dota&koka Posted September 29, 2010 Posted September 29, 2010 Cantadorra napisał(a): 3. Jeśli ustali się hierarchię w stadzie, uważam, że powyższe objawy mogą całkowicie zaniknąć. Cantadorra,błagam o podpowiedź jak to zrobić? on kiedy jestem w domu jest aniołem.słucha się,dużo rozumie,spacery z nim to przyjemność-pięknie chodzi przy nodze i cały czas czuwa zerkając co chwila mi w oczy,próbuje odgadnąć w którą chcę iść stronę,czy może chcę podbiec.w domu leży grzecznie na swoim miejscu,do pokoju wchodzi tylko kiedy go zawołam.w ogóle nie widać psa.demon w niego wstępuje w momencie zamknięcia drzwi z drugiej strony. zwariuję.naprawdę zwariuję. Quote
dota&koka Posted September 29, 2010 Posted September 29, 2010 Cantadorra napisał(a):Dota, bardzo ci współczuję, to są już powody do sytuacji rozwodowej. Naprawdę bardzo mi przykro :( czego oczy nie widzą.... :-) zresztą bardziej przejmuję się Welshem i jego (i moim) zdrowiem psychicznym niż marcinem. Quote
Cantadorra Posted September 29, 2010 Posted September 29, 2010 [quote name='dota&koka'] Jak to zrobić? on kiedy jestem w domu jest aniołem.słucha się,dużo rozumie,spacery z nim to przyjemność-pięknie chodzi przy nodze i cały czas czuwa zerkając co chwila mi w oczy,próbuje odgadnąć w którą chcę iść stronę,czy może chcę podbiec.w domu leży grzecznie na swoim miejscu,do pokoju wchodzi tylko kiedy go zawołam.w ogóle nie widać psa.demon w niego wstępuje w momencie zamknięcia drzwi z drugiej strony. zwariuję.naprawdę zwariuję. U znajomej sąsiadki jej pies zalatwial sie w domu po spacerze i demolowal dom. Pracowala z nim w ten sposób: 1. Ona zawsze pierwsza niby jadla, dopiero potem pies. 2. Jak wchodzila do domu, to NIGDY przez kilka minut nie zwracala na psa uwagi. 3. Jak zalatwil sie na dworzu ZAWSZE NA POCZATKU dostawal nagrode. Potem te nagrody byly nieregularne, wtedy powstaje największe wzmocnienie zachowania. 4. Ona zawsze wychodzila pierwsza jak szli na spacer, pod warunkiem, ze pies byl spokojny. Jak wariowal, odkladala smycz. W miarę upływu czasu, a jej psu zajęło to okolo 7 dni, problem zalatwiania sie i demolowania zniknął. Acha, jeszcze wychodzila najpierw na 5 minut, potem 10, potem 20 i wracajac nie zwracala na niego uwagi i nigdy z nim sie nie zegnala, zostawiając grający telewizor. I to naprawde dziala, tylko jedna uwaga: trzeba byc do bolu konsekwentym i to cala rodzina powinna byc konsekwentna. A jak sie Welsh zachowuje, jak ktos obcy przychodzi do domu? Quote
dota&koka Posted September 29, 2010 Posted September 29, 2010 zanim ktoś obcy wejdzie do mieszkania,szczeka,biega jak oszalały po przedpokoju.w momencie przekroczenia progu przez obcego,podkula ogon i zwiewa na swoje miejsce. jeśli daję psiulom jeść czy nalewam wodę,zawsze zaczynam od koki.on musi czekać.karmię je rano,ale najpierw spacer,odprowadzam dziecko do szkoły,reszta je śniadanie,ja piję kawę i na samym końcu daję psom.wieczorem stawiam miski po ostatnim spacerze,przeważnie w okolicach północy. kiedy wchodzimy do domu,siłą rzeczy nie mogę zwracać uwagi na psy-muszę rozebrać dzieci i posprzątać choć na tyle,żeby dało sie wejść do pokoju :-/ na pewno coś sknociłam,na pewno.ale co??? na początku za bardzo się litowałam,zwłaszcza po jego "wyskoku" z okna.ale zawsze kiedy coś nabroił,siknął czy przyozdobił dywan,wygłaszałam mu monolog.dziś,wstyd się przyznać,sklęłam go na czym świat stoi. on wie że robi źle,bo kiedy wracam do domu,on trzęsie się jak osika. chciałabym jeszcze powalczyć o niego.nie lubię się poddawać Welsh nigdy nie wariuje kiedy biorę smycz do ręki aby iść na spacer.na dźwięk adresatki przybiega do przedpokoju i czeka grzecznie az założę mu obrożę.przez drzwi przepuszcza mnie sam.po powrocie pięknie siada i czeka aż odepnę smycz. nigdy nie żegnaliśmy się z nim przed wyjściem.kiedy wychodzi się z trójką dzieci,jest takie zamieszanie,że nie myśli się o niczym,tylko pilnuje żeby dzieci nie pospadały ze schodów :) telewizor zawsze zostawiałam włączony (skleroza) dopóki Welsh go nie zwalił z szafki.teraz nie działa... no i na dzień dzisiejszy, rodzina to tylko ja :/ Quote
dota&koka Posted September 29, 2010 Posted September 29, 2010 znalazłam lecznicę,tu u mnie pod nosem na konopackiej,gdzie pozbawią Welsha jajek za 250 do 300zł w zależności ile będzie potrzeba leków.Welsh jest szczupły,żeby nie powiedzieć chudy i myślę że tych leków nie będzie potrzeba wiele. na temat ew problemów z trzustką,wetka poleciła mi zrobić usg (jakiekolwiek zmiany czy uszkodzenia będą widoczne) albo pobrać próbkę na amylazę.tyle że ta próbka musi być wysłana kurierem do niemiec,co musi sporo kosztować. swoją drogą,mogą to być robale (mimo odrobaczania) w wolniejszej chwili podejdę do gabinetu z Welshem na "przegląd" aby określić koszt kastracji. Quote
bela51 Posted September 29, 2010 Posted September 29, 2010 Dota, ten psiak Ci zabiera wszystko. Czas, rodzine, spokój, o pieniądzach nie wspomnę. Musisz zdecydowac się na oddanie go do hotelu. Wiem, ze na razie to problem deklaracji, których brakuje. Ale na dłuższa metę nie mozesz tak zyc. Quote
dota&koka Posted September 29, 2010 Posted September 29, 2010 Bela,jemu tez ktoś kiedyś zabrał wszystko... ktoś go "zepsuł",a ja mimo wielkich szczerych chęci nie umiem go naprawić. Welsh jest już w znacznym stopniu zsocjalizowany,nie boi się juz panicznie wszystkiego.nie przerażają go już autobusy,tramwaje,ludzie na ulicy. czasem tylko wystraszy się gwałtownego ruchu,człowieka na rowerze,podniesionego głosu.ale to już nie jest ten sam wystraszony na maxa pies który do mnie przyjechał. strasznie boję się,że on w momencie kolejnej zmiany miejsca,po prostu oszaleje. potrzebna jest mi klatka kennelowa.to może być rozwiązaniem.tańszym niż hotel. on nie niszczy bez powodu.daje mi sygnały a ja nie potrafię ich odczytać. Quote
bela51 Posted September 29, 2010 Posted September 29, 2010 Podziwiam Cie, choc nie zazdroszcze. Ale to Twoja decyzja i Twoj wybor. Bardzo kocham ONki, sama mam strachulca z problemami. Ale nie niszczyciela. W takim razie zamiast na hotel , powinnismy zbierac na klatkę kenelową. A moze ktos miałby taką, aby pozyczyc? Zmieńcie tytuł watku. Quote
dota&koka Posted September 29, 2010 Posted September 29, 2010 Bela,ja nie jestem władną osobą w tym temacie.trzeba poczekać na Anawę,formalną,duchową i księgową opiekunkę Welsha. mam nadzieję,że się zgodzi na takie rozwiązanie.dobrze byłoby,gdyby ktos pożyczył kennel choć na tydzień.gdyby zdała egzamin,sama bym zainwestowała w takie cudo.to bardzo przydatna rzecz,zwłaszcza,kiedy już powymieniam meble ;-) na pewno wyjdzie taniej niż następna zmiana mebli... Quote
kasia14 Posted September 29, 2010 Posted September 29, 2010 Kibicuje Weshlowi od początku.... Dota, podziwiam Cię, ale pamiętaj, że rodzina i dobro dzieci powinno być na pierwszym miejscu, Weshl całkowicie rozwalił twoje życie, na litość, tak nie można. Myślę, że hotel to najlepsze rozwiązanie, ale to tylko moje zdanie. Szacun dla Ciebie za pracę i dalsze chęci. Postaram się podesłać coś jednorazowo jeśli zdecydujecie się na Jamora, na stałe niestety nic nie mogę zadeklarować. Quote
beka Posted September 29, 2010 Posted September 29, 2010 Belu, DOta, obawiam sie że oddanie go do hotelu do kojca nic nie zmieni. On niszvczy w domu, w kojcu nie bedzie sie zachowywal jak u Doty. Jeśli Dota chce o niego zawalczyć , może zamiast hotelu kupic porządna klatke i opłacic dobrego behawiorystę zeby powiedział jak z nim postępować? To tylko pomysł. Quote
beka Posted September 29, 2010 Posted September 29, 2010 Nie zauważyłam Waszych postów. Dota w jakiej dzielnicy mieszkasz? Zapytam czy dałoby sie go wykastrować za ok 150 zł, ale to dośc daleko. Targówek. Może zmienic tytuł że dobry behawiorysta pilnie potrzebny, i zbierzmy informacje kto kogo poleca i zamówic taka konsultacje? Quote
dota&koka Posted September 29, 2010 Posted September 29, 2010 jak dla mnie,kennel jest wystarczającym rozwiązaniem.na razie jestem ciągle w domu,mam czas przyzwyczajać go do klatki stopniowo. Anawa musi zdecydować.jeza wszystko na głowie jednej kruchej kobitki :( Quote
dota&koka Posted September 29, 2010 Posted September 29, 2010 beka napisał(a):Nie zauważyłam Waszych postów. Dota w jakiej dzielnicy mieszkasz? Zapytam czy dałoby sie go wykastrować za ok 150 zł, ale to dośc daleko. Targówek. jejku,ja mieszkam na pradze,na targówek mam 5 minut:) 150zł to cena marzenie Quote
Ewanka Posted September 29, 2010 Posted September 29, 2010 Też mocno trzymam kciuki ... choć dobro rodziny jest bardzo ważne i nie można tego tracić z pola widzenia. Klatka z pewnością pomoże , ale czy skutecznie , czy na długo ... zerknij do Amigo ... była adopcja, niszczenie, total, potem klatka, a potem zwrot z adopcji ... :( Teraz jest w hoteliku z kojcami i jest szczęsliwy ... może są psy, które nie mogą mieszkać w mieszkaniu, tylko na powietrzu ... może Welsh też do nich należy??? zerknij proszę ... podobny problem, długa praca .... http://www.dogomania.pl/threads/178165-AMIGO-tonie-w-długach!!!Prosimy-o-pomoc.-Niech-nie-wraca-do-schroniska. Jestem z Tobą Dota (pamiętasz, przywiozłaś do nas Dosię?) ... ale przyznam, że jakoś optymizm mnie troszkę opuścił ... wiem, że to nie moja sprawa, ale czy dzieciaki nie cierpią z powodu tej całej masakrycznej sytuacji :( Quote
dota&koka Posted September 29, 2010 Posted September 29, 2010 Ewanko,doskonale Cię pamiętam,pamiętam że zawoziłam do was Dosieńkę.i to z jakimi przygodami:evil_lol: zgadzam się z Tobą,że klatka może wcale nie pomóc,albo pomóc chwilowo.ale jeśli jest choć cień szansy że się uda,to chcę spróbować.i proszę,nie gloryfikujcie moich "zasług" wobec Welsha i nie dziwcie się że mam jeszcze cierpliwość.trójka dzieci nauczyła mnie nie wybuchać :evil_lol: kocham tą "świnkę",choć chwilami mam ochotę go udusić. czy to jego wina,ze jest jaki jest? dobro rodziny jest najważniejsze,zgadza się.ale Welsh w tej chwili do niej należy i jak mogłabym członka mojej rodziny,który ma problemy ot tak,wystawić za drzwi? nie jestem masochistką,ale jestem upartą zodiakalną panną,która zawsze musi wszystko doprowadzić do końca.nie cierpię robić czegoś na pół gwizdka.taki ze mnie dziwoląg :) Quote
anawa Posted September 29, 2010 Author Posted September 29, 2010 To teraz ja: 1. Kastracja u p. Magdy w Łazach kosztowałaby 250 zł (ze zniżką). Doba w hotelu (bo Jamor nie przyjmie psa zaraz po kastracji) - 30 zł - min. 2 doby chociaż Welsha już tam znają i nie wiem, czy zechcą go przetrzymać. Jutro już czwartek, ja jestem przyblokowana pracą, mogę się zająć Welshem w sobotę ale wtedy będzie za późno, bo Jamor trzyma miejsce do niedzieli. 2. Dzięki pomocy Wellington mamy 340 zł deklaracji plus 80 zł jednorazowo. To, niestety wciąż za mało na hotel...... 3. Klatka i pozostanie u Doty nie zlikwiduje zapachów w mieszkaniu. W klatce też będzie świnił tyle, że nie pogryzie mebli. Poza tym relacje między psem a rodziną nie zmienią się w związku z czym charakterek Welsha też się nie zmieni..... Dota, gdzie Ty chcesz postawić klatkę w tym swoim małym mieszkanku??? 4. Idzie zima..... Jak sobie pomyślę, że Welsh z tymi swoimi słabymi stawami trafi do zimnego kojca w hotelu to wyć mi się chce............ Jeśli więc myślałyście, że to ja będę potrafiła podjąć jakąś decyzję to byłyście w błędzie. Jestem skołowana, głupia, boli mnie głowa i............ jestem wściekła na tego psiaka. Co robić? Wiem, że trzeba się pospieszyć z kastracją i badaniami, bo to właściwie jutro już ostatni dzwonek, jeśli w ogóle bierzemy pod uwagę Jamora. Ale co ja tu mogę gadać, jak nie mogę sama pomóc? Dota też nie może wszystkiego rzucić i pędzić z tym gagatkiem do weta. Jeśli ja nie odbiorę Welsha od Doty najpóźniej w niedzielę, to....... po hotelu. A w ogóle to nie ma kasy i koło sie zamyka. Wiecie co? Ja chyba jestem za słaba psychicznie na takie akcje...... Idę się powiesić. Quote
bela51 Posted September 29, 2010 Posted September 29, 2010 Na pewno są miejsca w hotelu u Agnieszki w Czarkowie k. Tarnowskich Gór. Nie trzeba sie bedzie tak spieszyc, a cena taka sama. http://www.dogomania.pl/threads/146779-Hotel-u-Agnieszki/page28 Quote
Ewanka Posted September 29, 2010 Posted September 29, 2010 Trudna sytuacja jak nie wiem ................................. Jamor przyjmuje psa 5 dni po kastracji :( http://www.dogomania.pl/threads/138231-Hotel-dla-psów-JAMOR .... strasznie szkoda mi tego psa, ale jeszcze bardziej wczuwam się w sytuacjję Doty i Jej dzieci. Quote
agnieszkal2 Posted September 29, 2010 Posted September 29, 2010 A moze pomoglby spray przeciw gryzieniu?Moje po tym przestaly niszczyc... Quote
anawa Posted September 29, 2010 Author Posted September 29, 2010 [quote name='beka'] Dota w jakiej dzielnicy mieszkasz? Zapytam czy dałoby sie go wykastrować za ok 150 zł, ale to dośc daleko. Targówek. Taka świetna cena? Mogłabyś to załatwić? Dota z Pragi ma rzut beretem..... [quote name='bela51']Na pewno są miejsca w hotelu u Agnieszki w Czarkowie k. Tarnowskich Gór. Nie trzeba sie bedzie tak spieszyc, a cena taka sama. http://www.dogomania.pl/threads/146779-Hotel-u-Agnieszki/page28 Ale wtedy pojawi sie problem transportu. Do Jamora sama pojadę, do Tarnowskich Gór nie dam rady...... Quote
anawa Posted September 29, 2010 Author Posted September 29, 2010 agnieszkal2 napisał(a):A moze pomoglby spray przeciw gryzieniu?Moje po tym przestaly niszczyc... Tu niestety mogą pomóc tylko pieniądze. Znów okazują się najlepszym lekarstwem na wszystko: hotele, klatki, kastracje, behawiorystów, leczenie........ Quote
anawa Posted September 29, 2010 Author Posted September 29, 2010 [quote name='Ewanka'] Jamor przyjmuje psa 5 dni po kastracji :( http://www.dogomania.pl/threads/138231-Hotel-dla-psów-JAMOR No to dupa.......... leżymy.......... Ja myślałam, że dwa dni.............. Quote
dota&koka Posted September 29, 2010 Posted September 29, 2010 jesli mogę coś zasugerować,wyrazić swoje zdanie,to proponuję zdecydowanie obcinać mu jajka,(gdziekolwiek) rekonwalescencję spędzi u mnie (po pierwsze będzie trochę obolały-mam nadzieję-i nie będzie miał ochoty niszczyć,po drugie już nic poważniejszego do zepsucia nie mam w domu:evil_lol:) w międzyczasie będę szukać klatki,może ktoś mi pożyczy,może sama kupię i wtedy się zobaczy.Anawo,myślę że Welsh w klatce nie narobi sobie na posłanie (choć ogólnie jest okropną świnią-raz narobił sobie do miski),a nawet jeśli,to w jednym miejscu siuski i koo sa do ogarnięcia.wymienie kocyk,bielinką zleje i tyle.z czasem nie ma siły,żeby bez jajek znaczył mieszkanie. wiem,że zmarnuje się miejsce u Jamora.ale i tak Welsh nie ma wystarczającej kwoty:shake: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.