Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dziś na spacerku wytarzała się w trawce i miała nadzieję zrobić to w krowiej qupie, ale nie pozwoliłam ;) I ryjek wciąż lubi wycierać w trawę. Daje brzyszek do drapania i łapy jej chodzą w powietrzu.
Nie reaguje na swoje imię i może jest nieco przygłucha, bo nie słyszy wielu dźwięków w pobliżu. Czasem śpi bardzo głęboko z na w pół otwartymi oczami. Już raz o mało nie zemdlałam, bo myślałam, że Dasz nie żyje, a ona spała sobie po prostu.

  • Replies 1.5k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Czarodziejka napisał(a):
Dziś na spacerku wytarzała się w trawce i miała nadzieję zrobić to w krowiej qupie, ale nie pozwoliłam ;) I ryjek wciąż lubi wycierać w trawę. Daje brzyszek do drapania i łapy jej chodzą w powietrzu.
Nie reaguje na swoje imię i może jest nieco przygłucha, bo nie słyszy wielu dźwięków w pobliżu. Czasem śpi bardzo głęboko z na w pół otwartymi oczami. Już raz o mało nie zemdlałam, bo myślałam, że Dasz nie żyje, a ona spała sobie po prostu.


Kurcze, to nie za dużo do niej mówili w tamtym Hoteliku.Ciekawa jestem ile Dasza będzie miałą lat. Książeczke Daszy mam dostać pocztą to Ci ją prześlę.

Posted

Daszka jest chyba starsza od Carmen, albo bardziej wyniszczona. Taki głęboki sen mają psy na jakiś rok przed odejściem za TM...Misiek, Foczka, Kuba, Miś łaciaty...wszystkie mi tak zasypiały na bezdechu prawie. Kiedy wchodzę do garażu i widzę Daszeńkę z oczami na wpół otwartymi obserwuję, czy oddycha, bo nie chcę robić hałąsu i jej budzić. Zrywa się nagle i nie wie jak się cieszyć, a takie zrywy nie są korzystne. Najważniejsze, że ma apetyt, chodzimy na długie spacerki i sunie czuje się spokojna i bezpieczna :)

Posted

Czarodziejka napisał(a):
Daszka jest chyba starsza od Carmen, albo bardziej wyniszczona. Taki głęboki sen mają psy na jakiś rok przed odejściem za TM...Misiek, Foczka, Kuba, Miś łaciaty...wszystkie mi tak zasypiały na bezdechu prawie. Kiedy wchodzę do garażu i widzę Daszeńkę z oczami na wpół otwartymi obserwuję, czy oddycha, bo nie chcę robić hałąsu i jej budzić. Zrywa się nagle i nie wie jak się cieszyć, a takie zrywy nie są korzystne. Najważniejsze, że ma apetyt, chodzimy na długie spacerki i sunie czuje się spokojna i bezpieczna :)


Jeszcze zdążyłyśmy .....
Ważne, że nie jest w schronie.
Dziękujemy za opiekę Czrodziejko !
to smutne co mówisz, ale czegoś mnie to nauczyło ....
Będę obserwować moje starszaki ......
Ile według Ciebie Daszka może mieć lat ?

Posted

Duże psy starzeją się szybciej niż małe. Onki w okolicach 7 lat potrafią mieć wiele paskudnych dolegliwości z dysplazją - koszmarem tej rasy - na czele. Daszka ma bardzo zniszczone ząbki, ale ogólnie wygląda kwitnąco. Carmen ma posiwiały pyszczek, ale jest wulkanem energii. Dasz nie słyszy wielu dźwięków i głęboko zasypia. Carmen wciąż obserwuje i szczeka na gości.
Na moje oko Daszka może mieć około 8 - 9 lat. Carmen podobnie, może i 7 nawet. Podpalane onki siwieją w okolicach 7 roku życia.

Posted

Adorator po wyjściu z zaświatów pragnie wszystkich suczyn naraz :D
Daszka ma bóla w łapce - coś wlazło w poduszeczkę i Dasz kuleje. Chciałam obejrzeć, nacisnęłam, Dasz zapłakała i łapa lepiej chodzi - cud normalnie ;) Razem z Carmen chodzą po ogrodzie. Zjadły resztki po Dziaduniu, resztki wizytowego sernika i resztki z kociej miski - miały się odchudzać, ale tak bardzo patrzą w oczy....:-?

Posted

Daszka - sunieczka wierna i grzeczna cały czas na wolności. Nie jest zamykana nawet na noc. Ma swoje legowisko w garażu pod stołem i nigdzie się stamtąd dalej nie rusza ;) Wychodzi tylko za potrzebą w ustronne miejsce i robi obchód ogrodu. Słucha i rozumie - mądre suczydełko. Łapka zdrowa.

Posted

Czarodziejka napisał(a):
Daszka - sunieczka wierna i grzeczna cały czas na wolności. Nie jest zamykana nawet na noc. Ma swoje legowisko w garażu pod stołem i nigdzie się stamtąd dalej nie rusza ;) Wychodzi tylko za potrzebą w ustronne miejsce i robi obchód ogrodu. Słucha i rozumie - mądre suczydełko. Łapka zdrowa.


cudo pies!

Posted

Daszeńka jest przygłucha. Nie słyszy mojego wołania nawet, kiedy stoję za nią. Słyszy jednak grzmoty, kiedy nadchodzi burza, ale może to wibracje.
Daszka ma swój osobisty rytm dnia. Carmen chodzi za mną wszędzie, a jak nie za mną to za Julką. Dasz pilnuje legowiska, jakby się obawiała, że zabiorą, albo zniknie. Chyba nie nadaje się do budy, albo za budę uznaje stół. Cudownie się tuli i wyciera żaby z ocząt w moje wypasione bluzki ;) Zna teren i nie oddala się nigdzie, nawet nie chodzi z nami na spacery. Chyba łapy juz za stare...Na smyczce chodziła, bo przypięli i prowadzili, ale od kiedy ma wybór nie chodzi. Widzę, że stawy ma też zbolałe i sztywne...Patrzy za naszą oddalającą się gromadką beż żalu, poczym odwraca się i idzie na swoje miejsce. W zasadzie nie leży nigdzie indziej poza swoim legowiskiem, tudzież przed garażem na trawce. Drobnym kroczkiem się przespaceruje i wraca do siebie. Carmen leży, gdzie popadnie. Apetyt Daszka ma ogromny, ale nie sępi tak, jak Carmi. Lubi wszystko a najmniej suchą karmę :D

Posted

A moze Daszeńce należaloby kupic jakis preparat wzmacniający stawy? Co radzisz Czarodziejko? Daszka chyba ma na to fundusze, ale tu niech sie wypowie ksiegowy.

Posted

Czarodziejka napisał(a):
Daszeńka jest przygłucha. Nie słyszy mojego wołania nawet, kiedy stoję za nią. Słyszy jednak grzmoty, kiedy nadchodzi burza, ale może to wibracje.
Daszka ma swój osobisty rytm dnia. Carmen chodzi za mną wszędzie, a jak nie za mną to za Julką. Dasz pilnuje legowiska, jakby się obawiała, że zabiorą, albo zniknie. Chyba nie nadaje się do budy, albo za budę uznaje stół. Cudownie się tuli i wyciera żaby z ocząt w moje wypasione bluzki ;) Zna teren i nie oddala się nigdzie, nawet nie chodzi z nami na spacery. Chyba łapy juz za stare...Na smyczce chodziła, bo przypięli i prowadzili, ale od kiedy ma wybór nie chodzi. Widzę, że stawy ma też zbolałe i sztywne...Patrzy za naszą oddalającą się gromadką beż żalu, poczym odwraca się i idzie na swoje miejsce. W zasadzie nie leży nigdzie indziej poza swoim legowiskiem, tudzież przed garażem na trawce. Drobnym kroczkiem się przespaceruje i wraca do siebie. Carmen leży, gdzie popadnie. Apetyt Daszka ma ogromny, ale nie sępi tak, jak Carmi. Lubi wszystko a najmniej suchą karmę :D


Przygłucha i bolące stawy ......
To niunia może być starsza niż wszyscy myśleliśmy ......
W porę została zabrana kochany aniołeczek naprawdę w porę ......
A na stawy koniecznie cosik trzeba i jeśli bolące i sztywne to najlepiej Gelacan Fast - zaraz zobaczę, ile teraz stoi :)

Posted

Ja tu mam jakieś suplementy dla staruszków, więc na razie nie trzeba, ale zimą na pewno przydadzą się silniejsze.
Dziś Dasz galopowała z Lionem po łąkach :) Wciąż piszę sprzeczne wiadomości, ale tak wygląda rzeczywistość. Poszła na spacerek tylko z Lionem :)

Posted

Czarodziejka napisał(a):
Ja tu mam jakieś suplementy dla staruszków, więc na razie nie trzeba, ale zimą na pewno przydadzą się silniejsze.
Dziś Dasz galopowała z Lionem po łąkach :) Wciąż piszę sprzeczne wiadomości, ale tak wygląda rzeczywistość. Poszła na spacerek tylko z Lionem :)


Czarodziejko Kochana, proszę jak znajdziesz chwilkę zrób Daszeńce i Carmen zdjęcia, ale każdej osobno- jakieś ładne - potrzebuję pilnie do ogłoszeń:)

Posted

Jasne, że się zrobi. Dasz dziś dała w panice nogę i znalazła się u sąsiadów. Wyjechałam po zakupy i nagle zerwała się burza. Musiała być bardzo gwałtowna i lokalna, bo głucha Dasz na byle co nie reaguje. Biedna trafiła do sąsiadów, trzęsła się i całkowicie przemokła. Zofija przeżyła chwile grozy, ja też, bo sąsiedzi zadzwonili pod numer z identyfikatora, a to numer weta w Obornikach ;) Wet do Zofiji, ona do mnie, ja do nich, potem do Zofiji. Daszeńka została przyprowadzona od sąsiadó, ale minę miała niesmaczną i zawstydzoną. Zaraz na swoje legowisko i w głęboki sen. Dasza histerycznie boi się burzy. Kiedy zapowiada się nocna, to zazwyczaj ją zamykam, a w dzień, kiedy widzi, że jesteśmy obok nie boi się tak bardzo. Tym razem burza pojawiła się nagle, a mnie nie było, więc Daszka w panice rzuciła się przed siebie. Niestety deszczowo-burzowa aura nie chce się od nas odczepić, wciąż mam coś zalane, gdzieś wilgoć, albo pleśń...

Posted

No, nie zazdroszcze Wam tych emocji. :shake:
Moja sunia tez sie boi burzy, ale ma jeszcze dobry słuch, to ciche pomruki grzmotów słyszy chyba z odleglosci kilkunastu kilometrów. I juz zadną silą nie wyjdzie z domu.:shake:

Posted

Żeby Daszka chciała siedzieć na miejscu...Jej legowisko jest pod dużym stołem w kącie garażu, w którym nie stoi samochód, bo garaż służy mi chwilowo za pracownię. Przy stole stoi jeszcze jeden stół, sekretarzyk, pod ścianą na przeciwko dwa kredensy do renowacji, a więc jak w domku, a mimo to Daszka zawsze rzuca się do ucieczki...Myślę, że nie słyszy dobrze, ale odbiera jakieś huki wrz z wibracjami, do tego błyski, wicher, deszcz...

Posted

No własnie słyszałam, ze psy rożnie reagują gdy wpadaja w panikę. Moja sunia chowa sie w najciemniejszy kąt ( najchetniej do łazienki, bo nie ma okien), a niektóre chca uciec na oslep za wszelką cenę. Niektóre podobno forsuja nawet okna lub drzwi.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...