ich egzekwowanie. Liczne zgłaszane przypadki dowodzą, że nawet pies prowadzony na smyczy nie zawsze znajduje się pod kontrolą opiekuna (np. psy duże, silne, agresywne) i wyrwawszy się mu stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa ludzi lub innych zwierząt - wówczas nieodzowność zakładania psu kagańca staje się w pełni zasadna. Zdecydowaną większość właścicieli psów ce****e przeświadczenie często graniczące z poczuciem pewności), że całkowicie panują nad swym zwierzęciem, jednak szara rzeczywistość dostarcza wielu przykładów, że tak w istocie nie jest lub nie jest tak do końca (wypadki zagryzień, pokąsania, doznania szoku w związku z atakiem zwierzęcia). Z tych względów osoby przebywające w miejscach publicznych mają prawo czuć się potencjalnie zagrożone (zwłaszcza dzieci, młodzież czy osoby w podeszłym wieku). [SIZE=2]Według danych będących w posiadaniu organu właściwego w tym zakresie, tj. Powiatowego Inspektoratu Sanitarnego w Szczecinie w roku 2002 odnotowano ogółem 703 przypadki zgłoszonych pokąsań ludzi(a jaka jest liczba tych niezgłoszonych!), w tym 235 przypadków (33%) dotyczyło dzieci w wieku do lat 14. W roku bieżącym (styczeń-kwiecień 2003) wielkości te wynosiły odpowiednio: 234 i 75 (32%) przypadków. Wśród wszystkich pokąsań jedynie ok. 10% stanowiły pokąsania domowników. Choćby te liczby świadczą o tym, że zagrożenie dla mieszkańców ze strony psów w miejscach publicznych wciąż istnieje, a jednym z obowiązków władz samorządowych naszego Miasta jest nie tylko minimalizowanie skutków tych zagrożeń, lecz również zapobieganie im." Takie było stanowisko Urzędu i podłoże decyzji o obowiązku prowadzenia psów na smyczy i w kagańcu. Quote
jaszczurka Posted March 24, 2006 Posted March 24, 2006 Pani Zofiu, ja akurat mieszkam teraz we Wrocławiu, gdzie różnych szkoleń jest duzo. Natomiast co do mamy - cwiczy ona z Kenzo na spacerach, te rzeczy, ktore juz poznal. Np gubi rekawiczke i kaze mu szukac, chodzi przy nodze bez smyczy, zostaje itd itp. Bawimy sie z nim w szukanie pilki i osob. Natomiast nie sadze by mama miala ambicje tworzenia takiej grupy i szkolenia psow na podstawie literatury. Raczej chcialaby po prostu pojsc na szkolenie prowadzone przez fachowca. Szkoda, ze zwiazek kynologiczny nie organizuje wiecej roznych szkolen i zajec sportowych. Szkoda tez, ze ciagle stosuje sie w zwiazkowych szkoleniach metody oparte glownie na kolczatce i szarpaniu smycza. Quote
Guest Mrzewinska Posted March 24, 2006 Posted March 24, 2006 Ale we Wroclawiu sa tez kluby agility, wiec sa i inne mozliwosci - i w tych klubach obedience trenuje sie takze. Zofia Quote
jaszczurka Posted March 24, 2006 Posted March 24, 2006 Tak, wiem. Ale mama mieszka w Zielonej Gorze :) Ja mieszkam we Wroclawiu, ale to mama ma labradora kenzo. Ja mam silka i zastanawiam sie nad agility, tylko nie wiem czy pies wrazliwiec-strachus sobie poradzi. Jak probowalam go nauczyc "waruj" tradycyjnie (kladac go) to zaczal sie bac szkolenia! Nic nie byl w stanie zrozumiec. Musialam zmienic komende na "lezec" bo jak slyszal "waruj" to uciekal pod biurko. Jak go ucze klikerem to szybko nam idzie. W parku skacze ladnie przez taka niska kladke na "hop" ale mysle, ze bedzie sie bal wejsc do tunelu. Zreszta w ogole nie wiem czy bedzie sie umial skupic w towarzystwie innych psow. Ale moze sprobujemy;) Quote
Marmasza Posted March 24, 2006 Posted March 24, 2006 jaszczurka napisał(a): Ja mam silka i zastanawiam sie nad agility, tylko nie wiem czy pies wrazliwiec-strachus sobie poradzi. Jeśli chodzi o agility, to we Wrocławiu polecam klub Agility de Luks. Quote
jaszczurka Posted March 24, 2006 Posted March 24, 2006 Marmasza, juz kiedys znalazlam stronke tego klubu. Szkoda tylko, ze mam tam daleko (nie mam auta, a Czari ma chorobe lokomocyjna :/ - wymioty w autobusie sa malo przyjemne, a najgorsze, ze jedyne co pomoga to lek weterynaryjny, ktory powoduje, ze pies spi - wiec raczej by nie trenowal;)) Najfajniej by bylo jakby podroz trwala krotko. Moze znajde cos blizej. Quote
Mokka Posted March 24, 2006 Posted March 24, 2006 jaszczurka napisał(a):Marmasza, juz kiedys znalazlam stronke tego klubu. Szkoda tylko, ze mam tam daleko (nie mam auta, a Czari ma chorobe lokomocyjna :/ - wymioty w autobusie sa malo przyjemne, a najgorsze, ze jedyne co pomoga to lek weterynaryjny, ktory powoduje, ze pies spi - wiec raczej by nie trenowal;)) Najfajniej by bylo jakby podroz trwala krotko. Moze znajde cos blizej. Jaszczurko, nie chcę Cię namawiać na żaden konkretny klub, natomiast może coś poradzę w kwestii choroby lokomocyjnej. To się zawsze może przydać. Moja sucz też cierpiała na tę dolegliwość. Rzygała (za przeproszeniem) dalej niż widziała. Trwało to parę lat, leki nie pomagały, nie można jej było nigdzie zabierać. Teraz jeździ samochodem, autobusem, pociągiem wszędzie, gdzie trzeba, w najdalsze zakątki Polski, a nawet poza granice. Zaczęło się od tego, że zaczęłyśmy trenować agility ;) w klubie niezbyt oddalonym od domu, ale trzeba było dojechać autobusem. Było to jednak tylko kilka przystanków, ok. 10 minut jazdy. Pies się ślinił, ale nie zdążył nic zrobić. Tak sobie jeździłyśmy, jeździłyśmy i po jakimś czasie zauważyłam, że już się nie ślinimy. Postanowiłam pójść na całość i zwiększać odległości. Zabierałam ją w różne miejsca, gdzie jeździłam autobusem i wszystko przeszło jak ręką odjął. Dziś moja suka nie pamięta nawet, że kiedyś chorowała. Byłyśmy na wybrzeżu, we Wrocławiu, w Czechach, po chorobie nie ma śladu. Cała operacja trwała około roku, jest super :lol: . Quote
jaszczurka Posted March 24, 2006 Posted March 24, 2006 No zobaczymy, mam nadzieje, ze mu tez przejdzie. Bardzo bym sie cieszyla. Sek w tym, ze do de Luks to ja bym jechala co najmniej 40min i to jeszcze z przesiadka. Bym wolala tak jak Ty, kilka przystankow, wlasnie, zeby nie wymiotowal. Jemu nie pomaga zaden aviomarin ani nic, dostaje lek od weta (nie pamietam teraz nazwy), po ktorych spi kilka godzin a jak sie obudzi to placza mu sie lapki i w ogole. Dajemu mu to jak jezdzimy do Zielonej. Jak tego nie dostanie to slni sie makabrycznie i rzyga jak kot. Nawet jak nic nie zje, to wymiotuje piana. Kiedys zapaskudzil caly autokar, pozniej juz jezdzilismy z woreczkiem. Strasznie sie meczy, obled. Quote
kyon Posted March 24, 2006 Posted March 24, 2006 Mrzewinska napisał(a):Jesli wyrazam swoj poglad - pisze "moim zdaniem", jesli cos opisuje - nie uzywam tego okreslenia. Wiec raczej trudno sie pomylic. Nie rozumiem wTwojej wypowiedzi, Kyon, lekcewazenia ludzi starych. Czy kiedy piszesz "histeryczne babcie" - masz na mysli swoje? I lekcewazenia prawa. Piszesz, ze Twoje psy lezakuja przy piaskownicy. Niemal wszedzie jest zakaz wprowadzania psow do piaskownic i wchodzenia z nimi na tereny wyznaczone do zabaw malych dzieci. Nie przestrzegasz przepisow o prowadzeniu na ulicy psow na smyczy. Jesli Twoje psy zachowuja sie prawidlowo - nie dotkna Cie zadne restrykcje za to ze Twoj pies zagryzie drugiego, bo tego nie zrobi. Ludzi tez nie zagryzie, wiec nie bedzie Ci odebrany. Chipowanie bezplatne Ci nie zaszkodzi - bo na pewno podatki placisz - za wszystkie psy. Jak bedziesz chcial rozmnazac - to na pewno tylko psy o udokumentowanym pochodzeniu, bo zdajesz sobie sprawe, jak wazna w hodowli jest wiedza o pochodzeniu zwierzat. Zaplacisz podatek od dzialalnosci gospodarczej jaka jest rozmnazanie zwierzat, nie wyjdziesz handlowac nimi na plac ani pod wystawe. W razie potrzeby potrafisz udowodnic, ze kazdy normalnie zachowujacy sie czlowiek moze bez obawy przejsc obok Twoich psow. Wiec czemu mialby Ci zaszkodzic przepis o odpowiedzialnosci finansowej z urzedu, nie po sprawie cywilnej, jesli pies kogos pogryzie? Czemu mialby Ci zaszkodzic zakaz rozmnazania mieszańcow ras trudnych, o wielkiej sile i potencjale agresji? I rozmnazanie psow ras trudnych tylko o udokumentowanym pochodzeniu, po testach psychiki - a nie nadmiernie agresywnych na przyklad? Lub znizki w podatkach tylko przy psach wysterylizowanych? Lub zakaz posiadania psa przez kogos, kto bandyckimi czy chuliganskimi wyczynami terroryzuje otoczenie? Zofia Nigdy jeszcze nie przeczytałem tak wielu głupot w jednym miejscu, głupot obraźliwych; babci nigdy nie miałem, a to "lekceważenie" wyssałaś sobie z palca - bo mnie taka myśl nie postała nigdy w głowie; Jezeli coś budzi moją odrazę, to podłość i czynienie z histerii kryterium postępowania, a dla samej starości nie ośmieliłbym sie nie miec szacunku; Nic o mnie nie wiesz, to i nie próbuj imputować mi tak ohydnych treści, ani mnie oceniać wedle skojarzeń swoich ; Ne masz zielonego pojęcia, na czym się opiera i jakie jest moje odniesienie do ludzi starszych; Na temat prawa zaś, jego zasad, podmiotowienia, granic obowiązywalności, tudzież "bandyckiego" łamania, nie odzywaj najlepiej; Ty nie optujesz za praworządnością, a jedynie za zbiurokratyzowaniem życia w każdym jego przejawie; prawo pomyliłaś z legalizmem przepisów, które o tyle tylko obowiązują, o ile zostały autorytarnie nakazane; Ja zaś nie tylkko jestem przeciwny niekontrolowanemu rozmnażaniu kundli o "wielkim potencjale agresji" (to swoją drogą okrąglutki termin i nader pakowny - wszystko się w nim pomieści, wedle zawołania), ale w ogóle wszelkich psów, w tym również rodowodowych, bo jest ich zdecydowanie za dużo - w miastach są skazane na życie w ścisku, co nie może nie powodować dewiacji, skoro trwale zakłócony mają bodajże drugi co ważności instynkt, jakim jest przecież terytorializm. Pisałem o tym - trzeba se było przeczytać i nie wymądrzać się teraz, trafiając kulą w płot. Również i nie przeszkadza mi, kiedy ktoś decyduje sie wykastrować swojego psa, ale przeszkadza mi czynienie z kastracji powszechnego obowiązku; Kastracja jest rzeczą na tyle nieprzewidywalną w skutkach, że wymaga śiśle indywidualnego rozpatrzenia, a przede wszystkim dobrowolnej decyzji właściciela, o czym też nieraz tu mówiłem z naciskiem. Kary finansowe za niewłaściwe zachowanie psa w Polsce obowiązują nie od dziś, a nawet za pogryzienie przez psa można wylądować w więzieniu To, czego mi tu raczej brakuje, to surowe kary za złe traktowanie zwierząt, dlatego myślę, że gdyby podatek trzeba było płacić za psy nieułożone, niesubordynowane, agresywne i źle traktowane, mialoby to skuteczniejsze przełożenie na praktykę postępowania z psami, a osoby, które nie potrafią przejść obojętnie obok zwierzęcia cierpiącego, bezdomnego, nie musieliby płacić haraczu za dobroć serca; I jeszcze jedno: nie trzeba złożonych analiz, aby w Twoich postach wyczytać zachwyt dla "nieomylności" i "przykładności" rozwiązań, którym mogłas przypatrzyć sie w "lepszych" krajach. jak i nie jest prawdą, ze swoje "poglądy" wyrażasz tylo wtedy, gdy stosujesz zwrot "moim zdaniem"; To przecież stamtąd pochodzi Twoje "przekonanie", że schroniska powinny wydawać głównie psy młode, zdrowe, i te, które nie zdążyły spędzić w nich za dużo czasu, może nie? I to Twoje pragnienie, aby na każdy "swój", tzn. indywidualny i samoświadomy wybór mieć "papier" (opinię i zgodę wszechstronnego "eksperta" w sprawach psich i ludzkich potencjalności); Poza tym myśle, ze poczułaś się urażona w swojej "dumie trenerskiej" ("eksperckiej") tym, że ktoś (akurat ja) ośmielił sie zabrać głos w kwestii, która uważasz za "swoją" (szkolenie); Kończę, bo za mocno w "nie tej" płaszczyźnie musiałbym z Tobą pogadywać - brak przedmiotu; Pozdrawiam Quote
Zbyszek Posted March 25, 2006 Posted March 25, 2006 Kyon Nie rozumiem Twojego oburzenia z powodu przekonania Zofii, że pewne sprawy powinno regulować prawo. Wytłumacz więc proszę, jak nauczyć ludzi, że są odpowiedzialni za postępowanie swoich psów i że posiadanie psa, to nie tylko „prawa”, ale przede wszystkim obowiązki. Na razie większość właścicieli psów zachowuje się tak, jakby to posiadanie zwierzęcia dawało im jakieś specjalne przywileje i prawo do nieliczenia się z tymi, którzy nie życzą sobie mieć z tymi psami kontaktu. Sam piszesz na przykład, że Twój pies leżał koło piaskownicy. A nie powinno go tam być. Nie powinno, bo ja i wielu rodziców, tego sobie nie życzymy. To już nie jest tylko wykroczenie wobec obowiązujących przepisów, ale również postępowanie wbrew zasadom dobrego wychowania i higieny. Wytłumacz też, jak nauczyć pana Kowalskiego, że posiadanie psa, to nie tylko wypuszczenie go rano przed wyjściem do pracy i przywołanie go do domu wieczorem? Jak nauczyć panią Nowak, że „pozbycie” się kolejnego miotu jej suczki, nie jest metodą? Że powinna jednak tą suczkę wysterylizować. Jak wytłumaczyć ludziom, że pies to nie maskotka dla dziecka, która może się znudzić i można ją wyrzucić? Powiedz tu na forum, jakie rozwiązanie widzisz, aby znalezienie psa, który pogryzł dziecko na ulicy, było proste i skutecznie pozwalało na wyciągnięcie konsekwencji wobec jego właściciela? Napisz też, jaki jest sens wydawania ze schroniska psa, który wykazuje agresję wobec człowieka, lub jest tak nadpobudliwy, że jest prawie pewne, że za parę dni ( tygodni czy miesięcy ) wróci ponownie do boksu w schronisku? Oburzasz się też na to, że specjaliści chcą mieć więcej do powiedzenia w sprawach dotyczących psów. A kto powinien o tym decydować? Mieciu spod budki z piwem? Tak, jestem za restrykcyjnym prawem, które by jednoznacznie określiło prawa i obowiązki wypływające z posiadania psa. Jestem przeciwko niekontrolowanym krzyżówkom psich ras i mówię stanowcze nie, Burkom biegającym samopas stadami po naszych osiedlach. Bez żadnej kontroli, ku zadowoleniu i wygodzie ich właścicieli. Jestem też za przepisami, które by wymagały od potencjalnego właściciela psa, wykazaniem się podstawową wiedzą z zakresu jego praw i obowiązków oraz psychiki psa. Jestem za powszechnym chipowaniem i sterylizacją. Zwłaszcza za obowiązkową sterylizacją tych psów, które są agresywne lub mają schorzenia genetyczne. A dlaczego? Bo mam dosyć tego co dzieje się na polskich ulicach i powszechnego przekonania, że pies ma prawo być agresywny, bo tylko taki spełnia swoje zadanie i ta agresja należy do jego „życia wewnętrznego”. Oraz przekonania większości Polaków, że „pies jaki jest każdy widzi”. Te przepisy, które mamy w tej chwili, nie spełniają swojej roli. Potrzebne są więc nowe „papiery” przeciwko którym tak się oburzasz. Skoro gdzieś są gotowe i sprawdzone wzorce, które można wykorzystać, czemu tego nie zrobić? Nawet jeśli to „gdzieś” to Kanada, Szwecja czy Francja. Skoro tam coś działa, to może zadziała też u nas. Quote
jaszczurka Posted March 25, 2006 Posted March 25, 2006 Ja zaś nie tylkko jestem przeciwny niekontrolowanemu rozmnażaniu kundli o "wielkim potencjale agresji" [...], ale w ogóle wszelkich psów, w tym również rodowodowych, bo jest ich zdecydowanie za dużo - w miastach są skazane na życie w ścisku, co nie może nie powodować dewiacji, skoro trwale zakłócony mają bodajże drugi co ważności instynkt, jakim jest przecież terytorializm. Hmm a kto bedzie decydowal kto moze miec psa a kto nie? Jesli Twoim zdaniem psow jest za duzo, to czesc osob musialaby zrezygnowac z ich posiadania. Na podstawie jakich kryteriow odmowisz komus posiadania czworonoznego przyjaciela? Droga losowa? Poza tym wiele psow nie ma zadnego problemu z we wzgodnym wspolzyciu z innymi psami w okolicy domu (na spacerach). Swoje terytorium maja w swoim mieszkaniu czy przydomowym ogrodku. Quote
Greven Posted March 25, 2006 Posted March 25, 2006 [quote name='Zbyszek']Skoro gdzieś są gotowe i sprawdzone wzorce, które można wykorzystać, czemu tego nie zrobić? Nawet jeśli to „gdzieś” to Kanada, Szwecja czy Francja. Skoro tam coś działa, to może zadziała też u nas. Te wzorce jednym wydają się zbyt restrykcyjne (chyba Polacy po prostu jeszcze do nich nie dojrzeli), a inni wychodzą z założenia, że "i tak się nie uda". Czipowanie za dramo, ale mało kto się na nie skusił do tej pory. Podatek 50 zł (w Szczecinie), lecz większość posiadaczy psów za punkt honoru stawia sobie jego niepłacenie (koleżanka zapytała mnie ze zdumieniem: po co płacisz, przecież NIKT tego nie robi). Psy ze schroniska są z podatku zwolnione. Sterylizacja/kastracja "wygodna" dla właściciela, "bezpieczna" dla psa i na dodatek pozwala na zahamowanie niekontrolowanego mnożenia kundelków, a mimo to większość ludzi jej unika (bo pies się wyżyje i uspokoi, bo suka raz musi mieć młode, bo upilnuję, bo pies przestanie bronić / pilnować / będzie się wstydził przed innymi psami). Do tego mała dostępność i wysoka cena szkoleń, które nadal w większości bazują na kolczatkach i obrożach elektrycznych. Niewiele miejsc, gdzie pies może swobodnie socjalizować się z innymi psami (wybiegi), a z drugiej strony hordy biegających luzem - upierdliwych i agresywnych - psów, od których trzeba oganiać siebie i swojego psa. Przepisy, często dość restrykcyjne (w Szczecinie: smycz i kaganiec, 200 zł mandatu za psa biegającego luzem), lecz egzekwowane bardzo wybiórczo i "od święta". Ja chcę mieć psy dla przyjemności. Chcę, żeby było jasno wiadomo, co im wolno, a co nie. I żeby prawo było takie samo dla wszystkich. Jak to się stało, że w niektórych krajach schroniska świecą pustkami i jest kultura posiadania psa (coś, jak kultura jazdy samochodem), a w Polsce pękają w szwach, chociaż część zwierząt eliminują choroby, koledzy z boksu i zastrzyk (a na Niemca hamującego przed przejściem dla pieszych trąbi się i miga światłami). Quote
kyon Posted March 26, 2006 Posted March 26, 2006 jaszczurka napisał(a): Na podstawie jakich kryteriow odmowisz komus posiadania czworonoznego przyjaciela? . :crazyeye: :crazyeye: Ojacie!!!! to Maria Skłodowska-Curie też była kobietą????:crazyeye: :crazyeye: Zbyszek, przy tamtej piaskownicy bywali na ogół normalni ludzie, którzy rozumieli potrzebę socjalizowania dzieci z duzymi psami (Greven, Ty coś o tym powinieneś wiedzieć, nie? - o socjalizacji, rzecz jasna) i zapewniam, że nikomu nie tylko to nie przeszkadzało, ale przeciwnie, z nieskrywaną frajdą głaskali to proste i wielkoduszne stworzenie, które w odróżnieniu od niektórych ludzi potrafi zachować higienę nie tylko przy piaskownicy, ale w pociągu, samochodzie, a nawet w restauracji; a przy tym nie wygraża się swoimi zębami , tak jak wy przepisami, którymi chcelibyście zaprowadzić nowy raj na ziemi; Reszty nie komentuję, bo musiałbym -daremnie, jak widzę- wydeklamować to wszystko, co mówiłem tutaj od wielu dni; Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.