Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2.3k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

spokojnie,wszystko w porządku :)
teraz to nie ten sam Welsh.jak Anawa wześniej wspomniała,razem z jajkami wyszła mu głupota ze łba.
skońzył się brazylijski serial mam nadzieję :)
jutro następny zastrzyk antybiotyku,ostatni.po niedzieli kontrola i zdjęie szwów.
klawiatura mi nawala,jedna literka nie wskakuje :/

Posted

[quote name='dota&koka']spokojnie,wszystko w porządku :)
teraz to nie ten sam Welsh.jak Anawa wześniej wspomniała,razem z jajkami wyszła mu głupota ze łba.
skońzył się brazylijski serial mam nadzieję :)
jutro następny zastrzyk antybiotyku,ostatni.po niedzieli kontrola i zdjęie szwów.
klawiatura mi nawala,jedna literka nie wskakuje :/[/QUOTE]

Bardzo się cieszę, jednak nie lakceważyłabym zbawiennego wpływu modnego kołnierza ;)

Samcze hormony "ulatują" z organizmu stopniowo ... do 6 miesięcy :/

Posted

ojjjj odpoczywam :)
chłopaczyna jest grzeczniutki jak aniołek.możecie mi nie wierzyc ,bo to byłoby za szybko,ale przestał znaczyc chałupe.przestało śmierdziec,nie jest mi już głupio otwierac komukolwiek drzwi.sąsiadka która dziś u mnie była,wchodząc zachwycała się że wreszcie pachnie domem.nie środkami,nie chemią,a prawdziwym domem.nawet nie wyobrażaice sobie jak wspaniale się poczułam.
Welshykowi co jakiś czas przemywam rivanolem mosznę.jutro kontrola i zastrzyk.zaczynam zastanawiac się,czy przypadkiem nie wstrzymac się ze środkami uspokajającymi.on nawet kiedy nie ma mnie w domu nic już nie psoci.może wreszcie dotarło do niego,że cokolwiek by się nie działo,co by nie zbroił,ja i tak będę przy nim?może ten jego lęk separacyjny zmalał?coś na pewno jest na rzeczy,bo pies jest nie ten sam.na wszelki wypadek,żeby nie kusic losu,nie pożegnam się z kołnierzem ;)

Posted

wiesz tak czytam i przyszlo mi do glowy ,ze ta cala odmiana ,moze wynikac ,ze go pozostawilas w obcym miejscu(klinice) i moze poczul sie znowu porzucony jak w schronie...

Posted

Uważam ,że niestety cieszycie się zbyt wcześnie.
Psy po jakimkolwiek zabiegu potrafią przez tydzień, dwa, a nawet trzy być spokojniejsze , grzeczne...związane jest to przede wszystkim z zabiegiem-jest to dyskomfort i ból, którego pies nie rozumie. Kto miał jakiś poważny zabieg wewnątrz ciała ten wie jaka wiąże się z tym rehabilitacja.
Kołnierz u niego wzmaga to i pies zmienił się. Jednak będzie to tylko chwilowe-po zdjęciu kołnierza i jak na dobre dojdzie do siebie sytuacja bedzie taka jak przed -chodzi mi o kwestię niszczenia.
Oczywiście bardzo chciałbym się mylić, bo wiadomo,że jest ta sytuacja bardzo uciążliwa dla Doty. Tu potrzebna jest praca z psem -zabieg i kołnierz nie zniwelują tego problemu.

Posted

[quote name='dota&koka']coś na pewno jest na rzeczy,bo pies jest nie ten sam.[/QUOTE]

Może Welsha podmienili u weta? ;)

Nie chciałam tego głośno mówić, ale boję się że Ania ma rację...

Posted

Nie pozostaje nic innego jak czekać i przekonać się, co się wydarzy. Niemniej jednak sięgamy po pomoc psiego specjalisty. Przemyślałam sobie wszystko i wniosek jest taki: umieszczenie Welsha w hotelu ulżyłoby Docie, to fakt ale Welsh bardzo by przeżył rozstanie z nią i prawdopodobnie zaprzepaścilibyśmy wszystko, co do tej pory Dota osiągnęła. Welsh nie jest juz tak spanikowany, można z nim normalnie wyjść na spacer, nie kładzie się plackiem i nie opiera przed ruszeniem z miejsca. Uwierzył, że nie każdy człowiek jest bestią. Poza tym hotel to nie dom - gdyby doszło do adopcji i pies znalazłby sie w domu - scenariusz z pewnością by się powtórzył i Welsh mógłby zostać oddany. Dom i behawiorysta to chyba dla niego jedyna szansa na stanie się "adopcyjnym".
Dziękuję Ci Dota za Twoją determinację.........

Posted

Aniu+Milva i Ulver,na pewno masz rację,choć wolałabym aby było inaczej.na razie jest (odpukać) dobrze,rzekłabym nawet że jest super.ale nie zamierzamy spoczywać na laurach i kiedy pieso wydobrzeje,ostro zabieramy się do roboty.bo nawet jeśli kołnierz powoduje że Welsh jest teraz grzeczny,do końca życia nosić go nie będzie.
dziś nie było mnie w domu ok 6 godzin.dużo.gdyby miało to miejsce jeszcze tydzień temu,nie poznałabym chałupy.
oprócz tradycyjnej kupy,nie znalazłam nic.zapomniałam dziś schować kosza na śmietki,ale stał na swoim miejscu.najlepsze jest to,że Welsh zdjął sobie kołnierz.wchodząc do domu znalazłam go w przedpokoju pod drzwiami.nie mam pojęcia jak mu się to udało.sprawdzałam szwy-są nieruszone.
jakieś cuda się dzieją?
poproszę więcej :)
Anawo,nie ma za co dziękować.taki ze mnie dziwny stworek,nie lubię zatrzymywać się wpołowie drogi i zawracać.

Posted

muszę biec do wetki,Welsh w nocy zdjął sobie szwy...nie wiem jak on to zrobił,kołnierz jest na miejscu.
wczoraj był praktycznie cały dzień sam w domu,musieliśmy pojechac na działkę porobic porządki przed zimą,a nie chciałam żeby zabrudził sobie ranę.po powroie zastałam wszystko w jak najlepszym porządku.jestem z niego dumna jak paw :)

Posted

[quote name='Akrum']Welsh - wprzychodzę tu po kilku dniach nieobecności i co widzę? Welsh aniołkiem się stał :)[/QUOTE
Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia :multi:

Posted

byliśmy u weta,wszytko w porządku,szwy wariat pozdejmował ale z precyzją chirurga.rana zdezynfekowana,antybiotyk podany,jedynie moszna nadal jest dziwnie zaczerwieniona.
w domu nadal panuje porządek,więc na poważnie zaczynam przymierzać się do wymiany mebli :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...