dota&koka Posted May 6, 2010 Posted May 6, 2010 złapał ją za rękę kiedy koło niego przechodziła,szła do mnie do kuchni a on leżał w tym korytarzyku do przedpokoju.po prostu znalazła się za blisko niego.pierwszy raz,to ona go wymijała,zawsze to on przechodził obok niej i nie było problemu. jak dla mnie,to on nie umie się znalexć w nowej sytuacji,musi minąć trochę czasu zanim nauczy się funkcjonowania w rodzinie.nie mam do niego absolutnie pretensji,próbuję go zrozumieć. "jobków" słownych ode mnie dostał,mówiłam podniesionym głosem,ale nie krzyczałam.kumał gówniarz o co mi chodzi,bo wzrok cwaniak wbił w podłogę. po incydencie dałam dzieciakom pokrojone parówki i kazałam im karmić Welsha po kawałku pod moja kontrolą. Aniu,nie denerwuj się,krwi nie było.nastraszył ją tylko.mam nadzieję że pierwszy i ostatni raz. martwię się o najstarsza córę,została dłużej u babci bo się rozchorowała i zastanawiam się jak Welsh ją przyjmie w domu kiedy ona wróci.może uznać ją za obcą. Quote
anawa Posted May 6, 2010 Author Posted May 6, 2010 Najwyższy czas pokazać mu jego miejsce w szeregu.... Bardzo mnie to wszystko martwi ale z drugiej strony wierzę w jego owczarkowaty charakter. To są normalne, mądre psy i można sie z nimi dogadać.... Czasem próbują przejąć władzę ale nigdy nie pozwolą sobie atakować swojej rodziny. Koniec pobłażania Dota. Więcej stanowczości. Chłopak i tak jest w siódmym niebie więc żadna krzywda mu się nie stanie. Quote
Agmarek Posted May 6, 2010 Posted May 6, 2010 Cop racja to racja, a Anawa dobrze mówisz. Czas pokazać chłopakowi co mu wolno a czego nie. Uwierz mi Dota że kiedy Welsh zrozumie jakie miejsce zajmuje w Waszej rodzinie będzie szczęśliwszy. Moja Onka nigdy nie pozwoliła sobie na pogonienie dzieci. Wręcz przeciwnie. Na początku uciekała od nich jakby się bała. Pogoniła natomiast kota i była z tego faktu bardzo zadowolona. Niestety do czasu :mad: dostała taki opierdziel że nigdy więcej tego nie zrobiła. Chyba że w zabawie. Dota może Welsh uważa że ma chronić tylko Ciebie, a reszta to wróg? :roll: Naprawdę nie wiem. Wiem tylko że od początku musisz walczyć z jego niestosownym zachowaniem, bo potem może być ciężko :oops: Widać Welsh nie chciał Emie zrobić krzywdy. Może się przestraszył? Nie zmienia to jednak faktu że dobrze zrobiłaś "chwaląc go" za takie zachowanie. Musi wiedzieć że dwie nogi są ważniejsze od czterech łap. Quote
dota&koka Posted May 6, 2010 Posted May 6, 2010 zdaję sobie sprawę,że pieszcząc się z nim zrobię mu krzywdę.nie ma siły,on musi znac swoje miejsce w szeregu i juz mu nie pomoże chora łapka ;) naprawdę go z...m bo się wystraszyłam.co innego docieranie się z koką,co innego podporządkowywanie sobie moich dzieci.co to to to nie mój drogi,nie popuszczę :) martwi mnie jego lekka nieobliczalność-zarówno Emę jak i Kokę "zaatakował" bez wyraźnego powodu.Emilka nie podchodzi do niego,nie dotyka go,od poczatku zachowuje dystans.Patryk wogóle nie widzi psa. jeden plus jest taki,że przy mnie absolutnie nie odważa się na jakieś skrzywione akcje-kiedy jestem w kuchni,koka może włazić swoją grubą wialnią jemu na głowę,a on nawet nie mruknie,tylko łypie na mnie gałami :) jednym słowem:chopie,okres ochronny dobiegł końca,bieremy sie za Twoją edukację :diabloti: Quote
Agmarek Posted May 6, 2010 Posted May 6, 2010 I tak trzymaj Dota :lol: Mówisz że zaatakował bez wyraźnego powodu...a może on miał powód? Może Koka próbowała wejść na jego posłanie, a Ema go najnormalniej w świecie wystraszyła? Wierzę w to że tak jest :roll: Moja Laska była przecudnym psem który patrzył na mnie z taką lubością jak nawet TZ nie patrzy :evil_lol: a jak tylko za mną się drzwi zamknęły to uuu...:oops:...ciuchy, kapcie, listwy przypodłogowe tylko furgotały :shake: Wszystko to oczywiście było tylko i wyłącznie moją winą, bo nie potrafiłam jej od początku pokazać kto kim rządzi. Quote
Akrum Posted May 7, 2010 Posted May 7, 2010 widzę, że Welsh coraz pewniej zaczyna się czuć u doty. Z jednej strony dobrze, że się otwiera, jednak z drugiej od razu tak jak anawa i Agmarek napisały, musisz zacząć nad nim dota pracować, żeby Wam na głowę nie wszedł. A ty Welsh bądź dobrym uczniem :) Quote
dota&koka Posted May 7, 2010 Posted May 7, 2010 oboje z Koką zrobili mi dziś niemiłą niespodziankę.oboje nakupkali i nasikali w kuchni :angryy: koka zawsze tak robi kiedy sie stresuje,a welsh zobaczył że ona może to doprawił. miałam zbierania a zbierania:cool3: wczoraj wieczorem zostali sami na 2 godzinki.strasznie się bałam co zastanę po powrocie,znajac upodobanie do psocenia Welshyka.kiedy wróciliśmy i otworzyłam drzwi,leżał pod nimi,nie uciekł tylko spojrzał na nas jakby chciał zapytać: a wy tu czego chcecie ? co do dziwnych "ataków" chłopaka-koka i przed i po scysji leżała i leży razem z nim na posłanku.muszę pstryknąć im fotkę,same zobaczycie :) on swojego miejsca nie broni.Emy też raczej się nie wystraszył,bo widział ją że idzie.na pewno da się te jego "odchyły" racjonalnie wytłumaczyć,najważniejsze że dostał opiernicz i na razie się nie powtórzyły.wieczorem nie dostał kolacji w misce (za karę :diabloti:) tylko karmilismy go z rąk.w dzień paróweczki wcinał aż miło,suche z rączki nie bardzo szło mądrali.mało zjadł na kolację,ale postanowiłam absolutnie nie stawiac mu miski.zgłodnieje to weźmie z ręki.w każdym razie nie dobierał się w nocy do karmy,więc brzuszka nie miał pustego. tak więc codziennie Welshyk sprawia nam jakieś niespodzianki.dzisiejsza była śmierdząca i mokra.ciekawe co zmaluje jutro :evil_lol: Quote
ossa98 Posted May 7, 2010 Posted May 7, 2010 Dota, polecam serdecznie artykuł znanego, dobrego behawiorysty Jacka Gałuszki "Zagłaskać psa" (w linku poniżej). http://wesolalapka.pl/artykuly-o-psach/zaglaskac-psa.html Tak jak dziewczyny piszą, czas pokazać Welshowi gdzie znajduje się jego miejsce w hierarchii stada, ustalić zasady, których wszyscy będą przestrzegali. Niepokojące jest to, że zaatakował bez ostrzeżenia. Inna sprawa, że pies nie powinien leżeć w przejściu, w przedpokoju, w miejscu, w którym może kontrolować wszystkich i wszystko. Nie on jest przewodnikiem stada. Bardzo dobrze zrobiłaś z tymi parówkami i odebraniem miski. Myślę, że dobrze byłoby "spalić miskę" tak przez tydzień. Dawać mu w tym czasie jedzenie tylko z ręki - Twojej, dzieci, TZ. A potem drugi tydzień z miski, ale podrzucając ręką do niej jedzonko sukcesywnie. Najszczesliwszy pies to taki, któremu wytyczono granice, który wie co mu wolno a czego nie. Pies nie chce być naszym partnerem, chce się poddawać naszej woli. Życzę powodzenia! wierzę, że przy odrobinie konsekwencji będzie dobrze! Quote
anawa Posted May 7, 2010 Author Posted May 7, 2010 Aż sie boję tu zaglądać.......... Co ten ananas jeszcze zmaluje........... Kupa i siusiu w kuchni??? Ciekawe, kto był pierwszy: Koka czy Welsh..... Dota, jakie paróweczki??? Karmę ma jeść...... To dla niego lekarstwo na stawy...... Quote
dota&koka Posted May 7, 2010 Posted May 7, 2010 z paróweczkami było tak,że chciałam żeby na gorąco po akcji Welsha dzieciaki go pokarmiły a parówki to był rarytasik,który wiedziałam że chętnie weźmie. dziś musiałam wyjść na dłużej z dziecmi do lekarza.nasiliły im się ataki astmy :( dusili sie jedno przez drugie,a ja płakałam z bezsilności bo leki nie działały. kiedy wróciliśmy,zastalismy niespodziankę w pokoju na dywanie.wielką,śmierdzącą koopę.małpiszon coraz więcej sobie pozwala.zastanawiam się,czy nie próbowac już dalej i na trochę dłużej z nim wychodzić na spacery,tak choć przed bramę na kilka minut.on ma dobrze usztywnioną tą łapkę,leki dostaje.nie chcę go przeciążyć za mocno,ale chciałabym żeby zaczął troszkę dłużej bywać na dworzu,przyzwyczajać się do hałasów a co najważniejsze-żeby załątwiał wsio co trzeba.rano tylko się wysioosiał no i niespodziankę na dywanie postawił :/ anawa,koka nabroiła w kuchni pierwsza,na 100%.ona w ten sposób pokazuje nam że coś jej jest-ma jakiegoś dooła dziewczyna.welsh na pewno doprawił po niej. Quote
anawa Posted May 7, 2010 Author Posted May 7, 2010 Ten Welsh to............świnia, nie pies........ Ja już nie wiem, co z nim robić..... Jeszcze tego brakowało, żeby załatwiał sie w domu.... Gdybyś chociaż go złapała na gorącym uczynku..... Po fakcie to juz nawet nie ma jak uczyć.... Troche boję sie tych dłuższych spacerów bo usztywnienie usztywnieniem ale jednak stawia łapę i obciąża staw.... Może po prostu bądźcie dłużej na dworze ale bez dalekiego łażenia.... Quote
Szarotka Posted May 7, 2010 Posted May 7, 2010 Dobrze, ze w kuchni, bo tam pewnie sa kafelki, albo linoleum. Maya jak jej cos dolego to leci do pokoju biurowego mojego TZ i tam robi mu prezent, a tam akurat jest wykladzina. Wczoraj sie postarala i dalej zapachu sie pozbyc nie moge .......... Quote
Szarotka Posted May 8, 2010 Posted May 8, 2010 anawa napisał(a):Szarotka, on właśnie narobił na dywan.... O jej ......ja z tych co szybko czytaja ;) Quote
anawa Posted May 8, 2010 Author Posted May 8, 2010 Czy brak wiadomości to............... dobre wiadomości? Quote
dota&koka Posted May 8, 2010 Posted May 8, 2010 haha u nas standardowo:Welsh nasikał dziś na Emy łóżeczko.zaczyna mnie to trochę denerwować. byliśmy z nim na dworzu po walce pudziana,bardzo późno,więc niemozliwością jest,aby obsikał łóżeczko z powodu pełnego pęcherza.złośliwa bestia z niego i tyle.dziś zaczynam poszukiwania jakiegoś odstraszacza,bo już niestety czuć w mieszkaniu "zapaszek" a teraz coś z miłych wiadomości:Welshowi zaczyna sprawiać widoczną przyjemność głaskanie!i bardziej smiało wychodzi ze mną na dwór!wczoraj zrobilismy 2 rundki po połowie podwórka (naokoło nie chce przechodzic) i zrobił nie raz,nie dwa siku,tylko znaczył wszystko co "wystaje":ściany,paczki styropianu (dobrze że nikt nie widział:) ) taczkę robotników,śmietniki... na razie nie powtórzyły się "krzywe akcje" wobec Emy czy Koki,mam nadzieję że chłopak miał po prostu gorsze chwile. żeby jeszcze przestał posikiwać...było by cudnie Quote
anawa Posted May 8, 2010 Author Posted May 8, 2010 Uffff, trochę mi ulzyło....... Trzeba by zapytać jakiegos behawiorysty, co zrobić z tym znaczeniem..... Boję sie, że odstraszacz moze nie pomóc.... Spróbuje poszperać w internecie, moze coś znajdę o tym obsikiwaniu.... Quote
dota&koka Posted May 8, 2010 Posted May 8, 2010 ciutka focinek chłopczyka :) leżę sobie pod drzwiami,nasłuchuję kto idzie...jakby co,to przegonię moim "basem" ;) do mnie mówisz?? daj już spokój z tymi fotami... nie da się go "ładniej" ując,co tylko zbliżę aparat,on się spina,ucieka,albo odwraca głowę.małpiszon :diabloti: Quote
Akrum Posted May 8, 2010 Posted May 8, 2010 cześc Welsh :) Wieści z jednej strony dobre (koka i Emy już nie padły ofiara twoich ataków), no ale z drugiej strone nie ciekawe (posikiwanie)... Hm...gdyby to był mały psiak, to mogłabyś go co godzine na ręcę i na dwór wystawiać i po jedzenie też od razu na dwór-jak małe dzieci-najedzą się i po chwileczce siusiają (wtedy by się nauczył, że tylko tam na dworze się załatwia swoje potrzeby-metoda sprawdzona na wszystkich psiakach,które przewineły się przez mój dom - zawsze zdaje rezultat), no ale to jest ciężki ONek, więc odpada... może najlepiej skontaktujcie się z Jamorem, może on cosik podszepnie?? Quote
anawa Posted May 8, 2010 Author Posted May 8, 2010 Poczytałam troche w internecie ale bardziej skupiaja sie wszędzie na znaczeniu przez koty. Zarówno załatwianie sie w domu jak i znaczenie może być wynikiem stresu albo kontaktu z suczka w rui. Welsh niewątpliwie jest zestresowany i kontakt z Koko ma, tyle, że Koka nie ma cieczki.... Siusianie i kupkanie można wyeliminować przez dokładną obserwację rytmu trawienia (stałe pory karmienia i wyprowadzania na dwór) ale z obsikiwaniem (znaczeniem) to trudniejsza sprawa. Zaraz zadzwonię do Jamora i poproszę go o radę, jesli takiej będzie mógł udzielić...... Quote
anawa Posted May 8, 2010 Author Posted May 8, 2010 Jamor nie ma w tych sprawach żadnego doświadczenia. Rozmawiałam - nie potrafi pomóc. Założyłam nowy wątek (w dziale Behaviour) z prośba o pomoc: http://www.dogomania.pl/threads/185085-Jak-wyeliminować-quot-znaczenie-quot-mebli-i-ścian-pies-ze-schronu-w-Dt?p=14629764#post14629764 Zobaczymy, czy ktoś odpowie...... Quote
dota&koka Posted May 8, 2010 Posted May 8, 2010 w tym problem,że on zaznacza wtedy,kiedy nie widzimy,czyli w nocy.koopę zrobił na dywan,kiedy nas nie było w domu.raz zrobił w kuchni i jedno i drugie,ale to była poprawka po koce-pierwsza na pewno zrobiła ona,a on pomyślał:skoro ona może to ja tez :) na początku za trzy razy zaznaczał tak,że go "łapałam na gorącym",dostał zjebki i teraz się wycwanił,broi tylko w nocy.staramy się,żeby pęcherz miał na noc jak najbardziej pusty,ale to nic nie daje :angryy: poprawka:WŁAŚNIE NASIKAŁ BEZCZELNIE PRZY MNIE ZNOWU NA MOJE ŁÓŻKO:angryy: nie wytrzymam.a przed chwilą wróciłam z nim z dworu. tak się na niego wydarłam,że mało zawału nie dostał i zwiewając do kuchni poślizgnął się na zakręcie :evil_lol: Quote
anawa Posted May 8, 2010 Author Posted May 8, 2010 To dobrze, opieprzaj, ile sie da.... Powinno w końcu pomóc..... Tylko niech uważa na swoja łapke na zakrętach!!! Dopisuj moze swoje spostrzeżenia na bieżąco na tym wątku, który załozyłam. Może ktoś coś podpowie... Quote
dota&koka Posted May 8, 2010 Posted May 8, 2010 poślizgnął się doopką,mam nadzieję że łapka go nie zabolała. teraz jest na mnie śmiertelnie obrażony.odwraca głowę kiedy do niego mówię. mimo tego,że od razu spieram to co po sobie zostawia,czuć już w mieszkaniu :( cholercia,wszyscy juz czujemy jego "obecność" więc mógłby przestać. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.