dota&koka Posted May 5, 2010 Posted May 5, 2010 uff wreszcie dogo działa... wizyta w miarę ok.niestety chrupie chłopakowi w łokciu,ale podobnodużo lepiej już nie będzie.za bardzo Welshyk został zaniedbany w dzieciństwie:angryy: w drodze do kliniki był w miarę spokojny,leżał sobie grzecznie na kanapie,czasem wyglądał przez okienka :) pod kliniką za żadnego diabła nie chciał wyjść,uciekał nam z tyłu na przód i spowrotem,wcześniej musiał chwilkę posiedzieć sam w samochodzie i z nudów przegryzł smycz :evil_lol: podczas zmiany opatrunku był grzeczniutki,już po troszkę się zestresował i schował się pod krzesełko. w drodze powrotnej odwinął mi numer.zatrzymałam się przy sklepie,chłopak leżał grzecznie na kanapie kiedy wychodziłam z samochodu.wracam,rzucam okiem na kanapę,a tam psa niet!jezu jak ja się wystraszyłam,że ktoś drzwi otworzył i on uciekł (samochód oczywiście zamknęłam,o czym zapomniałam:evil_lol:) dopiero po chwili zauważyłam go,ściśniętego na przodzie samochodu,z główką pod siedzeniem. pod domem pięknie dał sobie pomóc wysiąść i o dziwo pięknie szedł ze mną nawet przez ulicę!bał się jak cholera,ale chciał iśc za mną.od bramy ciągnął jak szalony w stronę klatki,tam pięknie jak zwykle ustawił się do podnoszenia,marcin zaniósł go do domciu. dało się zauważyć,że pieso odczuł ulgę,że jest znowu w domu.położyłam się na chwilkę żeby odsapnąć przed pracą (w drodze powrotnej były straszne korki) a chłopaczek wszedł do pokoju,podszedł do mnie i liznął w wystawioną do niego rękę.to było "dziękuję że mnie nie zostawiłaś" w wydaniu Welsha . mój ci on już,mój!:loveu: Quote
Akrum Posted May 5, 2010 Posted May 5, 2010 pewnie się biedak panicznie bał, że znów go gdzieś zostawią, że może wróci do tego koszmarnego schronu...:( ale jak zobaczył że wrócił pod dom... musiał się ucieszyć mocno :) on jest kochany :) Quote
dota&koka Posted May 5, 2010 Posted May 5, 2010 mam wrażenie,że ta "wycieczka" pomogła mu się ciutkę otworzyć.co chwila przychodzi do mnie do pokoju i wącha noseczkiem czy aby na pewno ja to ja,czy gdzieś nie zniknęłam.chyba troszkę mnie już lubi...?? :) Quote
dota&koka Posted May 5, 2010 Posted May 5, 2010 jestem w szoku...przed chwilą Welsh rzucił się na Kokę...do tej pory było między nimi super,co się z nim dzieje??:placz: Quote
Cantadorra Posted May 5, 2010 Posted May 5, 2010 Koka to twoj psiak? Czy kot? Jak to bylo, co sie stalo? Quote
dota&koka Posted May 5, 2010 Posted May 5, 2010 Koka to nasza sunia.nie wiem o co poszło,oboje byli w kuchni,my w pokoju.na pewno nie o jedzenie-do tej pory nie było zgrzytów,poza tym w chwili spięcia misek na podłodze nie było.wystraszyłam się i to nieźle. może on za pewnie się poczuł?do tej pory bał się jej,nie oponował kiedy kładła się u niego na posłanku.zrobił chłopaczyna niemiłą niespodziankę na noc :( Quote
Szarotka Posted May 5, 2010 Posted May 5, 2010 Ale chyba nie ma zadnych strat??ustalaja sobie kto tu rzadzi ........ Quote
Cantadorra Posted May 5, 2010 Posted May 5, 2010 Musisz Dota poobserwowac ich relacje i w miare szybko to ustawic, zeby nie bylo problemow. Ale jestem dobrej mysli. Nie sadze, ze za pewnie sie poczul, chociaz... kto to wie. Quote
Cantadorra Posted May 5, 2010 Posted May 5, 2010 Tak, dokladnie Szarotka, mogą byc teraz tarcia. Oby sie wszystko szybko skonczylo. Quote
Szarotka Posted May 5, 2010 Posted May 5, 2010 [quote name='Cantadorra']Tak, dokladnie Szarotka, mogą byc teraz tarcia. Oby sie wszystko szybko skonczylo.[/QUOTE] Jak ustala i sie zgodza to bedzie ....byle tylko byli jednomyslni ........... Quote
dota&koka Posted May 5, 2010 Posted May 5, 2010 na dzieńdobry były przepychanki-Koka powarkiwała na Welsha i myślelismy że hierarhia już jest ustalona... on do tej pory zachowywał się wobec niej jak dżentelmen,a dziś porządnie się na nią rzucił.nic jej nie zrobił,tylko oślinił.ale darła się histeryczka jakby ją ze skóry obdzierano :( Quote
anawa Posted May 5, 2010 Author Posted May 5, 2010 Ciągle jakieś niespodzianki.......... cholera, czy nie może być już dobrze??? Czy to była bardzo poważna kłótnia czy tylko "utarczka słowna"? czy Welsh ugryzł Kokę? Quote
Szarotka Posted May 5, 2010 Posted May 5, 2010 Nabral troche pewnosci siebie i maniery mu sie popsuly ........... Quote
dota&koka Posted May 5, 2010 Posted May 5, 2010 [quote name='anawa']Ciągle jakieś niespodzianki.......... cholera, czy nie może być już dobrze??? Czy to była bardzo poważna kłótnia czy tylko "utarczka słowna"? czy Welsh ugryzł Kokę?[/QUOTE] nie ugryzł jej,tylko oślinił.ale słychac było jakby ją zagryzał,a ona się darła wniebogłosy. najgorsze,że nie mam pojęcia o co mogło im pójść,na pewno nie o jedzenie,akurat miski były postawione wysoko.a wcześniej Welsha miska cały czas pełna stała obok niego,koka kręciła się koło niej i nic się nie działo. koka nie chce wejść teraz do kuchni.biedulka Quote
anawa Posted May 5, 2010 Author Posted May 5, 2010 Nie ma innego wyjścia, jak ich teraz bacznie obserwować. Trzeba ustalić przyczynę tej kłótni...... Biedna Koka..... Szczęście w nieszczęściu, że nie rzucił się na nią z zębami ale i tak się bidulka musiała mocno wystraszyć.... Mam nadzieję, że to jednorazowy incydent. Nie muszą się kochać ale muszą tolerować..... Z tego wszystkiego zapomniałam dodać, że rachunek nadal nie zapłacony - pani doktor nie ma czasu podliczyć i wystawić faktury. Obiecała, że jutro przywiezie mi do domu, bo będzie w Emirze a to niedaleko mnie..... Łapka goi się ładnie ale, jak już wspomniała Dota, staw ciągle "chrupie".... Za ok. tydzień zrobimy Welshowi kolejny RTG i dopiero wtedy będzie można ocenić, czy jest poprawa, czy będzie konieczna kolejna operacja i skręcanie na śruby.... Quote
Akrum Posted May 6, 2010 Posted May 6, 2010 proszę, jakie wieści tu się pojawiły... biedna koka :( moim zdaniem to poszło właśnie o ustalanie hierarchii w stadzie, Welsh już kilka dni u Was jest, więc zaczyna się oswajać z nową sytuacją, z domkiem i teraz stara się wziąść górę nad koka, a koka jako stała rezydentka też chce pokazać Welshowi, że ona rządzi w domu. najważniejsze, że nic się koko nie stało, to się może powtórzyć, dlatego moim zdaniem dota powinnaś szybko nauczyć Welsha komendy "nie wolno" masz jakieś smakołyki w domku, to spróbuj dzień w dzień po 5 min tak z nim trenować. Quote
dota&koka Posted May 6, 2010 Posted May 6, 2010 mam nadzieję że to był jednorazowy incydent.na razie się nie powtórzyło,leżą teraz grzecznie razem :) tak poza tym, Welsh dobrze wiedział że źle zrobił,bo kiedy wpadliśmy do kuchni sprawdzić co się dzieje,dosłownie wcisnął się w ścianę.oczywiście urządziłam mu "pogadankę" że nie wolno,że to kobitka na dodatek mała itd itp.łypał na mnie tymi swoimi oczyskami i skulił uszęta.rozumie doskonale co do niego się mówi i że źle zrobił. dziś w nocy oszczędził moje łóżko.siknął sobie w przedpokoju :/ małpiszon jeden. Quote
Agmarek Posted May 6, 2010 Posted May 6, 2010 Dota jeśli Koka z Twojego avataru to Wasza psinka to mamy podobne egzemplarze w domu, tyle że moje jest czarne i jazgotliwe :evil_lol: Na początku moja Onka też próbowała przejąć dominację nad moim psem. Jak pierwszy raz Corsik podszedł do jej miski to wydała z siebie tak przerażające warknięcie że jakbym miała włosy na plecach to stanęłyby mi dęba :oops: byłam wtedy tak zaskoczona że siedziałam jak zamurowana. Drugi raz usłyszałam takie warknięcie kiedy Corsik próbował się wpakować na jej posłanie, tyle że wtedy narobiłam takiego wrzasku że hej. Przestraszyłam się. W końcu piecho to nasze oczko w głowie. Teraz mamy dwa :roll: ale wracając do tematu to potem kilka razy Corsik ostrożnie pakował się do jej łóżka, a ja obserwowałam. Jak warknęła, to "Szansa...nie wolno" i ona odwracała głowę. Pewna mądra głowa podpowiedziała mi jak im pomóc ustalić hierarchię w stadzie. Najpierw głaszczę Corsika, potem Szansę, to samo dotyczy jedzenia. Najpierw pies, potem ona. Teraz jeszcze czasem zdarza jej się warczeć jak np. ma kość, ale to już inna sytuacja. Dota onki to bardzo mądre i pojętne psy, ale czasem trzeba im trochę pomóc. Ja wiem że Tobie serce się kraja, ale nie możesz Welshowi pozwalać na wszystko. Czasem trzeba podnieść głos :roll: Quote
dota&koka Posted May 6, 2010 Posted May 6, 2010 tak,w moim avatarze jest właśnie nasz kokulec.tyle że ona ma tylko wygląd teriera,spokojna jest jak baranek a jej najukochańszym zajęciem jest spanie:evil_lol: im dłużej myślę i czytam Wasze rady,tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu,że popełniamy podstawowy błąd-za bardzo "trzęsiemy się" nad Welshem.on wyczuł że jest dla nas ważny bo poświęcamy mu wiele uwagi,zdecydowanie więcej niż Koce. czas to zmienić,dziś zakończę "okres ochronny" i zaczniemy chłopaka traktować normalnie. cholera ciężko będzie,bo on taki biedny... ale jak tak dalej będziemy się z nim pieścić,to może z niego "wyrosnąć" niezły łobuz :diabloti: przed chwilą pierwszy raz usłyszałam jak szczeka!lezy pod drzwiami wyjściowymi (tam najchłodniej) i szczekał na kręcących się ludzi po klatce. zdecydowanie coraz lepiej się u nas czuje :) Quote
magda222 Posted May 6, 2010 Posted May 6, 2010 Miałam zaległości na wątku i dzisiaj je nadrabiam. Czytam... najpierw radość z domku,z tego że jest coraz spokojniejszy,z pierwszej kupy... A teraz wyskoczył z niego diabełek. Mam nadzieję, że się nie rozkręci i nie będzie Was terroryzował. Łobuz jeden. Quote
Agmarek Posted May 6, 2010 Posted May 6, 2010 [quote name='dota&koka']tak,w moim avatarze jest właśnie nasz kokulec.tyle że ona ma tylko wygląd teriera,spokojna jest jak baranek a jej najukochańszym zajęciem jest spanie:evil_lol: im dłużej myślę i czytam Wasze rady,tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu,że popełniamy podstawowy błąd-za bardzo "trzęsiemy się" nad Welshem. cholera ciężko będzie,bo on taki biedny... ale jak tak dalej będziemy się z nim pieścić,to może z niego "wyrosnąć" niezły łobuz :diabloti: przed chwilą pierwszy raz usłyszałam jak szczeka![/QUOTE] To dziwna ta Wasza Koka. Z reguły takie małe cudeńka to niezłe gagatki :evil_lol: Zgadzam się z Tobą że za bardzo się wytrząsacie nad Welshem. Ja robiłam to samo, a kiedy dostałam radę żeby czasem podnieść głos, to stwierdziłam że nie umiem tego zrobić bo ona taka biedna, ale kiedy pożarła dziesiątego kapcia i zimowe buty mojego dziecka zrozumiałam że tak być nie może. Zamknęłam oczy żeby nie widzieć tego przepraszającego wzroku i...wysłałam TZ-a żeby dał jej reprymendę :oops: Pies musi wiedzieć Doto czego od niego oczekujesz. Fajnie że szczeka. U nas święto jak Szansa przemówi :evil_lol: Quote
anawa Posted May 6, 2010 Author Posted May 6, 2010 Welsh szczeka???? Kochany........... On już wie, że jest w swoim domku. Bezpieczny i kochany..... Już Was pilnuje.... :p Agmarek ma rację. Czas mu pokazać, jak powinien sie zachowywać. Dota, wychowanie psa wcale nie oznacza, że ma być nieszczęśliwy czy się Ciebie bać. Będąc stanowczą cały czas możesz mu okazywać swoja miłość i zapewniam Cię, że Welsh wcale nie będzie przerażony. ON-ki to najmądrzejsze psy i świetnie się z ludźmi dogadują. I uważaj, bo to cwaniaki - nie można im dać sobie wejść na głowę ;) Ale się cieszę, że dał głos......... :multi: Quote
dota&koka Posted May 6, 2010 Posted May 6, 2010 na razie szczekał tylko raz :) czekamy na powtórkę. z wchodzeniem na głowę macie rację,on juz tego próbuje.pisałam że nie boi się dzieci?no pewnie że się nie boi,bo uważa je za niżej ustawione w hierarhii.złapał dziś za rękę Emę.bez powodu.tak jak wczoraj Kokę.wcale się z nim nie cackałam,reprymendę dostał ostrą.między psy wtrącac się nie będę za bardzo,ale dzieci ustawiac mu nie pozwolę. wychodzi z niego diabełek,im pewniej się będzie czuł,tym myśle że będzie gorzej.ale wierzę że umiem nad nim zapanować,więc będziemy go uczyć życia w stadzie. małpiszon jeden no... Quote
anawa Posted May 6, 2010 Author Posted May 6, 2010 Jak to złapał Emę??? W złości, czy tylko chciał zachęcić do zabawy czy zainteresowania sobą? Napisz coś więcej, bo sie denerwuję okropnie.... Pani doktor nie dotarła do mnie...... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.