Czarodziejka Posted November 22, 2011 Posted November 22, 2011 Daszeńka dziś śpi w psiej sypialni. Zjadła ile mogła zostawiając resztę innym i pomaszerowała sobie wybrać posłanko poczym wtuliła się w kołderkę. Położyłam tam dziś wielki gruby materac sprężynowy z łoża małżeńskiego. Nawet w niezłym stanie i bez dołka ;) Podarunek od znajomych. Rezyduje na nim Szarik, bo on też stary i nagle zaczął ledwo dychać, więc czym pospieszył się ułożyć. Obok posłanko Ząbalka wyścielane podkładami, a on sam ubrany w pieluchomajty po babci i przykryty wełnianym kocem. Jest jeszcze Sakuś w kątku wciągnięty na siłę, bo udaje twardziela. Chciałam, żeby został Reksio albo Misiek, ale na sam odruch zaproszenia ich do środka porozpierzchali bokami. A Daszeńka śpi w ciepełku :) Quote
ewa36 Posted November 22, 2011 Posted November 22, 2011 A to staruchy wieją przed ciepłem :) Muszę w koncu zapakować moje dwie kołdry dla staruchów - przytargane jeszcze latem od rodziny z Warszawy przez kolegę narzeczonego :) Mam też ponton po Ledzi dla staruszków, Ledzia na nim już nie śpi bo ma materac ortopedyczny yaki jaki miała Bonusia. Ponyon jest tak duży, że spokojnie dwa staruchy się na nim wygodnie przytulą. Ale nie mam jak go wysłać - żadna firma kurierska nie chce mi go przyjąć do przewozu ! Dlatego orgomna prośba - jeśli ktoś z Was Kochani, luz znajomi bądź Rodzina będą jechać na trasie Szczecin - Łodź i okolice - proszę o kontakt ! e.rzeuska@post.pl tel. kont. 695 666 388 Staruszki się odwdzięczą pięknym bezzębnym uśmiechem :) Quote
katarzyna09 Posted November 25, 2011 Posted November 25, 2011 Uwaga- drastyczne! Podpiszcie,proszę:-( http://www.photoblog.pl/marilynrosa/...i-petarda.html :-( Quote
ewa36 Posted November 26, 2011 Posted November 26, 2011 Kasiu, straszne. Zajrzałam wczoraj i nie spałam cała noc. Dopiero dziś jestem w stanie coś z siebie wydusić. Quote
katarzyna09 Posted November 26, 2011 Posted November 26, 2011 I pomyśleć,ze pies męczył się pięć dni,zanim go znaleziono...:-( Quote
ewa36 Posted November 26, 2011 Posted November 26, 2011 Jezu, nie ! Jak to mozliwe ? Gdzie go znaleziono ? To był psiak czy sunia ? Boze zatrzymaj ten świat ja wysiadam Quote
katarzyna09 Posted November 26, 2011 Posted November 26, 2011 Ewo,nie wiem,to się wszystko wydarzyło w Sarajewie.To był pies... Quote
ewa36 Posted November 26, 2011 Posted November 26, 2011 W Sarajewie ! Tam barbarzyństwo jest wpisane w kolor liści Quote
dangos19 Posted November 28, 2011 Posted November 28, 2011 Potworne, jak ktoś może tak krzywdzić bezkarnie bezbronne zwierzaki, to się nie mieści w głowie. Boże kiedy ludzie sięgną w głąb swoich mózgów i nim coś zrobią choć troszkę pomyślą Quote
Czarodziejka Posted November 28, 2011 Posted November 28, 2011 Daszeńka dostała od Ewy Amigdalinę w żelu. Smaruję guza co drugi dzień porządnie, do tego zastrzyki na około i tak leci dzień za dniem. Cudem jakimś Dasz żyje już 8 miesiąc od krytycznej diagnozy. Quote
asl Posted December 3, 2011 Author Posted December 3, 2011 Dziewczyny niepokoją mnie finanse Daszki. Niezawodna Ciocia Alla :loveu: wpłaciła 50,00 zł stałej na Daszce i dzięki temu mogłam zrobić przelew dla Czarodziejki za grudzień. Zostało po tym przelewie 15,00 zł dla Daszki... Niewiele :shake: Jest jeszcze 15,00 zł od Jolanta08 deklaracja na styczeń. Dziękuję bardzo. Quote
ewa36 Posted December 3, 2011 Posted December 3, 2011 Pomyślimy nad finansami, dzięki za czujność i za wiadomość Ciociu Asl Quote
Zofija Posted December 4, 2011 Posted December 4, 2011 Pisałąm już w sprawie Daszy, sama coś wpłacę. Może ktoś z moich znajomych. Musimy nazbierać pieniążki Quote
asl Posted December 4, 2011 Author Posted December 4, 2011 Właśnie sprawdzałam konto i wpłynęło 200 zł od Marzeny dla Daszki... Odrobinkę jestem spokojniejsza, ale ogólnie to tragedia z tymi finansami :shake: U Aiszy jest jeszcze gorzej. Tam brakuje nawet za bieżący pobyt Marzenie bardzo dziękuję :) Quote
Zofija Posted December 4, 2011 Posted December 4, 2011 [quote name='asl']Właśnie sprawdzałam konto i wpłynęło 200 zł od Marzeny dla Daszki... Odrobinkę jestem spokojniejsza, ale ogólnie to tragedia z tymi finansami :shake: U Aiszy jest jeszcze gorzej. Tam brakuje nawet za bieżący pobyt Marzenie bardzo dziękuję :)[/QUOTE] o kurcze-cudownie!!!!!!!! Quote
Zofija Posted December 4, 2011 Posted December 4, 2011 Wczoraj do niej pisałam!!!! Muszę jej zaraz podziękować Quote
Czarodziejka Posted December 6, 2011 Posted December 6, 2011 Daszeńka sypia w sypialce na posłanku wyłożonym kocykiem z owczej wełny. Rano tupa przy drzwiach do toalety, a potem robi obchód podwórza merdając ogonkiem. Quote
Zofija Posted December 6, 2011 Posted December 6, 2011 [quote name='Czarodziejka']Daszeńka sypia w sypialce na posłanku wyłożonym kocykiem z owczej wełny. Rano tupa przy drzwiach do toalety, a potem robi obchód podwórza merdając ogonkiem.[/QUOTE] Dzielna dziewczynka:) Quote
asl Posted December 8, 2011 Author Posted December 8, 2011 [quote name='Zofija']o kurcze-cudownie!!!!!!!![/QUOTE] :) :) Dopisuję też deklarację Cioci Beli :) dziękuję. Wpłynęło 5 grudnia 20,00 zł Quote
Zofija Posted December 8, 2011 Posted December 8, 2011 [quote name='asl']:) :) dopisuję też deklarację cioci beli :) dziękuję. Wpłynęło 5 grudnia 20,00 zł[/quote] ciocia bela -dziękujemy!!!!! Quote
Alla Chrzanowska Posted December 11, 2011 Posted December 11, 2011 Co słychać u naszej Dziewuszki? Quote
Czarodziejka Posted December 11, 2011 Posted December 11, 2011 Daszeńka wczoraj przyprawiła mnie i Julkę o traumę. Pochowałam Ząbalka nie mówiąc dziecku o śmierci, bo bardzo była do niego przywiązana. Chciałam oszczędzić jej smutku, więc powiedziałam, że Ząbalek już nakarmiony i przewinięty i nie trzeba do niego zaglądać - do psiej sypialni. Porozstawiałyśmy gary i michy. Daszka pięknie zjadła, dostała dodatkowo puszeczkę z mięsem - Ząbi też dostawał, dopóki jadł...Potem miałam jeszcze do podziału kilka kurczaków, na których poprzedniego dnia gotowałam psom wywar do makaronu na kilka dni, a o których zapomniałam. Zaczęłam je dzielić, a Julka każdemu w pysk przydziałowy bonus. Psy były już po kolacji, więc nikt się za bardzo nie pieklił. Daszka merdając ogonkiem stała gdzieś z boku. Dostała mięso z uda bez kości. Potem kręciła się za następnym kąskiem, a my byłyśmy obie zajęte - ja odzielaniem kości i porcjowaniem, a Julka przydzielaniem. Nagle Daszka przewróciła się na bok, moje dziecko w płacz, ja doskoczyłam do sunii, a ona nieżywa! Zaczęłam ją rozcierać, przytulać, obmacywać guza, czy nie pękł. Łapa cała, a Dasz martwa. Mówię do Julci, że chyba Daszeńka nam umarła. Obie płaczemy, a tu się Dasza podnosi, kicha, kaszle. Odrazu zrozumiałam, że czymś się zadławiła, wsadziłam jej w gardło rękę po sam nadgarstek i wyciągnęłam kostkę żebrową z kurczaka - cienką i długą na pół palca. Musiała łapnąć sobie coś na ząb, a przecież zawsze tak grzecznie czeka, aż jej się pod pyszczek podstawi. Po wszystkim Dasz zamaszyście machała ogonem, Julka dosłownie się do niej przykleiła i całowała w pyszczek, a ja musiałam sobie zaparzyć melisę. A dziś mieliśmy słoneczną pogodę i Dasz wygrzewała się rozkosznie na pontoniku. Quote
Czarodziejka Posted December 12, 2011 Posted December 12, 2011 Ząbalek na szczęście już za TM. Bez bólu odleżyn. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.