Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.5k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Daszeńka żyje z całych sił....W każdym jej spojrzeniu jest nadzieja i niepewność, czy aby nie jest dla mnie ciężarem. Wczoraj rano zobaczyłam, że bandaże znów pozsuwane mimo kołnierza. Kiedy przygotowywałam sobie kolejne do zmiany opatrunku Daszka aż zsiusiała się pod siebie, ale niestety...Ranka zdezynfekowana i opatrzona. Podniosłam ją pod boki i wymaszerowałyśmy z garażu na trawę. Chwiała się biedulka na łapinkach...mięśnie ud słabiutkie, bo nie chodzi wiele, ale qoopę sobie zrobiła. A w niej nasze bandaże za 1,30zł ;) Potem ledwo wróciła...W międzyczasie pozmieniałam posłanka, ułożyłam poduszkę, zmiotłam. Dasz zległa na pierwszej z brzegu kołderce umęczona bardzo. Po powrocie z zakupów dostała wraz z innymi swoją przydziałową kosteczkę żebrową. Łapnęła ją w locie warcząc, bo snuł się obok Aron ;) Chrupała ze smakiem. Przed kolacją znów leżała na pleckach kopytkami w górę odciążając bark. Dobrze by było, gdyby chciała leżeć na trawie, ale nie chce.
Dziś przyjechały wetki obejrzeć Daszki ranę. Główka kości jest na wierzchu, wokół wszystko jest czyste i zdrowe, ale tkanka mięsna też jest nienaturalna, prawdopodobnie i tu możliwe są zmiany nowotworowe. Wetka powiedziała, że gdyby nie fakt, iż Daszeńka tę rankę podrażnia, to zagoiłaby się szybko, ale biedactwo nie ma jak leżeć. I tak cud, że nie ma stanu zapalnego, nic nie ropieje i muchy jej nie obsiadły. Potrzebna jest jednak specjalistyczna pielęgnacja.
Wetki poradziły mi kupić w aptece bardzo dobrą maść, lub żel Solcoseryl, przyspieszającą gojenie się ran i regenerację skóry. Dziś pojadę i kupię. Odbiorę też kolejną turę tabletek na odrobaczenie. Wszystkie już są zapłacone.
W piątek wyjeżdżam. Nie będzie nas do czwartku 30.06. Z psami zostanie rodzina, ale rana Daszki wymaga specjalistycznego traktowanaia. Wetka powiedziała, że Dasz powinna być codziennie obejrzana ze względu na obnażoną główkę kości. Dziewczyny będą u niej codziennie.
Daszeńka poza tym prezentuje się, jak sunia, która żyje pełnią życia. W oczkach figielki, pełne zainteresowanie wszystkim dokoła, podwarkiwanie, machanie ogonkiem...Wetki mówią, że to wyłącznie zasługa Traumeelu. Gdyby nie dostawała zastrzyków przeciwbólowych, jej cierpienie mogłoby być niewyobrażalne...Ewo, jeszcze raz dziękujemy za te wszystkie leki. Daszka jest przypadkiem szczególnym. Zewsząd toczona przez śmiertelną chorobę, a żyje ciesząc się każdą chwilką. Wetka powiedziała mi jednak, że już czas zacząć się przygotowywać do rozstania....My rozmawiamy o śmierci, a ona patrzy na mnie uważnie z nadzieją i ogonek jej macha...Jak ją uśmiercić, kiedy tak bardzo chce żyć? Daszeńka...nasza gasnąca gwiazdeczka...

Posted

Kochana psinka. To, że z Daszką jest tak jak jest to zarówno zasługa Traumeelu i Cioci Ewy36 ..., ale Twoja także Czarodziejko... Nie wyobrażam sobie lepszej opieki.

Posted

Boże Drogi !
Jak wygrać z takim przeciwnikiem.
Tak podejrzewałam że w łapkę Daszki wlazł nowotwór.
I głownie dlatego się otworzyła i teraz się nie goi.
Żeby tylko muchy tam nie wlazły.
Decyzja jest bardzo cięzka bo Daszka będzie patrzeć w oczy i uśmiechać się nawet oddając ostatnie tchnienie - bo ona taka jest - jak moja Bonusia
To jednak nie moze przesłonic istoty - ujęcie bezsensownego cierpienia, kiedy sytuacja jest jedniznaczna, jest aktem najwyższej miłości.
Daszk się uśmiecha i dziękuje, i my nie płaczmy i dziękujmy - bo one daleko nie odchodzą.
Dziś powinny być leki, w tym zapas traumeelu.

Posted

Daszenko kochana, zrób Czarodziejce niespodzianke i wstan po jej powrocie na tę biedną łapinke.( juz wygojoną )
Wiem, ze przez kilka dni nie bedzie wiadomosci o Daszce i nie wiem jak to zniose.

Posted

Daszka odchodzi i trzeba mieć tego świadomość.
Nie można przez nasze placze przedłużać jej cierpienia.
Nie zasłużyła na to.
Miała u Czarodziejki bardzo dobre życie, nie doprowadzajmy jej do ostatecznego upodlenia i cierpienia - kiedy juz zupełnie opadnie z sił i nie będzie w stanie wyczołgać się żeby się załatwić.
Pomijam ryzyko pęknięcia guza, co może nastąpić w kazdej chwili - bo to jest czysty koszmar.
Niech odejdzie spokojnie, bez bólu i GODNIE - tak jak godna była całe życie.
Jesteśmy jej to winne, bo stworzenia mają godność i świadomość swojej sytuacji.
Nikt nie chce żyć w bólu i robiąc pod siebie bo opiekun nie robi tego co powinien.
Życie cudem jest i godny koniec to także manifastacja szacunku do życia.
W końcu yrzeba będzie zwócić jej wolność i uwolnić od bólu, stworzenie powróci do Stwórcy i tam na nas zaczeka.
Czarodziejka na pewno będzie wiedzieć, kiedy ......

Posted

Jeszcze jedna ważna rzecz : nalezałoby poskromić emocje i uruchomić rozum (nawet na siłę) i rozstrzygnąc na spokojnie kwestię, czy aby nie mylimy wdzięczności, jaką cierpiące stworzenie okazuje opiekunowi - i będzie okazywać do końca - z chęcią życia.
Bo czasem niestety jest tak, że stworzenie żyje w strasznym cierpieniu bo musi a mimo to jest wdzięczna za opiekę i obecność- a to jest niedopuszczalne.

Posted

Ewo, wiesz, ze roznimy sie w pogladach na powyzsza kwestia, ale nie chcialabym, abys jednak wywierała moralny nacisk na Czarodziejke.
I bez tego jest jej trudno.

Posted

Wszystkim nam jest ciężko, nie tylko Czarodziejce, choć Jej bez watpienia najbardziej.
Trzeba jednak dostrzec cierpienie stworzenia, które przecież nie powie : droga opiekunko, naprawdę bardzo mnie już boli.

Posted

[quote name='Czarodziejka']..My rozmawiamy o śmierci, a ona patrzy na mnie uważnie z nadzieją i ogonek jej macha...Jak ją uśmiercić, kiedy tak bardzo chce żyć? Daszeńka...nasza gasnąca gwiazdeczka...[/QUOTE]

nie było mnie tydzień, czytam i ryczę - to jest najgorsze ta świadomośc, że trzeba decyzji, tylko jakiej

Posted

Ja zagladam na wątek Daszenki z takim niepokojem. Czarodziejki nie było tydzien, ( chyba dzisiaj ma wrócic ) i nikt nie pisał na dogo wiadomosci o jej stanie.

Posted

i ja tu trafiłam w najmniej odpowiednim momencie siedzę i wyje do monitora :( Czarodziejka już ze stadkiem o Daszeńce na pewno napisze niebawem psinka żyje i pewnie czekała na powrót ukochanej opiekunki :(

Posted

Daszenka ma sie lepiej, jesli zwazyc, na jej stan, bardzo, bardzo zly i niestety nie rokujacy poprawy.:-(
Mysle, ze Czarodziejka na pewno jutro napisze obszerne relacje o staruszkach.

Posted

Jestem. Daszeńka ma się dobrze. Wiem, że brzmi to jak żart, ale wetki powiedziały, że dwa pierwsze dni po moim wyjeździe nie wstawała prawie wcale. A ostatnie dnie zaczęła chodzić kulejąc i chwiejąc się na łapkach. Rana była tydzień pod obserwacją, codziennie wetki zmieniały jej opatrunki, robiły zastrzyki i obserwowały. Niestety....nie zrośnie się. Skóra Daszki nie zabliźnia się, wokół kości tworzą się nowe struktury nowotworowe. Ranka jest zaschnięta, główka kości na wierzchu i być może nie jest zbyt bolesna, bo sunia po kilku dniach leczenia jednak wstała. Na spotkanie ze mną też się podniosła, ogonek kochany machał najszybciej jak mógł. Mordeczka nasza...A jednak nie można czekać, aż w końcu zacznie cierpieć. Jest mi bardzo trudno. Mam świadomość, że gdyby nie leki od Ewy, to musiałabym ją uśpić w trybie natychmiastowych już jakieś 2 miesiące temu, bo ból byłby niewyobrażalny. Teraz ma siłę sobie usiąść, zmienić miejsce, zjeść....
Kiedy dzisiaj poszłam zrobić jej zastrzyk znów zastałam zdjęty bandaż i nakiwałam jej palcem, że nie wolno, a ona zaczęła się trząść, bo nigdy przedtem nie kiwałam na nią palcem :(
Apetyt Daszka ma bardzo dobry i nadal żaden podkradający się do jej miski cień nie ujdzie jej uwagi. Warczy i marszczy ryjek. Kiedy ją opatrywałam podszedł do mnie Misio staruszek, żeby się do mnie przytulić, a ona oblizała mu nochal z taką czułością. Stary grzyb nie docenił jednak tego gestu i pozwolił sobie na jakieś warkliwe pomruki ;) Daszka nie słyszy, więc ją to nie ruszyło.
I tak się z nią powoli żegnam.....

Posted

Jesteśmy z Tobą Czarodziejko !
I ja płaczę nad monitoerm, stara głupia krowa.
A przecież wszystko jest dobrze - w porządku Boskim, ludzkim i odwiecznym.
Stworzonko wróci do Stwórcy i tam na nas zaczeka.
Miała u Ciebie bardzo godne życie, nie będzie sama w momencie odejścia i odejdzie spokojnie i godnie - tak, jak być powinno.
Boli bardzo ale musimy się trzymać dla Daszki - żeby jej nie zepsuć ostatnich dni naszym placzem.
Pociechą jest, że jeszcze trochę psiaków będziemy miały, nim się z nimi ponownie nie spotkamy - już na zawsze.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...