Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.5k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Belu, sama już nie wiem...Daszeńka sporo sobie chodzi, chętnie wychodzi na spacerki. Pilnuję, żeby druga łapka była sprawna i jak tylko ją sobie obetrze, to ma nakładany opatrunek. Kilka dni temu po burzy też zauważyłam obtarcie. Natychmiast dostała Traumeel i Mucozę na odbudowę komórek, oraz założyłam maleńki opatrunek z Oksytetracykliną. Wieczorkiem był już zjedzony ;) Wyszedł w kupie następnego dnia - plasterek i gaza. Wszystko do recyklingu, jakby dobrze wyprał i wyprasował.
Guz obmacuję każdego dnia. Czasem wydaje mi się, że się zmniejsza, a czasem, że jest obrzmiały. Wetki wciąż w wielkim szoku, że ona przez to wszystko przeszła i jest w tak dobrej formie. Zawsze wyjdzie sie przywitać, pomachać ogonkiem. Podaję jej Amigdalinę regularnie - 2 cm, więc może guz po prostu nie rośnie, a tylko utrzymuje stałą wielkość. Mam obawę podawać większe dawki, albo częściej, chociaż może byłoby to dobre rozwiązanie.

Posted

Katarzyna09 przekazała mi wczoraj osobiście w obecności Cantadorry ponton dla psa. Jest to bardzo ciekawie pomyślany materacyk z grubszą izolacją w formie pontonu. Można go prać po wyjęciu wsadów. Postanowiłam przeznaczyć go dla Daszki, kiedy już zrobi się chłodniej.
Kasiu - dzięki wielkie!

Posted

Czarodziejka napisał(a):
Katarzyna09 przekazała mi wczoraj osobiście w obecności Cantadorry ponton dla psa. Jest to bardzo ciekawie pomyślany materacyk z grubszą izolacją w formie pontonu. Można go prać po wyjęciu wsadów. Postanowiłam przeznaczyć go dla Daszki, kiedy już zrobi się chłodniej.
Kasiu - dzięki wielkie!


Super-dziękujemy za pantonik!

Posted

Ponton to naprawde fajny rodzaj legowiska. Mozna łatwo utrzymac go w czystosci, dobrze izoluje od podloza i zapewnia wygode.
Moja Janka chetnie z niego korzysta, gdy stwierdzi, ze w łozku z pania jest niewygodnie.:evil_lol:
Ale w upalne dni najchetniej lezy na płytkach w przedpokoju.

Posted

Jeszcze nie jest rozpakowany, bo nie mam go gdzie ułożyć, a są dość ciepłe dnie i Daszka raczej szuka chłodu. Wygląda jak ponton, który zamiast powietrza ma wpakowane poduszki ;)

A nasza Dasz - terminator w psiej skórze, wczoraj potajemnie przeprowadzając mission impossible wyżarła prawie pół gara ugotowanego mięsa. Zakradła się wraz z Bejem, Kasetką i Reksiem do pomieszczenia, w którym stygło. Reszta miała jeszcze miejsce na kolację, a Daszka odwracała z obrzydzeniem pysk od swojej miseczki, w której zawarłam również poukrywane witaminki, tabletki i rozgniecione warzywka, których Dasza nie cierpi. Nie tknęła nic, a oko niczym cyborg nie patrzy mi w twarz, tylko bokiem ucieka. Ja na kolanach przerażona, że to już koniec naszej Daszeńki, bo przecież, skoro nie je, to znaczy coś ją bardzo boli. A Daszka przecież zawsze je! Dopiero macając guza domacałam się do brzuchola wypełnionego na styk i wyszła na jaw Daszki wstydliwa sprawka ;)
Wczoraj wetki obejrzały guza i ślad po rance na drugiej łapce. Wciąż są w szoku ;)

Posted

Super, że wetki w szoku... Super!

A Daszka to "gangster" prawdziwy z tym żarełkiem :)))))

Dopisuję od Krysi 20,00 zł :) Dziękuję

Posted

Alla Chrzanowska napisał(a):
Fajnie mieć konto w tym samym banku!


Właśnie Allu :)

Raz mi ciocia Bela napisała, że zaraz zrobi przelew i za 5 minut był u mnie. W niedzielę... :crazyeye: :)

Posted

A Daszka bardzo ostatnio chodliwa się zrobiła. Podczas remontów zamykałam psy, żeby nie plątały się robotnikom pod nogami i nie wlazły przypadkiem w cement. Część w ogrodzie, część na wybiegu, a Daszka, jako przypadek szczególny, bo zazwyczaj leżący u siebie na podusi, pozostała wolna. I wówczas się zaczęło. Jak nie wyjdzie zwiedzać, zaglądać, tupać, obchodzić, kuśtykać, wąchać tu i tam. I tak przez tydzień cały Dasz energicznie uczestniczyła w pracach remontowych. Ja z głową na tranzystorach, żeby mieć ją na oku, Julka w pogotowiu, żeby Daszeńkę zawrócić, kiedy jednak zapragnie wypuścić się w strategiczne miejsce. A tu figielki w oczach i machający ogon maszeruje przez podwórze nieświadom ile nam wszystkim zabiegów przysparza. Ale daliśmy radę i w tej sytuacji 8)
Teraz spokój, chłopów nie ma, Daszka na podusiach. A mogłaby sobie bezpiecznie tupać...;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...