anawa Posted May 11, 2010 Author Posted May 11, 2010 dota&koka napisał(a): Aniu,dla mnie bez różnicy czy pojade jutro czy w czwartek.i tak będę musiała jechac z całym towarzystwem-marcin jutro ma tylko pogrzeb i ok 14 będzie już w domu,a w czwartek nie będzie go aż do 17 bo złapał fuchę.chciałam umówić się jutro w okolicach 18-17 ale się nie dało.trudno,dam sobie radę,nie pierwszy raz będę coś załatwiać z kompletem ;) Szkoda, że tym razem nie mogę Ci towarzyszyć.......... pracuję :roll: dota&koka napisał(a):na taką wiadomość warto było tyle czekać :multi: Kamień z serca............... :lol: Quote
anawa Posted May 11, 2010 Author Posted May 11, 2010 Manilka - doszła Twoja wpłata :multi: Bardzo dziękuję :Rose: Uzupełniam w pierwszym poście. Quote
koosiek Posted May 11, 2010 Posted May 11, 2010 Proszę, zajrzyjcie na wątek szczeniaka - szkieletora mieszkającego na ulicy On na cito potrzebuje pomocy! http://www.dogomania.pl/threads/185349-SZKIELET-PSIEGO-DZIECKA-wo%C5%82a-JE%C5%9A%C4%86-jego-dom-to-ulica Quote
Akrum Posted May 12, 2010 Posted May 12, 2010 uf... dobrze, że już Welsh nie broi :) uf... wyniki ujemne :) dziś wizyta u weta...ciekawe co powie na Welsh'ykową łapkę - mam nadzieję, że wszystko będzie ok. A powiedz dota, jak tam z jego "siusiolem"? bo na początku jak trafił z anawa do Jamora, to ze zdjęć wyglądało to nieciekawie... a teraz? wszystko z "tym znaczy nim" dobrze?? Quote
Izabella Hossa Posted May 12, 2010 Posted May 12, 2010 Pisałam wcześniej pytając jak można pomóc, niestety mój własny pies nagle ciężko zachorował na serce.... Bardzo proszę na pw o kontakt- nr tel do osoby odpowiedzialnej za Welsha, nadal chcę pomóc i warto zrobić COŚ by psy w tym "schronisku " miały pomoc Weterynaryjną....... Quote
dota&koka Posted May 12, 2010 Posted May 12, 2010 cioteczki,dziś nie będzie wizyty kontrolnej :( jestem tak przeziębiona,że nie dam rady wsiąść dziś do samochodu.ledwo się zwlekłam z łóżka.wzięłam wszystkie możliwe prochy,może mi się poprawi. na chwilę obecną dosłownie zdycham...:placz: chłopczyk dziś znowu był grzeczny,wczoraj wreszcie przywiozłam od babci moje najstarsze dziecię,Welsh zachowuje sie wobec niej jakby ją znał tyle co nas.bałam sie trochę jak on na Weronikę zareaguje,przeciez do tej pory widzieli się dosłownie 10 minut.ale wszystko jest ok :) Welsh dziś znowu szczekał na obcych za drzwiami.trochę kazał nam czekać na powtórkę sprzed kilku dni :) z jego łapencją musi być dobrze,musi! z siusiakiem w chwili obecnej jest ok.pewnie antybiotyk zadziałał i na ten problem. w każdym razie,znaczenie mojego łózka to juz historia :) Quote
Akrum Posted May 12, 2010 Posted May 12, 2010 to super wiadomości - jeśli chodzi o Welsh'yka :) gorzej z Tobą dota... życzę w takim razie dużo, dużo zdrówka :) wskakuj pod kołdrę, zaproś do łóżka Welsha i niech Cię grzeje - od raz wyzdrowiejesz :) Quote
dota&koka Posted May 12, 2010 Posted May 12, 2010 trzeba być zdolnym,żeby się tak przeziębić w maju :( dziękuję Akrum :) zajadam się prochami jak cukierkami,może do jutra mi przejdzie.najgorsze że potwornie kręci mi się w głowie i boje sie wsiąść do samochodu,przez co Welsh dziś nie będzie miał kontroli :( bardzo bym chciała wiedzieć co z jego łapeczką. do łóżka już się chłopak nie pakuje,kilka razy go wyganialismy i szybko załapał że mu nie wolno.a żeby było sprawiedliwie,Koka też ma zakaz wstępu. Quote
Agmarek Posted May 12, 2010 Posted May 12, 2010 Akrum napisał(a):wskakuj pod kołdrę, zaproś do łóżka Welsha i niech Cię grzeje - od raz wyzdrowiejesz :) Oby tylko nie chciał zrobić Docie gorącej kąpieli :evil_lol: dota&koka napisał(a):trzeba być zdolnym,żeby się tak przeziębić w maju :( Nie trzeba. Wystarczy odrobina szczęścia :lol: ja dwa lata temu miałam zapalenie płuc na weekend majowy :diabloti: Quote
dota&koka Posted May 12, 2010 Posted May 12, 2010 Agmarek napisał(a):Oby tylko nie chciał zrobić Docie gorącej kąpieli :evil_lol: teraz to on nie chce,a może by pomogło:evil_lol: Agmarek napisał(a):Nie trzeba. Wystarczy odrobina szczęścia :lol: ja dwa lata temu miałam zapalenie płuc na weekend majowy :diabloti: no to ja mam większego farta :diabloti: Quote
idusiek Posted May 12, 2010 Posted May 12, 2010 przepraszam dogomaniacy, ale muszę..... http://www.dogomania.pl/threads/185347-ALARM-Onek-z-dysplazją-cierpi-w-schronie-!-POMOCY-!-mY-NIE-DAMY-RADY-( Quote
anawa Posted May 12, 2010 Author Posted May 12, 2010 dota&koka napisał(a):cioteczki,dziś nie będzie wizyty kontrolnej :( jestem tak przeziębiona,że nie dam rady wsiąść dziś do samochodu.ledwo się zwlekłam z łóżka.wzięłam wszystkie możliwe prochy,może mi się poprawi. na chwilę obecną dosłownie zdycham...:placz: Kuruj się Dorotka i daj znać, czy dasz radę pojechać jutro, czy nie...... Cieszę się, że Welsh sie dobrze sprawuje. Wiadomo - owczarek!!! Ja za to jestem załamana swoim psem. Dziś dzwoniła do mnie jego pani doktor (ostatnio robiliśmy testy alergiczne) i powiadomiła mnie, ze mój Paco jest uczulony na roztocza kurzu domowego, wołowinę, drób, jajka, nabiał, pszenicę i jeszcze jakies tam cholery...... Do żarcia pozostają ryby a ja muszę codziennie "latać na rurze od odkurzacza"...... Eeeeeh, te owczarki......takie wrażliwe...... daleko im do przodka wilka........ Quote
magda222 Posted May 12, 2010 Posted May 12, 2010 Przelałam na konto Welsha 50 zł od Tymotei i 20 zł od siebie. Dota zdrówka życzę! Quote
Izabella Hossa Posted May 12, 2010 Posted May 12, 2010 Jeśli będzie taka potrzeba mogę Was zabrać do Lekarza, mam samochód , a czas znajdę. Quote
anawa Posted May 12, 2010 Author Posted May 12, 2010 magda222 napisał(a):Przelałam na konto Welsha 50 zł od Tymotei i 20 zł od siebie. Bardzo dziękuję :Rose: izabellah-aldonda napisał(a):Jeśli będzie taka potrzeba mogę Was zabrać do Lekarza, mam samochód , a czas znajdę. A gdzie mieszkasz w W-wie? Z Welshem trzeba jechać do Łaz k/Magdalenki a Dota mieszka na Pradze....... Zobaczymy, czy Dota nam szczęśliwie wyzdrowieje :) Quote
Akrum Posted May 13, 2010 Posted May 13, 2010 dota jak tam samopoczucie?już się lepiej czujesz? jak się miewa Welsh po kolejnej nocy? nic nie nabroił? Quote
dota&koka Posted May 13, 2010 Posted May 13, 2010 doczłapałam sie do komputera...ale długo nie wysiedzę :( jest gorzej niż źle,nie dam rady dziś pojechać z Welshem,dałam ciała po całości...rtg może poczekać,ale martwię się o szwy,żeby mu nie wrosły :( chwilami to życie tak mnie wk...:angryy: izabellah-aldonda napisał(a):Jeśli będzie taka potrzeba mogę Was zabrać do Lekarza, mam samochód , a czas znajdę. slicznie dziękuję za chęć pomocy :) niestety ja się nie nadaję do żadnych podróży,nawet jako pasażer :placz: musiałabyś sama jechać z Welshem.jest jeszcze kwestia odległości-jak Ania wspomniała,my jesteśmy na pradze a chłopaka trzeba zawieźć aż za Janki. w każdym razie dziękuję jeszcze raz za propozycję :buzi: Welsh nic nie nabroił,z dnia na dzień staje się prawdziwym ONkiem.dziś mnie wkurzył,bo zamerdał ogonem do mojej Weroniki...to ja koło niego chodzę,smaczki pod nos podtykam,miziam,całuję,rozmawiam,na rzęsach staję żeby mu było dobrze,a on zdrajca nie mnie okazał radość...faceci to świnie...:evil_lol: miałam dziś problem z podaniem mu leku.Welsh wyczuwa moją słabość i za cholerę nie chciał wziąć lekarstwa.odwracał łeb,uciekał,ciskał się jak wesz na grzebieniu:diabloti: musiałam wlewać po trochu w plasterki szynki.a i tak nie jestem pewna czy dostał odpowiednią dawkę :( Quote
anawa Posted May 13, 2010 Author Posted May 13, 2010 Wygląda na to, że jednak będziemy potrzebować pomocy kogoś z Warszawy. Dota nie da rady pojechać do weta z Welshem. Sama powinna wybrać sie do lekarza! Quote
Izabella Hossa Posted May 13, 2010 Posted May 13, 2010 Ja jestem z Gm.Babice, tak jak przypuszczalnie Welsh, mam czas w sobotę, jedynie o 11ej mam adopcje w Centrum. Czy Welsh'a mógłby zobaczyć póki co ,Lekarz w Warszawie ? (leczył z sukcesem Karinkę z pogruchotaną nogą) Co Wy na to ? mój nr.503 082 952 Quote
Izabella Hossa Posted May 13, 2010 Posted May 13, 2010 Ostatnio pytałam o Welsha w mojej Gminie , podobno został porzucony w jakiś zabudowaniach z innymi psami na pastwe losu. Według Pani z Gminy był dziki......wyłapali go Urzędnicy Gminy, chyba z hyclem, po pobycie Walsha w Przychodni Wet. w Babicach , gdzie starano się o dom dla niego, Urzędnicy wspaniałomyślnie wywieżli go do schronu. Co ciekawe Pani z Gminy uważa , że robiono kontrole w w/w schronie i Welsh miał sie świetnie , a nawet był pod opieką opiekuna schroniska , który go socjalizował.........i pewnie miał Lekarza, ech Quote
dota&koka Posted May 13, 2010 Posted May 13, 2010 izabellah,ślicznie dziekujemy jeszcze raz za chęć pomocy :) Anawa jest kochana,zadzwoniła do Pani wet. Welsha i uzgodniły,że nic się nie stanie jesli przyjade z Welshem w poniedziałek.do poniedziałku musi być już dobrze,bo mam obowiązki qrczę,no!z pracy chcą mnie wywalić:angryy: Aniu,na jutro mam wizytę u najlepszego lekarza w wawie,więc będzie wszystko ok :) martwią mnie trochę szwy Welsha.jak ja się spóźniłam do lekarza tylko dwa dni na zdjęcie szwów po wyrostku,miałam je tak wrośnięte że przy zdejmowaniu piałam jak kogut :evil_lol: izabellah,nie wierzę w ani jedno słowo tej Pani z gminy,oprócz tego że był dziki.pies ewidentnie nie był socjalizowany,mężczyzn boi się na tyle,że robi pod siebie kupę!!dziś przyjechał do mnie szwagier i takie zdarzenie miało miejsce,choć Seba nawet do psa nie podchodził (panicznie boi sie dużych psów:diabloti:chłop jak dąb,prawie dwa metry wzrostu i ponad 100kg wagi a strasznie histeryzował:evil_lol:) Quote
manilka Posted May 13, 2010 Posted May 13, 2010 Cioteczki ciesze się, że przelew doszedł ;). Dotka życze szybkiego powrotu do zdrowia i uściskaj i usałuj naszego przystojniaka :loveu: Quote
anawa Posted May 13, 2010 Author Posted May 13, 2010 izabellah-aldonda napisał(a):Ostatnio pytałam o Welsha w mojej Gminie , podobno został porzucony w jakiś zabudowaniach z innymi psami na pastwe losu. Według Pani z Gminy był dziki......wyłapali go Urzędnicy Gminy, chyba z hyclem, po pobycie Walsha w Przychodni Wet. w Babicach , gdzie starano się o dom dla niego, Urzędnicy wspaniałomyślnie wywieżli go do schronu. Co ciekawe Pani z Gminy uważa , że robiono kontrole w w/w schronie i Welsh miał sie świetnie , a nawet był pod opieką opiekuna schroniska , który go socjalizował.........i pewnie miał Lekarza, ech Już wspominałam, że ten schron jest prowadzony przez..... byłego weta.......... cokolwiek "były" może znaczyć...... Owszem, ta pani sama jeździła raz na kwartał na kontrolę do schronu ale tak, jak ten "były wet" również nie zorientowała się, jak bardzo Welsh potrzebuje pomocy prawdziwego weterynarza. Wszyscy wszystko kładli na karb depresji...... dota&koka napisał(a):izabellah,ślicznie dziekujemy jeszcze raz za chęć pomocy :) Anawa jest kochana,zadzwoniła do Pani wet. Welsha i uzgodniły,że nic się nie stanie jesli przyjade z Welshem w poniedziałek. martwią mnie trochę szwy Welsha. pies ewidentnie nie był socjalizowany,mężczyzn boi się na tyle,że robi pod siebie kupę!! Ja też ogromnie dziękuję izabellah za chęć pomocy :calus: Na szczęście nie musimy Cię trudzić, bo pani doktor powiedziała, że z RTG można poczekać a szwy wcale nie mają zamiaru wrastać więc Dota, Ty też się nie martw. Może co innego szwy na podbrzuszu a co innego na łokciu..... A Welsh rzeczywiście zawsze bał się mężczyzn. W schronie nie umierał ze strachu tylko na widok dwóch, którzy dawali mu jeść..... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.