Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Welsh odjajczony..biedak nie umie poruszać się z kołnierzem na szyi,co chwila na coś wpada.
zapłaciłam 268zł,razem z kołnierzem i kuracją antybiotykową.cena wydaje mi się sensowna.dziś po południu mam do odebrania specjalny kaganiec dla Welsha,skórzany (moje szklane powierzchnie przezyją:) ) specjalnie dziś wymierzony tak,żeby nie dał rady go sobie zdjąć.
co do kennelu.pisałam już nie raz,że Welsh sam wszedł do klatki i gdyby nie musiał,najchętniej wcale by jej nie opuszczał.pisałam,że będąc w domu,zamykam drzwiczki,otwieram i tak wkółko a na nim nie robi to żadnego wrażenia.może siedzieć i w zamkniętej,obym ja była gdzieś obok.więc proszę nie piszcie że mam niewymagać od psa że się w dwa dni nauczył tego,na co powinien mieć kilka tygodni.bo on nie musi uczyć się klatki,on ją doskonale zna,świetnie się w niej czuje i może siedzieć grzecznie w niej i 24/dobę dopóki ja nie wyjdę z domu.
kiedy chłopaczyna dojdzie do siebie,zaczynamy kuracje,min lekami uspokajającymi.wetka wypisała już odpowiednie recepty.
dziś muszę dać mu spokój,dlatego jutro biorę się za wzmacnianie klatki oczko po oczku.
są jeszcze dwie alternatywy,mam nadzieję,że Welsh tego nie zmarnuje.ja dosłownie wychodzę z siebie i staję obok,żeby temu psu pomóc.staram się ogarnąć ten "problem",zeby nam wszystkim razem mieszkało się spokojnie,a Welsh znalazł dom naszych marzeń,na zawsze.

chłopaczyna obudził się na dobre i wydaje mi się że cierpi.lezy i popiskuje.dzwoniłam już do wetki,powiedziała,że dała mu taką dawkę przeciwbólowego leku,że nie ma prawa go boleć.wieczorem mam zadzwonić,a gdyby dalej popiskiwał,dac zwykłą pyralginę.kołnierz strasznie mu "ciąży" bo nawet jeśli siedzi,nos ma oparty o podłogę.

  • Replies 2.3k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dotka, on na pewno piszczy z powodu kołnierza. Nie przejmuj się tak Welshem :) Nie znam psa, któremu by się to podobało. Bardzo liczę na stan pojajeczny :) Welsh, nie zawiedź Dotki.

Posted

chłopaczyna doszedł do siebie na dobre :)
strasznie wszystko przewraca tym kołnierzem,siłą rzeczy zachowuje się jak słoń w składzie porcelany :diabloti:
na razie jest wszystko w porządku.wyszłam nawet do sklepu na pół godzinki,zostawiając klatkę z całkowicie opuszczonym jednym bokiem-chłopaczek nie mieści się z kołnierzem w drzwiach swojego m1 :) i nic nie nabroił.absolutamente nul,zero,nic totalnie.
dopóki ma kołnierz,będę spokojna poza domem :)

Posted

cierpiący niunio :(



obrażony jest na mnie strasznie,bo po spacerze założyłam mu spowrotem kołnierz :)



na górze zdjęcia widać jeden ze złamanych pręctów,a na dole dowód zaznaczania swojego prywatnego lokum :/

jakość fatalna,ale wrzucam.

Posted

Szarotka napisał(a):
Hm moze powinien chodzic w tym kolniezu na stale ;);)


haha,o tym samym dziś myślałam :)


bela51 napisał(a):
A ja mysle, ze go boli i dlatego opuscił go zapał do robienia demolek.


nie boli,nie boli :) dostał pod wieczór pyralginę,na spacerku prawie fikał koziołki,po schodach z powrotem biegł,w klatce kręci się jak smrodek po gatkach (nie może ułożyć łebka przez kołnierz) i kłapie zadem co i rusz w podłogę.gdyby go bolało,na pewno by uważał na dupinkę.

zastanawiam się,czy ten kołnierz nie jest za wielki.on mu strasznie przeszkadza choćby w wejściu do klatki (a całą ściankę opuściłam na podłogę),problem z zawróceniem gdziekolwiek,bo o wszystko zaczepia (no bo ja mam takie "salony",że jedno na drugim stoi :) ).może ciutkę go przyciąć?myślę,że wystarczy 5 cm naddatku od nosa,nie 20 :/
nie wiem jak dzisiaj usnę.co chwila Welsh wali kołnierzem o klatkę próbując się ułożyć do snu.
jakoś mi dziś dziwnie,czegoś mi brakuje.....aaaa juz wiem!nie sprzatałam dziś śmietków z podłogi,ani kupek,ani siuśków.ani jednej sztuki :)

Posted

dota&koka napisał(a):
....co do kennelu.pisałam już nie raz,że Welsh sam wszedł do klatki i gdyby nie musiał,najchętniej wcale by jej nie opuszczał.pisałam,że będąc w domu,zamykam drzwiczki,otwieram i tak wkółko a na nim nie robi to żadnego wrażenia.może siedzieć i w zamkniętej,obym ja była gdzieś obok.więc proszę nie piszcie że mam niewymagać od psa że się w dwa dni nauczył tego,na co powinien mieć kilka tygodni.bo on nie musi uczyć się klatki,on ją doskonale zna,świetnie się w niej czuje i może siedzieć grzecznie w niej i 24/dobę dopóki ja nie wyjdę z domu.
....są jeszcze dwie alternatywy,mam nadzieję,że Welsh tego nie zmarnuje.ja dosłownie wychodzę z siebie i staję obok,żeby temu psu pomóc.staram się ogarnąć ten "problem",zeby nam wszystkim razem mieszkało się spokojnie,a Welsh znalazł dom naszych marzeń,na zawsze.....QUOTE]

[quote name='li1']____________________________________________________________

agnieszka32 napisala : ".....Pozniej wychodz do pokoju obok na chwile a on niech pozostanie w kojcu. Wracasz - nagradzasz. Wydluzasz czas.
Poźniej wychodzisz z domu na chwile, wracasz, psa wypuszczasz i nagradzasz.
Wydluzasz czas. To tak w skrocie ...." koniec cytatu z postu agnieszka32.

To byly dobre rady agnieszka32.
Tak na oko przyzwyczajanie Welsha do pozostawania w klatce powinno trwac ok 2 tygodni. Jak mozecie wymagac od psa umiejetnosci, ktore mial trenowac przez kilka/kilkanascie dni, a nie uczyl sie ich wcale ?


Dota, Ty nie stosujesz sie do tych dobrych rad, jakie otrzymujesz. Welsh nie przyzwyczail sie do klatki, on sie w niej schowal. Aby pies pozostawal w kenelu nalezy trenowac to wieeeele dni.
Podalam kilka ostatnich zdan z postu agnieszka32. Pozostawianie Welsha samego w domu nalezy trenowac sukcesywnie zwiekszajac czas rozlaki z Dota/ opiekunem. O uczeniu zostawiania psa samego pisane jest tez w innych postach. Wszedzie przewija sie to samo: rozpoczyna sie od rozlaki na 1-3 minuty i stopniowo wydluza czas rozstania.
Ktos pisal o zainstalowaniu kamery. To swietny pomysl, by zobaczyc kiedy i jak Welsh zaczyna nie tolerowac samotnosci. Mozna kupic kamere i nagrywac psa i patrzec po przyjsciu do domu, lub kupic malutka czarno-biala kamere z monitorem i patrzec od razu ( jezeli jest odbior to na klatce schodowej/u sasiada, co porabia Welsh.

Posted

u chłopaka wszystko w porządku.w nocy trochę łaził po chałupie,aż ułozył się w moim pokoju,pod moim łóżkiem i tak przespał większość nocy.nie dość,ze śmierdzi "szpitalnym" zapachem,to jeszcze puszczał straszne pierdziochy.
wyszłam dziś 2x z domu,zostawiając klatkę otwartą.delikwent za sprawą kołnierza nie nabroił nic a nic.za bardzo on mu przeszkadza w przemieszczaniu się :)
bierze mnie na litość-przychodzi do pokoju,staje przede mną z łbem spuszczonym do samej podłogi i czeka aż się ulituję.patrzy przy tym shrekowymi ślepiami...
jutro idziemy na zastrzyk (antybiotyk).wetka sama do mnie dzwoni,sprawdza czy wszystko w porządku.oglądałam dziś rankę,jest ładna bledziutka,nic się nie czerwieni,nie ślimaczy,jest ok.
mordował dziś od rana ogromną (w porównaniu z nim) cielęcą kość.miał radochy co niemiara :)
a ja mam radochę,że kołnierz okazał się super przydatny.bardziej niż klatka i kaganiec.a jutro po kontroli,jeśli zdejmiemy kołnierz,zaczynamy ćwiczyć z kagańcem

Posted

Nie zdejmuj kołnierza !!!!!!!!!!!!!!!!!
... niech się chłopak przyzwyczai, że w domku się nie broi, może mu to na dłużej w pamięci zostanie, a ćwiczenia swoją drogą ....

ja bym nie zdejmowała :)

Posted

mysle ,ze Ewanka ma racje !
a jak przyjdzie czas na zdjecie kompletnie ,to zakladaj przed wyjsciem z domu przez jakis okres czasu. widac ,ze to pracuje .

Posted

Wiecie co? Dziwię się, że jeszcze go nie rozwalił. Mój pies tak długo walił w ściany, murki, schody, aż kołnierz pękał. A wcale dużo czasu mu to nie zajmowało. Także aż dziwne, że Welshyk niczego takiego nie robi? Chwała mu za to oczywiscie.

Posted

[quote name='Cantadorra']Wiecie co? Dziwię się, że jeszcze go nie rozwalił. Mój pies tak długo walił w ściany, murki, schody, aż kołnierz pękał. A wcale dużo czasu mu to nie zajmowało. Także aż dziwne, że Welshyk niczego takiego nie robi? Chwała mu za to oczywiscie.[/QUOTE]

Bo to jest mądry chłopak, tylko się trochę pogubił.

Posted

kołnierz,kiedy nie będzie mi już potrzebny,wstawię w ramki i powieszę na ścianie.cudowny przedmiot,tak banalnie prosty,a skuteczniejszy od wymyślnych klatek i specjalnych kagańców!
:multi:
taki mam humor.musiałam iść do szkoły na zebranie,a wcześniej zaprowadzić dzieciaki marcinowi,więc w sumie nie było mnie 2 godziny w domu.jak dla Welsha,to sporo.
pierwszy raz od dawna,cieszyłam się,kiedy otworzyłam drzwi.
porządek.czysto (oprócz jednej małej kupy na dywanie-ale i to kiedyś minie),nic nie poprzewracane,z szafek niepozrywane gumki,lodówka zamknięta,łazienka też,buty stoją na swoim miejscu,kosz na śmieci nie tknięty.
szok.
nie wierzę w to co widzę.
nawet nie wyobrażacie sobie,jak bardzo ucieszył mnie ten widok
chwała kołnierzom :)

Posted

Dota, Ty rzeczywiście nie zdejmuj mu tego kołnierza przez jakiś czas. Może zapomni o demolkach....... Cieszę się, że chłopak szybko doszedł do siebie po kastracji. Może z jajkami wycięto mu również te głupoty z głowy...... Zauważyłam, że kołderka w klatce wciąż ta sama a więc nie zeżarł..........
Jak Welsh wydobrzeje to umawiamy się ze specjalistą od psiej natury, zobaczymy, co da sie zrobić dla tego gagatka.

Doszły wpłaty od Ewanki, IVV i li1. Ja swoje 50 zł też uznaję za wpłacone.
Bardzo dziękujemy.

W związku z tym, że Welsh na razie zostaje u Doty i tu o niego walczymy, proponuję wpłaty zamienić w jednorazówki. Nie chcę od Was wyciągać pieniędzy, bo inne psy też potrzebują pomocy. Potrzebujemy na behawiorystę, karmę ew. jakieś leki od weta. Na kastrację wystarczyło pieniędzy zebranych wcześniej ale juz mało zostało......
Przepraszam za zamieszanie z tymi wpłatami ale chcę być uczciwa w stosunku do wszystkich.

Posted

[quote name='anawa']Dota, Ty rzeczywiście nie zdejmuj mu tego kołnierza przez jakiś czas. Może zapomni o demolkach....... (...).

O , to, to ... jeszcze raz podpisuję się pod tym czterema łapkami ;)

Tak sobie pomyślałm, że może ten kołnierz daje Welshowi jakiś rodzaj poczucia bezpieczeństwa, może to , że nie widzi dookoła wielkiego przerażającego świata, tylko jakiś mniejszy jego wycinek ... może to o to chodzi.

Posted

[quote name='Ewanka']
Tak sobie pomyślałm, że może ten kołnierz daje Welshowi jakiś rodzaj poczucia bezpieczeństwa, może to , że nie widzi dookoła wielkiego przerażającego świata, tylko jakiś mniejszy jego wycinek ... może to o to chodzi.[/QUOTE]

w pierwszej chwili to,że widzi tylko skrawek świata strasznie go przerażało.miotał się jak szaleniec,walił głową we wszystko co stanęło mu na drodze.ale już trochę nauczył się w nim poruszać (o ile można do czegoś takiego przywyknąć) i może jest teraz tak,że czuje się bezpieczniej.

Posted

Welsh dostał dziś drugą dawkę antybiotyku.z ranki nic się nie sączy,ale moszna w miejscu golenia jest dziwnie zaczerwieniona.mam przemyć ją wodą utlenioną,potem kilka razy przemyć rivanolem.kołnierz na razie musi zostać na swoim miejscu.
ogólnie jest ok,dziś znowu zastałam po powrocie porządek,z czego niezmiernie się cieszę.tradycyjnie znalazłam tylko kupę pod stołem w kuchni (jak on tam się zmieścił?)
kastracja była momentem przełomowym :) bardzo dobry krok,zważywszy na moje zdrowie psychiczne,ostatnio mocno nadszarpnięte :evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...