ewa36 Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 Na pewno jeszcze pożyje, pocieszy się słońcem. W jednym wszyscy zajmujący się Daszką weci są zgodni : cudu nikt tu nie zrobi, nakważniejszy jest jej komfort. W tym kierunku idziemy Czarodziejko dzięki ! za serce i dom dla Daszki Quote
asl Posted April 23, 2011 Author Posted April 23, 2011 Wiem, że Daszka jest poważnie chora, ale cieszy mnie to, że są też dobre wieści w tym wszystkim ... Dopisałam ostatnio do skarbonki Daszy wpłatę od Krysi 30 zł, Negrity 80,00 zł. Właśnie widziałam wpłatę od Cioci Beli51 74,00 zł oraz z mojego bazarku za ramkę od Nefeszy 8,00 zł. Wieczorem dopiszę to do rozliczeń. Dziękuję :) Dopisałąm też 23,80 zł - I część wpłat z mojego bazarku. Quote
Czarodziejka Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 Dziękuję, że wszystkie jesteście z Daszką. Dziś od rana sunia dość energicznie uczestniczy w psim życiu. Więcej chodzi, nawet wychodzi do samej bramy, żeby zobaczyć, kto przyjechał. Cieszy mnie to, że się rozchadza. Kolejny dzień muszę z bólem serca dać jej mało jeść. Wczoraj tak wyrwała z pyskiem do Hery, która wszędzie mi w nakładaniu dań asystuje, że przez chwilę pomyślałam, że tu któryś z agresorów się kręci. Daszeńka kochana :) Życzymy wam wszystkim wesołych świąt i szczupłych talii po świętach 8) Quote
ewa36 Posted April 26, 2011 Posted April 26, 2011 Zaglądam do Daszki poświątecznie - jak się miewa piesulka ? Quote
Czarodziejka Posted April 26, 2011 Posted April 26, 2011 Dasz pozdrawia wiosennie. Ma się dobrze, bo Julka codziennie bierze ją na chciane i wyczekiwane spacerki nad staw. Je z apetytem i jest chyba w lepszej kondycji. Ja plackiem przez całe święta na antybiotyklach i pigułach. Sama, zasmarkana i obolała....Julkę zabierał jej ojciec i całe święta spędzili tu i tam. Wracała na wieczór. Wraz z kuzynką pomagała mi przy psach, bo nie byłam w stanie nawet wyjść z domu. Quote
ewa36 Posted April 26, 2011 Posted April 26, 2011 Czarodziejka napisał(a):Dasz pozdrawia wiosennie. Ma się dobrze, bo Julka codziennie bierze ją na chciane i wyczekiwane spacerki nad staw. Je z apetytem i jest chyba w lepszej kondycji. Ja plackiem przez całe święta na antybiotyklach i pigułach. Sama, zasmarkana i obolała....Julkę zabierał jej ojciec i całe święta spędzili tu i tam. Wracała na wieczór. Wraz z kuzynką pomagała mi przy psach, bo nie byłam w stanie nawet wyjść z domu. O matko trzymaj się Kochana ! Bardzo mi przykro że się źle czujesz. Daszka chce wychodzić to super :loveu: Quote
Czarodziejka Posted April 27, 2011 Posted April 27, 2011 Ja raczej nie choruję i nie chadzam po doktorach nigdy, ale ostatnie stresy to jakiś koszmar. Daszeńka dziś ma się dobrze, nastrój pogodny, łapka jakoś kuśtyka. Wyszła się przywitać i przeciągnąć. Muszę jej dokupić Sanprobi, Spirulinę i BetaGlukan. Wet powiedział, że spokojnie można jej podawać. Quote
ewa36 Posted April 27, 2011 Posted April 27, 2011 Czarodziejka napisał(a):Ja raczej nie choruję i nie chadzam po doktorach nigdy, ale ostatnie stresy to jakiś koszmar. Daszeńka dziś ma się dobrze, nastrój pogodny, łapka jakoś kuśtyka. Wyszła się przywitać i przeciągnąć. Muszę jej dokupić Sanprobi, Spirulinę i BetaGlukan. Wet powiedział, że spokojnie można jej podawać. Beta Glikan mam na składzie, doślę Wam. Teraz zamiast Sanprobi można podawać Probacti - to samo, a kosztuje 1/3 tego co Sanprobi. Zapakuję też ampułki. Quote
ewa36 Posted April 27, 2011 Posted April 27, 2011 Wyslałam dziś amoułki z traumeelem i beta glucan. Jest szansa, że do piatku dojdzie. Quote
Czarodziejka Posted April 28, 2011 Posted April 28, 2011 Dzięki Ewo. Daszka jest na diecie. Wczoraj nagotowałam psom gnatów to obgryzania i kiedy zaczęłam rozdawać, nagle wyrosła zaciekawiona pytająca mordka Daszeńki. Przyszła po swój przydział ;) Taki ma wyostrzony słuch teraz, ale zdecydowanie lepiej jej się kuśtyka. Quote
bela51 Posted April 28, 2011 Posted April 28, 2011 Ciesze sie, ze sunieczka ma sie lepiej? A Ty Czarodziejko? Przegonilas juz choróbsko? Quote
Czarodziejka Posted April 28, 2011 Posted April 28, 2011 Niestety jeszcze jestem niedoleczona i czeka mnie kolejna wizyta u lekarza...W życiu nie byłam w takim stanie...:-? Quote
ewa36 Posted April 28, 2011 Posted April 28, 2011 Czarodziejka napisał(a):Niestety jeszcze jestem niedoleczona i czeka mnie kolejna wizyta u lekarza...W życiu nie byłam w takim stanie...:-? Super że Daszeńka tak odżyła i szkoda że tak źle się czujesz jeszcze przy takich temperaturach jak obecne :shake: Tak sobie myslę, na razie myślę - może warto ją dożywotnio na ten steryd przestawić i podawać naturalną Amigdalinę ? Trzeba by Anett podpytać :cool3: Quote
Czarodziejka Posted April 28, 2011 Posted April 28, 2011 Poczekajmy, co powie wet. Czyli Amigdalina w zastrzyku co kilka dni? Quote
ewa36 Posted April 28, 2011 Posted April 28, 2011 Czarodziejka napisał(a):Poczekajmy, co powie wet. Czyli Amigdalina w zastrzyku co kilka dni? Tak - amigdalina co 3 dni podskórnie 3 cm. Steryd poprawi Daszce samopoczucie ale tylko amigdalina powstrzyma raka - steryd tego nie zrobi. Jeśli Daszka będzie żle się czuła po amigdalinie, co jest normalne - zmniejszamy dawkę do 2 cm co 3 dni żeby jej nie zabic chemią. Zawsze chemię tzreba indywidualnie dostosować do pacjenta i zawsze trzeba od jakiegos pułapu zacząć podawanie, na to nie ma rady. Quote
ewa36 Posted April 28, 2011 Posted April 28, 2011 Pytałam Dr Ostaszewskiego i innych lekarzy, niekiedy sterydy podaje się obok chemii w stanach nowotworowych. Wszystko zależy od indywidulanego stanu pacjenta. Z tym, że tylk ochemia powstrzyma raka, steryd podaje się w celu zadziałania - ulżenia - doraźnego. Czarodziejko - gdyby Daszka była pod moją opieką, to pewnie też nie zniosłabym jej cierpienia i podałabym steryd. Bonusi też podawałam okresowo, żeby nie cierpiała - pomimo, że Dr mówił żeby nie podawać i Dr Sterna - który ją konsultowal - wręcz powiedział, że w stanach przewlekłych podanie sterydu to błąd w sztuce. Cóż, szkół jest wiele a nam chodzi o to żeby sunia nie cierpiała. Więc jeśli jest jej lepiej to ja jestem za sterdydem dla niej - jeśli trzeba, to dożywotnio. Zarazem nie rezygnujmy z chemii, ale dostosujmy dawkę i częstotliwośc podawania tak, aby Daszka była w stanie to znieść. Quote
asl Posted April 29, 2011 Author Posted April 29, 2011 Ja tu się trochę "wcinam" z czymś takim jak finanse... ale tak dla porządku: dopisuję do skarbonki Daszy 2,50 zł od Wiolibiszop i 23,50 zł od Pliszki Quote
obraczus87 Posted April 29, 2011 Posted April 29, 2011 Przepraszam za zaśmiecanie, ale wiem, ze Daszenka byla kiedys w Obornikach.. osoby ktore moga pomoc w sprawie proszone sa o wejscie na watek: [url]http://www.dogomania.pl/threads/188525-Hotelik-w-Obornikach-Slaskich-watek-roboczy-i-tymczasowy?p=16788475#post16788475[/url] [I]"Osoby zgłaszające stwierdziły, że zwierzęta w hotelu były mordowane, głodzone, palone, bite oraz co nas najbardziej zaskoczyło… gwałcone."[/I] Quote
bela51 Posted April 29, 2011 Posted April 29, 2011 Daszka pojechala do Obornik z polecenia Teresy Borcz. Ale ona chyba nic nie wniesie do sprawy, bo miala, niestety, dobre zdanie o tym hotelu. Quote
ewa36 Posted April 29, 2011 Posted April 29, 2011 Teresa aktywnie bardzo pomogła Daszeńce i osobiście troskliwie się Daszką zajmowała po pierwszej operacji i absolutnie nie można Jej wiązać z ujawnioną w hoteliku sytuacją. Quote
bela51 Posted April 29, 2011 Posted April 29, 2011 [quote name='ewa36']Teresa aktywnie bardzo pomogła Daszeńce i osobiście troskliwie się Daszką zajmowała po pierwszej operacji i absolutnie nie można Jej wiązać z ujawnioną w hoteliku sytuacją.[/QUOTE] Nie mam na mysli jej zwiazku ze sprawa. Tylko to, ze nie wniesie nic przeciwko pracownikom hotelu. Quote
ewa36 Posted April 29, 2011 Posted April 29, 2011 [quote name='bela51']Nie mam na mysli jej zwiazku ze sprawa. Tylko to, ze nie wniesie nic przeciwko pracownikom hotelu.[/QUOTE] Pewnie tak, Teresa o niczym nie wiedziała, sama była w szoku jak sprawa wyszła na jaw. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.