Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ja nie wiem Dota czy to jest dobry pomysł żeby Welsh u Ciebie został :shake:
Wiem że łatwo się nie poddajesz, ale chyba z tego co pisałaś wcześniej Marcin dał Ci ultimatum. Wels albo on, a to jest przecież Twój mąż i ojciec Twoich dzieci.
Klatka tu nic nie zmieni.
Jeśli kastracja byłaby tańsza, to zostaną jeszcze pieniądze żeby opłacić pierwszy miesiąc u Jamora i czas na to żeby pozbierać stałe deklaracje.
Ja jestem za tym żeby Welsh pojechał jednak do Jamora. Dość już narozrabiał w życiu (i mieszkaniu) Doty.
Takie jest moje zdanie :oops:

  • Replies 2.3k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Napisałam tego posta powyżej chwilę po Tobie Dota i mam bardzo ważne pytanie CO Z MARCINEM??? Czy wróci do Was wiedząc że Welsh zostaje? A jeśli nie, to czy dasz sobie sama radę? Twoja rodzina się rozpada. Nie możesz myśleć teraz o tym jak zatrzymać Welsha, tylko o tym jak ją ratować, posklejać, przywrócić...

Posted

odpowiem pytaniem na pytanie:
ile jest wart człowiek,który stawia najbliższą osobę przed takim wyborem?

na razie jestem na niego wściekła.po to jest się razem,żeby stawiać wspólnie czoła przeciwnościom a nie zwiewać przed kłopotami.wcale nie zastanawiam się czy i kiedy wróci do domu.
hrabiemu korona z główki spadła bo musiał kilka psich kupek zebrać,ojojoj straszne :evil_lol:

miałam dziś zrobić sama test kliszowy i albo Welsh nie chciał zrobić co trzeba (ale w domu to i owszem:angryy:),albo zapomniałam wziąć wyposażenia ze sobą.na nocny spacer przygotowałam sobie już w takim miejscu,że nie mam prawa zapomnieć.

Posted

dota&koka napisał(a):
odpowiem pytaniem na pytanie:
ile jest wart człowiek,który stawia najbliższą osobę przed takim wyborem?

A może Welsh doprowadził Marcina do takiego stanu że ten wolał zwiać jak żyć z taką świnią pod jednym dachem? :oops:
Dota to będzie Twoja decyzja. Ja wiem ze teraz jesteś na niego wściekła, ale pomyśl o dzieciach. Czy chcesz żeby spały w zaszczanych łóżkach i wychowywały się bez ojca? Przemyśl to jeszcze. Mi oczywiście na rękę byłoby gdyby jednak został u Ciebie, ale przecież nie wiemy czy te problemy skończą się po kastracji.
A klatka? Czy ona coś zmieni? A jeśli nie? To czy jesteś gotowa żyć w takim bałaganie, a przede wszystkim czy chcesz aby dzieci na to patrzyły? Na matkę która na okrągło sprząta po psie zamiast siedzieć w fotelu i czytać im książeczki?
Ja nie chcę się wtrącać w Twoje życie osobiste, ale...
Pamiętam jak moja sucz wszystko niszczyła. Po nocach przez nią nie spałam, a rano leciałam szybko na dół sprawdzić co tym razem zmalowała. To był jakiś koszmar!!!
TZ wściekał się na mnie, a ja na nią, a potem były długie miesiące pracy. Owocnej pracy, ale ja nie miałam na głowie trójki dzieci i mam duży dom. Mogłam zamknąć suczydło w pokoju "bez klamek".
Zastanów się jeszcze. Prześpij się z tym i rozważ wszystkie za i przeciw, a potem podejmij decyzję. Dobrą decyzję.

Posted

Jeżeli mogę się wypowiedzieć, popieram Agmarek. Trzeba wybrać czasami ważniejsze priorytety, rodzina, ta ludzka, dzieci. Uważam, że nie powinnaś Dota podejmować tej decyzji sama, jaki jest stosunek dzieci do sytuacji?Myślę, że ich zdanie też powinnaś brać pod uwagę, w końcu też mieszkają z Weshlem i pomijając już wszelkie dziecinne sprawy jak np. zaproszenie koleżanek itp. to żeby pracować z Weshlem musi być w domu pełna akceptacja psa, inaczej chyba nici z tego wyjdą....:( Dzieci będą zawszę, Weshl nie, nie pozwól, aby rodzina Ci się skłóciła i rozpadła przez tego potworka... Co do zimy w kojcu, u mnie onek całe życie spędził na dworze poza ostatnimi miesiącami życia. Może Weshl też lepiej będzie się czuł w ogrodzie? Dota trzymaj się!

Posted

Dota,
zgadzam sie z Agmarek i innymi, ze musisz odpoczac. Obawiam sie, iz niedlugo "zwariujesz" i wtedy i tak nie bedziesz mogla zajac sie psem. A moze zrobic tak: po kastracji przywiescie Welsha do mojego mieszkania w Srodmiesciu. Niech tam dochodzi do siebie te pare dni, co jamor wymaga. Tylko potrzebna bedzie ekipa do pilnowania psa, bo ja bede w Warszawie za ew 2 tygodnie. Jezeli Welsh zaakceptuje mojego sasiada, to mamy ekipe nocna. Dota, czy Ty mozesz poprosic meza o zajecie sie dziecmi a sama bylabys z Welshem w ciagu dnia u mnie ? Poprosze 2 weterynarzy o jakies opinie na temat zachowania sie naszego aniolka. Poprosze tez pana Franciszka Szydelko , ktory mieszka kolo mnie o wypowiedzenie sie na temat szkolenia rozbojnika. Moze jeszcze jakis treser przyjdzie i da dobre porady ?
Hotel u jamora jest od niedzieli i proponuje placic te pare dni dokiedy Welsh bedzie gotowy do pojechania do Warki. Potem u jamora szukamy dalej miejsca na zime. Nie ma wyjscia , zyjmy z miesiaca na miesiac, na razie mamy troche forsy. A w ogole to wykastrujmy Welsha u mnie, bo mam lecznice na parterze. Jest drozej, ale doplace roznice do tych 150 zl. Chirurg w mojej przychodni jest mistrzem wszelakich operacji.

Posted

ciotki i wujkowie- czasami to jest tak, że jak domownicy mają stresa- to pies ma jeszcze większego- to się udziela wszystkim...
moze w tym problem?

pamietam jak w wakacje było pytanie co robic jak pies sika....szkoda, ze go nikt od pół roku nie wykastrował.
jest DAP, są feromony, są konga, są badania = przeciez na Welsha była zbierana kasa. mozna uzbierać jeszcze trochę i zrobic co trzeba.
Liczyć kupki można- mozna do usranej śmierci ze tak powiem. Ale to nic nie zmienia, prawda?

Posted

Kasia14 moja onka jest w domu, ale to był mój wybór poniekąd przypadkowy. Wzięliśmy ją zimą. Miała więc przezimować w garażu pod stołem, a na wiosnę iść do budy. Tak jakoś samo wyszło że nie poszła :roll: ale !!! nie uważam żeby pies mieszkający w kojcu miał źle. Może właśnie tam Welsh poczuje się lepiej jak w domu? Kto to wie?
Moim zdaniem propozycja Li1 jest bardzo rozsądna. Ja też byłabym za tym żeby dopłacić te parę dni kiedy Welsh będzie dochodził do siebie, a potem szukać mu czegoś na zimę.
Idusiek z tym stresem masz rację. I Twoje ostatnie zdanie też jest jak najbardziej prawdziwe. Liczenie kupek niczego nie zmienia.
Najbardziej właśnie dziwi mnie to że Welsh potrafi nasrać do swojej własnej michy! :crazyeye: Pierwszy raz o tym słyszę i cieawi mnie dlaczego to zrobił.

Posted

"Psy rozumieją i myślą jak 2-letnie dzieci"...wiem ,ze to hasło kampanii, al warto by bylo się zastanowić, czy taki 2 latek to nie widzi jak się o niego rodzice non kłocą albo maja go dość albo sie wkurzają, ze trzeba po nim non stop sprzątać... chyba też bym nalała do własnej miski z bezsilności :(

bez urazy- ale zwierzęta naprawdę przejmują stres od swoich właścicieli.

Posted

tez prawda.
ale jeżeli dochodzi do sytuacji, że ktos się wyprowadza to sytuacja była na pewno bardzo napięta od dawna a nie od wczoraj.

Poza tym, 2 latki jeszcze nie manipulują rodzicami aż tak, żeby doprowadzić jedno z nich do obłędu ;)

Posted

Psy nie myślą naszymi kategoriami, tylko psimi. Zdecydowanie mają zwyczaje stadne i bliżej im do wilków niż ludzi. Welsh się rozpaskudził i źle jest jemu i całej rodzinie. Jeśli nie ma przyczyn fizjologicznych, to na pewno są to problemy behawioralne. I Dota, Idusiek ma rację, po co zbierać w kółko kupy? Co to da? Zmienisz obyczaje domowe? Będziesz konsekwentna jak przyjdzie behawiorysta ustawić psa? To jest najważniejsze. Przecież to jest męczarnia tak żyć. Ja bym miala dosyć i wiem, że mój TZ na pewno też, choć to sto razy spokojniejszy człowiek niż ja. Nie wiem, czy by nie było awantur przez sytuację z psem.

Posted

beka napisał(a):
Belu, DOta,
obawiam sie że oddanie go do hotelu do kojca nic nie zmieni.
On niszvczy w domu, w kojcu nie bedzie sie zachowywal jak u Doty.
Jeśli Dota chce o niego zawalczyć , może zamiast hotelu kupic porządna klatke i opłacic dobrego behawiorystę zeby powiedział jak z nim postępować?
To tylko pomysł.


ja tez tak uwazam...oplacmy dobrego behawioryste (przez ktorego Dotka bedzie musiala przejsc razem z Welshem) i kastracje...nie oddaje sie dzieci tylko dlatego ,ze sie z nimi nie rozumiemy i nie zostawia sie calej rodziny z powodu psa :shake:
czemu tylko Dota ma walczyc o swoja rodzine ? ona stoi na posterunku i nigdzie sie od niej nie wyprowadzila (sorry Dotka, ze to tutaj pisze:oops:)
Jestes wspaniala osoba Dota ,ze chcesz walczyc !!!! BARDZO szanuje Twoja postawe !!!!
ten pies kompletnie sie wycofa jak wyladuje znowu na ulicy. Dotka wiesz przeciez ile czasu zabralo tej psinie by Ci zaufac.
mysle ,ze kenel tez pomoze . tu wiekszosc psow jest zostawiana w ten sposob w domach
trzeba psu jeszcze dac szanse. Ale oczywiscie wszystko zalezy od CIebie Dota:roll:
Jakakolwiek decyzje podejmiesz ja Ci pomoge finansowo.

Posted

IVV przepraszam za szczerość, ale czy pomożesz również Docie wychować dzieci??? Jej dzieci i Marcina???
W tej chwili Dota jak sama powiedziała jest wściekła na męża, ale kiedyś jej to minie. Co Marcin powie dzieciom? Że mama wybrała psa zamiast jego?
Nie pisz IVV że nie zostawia się całej rodziny z powodu psa. Pomyśl logicznie. Postaw się w jego sytuacji !!! I tak dość długo znosił niszczyciela Welsha, a nikt chyba nie chciałby mieszkać w takich warunkach jakie stwarza Welsh.
Nie znam osobiście Marcina, ale mnie musiałby pies doprowadzić do ostateczności żebym postawiła takie ultimatum. I może właśnie dlatego Marcin to zrobił? Troje malutkich dzieci (z czego jedno chore) i pies który niszczy wszystko co napotka na swej drodze. Dom wariatów! Chłopak nie wytrzymał presji!
Ok. Behawiorysta...to ładnie brzmi. I kusząco, ale czy starczy jeszcze czasu na pracę, dom, no i przede wszystkim DZIECI??? Wątpię, a wiem co mówię, bo mam ich dwoje. Możesz powiedzieć że jestem mało obrotna. Ok, ale moje życie w pewnym momencie zaczynało się na psie i na nim skończyło i uwierz mi że miałam już dość.
Dota pomyśl przede wszystkim o swojej rodzinie, a nie Welshu.

Posted

a ja powiem,że nie wiem,co bym zrobiła w takiej sytuacji... na prawdę, chciałabym coś doradzić, ale niestety nie umiem...
może spróbowałabym z tą kastracją i behawiorystą, klatką kenelową, a potem jeśli to by nie przyniosło oczekiwanych rezultatów, to oddałabym psiaka do hoteliku...
Ale właśnie może być tak,że Welsh u Jamora będzie się zachowywał cudownie, będzie "chodził jak w zegarku", pójdzie do adopcji do kogoś do domu i zacznie się to samo...

Nie wiem, na prawdę...

Posted

wszyscy macie po trosze racji,ale...
nie jest tak,że od dawna sytuacja w domu była napięta.nie było awantur o psa,o kupy,o niszczenie.jeśli były jakiekolwiek różnice zdań między nami,absolutnie ani dzieci,ani pies nie mogły tego odczuć.dzieci nauczyły nas rozwiązywać nasze problemy w taki sposób,żeby nie zauwazyły że coś jest nie tak.zaręczam,że pies nie "miał stresa",a w domu sytuacja nie była napięta.nawet kiedy wracaliśmy po dwóch dniach z wakacji i marcin musiał zostać z psami w domu,nikt się nad tym nie rozwodził.tak musi być,i tyle.
marcin zawsze bierze wszystko "na miękko",to ja jestem tą która się o wszystko i wszystkich martwi,ale nie uzewnętrzniam się,duszę wszystko w sobie.dzieci mnie tego nauczyły.nie umiem też długo się gniewać,zwłaszcza jeśli chodzi o dzieci i psy.co z tego,ze wczoraj Welsh zjadł mi łóżko?popłakałam sobie,pożaliłam Wam i tyle.
marcin nie wyprowadził się z domu przy okazjii wielkiej awantury.on po prostu kiedy usłyszał przez telefon co musi robić drugi raz,bo pies zjadł,postawił mi ultimatum,a usłyszawszy moją odpowiedź,po prostu nie wrócił do domu.swoją drogą,mieszka na ulicy obok i dzieci,a także pies widzą się z nim praktycznie codziennie.
gdybym była na skraju załamania psychicznego,gdyby w domu sytuacja była nie do zniesienia,napisałabym Wam po prostu żebyście zabierali ode mnie tego potwora.
a ja chcę z nim zacząć pracować,najlepiej pod okiem fachowca,bo kocham to zwierze,kocham też swoją rodzinę,a on do niej nalezy i chcę walczyć o wszystkich włącznie z nim.nie umiem odwrócić się na pięcie od kłopotów,mam nieskończone pokłady cierpliwości i nie zraża mnie dodatkowa praca z psem.
pytacie co na to dzieci.dzieciaki,jesli ja jestem spokojna i opanowana,nie odczuwają że coś jest nie tak.mają swoje zajęcia,ja ich w problemy domowe nie mieszam.czasem pytają kiedy Welsh znajdzie domek,żeby inny biedny piesek do nas przyjechał.
mimo wybryków Welshowych,nieobecności w domu marcina,żyjemy jak zawsze,stałym rytmem dnia.nawet psy wiedzą kiedy wyjdą na dwór,kiedy zjedzą.
i ja uważam,że oddanie Welsha do kojca nic nie zmieni.nauka też nic nie da.pies ewidentnie ma jakiś problem.na dobrą sprawę,niszczyć zaczął od momentu kiedy wyjechaliśmy na wakacje i jakiś czas była z psami moja mama.wtedy zaczął od rozwalania śmieci.kiedy wróciliśmy,zaczęło się nagminne bezczelne sikanie na dzieci i robienie kup na dywan.pomyśleliśmy,że Welsh przeżywa to,że zostawiliśmy go w domu.ale wydawało nam się,że jeśli zostanie w domu który zna,z osobą którą zna,nie będzie tak źle.
wzięliśmy psy na drugi wyjazd z nami.i to byla totalna porażka.już pierwszej nocy Welsh przeorał całą działkę,zniszczył wszystkie możliwe krzewy.dostał ode mnie reprymendę,ale potem zachowywaliśmy się normalnie.był taki upał,że cały dzień zlewaliśmy się wodą,chlapaliśmy w basenie,wszystko razem z psami.Welsh był zadowolony,co było widać.nie wychodziliśmy nigdzie,psy nie zostawały same.w nocy nauczeni już,że Welsh pozostawiony sam na dworzu "głupieje",zamknęliśmy się na noc razem z psami w domku.spaliśmy na górz***** były na dole.rano widok był wstrząsający.podjęlismy decyzję,że marcin ze względu na psa,który ewidentnie źle się tam czuje,wraca z nimi do domu.wtedy jeszcze wszystko było w miare ok.na dobre zaczęło się kiedy wróciłam z dziećmi.a totalna masakra jest odkąd Weronika chodzi do szkoły.rytm dnia mam teraz trochę zmieniony-najpierw spacer z psami,potem muszą poczekać aż wrócę ze szkoły,dam młodszym śniadanie,w kuchni piję kawę-psy już wiedzą że dopiero kiedy skończę daje im śniadanie.w wakacje było ciut inaczej,bo bez mojego wychodzenia do szkoły pomiędzy spacerem psów a ich sniadaniem.może to jest problem?z dziećmi jest podobnie,od urodzenia ustala się rytuały które powtarza się dzień w dzień.

on czuje że coś się dzieje.jest strasznie grzeczny od wczoraj,"przylepiasty",patrzy na mnie tym swoim skruszonym wzrokiem.na wieczornym spacerze tracał mnie nosem co chwilę,jakby chciał powiedzieć,spójrz jak cię kocham,potrzebuję,chcę być blisko.
dziś rano kiedy zaprowadziłam dziecko do szkoły nie nabroił nic,nawet kosz stoi nieruszony na swoim miejscu.
kiedy szykowałam miski z jedzeniem,tańczył w kółko z radości,a rzadko mu się to zdarza.
on umie normalnie się zachowywać.w tej chwili bawi się ze mną w "a kuku".wystawia łeb zza futryny,jesli spojrzę na niego wpada do pokoju,robi rundkę i ucieka do kuchni.i tak w kółko.
on nie jest totalną świnią i okropnym potworem.on jest super psem zapatrzonym we mnie z poważnym problemem...jeśli zmieni miejsce,jestem pewna że to się nasili :(
Akrum,masz rację.w hotelu nie ma szafek które można pootwierać,dywanu który można za...ć,regału któremu można poobgryzać ranty,telewizorów do zrzucania,firanek do rwania,łóżek,koszy na śmieci.on nie umie tak jak inne psy,okazac że potrzebuje człowieka,jedynie wysyła czasem sygnały.jeśli nie będzie miał co broić i będzie miał swojego człowieka,który będzie z nim pracował,to będzie pies-marzenie.ale w momencie adopcjii,przemieni się znowu w niszczyciela.tego jestem pewna.
moim zdaniem,biegusiowa kastracja,kennel i praca.jetsem w o tyle komfortowej sytuacji,że nie pracuję i mam na to czas.
chcę jemu,całej naszej rodzinie dać szansę...

Posted

Dota, ja Cie rozumiem. Dziewczyny, przestanmy juz Ja pouczac. Jesli Dota ma siłe i cierpliwośc to pomózmy Jej i Welshowi, niech spróbują jeszcze razem sie dogadac. Oczywiście kastracja i klatka na pewno w tym pomoga. Takie jest moje zdanie.

Posted

słuchajcie to ważne: szykuję się teraz do wyjścia,musze złożyć wniosek o rodzinne.ubieram dzieci,a pies dostaje kręćka.lata w tę i spowrotem,obwąchuje mnie.wcześniej nie bardzo zwracałam na niego uwagi przed wyjściem.
az boję się zamknąć drzwi z tamtej strony...
on ma poważniejszy problem niż mi się wydawało.
idę posmarowac mu zabawki szynką,może się nimi wreszcie zajmie.ja musze wyjść na pół godziny.

Posted

wróciłam.wchodziłam do domu z duszą na ramieniu.nie zrobił nic,oprócz kupy na dywanie (ok 3 godz temu był na spacerze :crazyeye: i robił dwie) i rozwalonych śmieci.
ufff,ulżyło mi.wychodzę zaraz znowu,muszę dowieźć jeszcze pit 11 do urzędu.
ciekawe czy też będę się cieszyć jak wrócę.

Posted

[quote name='dota&koka']on czuje że coś się dzieje.jest strasznie grzeczny od wczoraj,"przylepiasty",patrzy na mnie tym swoim skruszonym wzrokiem.na wieczornym spacerze tracał mnie nosem co chwilę,jakby chciał powiedzieć,spójrz jak cię kocham,potrzebuję,chcę być blisko.
dziś rano kiedy zaprowadziłam dziecko do szkoły nie nabroił nic,nawet kosz stoi nieruszony na swoim miejscu.
kiedy szykowałam miski z jedzeniem,tańczył w kółko z radości,a rzadko mu się to zdarza.
on umie normalnie się zachowywać.w tej chwili bawi się ze mną w "a kuku".wystawia łeb zza futryny,jesli spojrzę na niego wpada do pokoju,robi rundkę i ucieka do kuchni.i tak w kółko.
on nie jest totalną świnią i okropnym potworem.on jest super psem zapatrzonym we mnie z poważnym problemem...jeśli zmieni miejsce,jestem pewna że to się nasili :(
Akrum,masz rację.w hotelu nie ma szafek które można pootwierać,dywanu który można za...ć,regału któremu można poobgryzać ranty,telewizorów do zrzucania,firanek do rwania,łóżek,koszy na śmieci.on nie umie tak jak inne psy,okazac że potrzebuje człowieka,jedynie wysyła czasem sygnały.jeśli nie będzie miał co broić i będzie miał swojego człowieka,który będzie z nim pracował,to będzie pies-marzenie.ale w momencie adopcjii,przemieni się znowu w niszczyciela.tego jestem pewna.
moim zdaniem,biegusiowa kastracja,kennel i praca.jetsem w o tyle komfortowej sytuacji,że nie pracuję i mam na to czas.
chcę jemu,całej naszej rodzinie dać szansę...

tak, pies widzi ,ze cos się dzieje i widział, ze się dzieje od dawna w jego sprawie.
przeniesienie do hotelu NIC tu nie zmieni. To będa zupełnie inne warunki i niekoniecznie lepsze, bo zamknięcie psa w betonowym kojcu wcale nie bedzie tu zbawieniem- no może dla doty- bo nie będzie miała zniszczeń w domu..

Jak sama napisała: potrzebna kastracja, behawiorysta plus klatka. i się z nią zgadzam w zupełności.
Problemu Welsha się nie rozwiąze przenosząc go do innego hotelu - nad jego problemem trzeba popracować.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...