magda222 Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 A mamy fundusze na kastrację czy zbieramy? Quote
Akrum Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 to już anawa by się musiała wypowiedzieć, bo ona zarządza finansami Welsh'a Quote
Agmarek Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 magda222 napisał(a):A mamy fundusze na kastrację czy zbieramy? No właśnie dobre pytanie. Czy mamy kasę? Czy w ogóle go kastrujemy? Ile to kosztuje? Coś trzeba z tym zrobić bo szkoda i Doty i dzieci. Dota wiesz co? Tak mi to teraz przyszło do głowy...może próbowałaś, ale napisać nie zaszkodzi... Moja Onka święty pies. Spojrzenie typu "przepraszam że żyję" a kiedy zamykały się za nami drzwi...uch...zmieniała się w demona :angryy: Niszczyła wszystko, gryzła i takie tam ekscesy które wolałabym wywalić z pamięci, bo się zdenerwuję :evil_lol: Kupiliśmy jej kaganiec i za każdym razem kiedy my za drzwi kaganiec na pysiol. Nic już nie niszczyła. Potem małymi kroczkami...zostawała bez kagańca-wracaliśmy-porządek=nagroda, bałagan=brak nagrody+3 dni w kagańcu. I tak w koło. 1,5 roku minęło. Nie chce sobie krakać, ale...:happy1: O siet !!! Właśnie zwaliła kwiatek machając ogonem :evil_lol: Quote
anawa Posted September 8, 2010 Author Posted September 8, 2010 Dziewczyny, na pierwszej stronie jest na bieżąco prowadzona księgowość. Są jeszcze pieniądze, na kastrację na pewno wystarczy, chociaż nie wiem, ile to kosztuje. Poczekamy, aż Dota się pojawi i umawiamy się na zabieg. Ja nie jestem wprawdzie osobą decydującą o losach Welsha ale ponieważ z Pasją nie ma kontaktu ani telefonicznego, ani mailowego, to chyba muszę sobie uzurpować takie prawo. Przykro mi tylko, że zostałam pozostawiona sama z problemem Welsha. Dobrze, że Was mam :) Dzięki, że jesteście. Czekamy tylko na Dotę. Quote
Szarotka Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 Mam nadzieje, ze Dota jakos sobie radzi............ Quote
anawa Posted September 8, 2010 Author Posted September 8, 2010 Szarotka napisał(a):Mam nadzieje, ze Dota jakos sobie radzi............ Ja aż się boję............... Quote
Szarotka Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 anawa napisał(a):Ja aż się boję............... Ja tez........... a moze bys zadzwonila ?? Quote
anawa Posted September 8, 2010 Author Posted September 8, 2010 Nie, rozmawiałam z Dotą kilka dni temu. Jest początek szkoły, ma kupę roboty. Obiecała, że jak sie ze wszystkim upora to się odezwie. Nie będę ponaglać chociaż zawsze boję się, co ten gagatek nawyprawia...... Quote
dota&koka Posted September 8, 2010 Posted September 8, 2010 dziewczynki,baardzo przepraszam jeśli Was wystraszyłam swoim postem. to,że jestem zmęczona wybrykami gagatka,nie znaczy że stracę do reszty cierpliwość.nie wystawię łobuza za drzwi,bez obawy. Welsh to specyficzny przypadek.im bardziej się z nami zżywa,tym więcej rozrabia.a mieszkanie na dworzu na pewno by mu przypasowało,bo z przyjemnością zająłby się wszelkiej maści krzewami,drzewkami i przeorałby pięknie cały ogródek (a gdyby miałby kompana do pracy w postaci drugiego psa,to byłby dla niego raj) jak to nam uczynił podczas mega krótkich wakacji :) kastracja na pewno pomoże ze znaczeniem (przymierzam się do zakupu nowych łóżek dzieciakom),ale co z koopami na dywanie?wprawdzie już jest z tym względny spokój (może jest teraz sens wzywać fachowców żeby go porządnie uprali?:diabloti:) ale ja widzę problem-Welsh powinien przejść badania,bo nie jest w najlepszej kondycji.w koopie robali nie było.i to mnie martwi.sierść wypada,jest matowa-to niedobry znak.apetyt ma za dwóch,albo i trzech więc gdzie to idzie?w kosmos?czemu on je,a mam wrażenie że z dnia na dzień marnieje?może histeryzuję,niewiem.wiem że kastracja w tym momencie nie będzie wskazana. Agmarek,dzięki za podpowiedź.sprezentuję sobie (bynajmniej nie będę go sobie zakładać,ale poprawi to moje samopoczucie-mam nadzieję) kaganiec.skórzany,mięciutki kaganiec :) Anawo,nie martw się proszę.będzie dobrze.może się kiedyś przyzwyczaję do nie zawsze mądrych pomysłów Welsha?;) do zbierania bałaganu w kuchni po każdorazowym powrocie do domu już przywykłam.kiedy otwieram drzwi,nie zastanawiam się już "czy narozrabiał" ale "CO tym razem" :) aha,jeszcze jedna fajna sprawa:za każdym razem jak dzwoni marcin (ale tylko on) i rozmawiamy przez telefon,welsh urządza koncert radości na całą kamienicę :) także są superowe momenty na tej "ciekawie psotnej" ścieżce jaką jest wychowywanie Welsha (my jego,czy on raczej nas?przez całe swoje życie nie miałam tyle razy w ręku szczotki-zmiotki co przez te wakacje hihi) buziaki dla wszystkich Welshowych ciotek :* i proszę mi się tu nie martwić,no no no! :) Quote
Szarotka Posted September 9, 2010 Posted September 9, 2010 Matowa siersc, to cos na skore mu potrzeba, moze omega 3 lub cos w tym rodzaju. Quote
Akrum Posted September 9, 2010 Posted September 9, 2010 może by mu jednak trzeba zrobić badanie krwi, w szczególności jeśli chodzi o trzustkę... Quote
magda222 Posted September 9, 2010 Posted September 9, 2010 Akrum napisał(a):może by mu jednak trzeba zrobić badanie krwi, w szczególności jeśli chodzi o trzustkę... Też myślę, żeby zrobić badanie krwi a później będziemy się martwić co dalej. Może będzie potrzebna jakaś specjalistyczna karma? Quote
Agmarek Posted September 9, 2010 Posted September 9, 2010 Moja Onka teraz też trochę schudła (albo mi się tylko tak wydaje) a sierść wyłazi jej "reklamówkami". Poszłam z nią do wetki która zaleciła Omega naf oil po którym jest znaczna poprawa. Sierść dalej wyłazi tak jak dawniej, ale -no właśnie- nie jest już matowa. [quote name='dota&koka']apetyt ma za dwóch,albo i trzech więc gdzie to idzie?w kosmos? Na Twój dywan? :roll: Ja myślę że jednak powinno się z nim pójść do weta. Powie co robić i pewnie przy okazji dowiecie się jak jest z tym kastrowaniem. Nie może być tak że Ty po powrocie do domu zastanawiasz się co koleżka tym razem zmajstrował ! To na dłuższą metę nie jest możliwe ! Bez względu na to Dota czy Welsh zostanie z Wami czy też nie trzeba coś z tym zrobić !!! [quote name='anawa']Ja nie jestem wprawdzie osobą decydującą o losach Welsha ale ponieważ z Pasją nie ma kontaktu ani telefonicznego, ani mailowego, to chyba muszę sobie uzurpować takie prawo. Jak najbardziej powinnaś mieć takie prawo !!! [quote name='anawa']Przykro mi tylko, że zostałam pozostawiona sama z problemem Welsha. Dobrze, że Was mam :) Dzięki, że jesteście. Nam też jest z tego powodu bardzo przykro.:angryy: Quote
Cantadorra Posted September 11, 2010 Posted September 11, 2010 Zapraszamy serdecznie na książkowy bazarek dla onka Cywila i Miodka oraz onki Elzy: http://www.dogomania.pl/threads/192555-Ksi%C4%85zka-dla-kazdego-na-owczarki-Cywila-Miodka-i-Elz%C4%99-do-23-wrzesnia-br.?p=15351960#post15351960 Quote
anawa Posted September 12, 2010 Author Posted September 12, 2010 Dziewczyny, założyłam nowy wątek: http://www.dogomania.pl/threads/192621-Pilnie-poszukuję-osoby-do-wizyty-przedadopcyjnej-okolice-Suchej-Beskidzkiej?p=15357698#post15357698 Chyba wiecie, o co chodzi? :razz: Może Wy znacie kogoś z Żywiecczyzny? Quote
Szarotka Posted September 12, 2010 Posted September 12, 2010 O ale wiesci :):) moze poszukasz na dogo, wiem, ze jest chyba mapa dogomaniakow. Quote
anawa Posted September 12, 2010 Author Posted September 12, 2010 Właśnie próbuję szukać. A gdzie jest ta mapa? Quote
kasia14 Posted September 12, 2010 Posted September 12, 2010 [quote name='anawa']Właśnie próbuję szukać. A gdzie jest ta mapa? proszę ;) http://mapapomocy.dogomania.pl/cat.php?id=15 Quote
dota&koka Posted September 12, 2010 Posted September 12, 2010 pomocy.... nie wiem już co robić.Welsh drugi dzień ma okropną biegunkę.strasznie śmierdzącą,potwornie bulgocze mu w brzuchu a jego pierdziochy mogą zabić zastanawiam się,czy jutro nie wybrać się z nim do lekarza.mam wrażenie że Welsh z godziny na godzinę robi się coraz chudszy dotarły puszeczki,pięknie dziękujemy Anawo :) daję mu też suche bosha. coś mi mówi że to nie jest zwykła biegunka i zaczynam się martwić. widzę że odezwał się ciekawy domek.wcale mnie to nie cieszy....wiem,wiem powiecie że jestem conajmniej rozchwiana emocjonalnie:evil_lol: ale kto zrozumie tę niedobrzyznę tak dobrze jak ja?czy ktoś inny będzie miał tyle cierpliwości do jego psot?do niszczenia przez niego?do znaczenia?czy ten ktoś będzie w stanie zrozumieć,że Welsh nie jest psem wesołym,rozchachanym,że praktycznie nie umie się bawić?Welsh nie biega za piłką,za patykami,nie lubi bawić się z innymi psami.najbardziej przeraża mnie to,że Welsh nie szuka kontaktu z człowiekiem,co może nie spodobać się adoptującemu i będzie zwrot pt "bo on nic nie robi i mnie nie lubi"(nawet do mnie sam z siebie przyszedł może ze dwa,góra trzy razy na przestrzeni czterech miesięcy). jedyne co Welshowi świetnie wychodzi,to stróżowanie.pilnuje nas czy to w domu czy na działce.i wychodzi mu to świetnie.głos ma mocny,donośny,taki bardzo "męski".mógłby mieszkac w domu z ogrodem,ale jest małe "ale".na wyjeździe zniszczył praktycznie wszystkie rosliny w zasięgu wzroku,w ciągu jednej tylko nocy.gagatek jeden :diabloti: zapomniałam wspomnieć,że urwis poczęstował się dziś arbuzem.rozniósł go przy okazji po całym domu.no i potwierdziły się moje przypuszczenia,że kiedy nie ma nas w domu,on wyleguje się na kanapie :) Quote
Szarotka Posted September 13, 2010 Posted September 13, 2010 Jak moja miala biegunke to nie dawalam jesc przez 24 godziny i przewaznie pomagalo. Jak nie to dawalam sulfamid na zoladek. Quote
Akrum Posted September 13, 2010 Posted September 13, 2010 no proszę, jakie informacje po weekendzie ;) ale ten pan to chce psa do domu? czy będzie w kojcu spał? i czy Pan wie, że Welsh jest takim specyficznym psem, tak jak to dota wcześniej napisała?? Quote
Cantadorra Posted September 13, 2010 Posted September 13, 2010 Dota, idź proszę z nim do weta. Może potrzebna jest kroplówka. Wiem, że na dogo jeden psiak miał biegunkę i zszedł bo za późno była udzielona pomoc. Pewnie niektórzy wiedzą o jakim pięknym psie piszę. Quote
anawa Posted September 13, 2010 Author Posted September 13, 2010 Pewnie, że lepiej skonsultować sprawę z lekarzem. Pieniążki jeszcze są, więc śmiało możemy sobie na wizytę pozwolić. Mam nadzieję, że to zmiana karmy. Mój ON-ek zawsze miał problemy żołądkowe, kiedy zmianiałam mu żarełko. Welsh poprawił zmianę karmy arbuzem i............ sraczka gotowa. Ale ponieważ jest chudy, warto byłoby jednak porozmawiać z wetem. Dota, czy możesz podjechać do Łaz, czy wolisz lokalnie? Pani Magda go zna, może warto byłoby do niej pojechać, choć zdaję sobie sprawę, że masz kawał drogi...... Co do adopcji........... długo rozmawialiśmy przez telefon, facet wydawał się konkretny, zgodził się na wizytę przedadopcyjną i miał wysłać maila, jak dojechać i.............. do tej pory nie wysłał. Nie wiem, jak to rozumieć. Był naprawdę zdecydowany mimo, że powiedziałam mu o wszystkich wybrykach Welsha. Poważnym minusem tej adopcji byłby fakt, że dom jest na odludziu, w lesie i nie ogrodzony. Pan zapewniał, że pies mieszkałby w domu, ponieważ pan nie uznaje kojców i łańcuchów. Zbyt piękne, żeby było prawdziwe? Mam obawy ale mam też osobę, której ufam i która mogłaby pana poznać i "przesłuchać" ale dopiero za dwa tygodnie. Jeśli pan się odezwie i wytrzyma okres oczekiwania to próbujemy. Dota, o każdym, najmniejszym szczególe będziesz informowana i do Ciebie będzie należała decyzja. Quote
dota&koka Posted September 13, 2010 Posted September 13, 2010 anawa napisał(a): Poważnym minusem tej adopcji byłby fakt, że dom jest na odludziu, w lesie i nie ogrodzony. jak dla mnie to dyskwalifikuje domek :( Welsh absolutnie nie może NIGDY biegac samopas.mimo że mnie zna od kilku miesięcy i próbuje zaufać,jestem więcej niż pewna że gdybym tylko spuściła go ze smyczy zwiałby gdzie pieprz rośnie i tyle bym go widziała.na spacery chodzi już śmielej,ale w tereny które zna.jeden krok dalej niż zwykle i pies wpada w panikę.Welsh to Welsh,psotnik i indywiduum.zastraszony na maksa pies. anawa napisał(a): Pan zapewniał, że pies mieszkałby w domu, ponieważ pan nie uznaje kojców i łańcuchów. przepraszam,to Pan wiedząc co nieco o charakterze Welsha myśli że ten od pierwszego dnia pilnowałby się domu? jakoś mi sie wierzyć nie chce. zresztą,Welshowi wystarczą otwarte przez sekundę drzwi.albo okno :) anawa napisał(a):Dota, o każdym, najmniejszym szczególe będziesz informowana i do Ciebie będzie należała decyzja dziękuję za okazywane mi zaufanie :) wiem,że nie mogę uzurpować sobie prawa do decydowania o chłoptyku,nawet bym nie chciała brać na siebie takiej odpowiedizlności.ale baaardzo zalezy mi na idealnym Pańciu dla niego.przykre strasznie jest to,że choćby człowiek na rzęsach stawał,Welsh ma tak skrzywioną przez jakiegoś bydlaka psychikę,że nie potrafi się cieszyć okazanym mu sercem.na swój sposób mam nadzieję w tej swojej główce myśli czasem "o,ona nie idzie ze smyczą po to żeby mnie bić,idziemy na spacerek!" także Anawo,dziękuję jeszcze raz.na pewno wiecie wszyscy,że dbam o chloptyka i za żadne skarby nie dam mu zrobić już więcej krzywdy. teraz przyziemniejsze sprawy:) dziś po powrocie ze szkoły znalazłam na dywanie przepięknego placka.prawie jak krowi :) koopa się zagęszcza,to już dobrze.ale smrodek nadal jest okrutny. Szarotko,ja nie mogę urządzić mu głodówki.on jest na to za chudy.w takim stanie gdybym nie dała mu jesć,nie mogłabym spokojnie zasnąć. Cantadorra,kroplówki nie są na razie potrzebne,chloptyk nie jest odwodniony,apetyt ma (dziś poczęstował się lizakami i ciastkami no i standartowo bułkami-znowu zapomniałam że mam psotnika w domu i nie zawiązałam szafki),pije tyle co zawsze czyli średnio na jeża.nie wygląda na chorego,zachowuje się normalnie.przeraziła mnie wczoraj liczba koopek.liczyłam i wyszło mi 12.jedne wodniste,inne mniej.a wyobraźcie sobie,że połowa z nich wylądowała na moim dywanie :/ widzę że kręci się chłopak dziwnie,więc łapię za smycz,chcę już biec na dwór a tu słyszę prrrrr klappp. tak go goniło,biedaka.succchą karmę dostaje bosha,od dokładnie 1 września tę samą.dlatego zgłupiałam i nie mam pomysłu co może mu być. Anawo kochana,jeśli chodzi o Welsha,to nawet jesli musiałabym jechać dla jego dobra do krakowa,pojechałabym.wiem,że P.Magda zajmie się nim najlepiej jak potrafi.po jego "wyskoku" z okna pognałam właśnie tam,bo wiedziałam że mogę jej zaufać i nie odprawi mnie z kwitkiem.po Welshu naprawde nie było widać że jest po wypadku i inny lekarz popukałby się w czoło gdyby usłyszał o psie który myślał że umie latać jej ja jak zwykle,jak nie piszę to nie piszę,ale jak zacznę,to końca moich wywodów nie widać obiecuję zabrać naszego chłoptyka do P.Magdy,myślę że w tym tyg na pewno. a od przyszłego tyg będę miała kupę wolnego czasu,bo właśnie tracę pracę :/ Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.