anawa Posted April 19, 2010 Author Posted April 19, 2010 Adopcja tego psa od Atosa nie doszła do skutku :( Chyba będzie trzeba dłużej poczekać...........A było tak dobrze........... Quote
IVV Posted April 20, 2010 Posted April 20, 2010 kurcze to nie jest dobrze:shake:. A moze jednak Dota podjelaby probe bez Jamora... czy jest szansa na odwiedzenie psa z dziecmi w schronisku? na poczatek kilka razy by ocenic reakcje psa na dzieci i przyzwyczaic go do malych ludzi ...sama juz nie wiem...:roll: a pies tam siedzi i czas ucieka...:-( Quote
IVV Posted April 20, 2010 Posted April 20, 2010 ...jest taka metoda ( uzywana przez hodowcow) -przed adopcja szczeniaka do nowego domu nowy wlasciciel przy wizytach przedadopcyjnych przynosi swoj stary podkoszulek przesycony jego zapachem i psiak na tym spi lub ma w swoim kojcu. Po adopcji nie ma placzu i piszczenia i tesknoty poniewaz pies czuje sie bezpiecznie wsrod zapachow ktore kojarza mu sie wlasnie z bezpieczenstwem. A moze Dota molaby dostarczyc do schronu jakies rzeczy przesiakniete zapachem jej dzieci ,byloby o wiele latwiej pozniej w domu,a zwlaszcza ze pies wszystkiego sie boi i trzeba go we wszystkim upewniac ,taka zmiana otoczenia nie bylaby az takim duzym stresem. ...a moze Jamor bedzie mogl doradzic cos przez telefon... glowkuje nad jakims zlotym srodkiem ... trzeba psa wyciagac jak najszybciej! Quote
dota&koka Posted April 20, 2010 Posted April 20, 2010 jest mi strasznie przykro :( podczytuje wątek Atosa i wiem jaka jest sytuacja.qrcze,idzie psu jak po grudzie. strasznie mi przykro,ale cioteczki decydujące w tej sprawie na pewno nie zaryzykują "rzucania" Welsha na głęboką wodę,czyli bez stanu "przejściowego" nie dadzą go prosto do domu pełnego ludzi.po za tym,wiedząc że Welsh najpierw musi trafić do jamora,biorę na tymczas do 28 kwietnia sznaucerowatego psa,którego musimy "wykraść" od chorej kobiety.wczoraj miałyśmy pierwsze podejście,ale zabrakło nam 5 minut.dziś powtórka.ten pieso jest spory,choć potwornie chudy i podejrzewam że nie zgodziłby się z Welshem. z tego co mi wiadomo,schronisko jest zamknięte na amen,nie ma możliwości odwiedzania psa :( Quote
Ewanka Posted April 20, 2010 Posted April 20, 2010 Wielka szkoda, że sprawa z miejscem u Jamora się skomplikowała, on jest specem od trudnych przypadków .... moim zdaniem trzeba jednak jak najszybciej wyciągać Welsha, bo zmiany w psychice będą coraz większe :( Z drugiej strony nie wiem, czy to nie zbyt duże ryzyko, brać psa w tak poważnym stanie (w sumie nieprzewidywalnego!!) , do domu z dziećmi, gdzie, jak wiadomo, zawsze jest ruch i gwar. Jemu chyba będzie teraz wszystko bardzo przeszkadzać, tak jak człowiekowi pogrążonemu w głębokiej depresji. Potrzebna by była osoba, nastawiona wyłącznie na jego potrzeby, cisza i spokój ... tak myślę, ale może się mylę. Quote
Akrum Posted April 20, 2010 Posted April 20, 2010 biedny Welsh... a już miałam nadzieję, że się uda... to może jednak trzeba by się zastanowić nad innym hotelem?? Quote
Agmarek Posted April 20, 2010 Posted April 20, 2010 [quote name='Ewanka']Wielka szkoda, że sprawa z miejscem u Jamora się skomplikowała, on jest specem od trudnych przypadków .... moim zdaniem trzeba jednak jak najszybciej wyciągać Welsha, bo zmiany w psychice będą coraz większe :( Z drugiej strony nie wiem, czy to nie zbyt duże ryzyko, brać psa w tak poważnym stanie (w sumie nieprzewidywalnego!!) , do domu z dziećmi, gdzie, jak wiadomo, zawsze jest ruch i gwar. Jemu chyba będzie teraz wszystko bardzo przeszkadzać, tak jak człowiekowi pogrążonemu w głębokiej depresji. Potrzebna by była osoba, nastawiona wyłącznie na jego potrzeby, cisza i spokój ... tak myślę, ale może się mylę. Z pierwszym Twoim twierdzeniem w zupełności się zgadzam. Z drugim już nie do końca. Moja Onka jak do mnie przyjechała bała się własnego cienia, a na dzień dobry dostała terapie szokową. Dzieci, psy, koty...Na początku próbowała pogonić kota za co została skarcona i dziś jej się to już nie zdarza. Z pomocą dogo i książek udało nam się wyprowadzić ją na prostą. Onki są bardzo pojętne i wydaje mi się że pies który jest tak bardzo zahukany nie będzie agresywny, a raczej ucieknie w poddańczość i uległość wobec swego pana i wszystkiego co wokół. Cantadorra Ty się chyba lepiej znasz na owczarkach. To specyficzna rasa która ma swoje "cechy wrodzone". Może poszukać innego hotelu? On nie może tam zostać :shake: Quote
dota&koka Posted April 20, 2010 Posted April 20, 2010 intuicja podpowiada mi,że przeprowadzka z umieralni prosto do prawdziwego domu pełnego ludzi owszem,może być dla Welsha szokiem.ale biorąc pod uwagę to,że ONki z natury kochają kontakt z człowiekiem,jestem więcej niż pewna,że chłopak w momencie kiedy zda sobie sprawę że ma już swojego ludzia,otworzy się i zacznie wychodzic na prostą.ekspertem oczywiście nie jestem,mogę się mylić. ps.zapewniam,że pomimo 5 osób w domu i psa,nie jest u nas głośno jak na dworcu :) dzieciaki są zgodne,nie awanturują się,nie wydzierają.nie biegają (nie cierpię tego)oczywiście zdarzają się złe humory,któreś ma gorszy dzień,czasem ja się wydrę :) ogólnie dzieciaki nauczone są pożytkowania energii na placu zabaw,lub w weekendy na działce,więc nie odczuwają potrzeby "wyżywania" się w domu.uwierzcie,nasz dom to oaza spokoju,a nie szkoła przetrwania ;-) jedynie mogłyby mu przeszkadzać hałasy z zewnątrz-od roku remontują nam kamienicę.od kilku dni młotami pneumatycznymi zrywają asfaltową nawierzchnię(będzie układana kostka) i ubijają "skoczkami" piach.można zwariować :( Quote
Szarotka Posted April 20, 2010 Posted April 20, 2010 Jest kwestia tego czy masz gdzie psa odizolowac, zeby sie mial czas przyzwyczaic do nowych warunkow i zeby mozna bylo zobaczyc jak reaguje. My wzielismy lata temu psa ze schroniska - podhanala, w schronisku zachowywal sie jak aniol, dawal lape, mozna bylo go glaskac itp. I tak sie tez zachowywala w domu na poczatku, potem sie okazlo, ze lubi ugryzc, bo nie lubi obcych, zeby go glaskali ( nam sie upieklo, mimo, ze tez na poczatku bylismy obcy:):)) Przezyl z nami 14 lat, poprostu musielismy uwazac na obcych w domu, zeby go nie glaskali. Mial wiele innych zalet. Chodzi o to, ze zadko zdarzaja sie takie psy, ktorych sie nie da opanowac. Trzeba tylko poswiecic troche czasu, no i miec wiedze. Quote
Cantadorra Posted April 20, 2010 Posted April 20, 2010 Ja swoja sunie przywiozlam wlasnie do domu pelnego ludzi. Sunia miala swoj spokojny kąt, tak żeby ona decydowala kiedy chce z niego wyjsc. Na poczatku wychodzila jak dzieci nie bylo, a potem juz jej to nie przeszkadzalo. Natomiast uwazam, ze najbardziej jej pomoglo, ze miala mnie. Nie umiala sie cieszyc na poczatku z niczego, byla tak przestraszona wszystkim. Ale potem gdziekolwiek nie szlysmy razem nowymi sciezkami, szla rozhukana banda dzieci, to nie jest wazne. Jest obok mnie i jest spokojna. Na pewno potrzebowala swojego ludzia, ktoremu moglaby zaufac. Niech Anawa podejmie decyzje, co jest lepsze, inny hotel, hotel Jamora czy DT u Doty. Ja tam zawsze wole domowe DT, niz hotele, ale to roznie bywa. W kazdym razie przebywanie w tym schronie na pewno utrwala nawyki lękowe Welsha i on dlugo czekac nie powinien. Anawa na pewno rozwazy wszystko i podejmie najlepsza decyzję. Quote
Ewanka Posted April 20, 2010 Posted April 20, 2010 Zgadzam się z Wami, że wszystko jest lepsze od tego, co jest teraz ... czyli schronu - umieralni !!! Trzymam nieustannie kciuki za Welsha i jego nowych opiekunów, kimkolwiek będą :) Quote
IVV Posted April 20, 2010 Posted April 20, 2010 Dota decyzja chyba bedzie nalezec do Ciebie:) porozmawiajcie moze z Jamorem on z pewnoscia udzieli Wam swoich rad. serce mi sie kroi ,ze my dysktujemy,a pies tam siedzi:( Quote
anawa Posted April 20, 2010 Author Posted April 20, 2010 Też jest mi przykro, że Welsh jest jeszcze w schronie ale chyba nie ma innego wyjścia..... Jest bezpieczny, bo pilnuje go pani z gminy. Mamy pewność, że nic strasznego się nie stanie. Oczywiście można byłoby próbować z innym hotelem ale myślę, że Jamor jest najlepszym specjalistą i w dodatku w naszym zasięgu. Tak,czy inaczej czekają Welsha dwie przeprowadzki (schron-jamor; jamor-dota). Nie chcę mu dokładać jeszcze dodatkowej (przenoszenia z hotelu do hotelu, podróży z różnymi osobami). Pies jest wystarczająco zestresowany. Wydaje mi się, że najlepiej będzie, jak jednak poczeka. Wytrzymał tyle czasu to wytrzyma jeszcze trochę.... U Jamora różnie bywa: dziś nie ma a jutro nagle może być miejsce... Siedzę Jamorowi na głowie i nie daję o sobie zapomnieć ;) Quote
dota&koka Posted April 20, 2010 Posted April 20, 2010 biedny chłopaczyna musi wytrzymać :( już bliżej niż dalej do lepszego życia dziś udała się wreszcie akcja wykradania psa Kantora,nerwów najadłam się co niemiara,ale pies jest już bezpieczny.będzie naszym rezydentem do 28 kwietnia,więc nawet gdyby cioteczki zdecydowały się dać Welsha do nas,ten tydzień musiałby poczekać :( Quote
TERESA BORCZ Posted April 21, 2010 Posted April 21, 2010 cioteczki kochane a może Astaroth od już??? Quote
Akrum Posted April 21, 2010 Posted April 21, 2010 TERESA BORCZ napisał(a):cioteczki kochane a może Astaroth od już??? a to miałby byś domowy dt? Quote
dota&koka Posted April 21, 2010 Posted April 21, 2010 IVV napisał(a):..a tydzien w zyciu psa to tak duzo....:( wiem że to dużo...ale cioteczki decydujące o Welshu i tak nie dałyby do mnie psa bez uprzedniego sprawdzenia go :( dlatego zgodziłam się wziąć na tydzień Kantora. Quote
dota&koka Posted April 21, 2010 Posted April 21, 2010 Akrum napisał(a):a to miałby byś domowy dt? Astaroth prowadzi hotelik w halinowie.to jeszcze bliżej niż Warka.z tego co widzę pani Tereska ma zaklepane 2 miejsca w tym hoteliku i jest pierwsza w kolejce.to byłby dobry pomysł!!w związku z tymże hotelik byłby blisko,mogłabym odwiedzać Welsha częściej :) Quote
Akrum Posted April 21, 2010 Posted April 21, 2010 dota&koka napisał(a):Astaroth prowadzi hotelik w halinowie.to jeszcze bliżej niż Warka.z tego co widzę pani Tereska ma zaklepane 2 miejsca w tym hoteliku i jest pierwsza w kolejce.to byłby dobry pomysł!!w związku z tymże hotelik byłby blisko,mogłabym odwiedzać Welsha częściej :) to co Wy na propozycje p. Teresy?? cioteczki... Welsh nie może tak długo siedzieć w tym schronie... Quote
Lu_Gosiak Posted April 21, 2010 Posted April 21, 2010 jak dla mnie to dobra propozycja, zważywszy, ze Welsh juz mogłby opuscic schron, a tak w sumie to niewiadomo ile przyjdzie mu czekac na miejsce....tym bardziej, ze i tak w ostatecznosci nie bedzie u Jamora tylko na domowym DT....a chodzi tylko o zapoznanie Welsha z przyszlym DT, skoro dota moze jezdzic do Astorah to super Quote
magda222 Posted April 21, 2010 Posted April 21, 2010 Ja też jestem za zawiezieniem Welsha do Astaroth. Czym szybciej go wydostaniemy tym lepiej. Quote
Agmarek Posted April 21, 2010 Posted April 21, 2010 Lu_Gosiak napisał(a):jak dla mnie to dobra propozycja, zważywszy, ze Welsh juz mogłby opuscic schron, a tak w sumie to niewiadomo ile przyjdzie mu czekac na miejsce....tym bardziej, ze i tak w ostatecznosci nie bedzie u Jamora tylko na domowym DT....a chodzi tylko o zapoznanie Welsha z przyszlym DT, skoro dota moze jezdzic do Astorah to super Ja jestem jak najbardziej za. Racja. Nie wiadomo jak długo Welsh będzie czekał na dt u Jamora. Poczekajmy co powie Anawa. Quote
IVV Posted April 21, 2010 Posted April 21, 2010 jesli Terenia to proponuje to ja z zamknietymi oczami jestem za!!!!!! i juz wysylam pieniazki:) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.