Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

czyli w niedzielę jedziemy z Welshem poznac Państwa :)
P.Iza chciała już dziś,zaraz,od razu.cały czas pisze,dzwoni,pyta jak się Welsh czuje,co u niego słychać.domek brzmi nieźle :)

  • Replies 2.3k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

dota&koka napisał(a):
czyli w niedzielę jedziemy z Welshem poznac Państwa :)
P.Iza chciała już dziś,zaraz,od razu.cały czas pisze,dzwoni,pyta jak się Welsh czuje,co u niego słychać.domek brzmi nieźle :)

wspaniale...a skad ten domek trafil na Welsha??:)

Posted

dota&koka napisał(a):
czyli w niedzielę jedziemy z Welshem poznac Państwa :)

Dota, kontaktowałaś się z Karoliną? Ja nie mogę się do niej dodzwonić. Dobrze byłoby, gdyby pojechała z Wami........

Posted

byliśmy z Welshem u Państwa.spędziliśmy tam prawie 3 godziny.ogólnie sprawiają super wrażenie.ale zacznę od początku
zawsze kiedy biorę smycz Welsha w rękę,on biegnie uradowany do mnie,bo wie że czeka go spacerek.dziś nie przybiegł..poszłam do niego,a on biedny siedział wciśnięty w kącik i trząsł się jak osika.jeszcze nie widziałam go w takim stanie :( ale cóż było robić,zapięłam smycz i w drogę.
kiedy dojechaliśmy na miejsce,czekając na P.Izę wyszliśmy sobie na trawnik.Welsh nie chciał chodzić po trawce,chciał spowrotem do samochodu.więc do momentu wejścia do mieszkania Państwa,miałam dwa kryzysy a serce krzyczalo "nie,nie,nie"
Welsh na pewno nigdy nie jeździł windą-miał problem żeby do niej wejść,a podczas jazdy bardzo się denerwował
pierwsze wrażenie nt domku było ok.Welsh po króciutkiej chwili zwiedzania (wyszedł na balkon,a ja zdrętwiałam ze strachu że wyskoczy)położył się w miejscu,którego już do końca nie opuścił.mimo,że w domku jest 5 kotków,wcale nie było ich widać.jeden był z nami cały czas w pokoju,ale na Welshu nie zrobiło to większego wrażenia.
widać,że zwierzaki są Państwu bardzo bliskie-zdjęcia pupili są oprawione w ramki i wiszą/stoją w widocznych miejscach pokoju.poznałam też historie prawie wszystkich podopiecznych :)
Welsh był cały czas spięty,ale już nie tak bardzo wystraszony jak bywał kiedyś.
domek jest w porządku,ale mam małe zastrzeżenia.nie mogę powiedzieć o co chodzi,dopóki Pasja nie przeprowadzi wizyty.nie jest to coś poważnego,choć zasiało we mnie wątpliwości.
welsh baaardzo ucieszył się kiedy wysiedliśmy z samochodu pod naszym domem :)
bardzo się śpieszył i ciągnął potwornie na smyczy,oby tylko być już w domu.kiedy przestąpiliśmy próg,widać było ulgę i radość z powrotu.
jeśli domek wypali,nie wiem jak i czy wogóle oboje to przeżyjemy.Welsh na pewno będzie w szoku,a ja nie będę spała po nocach.
bo czy ktoś jest w stanie zrozumieć zachowania Welsha i znajdzie w sobie tyle cierpliwości ile mam ja??
Welsh nie wie co to piłeczka,nie biega za patyczkami,nie umie się bawić.jego trzeba tego nauczyć,ale tylko wtedy kiedy on będzie na to gotowy.na razie nie jest.na razie uczy się,że nie każdy człowiek jest zły,że ludzka ręka potrafi też sprawić przyjemność,i nie w każdych rękach smycz to sprawca bólu.
moje serce mówi że nie,że nikt go nie zrozumie tak dobrze jak ja...rozum zaś podpowiada,że nie jestem niezastąpiona...
to jest straszne,być tak rozdartym.czuję sie trochę tak,jakbym pozbywała się swojego najlepszego przyjaciela,jakbym porzucała Welsha,jak zdrajca :(
a on jest mi naprawdę bliski,kocham go tak samo jak własne dzieci.

Posted

ja bym go nie oddala(zwalszcza po tym dzisiejszym zachowaniu i co Ci pokazal!!!) ....i sluchalabym tylko glosu wlasnego serca !!!
TO BARDZO MADRY PIES a wlasciwie PONADPIES

ten pies Was pokochal !!! i Wam ufa!!! to straszne co on musial dzis przezyc ...nawet nie zainteresowal sie nowymi ludzmi...on nie chce nowego domu- ON JUZ GO MA!!! masz racje Dotka nikt go tak nie zrozumie jak TY!!! znasz go od poczatku
mozecie na mnie krzyczec itd ,ale ten pies juz ma to czego potrzebuje -milosc Dotki i jej rodziny!!! po co to zmieniac?? bo nastepne psiaki czekaja .tak czekaja i bedziemy im pomagac !!! a Welsha mi szkoda ,nie zasluguje na nastepne dramaty w zyciu...

Posted

hm...po tym opisie dotki, jak zachowywał się Welsh, jak wyczuł że jedziecie sprawdzić dla niego domek... On tego nie chce... Uważam tak samo jak IVV, że on już ma wszyztko czego potrzebuje do szczęścia - ma swoją pańcię, którą pokochał nad życie, ma koke - swoją siostrę, ma swój kącik i pełną michę i... widać ewidentnie, że nie chce już tego zmieniać...
Wiem, że chciałabyś dota być dt dla innych psiaków w potrzebie, ale... czy na prawdę jesteś w stanie przerwać łączącą was więź??

Posted

Dotka masz perspektywe wiekszego mieszkania ...on Was wszystkich strasznie pokochal i zaufal...pamietasz wasze wspolne poczatki ? znasz go na wylot ....jak sie z przyjacielem razem wiele przejdzie ,to nikt nie jest w stanie tego zastapic...i on Ci to pokazal przed ta wizyta-pokochalem i przestalem sie bac czlowieka a tu....
pomagac innym psiakom zawsze mozna w inny sposob...szkoda mi go i tyle...

Posted

wiem, że to trudna decyzja...
dlatego przemyśl ją dokładnie, rozważ wszystkie za i przeciw...
usiąć z nim, porozmawiaj, spójrz w te smutne oczka i wsłuchaj się, co on chce Ci powiedzieć :)

Posted

nie jest łatwo :(
wiele przemawia za tym,żeby skarb został z nami na zawsze.ale jest też sporo przeciw.mieszkanie-na dobrą sprawę jakie dostanę mieszkanie to jest loteria.bo nigdy nie wiadomo co się dostanie jeśli chodzi o rozkwaterowanie dwóch rodzin (moja matka/ja).co będzie,jesli dostanę minimum?jeszcze mniejsze niż te 30m w którym teraz mieszkamy?druga sprawa-Welsh nie może zostawać w domu sam,co jest nieco uciążliwe.na razie zabieram go wszędzie gdzie się da.ale jest wiele miejsc do których nie mogę się z nim udać.trzecia sprawa-codziennie do godz. 16 jestem sama z trójką dzieci w domu.zdana tylko na siebie.
zastanawiam się bo muszę mierzyć moje siły na zamiary.kocham go potwornie mocno,ale czy jestem w stanie poświęcić mu tyle uwagi i czasu na ile zasługuje?na razie wystarczy mu nasza obecność,ale kiedyś Welsh odzyska równowagę i zapragnie czegoś więcej.ostatnia rzecz jakiej chcę,to jego unieszczęśliwianie.
on jeszcze nam do końca nie zaufał.jest jeszcze w stanie pokochać kogoś innego.my zasialiśmy w nim wiare w to,że są ludzie którzy nie krzywdzą.i to też Welsh pokazał w niedzielę.nie rozpłaszczał się,nie kulił,nie uciekał od dotyku obcych dla niego rąk.to znaczy,że ma szansę na normalne życie niekoniecznie u mojego boku.
czuję się jak zdrajca.ale czy będę czuła się lepiej odbierając mu szansę na bycie czyimś oczkiem w głowie?(Państwo nie mają dzieci)
nie wiem,naprawdę niewiem co robić :(
wydaje mi się,że gdybym czuła że to jest TEN dom,nie miałabym wątpliwości.
a ja tego nie czuję..

Posted

zawsze można Państwu podesłać inne propozycje psiakowe, a Welshowi szukać jeszcze innego domku, tylko jeśli na prawdę nie może zostać z Wami, a będzie u Was dłużej jeszcze siedział to i tak się mocno przywiąże, wtedy będzie jeszcze gorzej go oddać...

Posted

[quote name='Akrum']jeśli na prawdę nie może zostać z Wami, a będzie u Was dłużej jeszcze siedział to i tak się mocno przywiąże, wtedy będzie jeszcze gorzej go oddać...
To prawda :-( moja sunia też strasznie tęskniła za swoim DT, ale tak było lepiej dla wszystkich. Dzięki temu że ona przyjechała do nas, do domu tymczasowego mogła pojechać inna bida.
Tak myślałam że zwiążesz się z Welshem na tyle mocno żeby nie wiedzieć teraz co zrobić ;)
Wiesz? Moja koleżanka oddała psa do adopcji, ale teraz ma możliwość odwiedzania go. Może to byłoby dobre wyjście? Żebyś przyjeżdżała do niego w odwiedziny :roll:
Dota wierzę że jest Ci ciężko podjąć jakąkolwiek decyzję, ale wiedz że jaka ona by nie była to my Cie tu wesprzemy.

Posted

[quote name='dota&koka']nie jest łatwo :(
wiele przemawia za tym,żeby skarb został z nami na zawsze.ale jest też sporo przeciw.mieszkanie-na dobrą sprawę jakie dostanę mieszkanie to jest loteria.bo nigdy nie wiadomo co się dostanie jeśli chodzi o rozkwaterowanie dwóch rodzin (moja matka/ja).co będzie,jesli dostanę minimum?jeszcze mniejsze niż te 30m w którym teraz mieszkamy?druga sprawa-Welsh nie może zostawać w domu sam,co jest nieco uciążliwe.na razie zabieram go wszędzie gdzie się da.ale jest wiele miejsc do których nie mogę się z nim udać.trzecia sprawa-codziennie do godz. 16 jestem sama z trójką dzieci w domu.zdana tylko na siebie.
zastanawiam się bo muszę mierzyć moje siły na zamiary.kocham go potwornie mocno,ale czy jestem w stanie poświęcić mu tyle uwagi i czasu na ile zasługuje?na razie wystarczy mu nasza obecność,ale kiedyś Welsh odzyska równowagę i zapragnie czegoś więcej.ostatnia rzecz jakiej chcę,to jego unieszczęśliwianie.
on jeszcze nam do końca nie zaufał.jest jeszcze w stanie pokochać kogoś innego.my zasialiśmy w nim wiare w to,że są ludzie którzy nie krzywdzą.i to też Welsh pokazał w niedzielę.nie rozpłaszczał się,nie kulił,nie uciekał od dotyku obcych dla niego rąk.to znaczy,że ma szansę na normalne życie niekoniecznie u mojego boku.
czuję się jak zdrajca.ale czy będę czuła się lepiej odbierając mu szansę na bycie czyimś oczkiem w głowie?(Państwo nie mają dzieci)
nie wiem,naprawdę niewiem co robić :(
wydaje mi się,że gdybym czuła że to jest TEN dom,nie miałabym wątpliwości.
a ja tego nie czuję..

A mnie się wydaje, że Welsh czuł Twoje zdenerwowanie wizytą u Państwa (dlaczego mój pies nie chce wsiadać do samochodu jak jedziemy do Weta? - a w innych okolicznościach wskakuje błyskawicznie) dlatego inaczej się zachowywał niż zwykle.

Jak z kolei chcesz go zatrzymać, to wielkość mieszkania i ilość dzieci - nie ma tu żadnego znaczenia. Sama mieszkałam z ONkiem na 36 metrach + 2-dzieci +kot i oczywiście mąż :)

Sama musisz zadecydować :)

Posted

jeśli pogoda dopisze,pojedziemy na działkę.
u nas nic nowego.
no,może oprócz tego,że Welshowi wrócił apetyt i je wszystko co mu pod nochal podsuniemy,włącznie z suchą karmą.
wczoraj ściągnął ze stołu w kuchni porcje kurczaka które miałam zamiar mu ugotować.sunął surowe.na deser zwinął Patrykowi kanapkę.

Posted

[quote name='dota&koka']jeśli pogoda dopisze,pojedziemy na działkę.
u nas nic nowego.
no,może oprócz tego,że Welshowi wrócił apetyt i je wszystko co mu pod nochal podsuniemy,włącznie z suchą karmą.
wczoraj ściągnął ze stołu w kuchni porcje kurczaka które miałam zamiar mu ugotować.sunął surowe.na deser zwinął Patrykowi kanapkę.
mały cwaniak - wie co dobre :)

a przy okazji ciotki - lubicie zakupy? to zapraszam na bazaros ciuszki dla Was i dla mamusiek waszych :)
a przy okazji dawka dobrego humoru dzięki prowadzącej bazarek :)
http://www.dogomania.pl/threads/188032-Eksklusive-dla-PA%C5%83-ubrania-letnie-NOWE-42-44-pierwsza-prezentacja-mozna-ogl%C4%85da%C4%87

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...