Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Agmarek']Dota trzymam kciuki i czekam tu z niecierpliwością na wieści jak poszło :multi: chociaż mam takie przeczucie że zakochasz się od pierwszego wejrzenia :loveu:

zakochana po uszy to ja już jestem :)
aż się boję co to będzie jak spojrzę mu w oczka...

  • Replies 2.3k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Agmarek napisał(a):
Ja się pytałam czy jeśli wyślę swoją majową deklarację teraz to coś pomoże ale mój post został chyba przeoczony :mad: się starać czy się nie starać? :evil_lol:

Przepraszam, rzeczywiście musiałam przeoczyć.......... sorry ale mam metlik w głowie.........

Akrum napisał(a):
pewnie,że pomoże, bo skoro Welsh pojedzie w sobotę do doty, to nie bedziemy musieli płacić za hotelik, wówczas pieniądze ze stałych deklaracji pójdą na spłatę długu w klinice :)

Zgadzam się z Akrum........... najważniejsze, to zapłacic w piatek za operację. Potem pieniażki bedą potrzebne "tylko" na karmę i ewentualne konsultacje, wizyty kontrolne u weta i lekarstwa......... mam nadzieję.........

Posted

[quote name='agata51']Operacja, mówicie... No cóż, mus to mus.

Swoją deklarację wysłałam w piątek. Pocztą. Powinna już być. W piątek jedziemy z TŻem i psiakami na Mazury (muszą się w końcu wybiegać - tzn. psy, bo TŻ to raczej na rybach będzie wypoczywał) i nie będzie mnie do 9 maja (a jak nam będzie dobrze to może i dłużej - o ile bez dogo wytrzymam) - majową deklarację postaram się wysłać jeszcze przed wyjazdem (a jak mi się nie uda to zaraz po powrocie).

Welshu, będzie dobrze. Przecież tyle kochających serduszek jest z tobą
rzeczywiście, tyle dobrych serduszek pomaga Welshowi.........
Dzięki, agata51:calus:

Posted

[quote name='Agmarek']Moja deklaracja na maj już poszła. Wpłaciłam też dodatkowy grosik. Ja wiem że to niewiele :oops: ale może na coś się przydać :roll:
Bardzo dziękuję........ Twoja pomoc to bardzo wiele dla mnie i Welsha..........:buzi:

Posted

:loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:
w takim nastroju wróciłam od Welsha :)
więc wreszcie nadeszła odpowiednia chwila,zapakowaliśmy się do bryki i sruuu pedzimy do kliniki.
choć pędzimy to za dużo powiedziane,bo w korkach staliśmy przez całą wawę,aż do Janek.ale nikt nie marudził,dzielnie wszyscy siedzieli na doopkach :)
dotarlismy i oczywiście ja zamiast spokojnie wypakowac dzieci i grzecznie udac się w stronę recepcji,wyleciałam z samochodu jak z procy z kocykiem pod pachą,wpadłam do kliniki,zdążyłam powiedzieć "dzień dobry,przyjechalismy zobaczyć się z Welshem",Pani z recepcji w takim samym tempie wyskoczyła zza recepcji i pobiegłyśmy do pokoiku w którym mieszka chłopczyk.
słuchajcie,w lecznicy na pewno stwierdzili że jakiś oszołom ze mnie:wpada baba jak po ogień z kocem pod pachą,leci do psa i rzuca się koło niego na podłogę:evil_lol:
marcin trochę bardziej rozgarnięty ode mnie,przyprowadził dzieciaki i przyniósł aparat (specjalnie po niego wracaliśmy z mostu poniatowskiego bo o nim zapomniałam)
a teraz do rzeczy.
oglądać zdjęcia psa,a widzieć jego stan na własne oczy,to jak dwa różne światy.
owszem,od razu dał mi sie głaskać,ale przyprawiało go to o niezłe palpitacje serca,a z nerwów w żołądku miał karuzelę (było słychać)
biedny próbował wogóle się nie ruszać,nie drgnąc nawet,łypał tylko ślipkami.zerkał mi co jakiś czas w oczy,ale to były chwile.kiedy przyszły dzieci,podnósł na chwilę łebek,musiały troszkę go zaciekawić-to dobry znak
żeby go nie stresować,dzieciaki poszły do samochodu i zostałam z nim sama.ciagle do niego mówiłam(przymknęłam drzwi,bo na fotelech naprzeciwko siedzieli klienci i pomyślałam,ze wystarczy że obsługa ma mnie za wariatkę:diabloti:),drapałam za uszkami,głaskałam główkę.wtedy sobie chłopczyk westchnął,tak porządnie,do dna.to był następny dobry znak.
chciałam zostawić mu nasz kocyk,żeby mógł zapoznać się z naszym zapachem.owszem,obwąchał go dokładnie,ale za bardzo się go bał :(
kiedy tak sobie leżałam z nim na podłodze (bo pies bezpieczniej się czuje kiedy jest się na jego wysokości) wpadła do nas miła Pani,taka blondyneczka i strasznie się zdziwiła widząc mnie na tej podłodze wyciągniętą jak śledzia.zaproponowała nawet ze coś mi przyniesie do leżenia :)
nie chciałam za długo go męczyć na pierwszy raz swoją osobą (w końcu za parę dni będziemy ze sobą spędzali mnóstwo czasu :multi:),nie wiem ile czasu spedziłam w lecznicy,może pół godziny.
z tego całego mojego zachwytu,zapomniałam porozmawiać o jutrzejszej operacji,nie wiem nawet o której godzinie zaczną,nie zapytałam o stan jego łapek :( ale ze mnie ogarnieta opiekunka :oops:

ogólne wrażenia?
jestem mega zakochana:loveu:
ale i mega zmartwiona.coś strasznego musiało go spotkać w życiu.
wyszłam z lecznicy z mocnym postanowieniem zrobić co tylko możliwe,żeby ten sponiewierany psisko wreszcie poczuł dobro,żeby ludzka ręka nie kojarzyła mu się tylko ze strachem.
łatwo nie będzie,ale dla mnie nie ma rzeczy niemożliwych :shake:

Posted

zrobiłam tylko dwie fotki,bo aparat go bardzo stresował :(
kochane,wystraszone ślipka


tu już było trochę lepiej,zaczynał przysypiać :)


a to moje strasznie wymęczone towarzystwo :)

Posted

biedny psiulek... przerażony pewnie otaczającym go teraz nowym światem,nową sytuacją...
ale pierwsze spotkanie już macie za sobą, na pewno zapamiętał twój zapach i drugie spotkanie już nie bedzie dla niego tak stresujące :)

Posted

obawiam się,że przez najbliższy miesiąc każda nowa sytuacja będzie dla niego potwornie stresująca.
kiedy go tak miziałam,zaczynał przysypiać,lecz niestety wystarczył umiarkowany hałas-stuknięcie za ścianą,głosy za drzwiami,szelest mojej kurtki,a biedak otwierał szeroko wystraszone oczka i dygał ze strachu.serce mi się krajało :(

Posted

To SUPER, że Dota zakochana :) Ja też. Po uszy.
Dota, ja zostawiłam Welshowi dwa duże ręczniki jako posłanko - to Welsh leżał na gołej podłodze????

Posted

Aniu,zapytałam jednej z pań,dla czego on lezy na gołej podłodze.pani twierdzi,że on wszystko spod siebie odrzuca,one mu donoszą różne kocyki,kapy itp,aon wszystko wybebesza i chce leżeć na gołej podłodze.
widocznie jest mu tak lepiej :(

Posted

No tak, faktycznie w klinice jest ciepło a on przecież ostatni rok spedził na betonie............
A wracajac do zdjęć.......... wydaje mi sie, że Welsh juz znacznie lepiej wyglada, niż w sobote....

Posted

Może jak mniej go boli to i lepiej wygląda :roll:
Cudownie że Dota zakochana jesteś od pierwszego wejrzenia :loveu:
Welsh to taka sierotka Marysia która przeprasza że żyje :-( aż się serce kraja :-( ale myślę że przy Tobie Dota Welsh...zejdzie na psy? :evil_lol:
Będzie dzielnym, wspaniałym i wesołym towarzyszem zabaw :lol:

Posted

Agmarek napisał(a):

Będzie dzielnym, wspaniałym i wesołym towarzyszem zabaw :lol:


troszkę dłużej potrwa wyprowadzanie chłopczyka "na psy",ale uda się,nie ma innej opcji :)
on jest tak przekochany,pod tą "skorupką" siedzi naprawdę wspaniały pies :)

Posted

Szarotka napisał(a):
Wyglada na wystraszonego, ale nie wyglada jak niektore psy co ze schronu wyszly, cale takie obskubane itp.


O takie coś obskubane Ci chodzi? To moje :oops:

Posted

az mi ulzylo,teraz to tylko dobre go czeka!!!!
chcecie zobaczyc obskubanego to wejdzcie na moj banerek RODI to dopiero obraz nedzy i rozpaczy:(tzn. -(czekam na pomoc)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...