Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2.3k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

już już piszę co się dzieje :)
anawa czekała na tel od wetki,aby uzgodnić,czy Welsha można już zabrać
doczekała się biedulka dopiero w okolicach 20 :/
od razu pojechała po chłopaka i zapewne są już w drodze do nas :)
tymczasem,juz prawie cały "komitet powitalny" usnął i sama będę witać brytana :)

Posted

zawsze kiedy przyjeżdża do nas tymczasowicz,ma na początku przerąbane,bo focimy jak szaleni :)
jak byliśmy u chłopczyka w klinice,strasznie się bał flesza i odgłosu wysuwanego obiektywu,więc nie będzie można przesadzać.ale foty będą na pewno już jutro.do południa muszę się wyrobić,ponieważ po 12 mam zamulonego neta

Posted

o nareszcie chlopak w kochajacych rekach!!!!!
teraz bedzie juz tylko dobrze:)
mozesz juz spac Dotka spokojnie ...i ja tez:evil_lol:
zdjecia koniecznie poprosimy ladnie!!!!

Posted

No i ja wreszcie zjechałam do domu.......
Jak Dota wspomniała, pani doktor zadzwoniła do mnie dopiero przed 20.00. Wcześniej nie otrzymałam wiadomości bo Welsh zeżarł kartkę z moim nr telefonu :crazyeye:. Na szczęście, chociaż bardzo zmęczona, pani doktor wpadła na pomysł, żeby mój nr wziąć od Jamora. W klinice byłam ok. 20.30 a wyjechałam z Welshem dopiero przed 22.00. Najpierw czekanie (pani szyła łapkę pitbullowi) a potem długa rozmowa o stanie pacjenta, lekach i rekonwalescencji. Staw Welsha ma szansę się odbudować ale trzeba go trzymać w specjalnym opatrunku i bardzo ochraniać. Żadnych spacerków ani skakania czy chodzenia po schodach. Pani doktor bardzo prosiła, żeby do niej przyjeżdżać na wizyty kontrolne. Jest bardzo przejęta stanem Welsha i niedowierza kolegom po fachu. Sama chce wszystkiego dopilnować. Wiem, że Dota z Pragi do Łaz ma kawał drogi ale myślę, że przynajmniej będziemy mogli pomóc, zwracając za paliwo (czego zapomniałam powiedzieć, jak o tym rozmawialiśmy :oops:). Do Doty dotarłam przed 23.00. Komitet powitalny spał, jak zarżnięty.....:evil_lol: Dota z mężem już na mnie czekali przed domem. Welsh za nic nie chciał wyjść z auta. Przekonywaliśmy go chyba ze 20 minut... Nie chciałam go przestraszyć więc próbowałyśmy perswadować. W końcu jakoś udało mi się go wziąć na ręce i wytargać z samochodu. Dota sama wniosła go na pierwsze piętro!!!:eviltong: Na szczęście nie jest ciężki (myślę, że nie więcej niż 30 kg). W domku śliczna rezydentka Koka miło przywitała Welsha. Pieski się obwąchały i nie było zgrzytów. Mam nadzieję, że Koka będzie się nim opiekować. Przekazałm książeczkę, prześwietlenia, leki i instrukcje, jak je podawać oraz worek dobrej, weterynaryjnej karmy na stawy. Było miło ale zbliżała się północ więc za długo nie mogliśmy pogadać. Mam nadzieję, że wkrótce nadarzy się okazja do dłuższego spotkania :lol:.
Życzę Wam wszystkim, żebyście na swojej drodze spotykali więcej takich osób, jak Dota i jej mąż..................:loveu: (szczególnie dlatego, że On robi pyszną kawę :diabloti: ;) )

Posted

I mamy kolejne wpłaty na koncie Welsha:
katarzyna09 - 30 zł :multi:
wiq - 30 zł :multi:
ossa98 - 10 zł :multi:
IVV - 315,33 zł :multi:
Wszystkim darczyńcom serdecznie dziękujemy :Rose: :calus:

Posted

Anawo,a ja życzę wszystkim biedom żeby spotykały na swoich drogach takich ludzi jak Ty.Cudownych,ciepłych i szczerze przejętych losem tych nieszczęśników.
marcinek ogólnie był strasznie zmieszany,bo taki z niego duży wstydziosek;-) ale prawda,że kawę robi świetną (gotuje jeszcze lepiej hihi)

z Welshem już trochę lepiej,je nam z ręki,do 3 w nocy z nim siedziałam,głaskałam,rozmawiałam,częstowałam smakołykami.
w nocy kilka razy słyszałam jak wstawał i biedulek chciał pozwiedzać mieszkanie,ale za każdym razem kiedy już był prawie w pokoju,wystarczyło że któreś z nas drgnęło,a pieso zmykał gdzie pieprz rośnie :( za chwilę będziemy szli na siusiu,a jak wrócimy,położymy go u nas w pokoju na posłanku,może go trochę ośmielimy.
chłopczyk jest najpiękniejszy na świecie i za kilka tygodni będzie najcudowniejszym,najbardziej roześmianym i szczęśliwym piesem na ziemi :)

Aniu,miałyśmy zdecydowanie za mało czasu na rozmowę,ale podtrzymuję zaproszenie(a),w każdej chwili,o każdej porze dnia i nocy :) możesz zaglądać do chłopczyka.na pewno zobaczymy się w klinice,tak jak rozmawiałyśmy.
co do dojazdów do kliniki-absolutnie nie ma potrzeby zwracania mi za paliwo.dlatego pytałam jak często mam pokazywać się z Welshem na kontrolach i skoro będzie wytarczyło mniej więcej raz w tyg to żaden problem.ja też muszę się coś dorzucić do puli wydatków
idę teraz wycałowac brytana i poprosić aby udał się ze mną na dół na siku.marcin zniesie i wniesie go spowrotem po schodach

jeszcze mam ogromną prośbę.nie ogłaszajmy go jeszcze.niech chłopczyk całkiem wyzdrowieje,zsocjalizuje się choć trochę.ja wiem,że będę robiła wszystko wg zaleceń wetki,bo na sercu lezy mi aby Welsh mógł cieszyć się sprawnością,mógł szaleć,biegać,skakać.na pewno znalazłybyście mu najlepszy domek na świecie,ale ja z natury jestem nieufna i wolę sama to zrobić i przypilnować,niż potem się niemile rozczarować.
potencjalny domek Welsha może i bedzie obiecywał że wszystkim dobrze się zajmie,będzie dbał o piesa,ale wiemy jakie jest życie-sytuacja może przerosnąć każego

Posted

piękny pycholek już z pewniejszą siebie minką



obiecuję że będzie coraz lepiej :)
byliśmy na "spacerku" naokoło naszego podwórkowego ogródka,mój "synek" :) zrobił 2x siusiu i spowrotem do domku.strasznie się stresuje przy znoszeniu i wnoszeniu po schodach :(

chłopaczek nadal ma wielką ochotę pozwiedzać mieskanko,poobwąchiwać kąciki,ale jeszcze strach bierze górę nad ciekawością.trzeba czekać,ale jestem pewna że nasz skarbuś niedługo całkiem się otworzy.

słuchajcie,jego strasznie ciągnie do dzieci!kiedy słyszy głosik któregoś mojego malucha,podchodzi zaciekawiony do progu pokoju,ale zaraz zmyka w kącik w kuchni który wczoraj sobie wybrał.położylismy mu na noc posłanko w tym miejscu,ale psotnik wyciągnąl je prawie do przedpokoju.w nosku ma naszą troskę o jego kosteczki,wygodniej mu na gołej podłodze :(

Posted

zamordujecie mnie kobity :diabloti:
ale ja nie mogę się nie ekscytować
skarbuś wchodzi już do pokoju!!!!!!!!!:multi::multi::multi::multi:

tak bardzo ciekawią go dzieci :)


potem obwąchałem to i owo :)


da mnie siedzącej przy kompie jeszcze nie podszedł.koka za bardzo mnie pilnuje:cool3:
mała zazdrośnica warknęła na niego już dwa razy.wzięłam ją na rozmowę na dywanik,wygłaskałam,wycmokałam.zobaczymy jak to będzie.może musi się dziewczynka oswoić z "wielkoludem" :)

Posted

właśnie skończyłam aplikować "synkowi" lakarstwa :)
pięknie zjadł w kiełbasce antybiotyki.dałam mu też 5ml arthroflexu,ten drugi lek mylo coś tam dam mu wieczorem.każdy z tych leków ma brać 1x dziennie,więc żeby go nie mordować,jeden będzie dostawał rano, a drugi wieczorem.z odrobaczaniem poczekam do obiadu,niech teraz odsapnie troszkę
chłopaczyna jak na razie nie chce jeść :( kiełbaskę to i owszem,ale na miseczkę się obraził :roll:
poczekamy,może to ze stresu.
cioteczki,przybywajcie,bo ja sama do siebie piszę,aż mi głupio :oops:

a pisałam już jak bardzo go kocham?? :-)
kocham na zabój słodkiego brytana :)

Posted

nie mogę się doczekać,aż pieso nam wyzdrowieje i wetka pozwoli zabrać go na działkę.już widzę jak domki się o niego zabijają,jak będziemy miały piekne zdjątka do ogłoszeń,pięknego dostojnego piesa z uśmiechniętym pycholem,na zielonej trawce...to jest teraz mój priorytet.on musi być zdrowy i szczęśliwy! :)

Posted

Dota, oczywiście, że jeszcze ogłoszeń nie będziemy dawać. To za wcześnie. Piesek musi najpierw wyzdrowieć i dojść do siebie. Ale pomału można się za domkiem rozglądać. Na razie wśród znajomych...
Jeśli chodzi o wyjazdy na działkę to przecież możecie go zabierać. Tam pewnie będzie nawet lepiej, bo nie ma schodów i jest ogródek. Aby tylko teren był ogrodzony, żeby się nigdzie nie urwał. No i nie za dużo ruchu!!!
Cieszę się, że już zwiedza. Będzie jadł, nie martw się. W lecznicy też na początku nie chciał ale jak wsypali karmę do miski to po chwili rzucił się na jedzenie (a potem, jak już wiecie, sam sobie brał:evil_lol:)
IVV - jeszcze nie wiem, ile zapłacimy, bo pani doktor była śmiertelnie zmęczona i nie miała siły policzyć wszystkiego. Ma mi wysłać maila, jak tylko wystawi fakturę. Dostałam całą baterię leków i duży wór karmy weterynaryjnej (ma być policzony ulgowo). Taką samą karmę (ROYAL MOBILITY) znalazłam w sklepie internetowym i w przyszłości bedę zamawiać bezpośrednio na adres Doty.
Dota - te wizyty w klinice na pewno nie będą tak często, jak myslisz. Tylko na początku trzeba sprawdzić ten opatrunek (ale może wet przyjedzie do Was) a za jakiś czas powtórzyć rentgen łapki. Ja zdecydowanie podtrzymuję swoją ofertę zwrotu za paliwo na dojazd :roll:.
Pocałuj Welsha od nas w nosek :p

Posted

No to Welsh na nowej drodze życia :) Nareszcie zobaczyłam go w bardziej wyprostowanej postawie i wyglada jak onek, bo juz mialam podejrzenia, ze gdzies tam w przodkach onek to i byl, ale sie zmyl :) Bez obrazy cioteczki, ale byl taki wgnieciony w kąt, ze trudno bylo wywnioskowac jak wyglada. A on takie ladne zywe oczka ma, pysiek sliczny i wybarwienie. Bedzie z niego piekny okaz :) Tak sie ciesze, ze mial farta i wpadl w oko docie :)

Posted

Aniu,przepraszam że nie odebrałam tel.-marcin nie dał rady mnie dobudzić.odsypiałam wczorajsze przeżycia,nocne czuwanie przy chłopczyku,podrywanie się co chwila na dźwięk jego obroży,jeszcze o 6 rano musiałam wstać bo weronika wyjeżdżała na weekend.
na razie z działką się wstrzymamy-ja się boję o tę jego łapinę,jakby nie patrzeć,to jest cały weekend na dworzu,bo nie miałabym serca psiula zamykać w domku.działka ogrodzona bo jest typowo rekreacyjna.
zaczął obgryzać opatrunek.niewiele tego "zciachał".ale trzeba go teraz pilnować żeby więcej nie zdjął.
w dalszym ciągu nic nie ruszył z miski,ale cierpliwie czekam :)
co do kontroli w klinice:tak jak rozmawiałyśmy,dla dobra psa będziemy jeździć do Łazów.raz w tyg jestem w stanie wybierać tam się na wycieczkę.częściej ciężko byłoby choćby czasowo i logistycznie-zapakować psa i min.dwoje dzieci do samochodu to nie lada wyzwanie :)
za chwilkę pójdę ucałować skarbusia w nochalka :)

Posted

Nie ma sprawy - i tak wszystko napisałaś, czego chciałam się dowiedzieć......
Ojej, wcześniej do opatrunku się nie dobierał....... To niedobrze......... W dzień jakoś go przypilnujecie ale co będzie w nocy.......
Kto ma jakieś pomysły, jak ochronić opatrunek? Kołnierza nie mamy bo wyglądało na to, że nie będzie potrzebny.....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...