majqa Posted April 9, 2010 Posted April 9, 2010 A wracając do sprawy Daszy i oferty bazarkowej Irenki. Oczywiście, że i ja poszukam czegoś na bazarek, mając nadzieję coś takiego znaleźć, foty, opisy itd. prześlę Irence. :lol: Może ktoś jeszcze przyłączy się z taką formą pomocy do Ewy i do mnie? Quote
ewa36 Posted April 9, 2010 Posted April 9, 2010 [quote name='majqa'] A wracając do sprawy Daszy i oferty bazarkowej Irenki. Oczywiście, że i ja poszukam czegoś na bazarek, mając nadzieję coś takiego znaleźć, foty, opisy itd. prześlę Irence. :lol: Może ktoś jeszcze przyłączy się z taką formą pomocy do Ewy i do mnie? Dziekuję Majeczko. Quote
majqa Posted April 9, 2010 Posted April 9, 2010 Przetrząchaj Ewo kąty, ja to samo zrobię ze swoimi. Ty ślij rzeczy, ja opisy i zdjęcia. Byle się udało zasilić Daszkę!!! :-) Quote
ewa36 Posted April 9, 2010 Posted April 9, 2010 majqa napisał(a): Przetrząchaj Ewo kąty, ja to samo zrobię ze swoimi. Ty ślij rzeczy, ja opisy i zdjęcia. Byle się udało zasilić Daszkę!!! :-) Przewącham, a jakże. Quote
kobix Posted April 9, 2010 Posted April 9, 2010 ja chciałabym sie dowiedzieć od osoby pod której opieką był wykonywany zabieg jakie są rokowania wetów ,czy bylo bad.histopatologiczne ,badane węzły chłonne i jaki wynik badań krwi.leukocytoza właśnie jest przy nowotowrze. Ogólnie jakie są rokowania na przyszłość-dłuższe czy krótsze. jestem realistką,nie pesymistką,ale powiedzcie ile osób będzie chciało adoptować psa z nowotorem? (bo ja nie,oraz żadna osoba co miała psy z rakiem) Zataić tej kwestii przy adopcji ze względów medycznych rzecz jasna nie wolno, więc zostaje tylko w pełni świadomie podjęta decyzja DS! [obawiam się że z domem stałym może być problem, choćby Dasza była przekochana i w pełni udomowiona] przedstawiłam w pełni realny problem,p-szam jeśli bez huraoptymizmu... Quote
majqa Posted April 9, 2010 Posted April 9, 2010 Dasza - Słuszne dopytania, sama pytałam o histop. Co do leukocytozy, nie przy każdym nowotworze jest wysoka, niestety, z kolei wysoka nie musi tylko o nowotworze świadczyć ale mniejsza o duperele. Zdecydowanie wymienione przez Ciebie badania to podstawa. Co do adopcji... Na pewno chętnych nie będzie na pęczki, fakt. Mam nadzieję, że taki dom się znajdzie. Cóż innego pozostaje niż nadzieja? Istnieją na pewno osoby, które pomimo przeżyć ze zwierzęciem chorym na raka skłonne będą zaryzykować. Sama zgarnęłam nie tak dawno 2 sunie z guzami na sutkach: u jednej uzłośliwione, u drugiej nie. M.in. z tego powodu zostały u mnie. Czy miałam przed nimi psy z rakiem? Tak. Czy przygarniałam je, pisząc je mam na myśli jeszcze dalszą przeszłość, widząc np. zewnętrzne guzy, ewidentnie rakowe? Tak. Czy przeżyłam wraz z ich odejściem piekło? Tak. Czy mam się w związku z tym, co napisałam za bohaterkę? Nie. Dokonywałam wyborów świadomie, wiedząc, czym to pachnie. Tacy ludzie więc istnieją, oby na takich trafiła Dasza. Quote
TERESA BORCZ Posted April 10, 2010 Posted April 10, 2010 Cioteczki, wczoraj po powrocie od weta poprostu padłam, zmokłam i zmarzłam więc nic nie napisałam, zasnęlam. Wet powiedział że nie widzi przeciwwskazań transportowych, więc jeśli się da to pojedziemy dzisiaj, jeśli nie to mamy transport indywidualny. w tygodniu. zaraz się szykujemy. Daszeńka jest w dobrej formie, ma apetyt nieziemski , je nawet obce dla niej przysmaki, bardzo mnie to cieszy. Ma zaopatrzone pięknie moim sposobem szewki, aby ranka nie robiła niespodzianek, jest radosna i macha gonkiem . Leukocytami nie nalezy sie martwić, bo w takich stanach zapalnych jakie miała to normalne. Badanie nie wykazało jakiejś porażajacej sytuacji. obecność większa od normalnej usprawiedliwiona jej stanem (guzy, uszy). Na szczęscie problem uszu oddzielny i nie ma związku z główna chorobą, wymagaprecyzyjnego, dłuższego leczenia jak to przy świerzbowcu. To leczymy. Ponieważ sunia jedzie do dobrego lekarza weterynarii, doświadczonego i uznanego nie ma obaw. wszystko co nalezy bedzie robione. Po zdjęciu szwów i wygasnięciu cżęsci zapalnej bedą nastepne badania.Bierzw wszelkie antybiotyki no i supplementy oraz scanomune. Na chwile obecna nie jest żle, raczej bardzo dobrze.Z obserwacji wynika ze nie ma jakichs przerzutów, wszystkie czynnosci fizjologiczne w normie, kupki porządne,nerki w porządku, rtg super. czekamy. Nie ma weta który może z góry dać prognozy. MIAŁAM JUŻ TAKIE PRZYPADKI, I WYNIKI LECZENIA BYŁY BARDZO RÓŻNE. od spokoju na długo , aż po przypadek kiedy po roku nastapił przerzut do mózgu. Pozostaje kilka badań za jakis czas i nadzieja że u DASZY będzie wszystko dobrze. Ja jak ewa36 jestem dt bez fotografii, bo mogę najwyżej prosić wolontariuszki, nie umiem porządnie wstawić. Ale się poprawię. Kupuje specjalny aparat, i kochane cioteczki juz mi udzieliły kursu , ale nie mam czasu na praktyczne wprowadzenie w życie umiejętności bo trudne priorytety czekają na opiekę. Dam napewno fotki z podróży i od weta hotelikowego. Quote
Zofija Posted April 10, 2010 Posted April 10, 2010 Terso jesteś aniołem ! Dziękujemy!!!!! Czekam na numer Twojego konta!!! Quote
gonia66 Posted April 10, 2010 Posted April 10, 2010 Ale się cieszę....teraz trzeba miec nadzieję, że wynik bedzie dobry..a potem , to juz tylko cudowny domek dla naszej dziewczynki:):) Quote
ewa36 Posted April 10, 2010 Posted April 10, 2010 irenaka napisał(a):Dziewczyny, melduję się na wątku i przepraszam za moją nieobecność:oops:. Tak jak deklarowałam jestem gotowa na robienie bazarków, ma ktoś coś dla Daszy? Wybaczcie, ale nie rozumiem tematu Tani, może ktoś podrzucić wątek? Irenko czy możemy w przyszłości liczyć na Twoją pomoc w bazarkach dla Daszki ? Ona będzie już dożywotnio potrzebowała wsparcia - tak jak pisała Kobix, należy realnie liczyć się z pewnymi rzeczami w przypadku Daszeńki ...... Słuchajcie ja jestem przekonana że ją ktoś wyrzucił jak zaczęła chorować tak jak Bonusię :-( Bo przecież takie stworzonko nie uciekło :-( Teresa mówi że miała dom :-( Quote
ewa36 Posted April 10, 2010 Posted April 10, 2010 TERESA BORCZ napisał(a):Cioteczki, wczoraj po powrocie od weta poprostu padłam, zmokłam i zmarzłam więc nic nie napisałam, zasnęlam. Wet powiedział że nie widzi przeciwwskazań transportowych, więc jeśli się da to pojedziemy dzisiaj, jeśli nie to mamy transport indywidualny. w tygodniu. zaraz się szykujemy. Daszeńka jest w dobrej formie, ma apetyt nieziemski , je nawet obce dla niej przysmaki, bardzo mnie to cieszy. Ma zaopatrzone pięknie moim sposobem szewki, aby ranka nie robiła niespodzianek, jest radosna i macha gonkiem . Leukocytami nie nalezy sie martwić, bo w takich stanach zapalnych jakie miała to normalne. Badanie nie wykazało jakiejś porażajacej sytuacji. obecność większa od normalnej usprawiedliwiona jej stanem (guzy, uszy). Na szczęscie problem uszu oddzielny i nie ma związku z główna chorobą, wymagaprecyzyjnego, dłuższego leczenia jak to przy świerzbowcu. To leczymy. Ponieważ sunia jedzie do dobrego lekarza weterynarii, doświadczonego i uznanego nie ma obaw. wszystko co nalezy bedzie robione. Po zdjęciu szwów i wygasnięciu cżęsci zapalnej bedą nastepne badania.Bierzw wszelkie antybiotyki no i supplementy oraz scanomune. Na chwile obecna nie jest żle, raczej bardzo dobrze.Z obserwacji wynika ze nie ma jakichs przerzutów, wszystkie czynnosci fizjologiczne w normie, kupki porządne,nerki w porządku, rtg super. czekamy. Nie ma weta który może z góry dać prognozy. MIAŁAM JUŻ TAKIE PRZYPADKI, I WYNIKI LECZENIA BYŁY BARDZO RÓŻNE. od spokoju na długo , aż po przypadek kiedy po roku nastapił przerzut do mózgu. Pozostaje kilka badań za jakis czas i nadzieja że u DASZY będzie wszystko dobrze. Ja jak ewa36 jestem dt bez fotografii, bo mogę najwyżej prosić wolontariuszki, nie umiem porządnie wstawić. Ale się poprawię. Kupuje specjalny aparat, i kochane cioteczki juz mi udzieliły kursu , ale nie mam czasu na praktyczne wprowadzenie w życie umiejętności bo trudne priorytety czekają na opiekę. Dam napewno fotki z podróży i od weta hotelikowego. Tereso, bardzo, bardzo dziękujemy .... Scanomune to ona powinna brać już cały czas dożywotnio. Moja stara dama też to bierze - będę negocjować zniżki Quote
bela51 Posted April 10, 2010 Posted April 10, 2010 Wszędzie mam zaleglości. :shake: Jakzeż bardzo sie ciesze, ze Daszeńka ma sie juz lepiej. :lol: Tereso, wielkie dzieki dla Ciebie.:calus: Quote
ewa36 Posted April 10, 2010 Posted April 10, 2010 bela51 napisał(a):Wszędzie mam zaleglości. :shake: Jakzeż bardzo sie ciesze, ze Daszeńka ma sie juz lepiej. :lol: Tereso, wielkie dzieki dla Ciebie.:calus: Dołączam do podziekowań :) Ciociu Belu, zajmij się sobą i odpoczywaj - Ciotki trwają na posterunku :diabloti: Quote
gazzy Posted April 10, 2010 Posted April 10, 2010 Daszeńka jest cudna ... Czemu wcześniej tu nie zajrzałam ? :crazyeye: Quote
TERESA BORCZ Posted April 10, 2010 Posted April 10, 2010 po powrocie w ulewie zastałam komputer w skanowaniu i nie odrazu mogłam zdać sprawę. Więc DASZEŃKA jechała jak królowa. miała dużo miejsca i nawet białe prześcieradełko. Siedziałam obok niej aby się czuła pewnie. szewki pooperacyjne fajne i czyściutkie, zabezpieczone. Czuła się świetnie. nawet nie można by poznać że psina jest po operacji. zabawne było bo nie chciała wsiadać do auta, myślałam że trzeba będzie jej pomóc a tego bym nie chciała aby jej nie urazić. ale to nadzwyczaj kochana i mądra psina. poczekała, zostawiła wielkie 3 pamiątki po sobie, a potem lekko jak dama wskoczyła na swoje legowisko bez żadnej pomocy. Ona zawsze zadziwia. po drodze nie było najmniejszego kłopotu, jechała tak jakby nigdy nic innego nie robiła. Spokojna i ufna. Mogłam sobie pozwolić na umilanie jej podróży smakołykami, wiedziałam że dama nie spowoduje żadnych sensacji. podjechaliśmy odrazu do kliniki przedstawić ją doktorowi i obsłudze. zważylismy i opisaliśmy co trzeba. waży 25 kg. po naszym odjeżdzie będzie obejrzana i zaopatrzona w co trzeba, głównie wszystkie medykamenty, które już poporcjowałam na 2, 3 zużycia,po komplecie aby ułatwić. potem już bedzie lepiej. DASZEŃKA pojadła dobrej karmy, poczestowana przy wejściu, popiła i wzgardziła już podanym uszkiem, które sama z półki wybrała.Czekała, cierpliwie ale z zaniepokojeniem w oczach i podniesionymi uszkami, cały czas podawała mi łapeczkę, jakby mówiła nie zostawiaj mnie. Bardzo pożegnanie przeżyłam. to cudowny pies. Ciekawa jestem jak się jej nowe lokum i towarzystwo spodoba.Poproszę obornickie cioteczki o odwiedziny u naszych psiaków Daszeńki i Staszka. Jechał z nami tez Staszek. Byli jak anioły oboje. Staszek troszkę zaciekawiony zaglądał o Daszki alepotem podjadł i zasnął, a przez sen poszczekiwał. Daszka trwała niewzruszona jego ciekawością i poszczekiwaniem. patrzyła bardzo zaciekawiona przez okno. Mam kilka zdjęć komórkowych, pośle do Zofiji to może wstawi. Nikus tez zrobił do wrzucenia swoje przed kliniką. proszę bardzo o pozytywne myślenie, DASZKA, musi wyzdrowieć, jest za cudowna na choroby, napewno nikomu nie uciekła. ona nawet nie próbuje się oddalić. Ktoś ją wyrzucił, bo mu grosza na zabieg było szkoda.Jutro rano popytam jak sie zaaklimatyzowała.Bardzo mi jej brak po tych kilku dniach. ona rzuca urok na ludzi, moja znajoma mówi to samo. Quote
gonia66 Posted April 10, 2010 Posted April 10, 2010 Cięzko mi to pisac, ale pomyslalam, ze ...to straszne...ale, jak na ironię-dobrze, ze ja ten "ktoś" wyrzucił...skoro nie mial kasy na leczenie, to Daszenka z pewnościa umierałaby u niego w cierpieniach...bez pomocy...a tak...trafila na Aniołów i dziś może cieszyć się życiem...i bedzie cieszyć siebie i nas....chcę w to wierzyć i wierze gorąco... DZiekujemy TERESKO ZA WSZYSTKO, CO ZROBILAS DLA DASZEŃKI:) Quote
ewa36 Posted April 10, 2010 Posted April 10, 2010 TERESA BORCZ napisał(a):po powrocie w ulewie zastałam komputer w skanowaniu i nie odrazu mogłam zdać sprawę. Więc DASZEŃKA jechała jak królowa. miała dużo miejsca i nawet białe prześcieradełko. Siedziałam obok niej aby się czuła pewnie. szewki pooperacyjne fajne i czyściutkie, zabezpieczone. Czuła się świetnie. nawet nie można by poznać że psina jest po operacji. zabawne było bo nie chciała wsiadać do auta, myślałam że trzeba będzie jej pomóc a tego bym nie chciała aby jej nie urazić. ale to nadzwyczaj kochana i mądra psina. poczekała, zostawiła wielkie 3 pamiątki po sobie, a potem lekko jak dama wskoczyła na swoje legowisko bez żadnej pomocy. Ona zawsze zadziwia. po drodze nie było najmniejszego kłopotu, jechała tak jakby nigdy nic innego nie robiła. Spokojna i ufna. Mogłam sobie pozwolić na umilanie jej podróży smakołykami, wiedziałam że dama nie spowoduje żadnych sensacji. podjechaliśmy odrazu do kliniki przedstawić ją doktorowi i obsłudze. zważylismy i opisaliśmy co trzeba. waży 25 kg. po naszym odjeżdzie będzie obejrzana i zaopatrzona w co trzeba, głównie wszystkie medykamenty, które już poporcjowałam na 2, 3 zużycia,po komplecie aby ułatwić. potem już bedzie lepiej. DASZEŃKA pojadła dobrej karmy, poczestowana przy wejściu, popiła i wzgardziła już podanym uszkiem, które sama z półki wybrała.Czekała, cierpliwie ale z zaniepokojeniem w oczach i podniesionymi uszkami, cały czas podawała mi łapeczkę, jakby mówiła nie zostawiaj mnie. Bardzo pożegnanie przeżyłam. to cudowny pies. Ciekawa jestem jak się jej nowe lokum i towarzystwo spodoba.Poproszę obornickie cioteczki o odwiedziny u naszych psiaków Daszeńki i Staszka. Jechał z nami tez Staszek. Byli jak anioły oboje. Staszek troszkę zaciekawiony zaglądał o Daszki alepotem podjadł i zasnął, a przez sen poszczekiwał. Daszka trwała niewzruszona jego ciekawością i poszczekiwaniem. patrzyła bardzo zaciekawiona przez okno. Mam kilka zdjęć komórkowych, pośle do Zofiji to może wstawi. Nikus tez zrobił do wrzucenia swoje przed kliniką. proszę bardzo o pozytywne myślenie, DASZKA, musi wyzdrowieć, jest za cudowna na choroby, napewno nikomu nie uciekła. ona nawet nie próbuje się oddalić. Ktoś ją wyrzucił, bo mu grosza na zabieg było szkoda.Jutro rano popytam jak sie zaaklimatyzowała.Bardzo mi jej brak po tych kilku dniach. ona rzuca urok na ludzi, moja znajoma mówi to samo. Boże Tereso ..... nie wiem co powiedzieć .... ściska w gardle .... takie stworzonko .... Czy rana pooperacyjna jest rozległa ? tzn duża i głęboka ? czy ktoś nam zda relację od czasu du czasu z jej pobytu u Pana Doktora ? Jak przedstawiają się rokowania na przyszłość ? Wiele pytań się ciśnie .... Odpocznij kochana Ciotko :loveu: Dziękujemy za wszystko :loveu: Quote
ewa36 Posted April 10, 2010 Posted April 10, 2010 gonia66 napisał(a):Cięzko mi to pisac, ale pomyslalam, ze ...to straszne...ale, jak na ironię-dobrze, ze ja ten "ktoś" wyrzucił...skoro nie mial kasy na leczenie, to Daszenka z pewnościa umierałaby u niego w cierpieniach...bez pomocy...a tak...trafila na Aniołów i dziś może cieszyć się życiem...i bedzie cieszyć siebie i nas....chcę w to wierzyć i wierze gorąco... DZiekujemy TERESKO ZA WSZYSTKO, CO ZROBILAS DLA DASZEŃKI:) Swiete słowa Goniu .... Nic nie dzieje się przypadkowo ..... Quote
TERESA BORCZ Posted April 11, 2010 Posted April 11, 2010 Mam kilka zdjęc z podrózy to podeśle by ktos wstawił.Nikus też się zjawi ze swoimi fotkami. Quote
TERESA BORCZ Posted April 11, 2010 Posted April 11, 2010 Za szybko mi się posłało, rana przy takich zabiegach na szczęście nie jest bardzo głęboka, tu nawetnie tak rozległa jak zazwyczja, bo już była częśc operacji wykonana raz, to jest jakby druga rata. Narazie możemy sie cieszyć tym co jest. O rokowaniach za wcześnie mówić, będziemy podawać co sie da aby ograniczyć ewentualny rozwój i popytamy doktora o dokładne badania. Narazie nie jest żle . Teraz musimy dobrze o nią dbać i szukać domku. Jest sporo ludzi którym opieka nad takim psem daje satysfakcję. A ta sunia jest cudna i poddaje sie wszelkim wysiłkom z ufnością i spokojem. Wujaszek Nikus zrezygnował z opłaty przypadającej na naszą część transportu z prośbą o symboliczną wpłatę na rzecz kundelkowej skarbonkiw wys. min. 30 zł. to cały koszt . dziekujemy wujaszkowi i my i napewno skarbonka!!! Quote
Zofija Posted April 11, 2010 Posted April 11, 2010 Myślicie, ze mozemy już zacząć ogłaszać Daszeńkę?????? Już jej szukac domku???? Potrezbne będą tylko nowe super zdjęcia z Hoteliku. Nie wiem do kogo mam się o to zwrócić? Quote
TERESA BORCZ Posted April 11, 2010 Posted April 11, 2010 Narazie poślę te z telefonu na jaki nr, Ci posłać komórki? Nikus też pewnie wstawi te z kliniki . doktor też zrobi swoje. wybierzemy te najlepsze do ogłoszeń. Quote
ewa36 Posted April 11, 2010 Posted April 11, 2010 TERESA BORCZ napisał(a):Za szybko mi się posłało, rana przy takich zabiegach na szczęście nie jest bardzo głęboka, tu nawetnie tak rozległa jak zazwyczja, bo już była częśc operacji wykonana raz, to jest jakby druga rata. Narazie możemy sie cieszyć tym co jest. O rokowaniach za wcześnie mówić, będziemy podawać co sie da aby ograniczyć ewentualny rozwój i popytamy doktora o dokładne badania. Narazie nie jest żle . Teraz musimy dobrze o nią dbać i szukać domku. Jest sporo ludzi którym opieka nad takim psem daje satysfakcję. A ta sunia jest cudna i poddaje sie wszelkim wysiłkom z ufnością i spokojem. Wujaszek Nikus zrezygnował z opłaty przypadającej na naszą część transportu z prośbą o symboliczną wpłatę na rzecz kundelkowej skarbonkiw wys. min. 30 zł. to cały koszt . dziekujemy wujaszkowi i my i napewno skarbonka!!! :loveu::loveu::loveu: Zofija napisał(a):Myślicie, ze mozemy już zacząć ogłaszać Daszeńkę?????? Już jej szukac domku???? Potrezbne będą tylko nowe super zdjęcia z Hoteliku. Nie wiem do kogo mam się o to zwrócić? Możemy spróbować :) Ważne, że jest bezpieczna :) Quote
majqa Posted April 11, 2010 Posted April 11, 2010 Zofija napisał(a):Myślicie, ze mozemy już zacząć ogłaszać Daszeńkę?????? Już jej szukac domku???? Potrezbne będą tylko nowe super zdjęcia z Hoteliku. Nie wiem do kogo mam się o to zwrócić? Hm... albo poczekać jeszcze chwileczkę aż będą wyniki histop., by była jasność co do obaw? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.