Alla Chrzanowska Posted January 12, 2012 Posted January 12, 2012 [quote name='Czarodziejka']Eee tam, każda z was robiłaby to samo, gdyby miała warunki. Ewa wciąż śle mi koszmarnie drogie leki, dzięki którym Dasza ma komfortową egzystencję, jeśli tylko pojawi się ułamek bólu. Wszystkie jesteście wielkie :)[/QUOTE] [quote name='docha']nie jest, nie jest tak prosto. Praca przy schorowanych staruszkach to jest ogromne poświęcenie, pomimo tego że się lubi to co robi.[/QUOTE] Zgadzam się z Dochą Czarodziejko. To nie jest ani łatwe, ani proste. Ja Cię podziwiam i już. Quote
koelka Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 Siostra mojej znajomej z okolic Tych poszukuje dużej suczki, dość młodej i łagodnej, bo w domu jest 10-letnie dziecko. Suczka mieszkałaby na podwórku (to domek z ogródkiem), z możliwością wchodzenia do domu. Nie znam tej osoby, ale znajoma zapewnia mnie, że psiak u jej siostry miałby dobrze. Ludzie nie są dogomaniakami, więc obiecałam, że pomogę poszukać. Może mogłybyście jakąś sunię polecić? Proszę o kontakt na PW. Quote
docha Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 Allu,szkoda że Fart nie jest suczką ;) i do tego przez płoty przeskakuje. Quote
Czarodziejka Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 Daszeńka kochana wciąż ma spuchniętą łapkę. Pół dnia przepłakałam nad nią. Wetka radzi masować, bo to jest niedrożne naczynko limfatyczne...Masujemy obie z Julką. Łapka musi jej się dawać we znaki, bo czasem znienacka przewraca się na bok. Traci równowagę...Dziś sobie chodziła i machała ogonkiem. Julka rozdawała ciasteczka. Dasz dostała jedno maleńkie, zjadła i już leży na boku. POtem piła wodę i zaraz na bok. Zaniosłam ją do sypialni na rękach. Kiedyś była słusznym kawałkiem suczy, teraz jest resztką psa. Bardzo ładnie zjadła kolację. Cały garnuszek kaszki manny z makaronem, warzywami i mielonym mięsem. Na zakupach myślałam tylko o niej, co by jej smakowało. I tak mam już filet z miruny na jutro, mielone mięsko indycze, twaróg, warzywek moc i jogurty. Do tego puszki, bo jak nic nie pasuje, to pasuje pucha. Reszta zje wszystko bez patrzenia, a ona wącha, niucha, przewraca, wyrzuca....Daszeńce gotuję w osobnym garnku. Wraz z nią pożywi się Misio i Sako, bo oni też z komanda śmierci. Jeden ledwo powrócił do życia, a drugi właśnie zaniemógł. Dostają to, co reszta psów i jeszcze to, co zostanie z garnka Daszki, a gotuję sporo, bo zawsze mi się wydaję, że być może a nuż Daszeńka zje więcej. Dziś pięknie zjadła. Jeszcze przed chwilą byłam ją rozmasować, i przewinąć Sako, który nie chodzi i musi mieć podkład. Mam nadzieję, że się jednak ruszy. Misio się podniósł i mimo 15-stu lat całkiem nieźle sobie drepcze. Quote
docha Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 bądźmy dobrej myśli, że wróci do zdrowia Daszka. Ciepłe myśli Wam posyłam. Quote
ewa36 Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 O matko zalegająca limfa to nie fajny temat. Trzeba masować - codzsiennie przez 14 dni, a potem co drugi dzień co najmniej przez miesiąc ..... Jak Wy dacie radę z tym komandem śmierci Quote
bela51 Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 Kochana Daszeńka, az boje sie myslec, co będzie dalej. Zeby jeszcze została z nami tutaj, jak nadłuzej... Quote
Jolanta08 Posted January 14, 2012 Posted January 14, 2012 Dasza mimo wszystko dzielna sunia.Trzymaj się psinko Quote
Czarodziejka Posted January 14, 2012 Posted January 14, 2012 Łapa wciąż gruba....Masujemy i nie pozwalam jej za dużo chodzić. Ona sama się podnosi i już z machającym ogonkiem gotowa do spacerku, ale nie nadaje się....Daszeńka ma bardzo dobry apetyt. Daję jej małe porcje 3 x dziennie. Wszystko smakuje. Nawet psie ciastka. Rano zjadła to samo, co wczoraj - mannę z makaronem i mięsem - 2 x. A teraz już stygnie kolacja - mięso mielone z indyka z marchewką i jajkiem, bez wypełniacza. Nie wiem już jak jej dogodzić...Wiem, że koniec zbliża się nieodwołalnie. Quote
bela51 Posted January 14, 2012 Posted January 14, 2012 Daszenko, skarbie... Zostan jeszcze z nami... Quote
Alla Chrzanowska Posted January 16, 2012 Posted January 16, 2012 Daszeńka! Córeńko! Zostań jeszcze z nami... Wiosna już nie tak daleko... Quote
Czarodziejka Posted January 16, 2012 Posted January 16, 2012 Daszeńka wciąż z wielką łapą. Masowanie nic nie daje. Może zrobi się jakaś przetoka i coś wypłynie. Łapa nie jest gorąca, więc to chyba dobrze. Samopoczucie Daszeńki królowej życia jest nie do pojęcia. Zawsze radosna, zawsze wdzięczna, liże nas po rękach, apetyt ma bardzo dobry. Zjada wszystko i chętnie dojada jakieś donoszone smakołyki. Ma problemy z równowagą, bo gruba łapa i guz, to prawie 25% jej wątłego ciałka. Rano wyprowadziłam ją z sypialni pod boki. Potem sama już się rozchodziła, popiła wody, wysiusiała, troszkę pochodziła i już stoi do wejścia. Czasem ją po prostu przenoszę, bo obawiam się, że gdzieś się potknie. Nie jest do tego przyzwyczajona, bo przecież była dużą słusznej budowy suczą. W związku z opuchniętą łapą podaję jej codziennie Traumeel. Wczoraj 3 ml Amigdaliny i Coenzim Compositum, do tego łyka Prostamer 1000, bo to teraz dla niej nabyłam. Pani w aptece powiedziała, że w chorobach nowotworowych, ludzie po chemii zażywają Ecomer, który najefektywniej wzmacnia układ immunologiczny. Czy macie jakieś informacje na temat tego suplementu? Quote
Jolanta08 Posted January 16, 2012 Posted January 16, 2012 Czarodziejko nie słyszałam o Ecomerze kiedy dostawałam chemię i miałam gwałtowny spadek odporności przesuwali mi termin podawania kolejnej dawki i faszerowano mnie sterydami a poza tym sugerowali bym słuchała własnego organizmu i jadła to na co mam ochotę bo organizm wie najlepiej co mu potrzebne.A z tego co czytam o Daszeńce to chyba robi tak samo jak ja :lol: Quote
Czarodziejka Posted January 16, 2012 Posted January 16, 2012 Na to wygląda ;) Ona ma cudaczne wymogi odnośnie jadłospisu. Wczoraj dostała twróg z jogurtem, trochę mięsa drobiowego, płatki owsiane - wszystko ciepłe. Bywają dni, że wcale nie tyka mięsa. Smakują jej za to puszki psie. Quote
bela51 Posted January 16, 2012 Posted January 16, 2012 Ecomer jest polecany m.in. w chorobach nowotworowych. Jednym pomaga, innym niestety, nie... Moja znajoma uzywała go po naswietlaniach, wyszła szczesliwie z choroby. Nie wiem, czy za sprawą Ecomeru. Nie wiem tez jak chemia dziala na odczuwanie smaku i apetyt. Naswietlania na pewno bardzo zaburzają odczuwanie smaku. Trzymaj sie kochana Daszko i Ty Czarodziejko wraz z Juleczką. Na pewno jest Wam teraz ciężko. Quote
ewa36 Posted January 16, 2012 Posted January 16, 2012 Ecomer to tran z wątroby rekina. Odnośnie Daszki - bardzo dobry pomysł. Rekiny to jedyne stwoztrenia, ktore nie zapadają na raka Quote
Czarodziejka Posted January 16, 2012 Posted January 16, 2012 No to ja może kupię ten Ecomer. Teraz bierze Prostamer 1000 - zimnotłoczony olej z pestek dyni + olej z rekina grenlandzkiego. Też jest ma coś z biednego rekina. Swoją drogą patroszą te biedne stworzenia, a rak jak świat toczył, tak toczy. Quote
ewa36 Posted January 16, 2012 Posted January 16, 2012 Te stworzenia nie są dłużne w patroszeniu nas :) W RPA znowi jakiegoś letnika rekin zeżarł. U kolegi narzeczonego full wypadków bo lezą po zmroku mogdalic się w wodzie a rekiny po zmroku zaczynają żerować. A to co Daszka teraz bierze też jest dobre ! Quote
asl Posted January 18, 2012 Author Posted January 18, 2012 Właśnie dopisałam Daszce 15,00 zł od Zofiji :) Dziękuję :) Quote
Czarodziejka Posted January 25, 2012 Posted January 25, 2012 Gaśnie Daszeńka..... Nie może chodzić, bo ma zaburzoną symetrię ciała. Gruba łapa ma przetoki i trochę opuchlizna zeszła, ale nie wpływa to na motorykę. Daszka je tylko z ręki. Karmimy ją 2 razy dziennie. Wynoszę ją na dwór, żeby zmienić posłanie i żeby zobaczyła jeszcze świat. Mały łepek patrzy tu i tam, ale ciało niczym więzienie. Guz jest ogromny. Coraz więcej guza, coraz mniej Daszy, chociaż nie jest bolesny, a raczej osłabia ją bardzo. Codziennie daję jej Traumeel, żeby nawet pół procenta bólu jej nie dokuczało. Nie wyobrażam sobie, że astanie dzień bez Daszy, a to wydaje się nieuchronnie zbliżać... Quote
docha Posted January 25, 2012 Posted January 25, 2012 Czarodziejko, siedzę i płaczę. teraz przyszło mi do głowy, że dobrze że zima taka łagodna. żal i smutek gardło ściska. pozdrawiam Was mocno. Quote
wapiszon Posted January 25, 2012 Posted January 25, 2012 Wchodziłam tu dzisiaj z niepokojem :) Czarodziejko, zrób wszystko,żeby Daszeńka nie cierpiała . Jeśli są potrzebne pieniądze to pisz. Daszeńka zasłużyła na godne odchodzenie. Quote
asl Posted January 25, 2012 Author Posted January 25, 2012 Czarodziejka napisał(a):Gaśnie Daszeńka..... Nie może chodzić, bo ma zaburzoną symetrię ciała. Gruba łapa ma przetoki i trochę opuchlizna zeszła, ale nie wpływa to na motorykę. Daszka je tylko z ręki. Karmimy ją 2 razy dziennie. Wynoszę ją na dwór, żeby zmienić posłanie i żeby zobaczyła jeszcze świat. Mały łepek patrzy tu i tam, ale ciało niczym więzienie. Guz jest ogromny. Coraz więcej guza, coraz mniej Daszy, chociaż nie jest bolesny, a raczej osłabia ją bardzo. Codziennie daję jej Traumeel, żeby nawet pół procenta bólu jej nie dokuczało. Nie wyobrażam sobie, że astanie dzień bez Daszy, a to wydaje się nieuchronnie zbliżać... Daszka to cudowne stworzenie... Mogę sobie tylko wyobrazić Czarodziejko jak wszyscy cierpicie... tak na duchu a Daszka na ciele... W tym wszystkim jest dużo piękna i dużo bólu. Ja nie mogę za dużo czytać, bo zaraz ryczę... i tak mi przykro. Ale w tym wszystkim jeśli mogę w takich okolicznościach użyć tego słowa... "cieszę" się, że na koniec i w ogóle przez ten cały okres u Ciebie Czarodziejko Daszka ma tyle serca, opieki i ludzkiego ciepła... Jeśli już odejdzie to odejdzie kochana... Madziadaleno dopisałam Twoje pieniążki dla Daszki i bardzo Ci za nie w Jej imieniu dziękuję... Jutro dopiszę w poście rozliczeniowym Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.