ewa36 Posted November 4, 2010 Posted November 4, 2010 [quote name='Czarodziejka']Patrząc w Daszeńkowe oczęta twoje też by zwiększyło pojemność ;)[/QUOTE] Ehh tak to prawda :) Quote
Jolanta08 Posted November 4, 2010 Posted November 4, 2010 A ja obstaję przy swoim - Czarodziejko jesteś czarodziejką - Daszy zmieniłaś cały świat :loveu: Quote
Ashaski Posted November 5, 2010 Posted November 5, 2010 Cześć, zajrzyjcie prosze do Gawła: http://www.dogomania.pl/threads/194457-Jednooki-Gawe%C5%82-zbiera-na-DOM!!-Brakuje-deklaracji!!-ma-tylko-75z%C5%82-sta%C5%82ych... Quote
Czarodziejka Posted November 8, 2010 Posted November 8, 2010 Daszka troszkę ciężko chodzi ostatnio, ale pyszczek taki pogodzony z losem. Je dużo i chętnie wciąż galopuje na spacerkach, kiedy już łapiny rozchodzi :) Quote
marra Posted November 8, 2010 Posted November 8, 2010 Cioteczki zajrzyjcie proszę do Chestera-liska wyrwanego z łańcuchowej wegetacji :( http://www.dogomania.pl/threads/195892-Chester-lisek-z-łańcucha-szuka-prawdziwego-domu-( Quote
bela51 Posted November 12, 2010 Posted November 12, 2010 A ja zapraszam na bazarek dla Daszki i dla Carmen. Dziewczynom konczy sie kasa... http://www.dogomania.pl/threads/196254-Ciuszki-w-rozm-38-40-buty-i-ksiazki-w-nowych-cenach-dla-Daszy-i-Carmen-do-26.11.br. Quote
Czarodziejka Posted November 12, 2010 Posted November 12, 2010 Dzięki Bela. Zima to najcięższy okres. Ja dziś przejrzałam moje zapasy koców i kołder wyżebrane zawczasu. Teraz jak znalazł do bud i garażu. Daszce muszę nabyć paletę drewnianą, bo za żadne skarby świata nie chce się ruszyć spod swego stołu. Quote
bela51 Posted November 12, 2010 Posted November 12, 2010 Wierze, ze zima to zły okres dla psow ,ktore mieszkaja w kojcach i budach .Na pewno wymaga wiecej pracy i kosztow ze strony opiekuna. Szkoda, ze nie zyjemy w innym klimacie. Bo i ja nie lubie zimy.:evil_lol: Quote
bela51 Posted November 12, 2010 Posted November 12, 2010 Wplacam dzisiaj dla Daszki ( zaliczkowo) 90 zl z bazarku dla 3 czarodziejskich ONek.:lol: Quote
Czarodziejka Posted November 17, 2010 Posted November 17, 2010 Daszeńki ostatnie zdjęcia :) Z Carmen. Dasz się niecierpliwi, bo w planie spacerek, a ja się tu za foty biorę ;) Jesienne porządki. Quote
Czarodziejka Posted November 17, 2010 Posted November 17, 2010 Wszystkie moje psy straszliwie linieją, szczególnie na doopskach, więc co kilka dni zczesuję te kłębki, żeby znów po kilku pojawiły się nowe. Jedynie Carmen linieje na grzbiecie, a bioderka i udzik gładki :D Spacerek na łąkach. Dasz potrafi chodzić kilkanaście razy dziennie nad stawik. Tu Daszka z Kają na polu z owsem chyba. Wszystkie psy przychodzą tu sobie witaminki poskubać. Z Carmen Skubiemy witaminki ;) Quote
bela51 Posted November 17, 2010 Posted November 17, 2010 Alez tam jest ładnie u Ciebie.:lol: Istny psi raj. I nie tylko psi.:lol: Quote
Jolanta08 Posted November 18, 2010 Posted November 18, 2010 Serce się raduje patrząc na Dasz :loveu: Quote
ewa36 Posted November 20, 2010 Posted November 20, 2010 Przepięknie - cichy, urokliwy zakątek - jak u Pana Boga za piecem :) Quote
Czarodziejka Posted November 22, 2010 Posted November 22, 2010 Leje już kolejny dzień, paskudnie, wilgotno, kałuże i błoto. Zaradna Dasz wychodzi z garażu tylko za potrzeba i szybciutko na kocyk, żeby nie zamoczyć łap i owego kocyka, co doopkę grzeje. A że mało z tego tytułu chodzi, to łapuchny sztywne i żal mi na nią patrzeć, kiedy się tak biedula rozchadza, żeby zacząć jako tako chodzić...Kocyk jej codzień trzepię, bo linieje jak lwica ;) Zamówiłam palety drewniane, żeby jej zbudować w garażu coś na podobieństwo budki, bo jak mniemam, to raczej swego miejsca pod stołem to Daszeńka za żadne skarby nie opuści, a zima idzie. Tak więc będzie miała drewnianą paletę, na niej dywanik i koc i z boku też zastawię, żeby było przytulniej. Na ciężkie mrozy mam przygotowane pomieszczenie z piecykiem w budynku gospodarczym. Tak więc staruszki tam sobie będą mogły leżakować. Quote
bela51 Posted November 22, 2010 Posted November 22, 2010 A jak u Ciebie z wolnymi miesjcami? Nie pytam o Paris, bo chyba Zosia zaklepala miejsce po Simbie, ale znalazłam takie cudo na dogo i sen mi spedza z powiek, A strachulec -Kora II -pojechał do domu.:lol: Quote
bela51 Posted November 22, 2010 Posted November 22, 2010 To cudo z lasu na razie w lecznicy. Ma powiklania poporodowe.:-( Quote
Zofija Posted November 23, 2010 Posted November 23, 2010 bela51 napisał(a):To cudo z lasu na razie w lecznicy. Ma powiklania poporodowe.:-( rzeczywiście cudo, a co z maluchami??? Quote
Zofija Posted November 23, 2010 Posted November 23, 2010 Czarodziejka napisał(a):Leje już kolejny dzień, paskudnie, wilgotno, kałuże i błoto. Zaradna Dasz wychodzi z garażu tylko za potrzeba i szybciutko na kocyk, żeby nie zamoczyć łap i owego kocyka, co doopkę grzeje. A że mało z tego tytułu chodzi, to łapuchny sztywne i żal mi na nią patrzeć, kiedy się tak biedula rozchadza, żeby zacząć jako tako chodzić...Kocyk jej codzień trzepię, bo linieje jak lwica ;) Zamówiłam palety drewniane, żeby jej zbudować w garażu coś na podobieństwo budki, bo jak mniemam, to raczej swego miejsca pod stołem to Daszeńka za żadne skarby nie opuści, a zima idzie. Tak więc będzie miała drewnianą paletę, na niej dywanik i koc i z boku też zastawię, żeby było przytulniej. Na ciężkie mrozy mam przygotowane pomieszczenie z piecykiem w budynku gospodarczym. Tak więc staruszki tam sobie będą mogły leżakować. Czarodziejko, włąśnie, czy jest miejsce dla Paris???? Ja czekam na wizytę poadopcyjną u Simby tylko Quote
Czarodziejka Posted November 23, 2010 Posted November 23, 2010 Miejsce dla Paris trzymam - bez obaw ;) Quote
Zofija Posted November 23, 2010 Posted November 23, 2010 co myslicie o tym aby daszeńce dac ogłoszenie w gazecie- dziennik zachodni Quote
Czarodziejka Posted November 30, 2010 Posted November 30, 2010 Ostatnia przygoda Daszeńki. Otóż, jak niektórzy wiedzą parkują u mnie dwa dziki. W budynku gospodarczym stoją wory ze śrutą dla nich i karmą suchą na zimę. Tuż obok wiadro z karmą awaryjną dla psów- w razie, gdybym nie zdążyła ugotować, albo czegoś brakło. Podczas krzątaniny właściciela owych dzików, oraz lekko zamroczonego alkoholem murarza, który u mnie czasem pracuje, bo jestem w stadium wiecznego remontu drzwi od pomieszczenia były otwarte. Potem panowie sobie wyszli i zostały zamknięte. Minęły może ze dwie godziny i murarz znów poszedł do gospodarczego. Otwiera, a stamtąd proszę ja was kwadratura beczki wychodzi parskając i otrząsając z pyska resztki śruty....Daszka. Weszła, a że głucha, to nie słyszała wołania i odgłosów zamykania drzwi. Z natury ciekawską będąc i czas mając do zagospodarowania zrobiła research i dorwała się do wora ze śrutą. Pojadła jak na smakoszkę przystało.Potem zauważyła lube sercom psów wszytkich wiadro z zawartością sobie znaną, więc otworzyła nosem - był obtarty i ponownie pojadła sobie dowoli. Wyszła ledwo stawiając łapy. Myślałam, że do kolacji nie wstanie, ale cóż...Kiedy tylko nadeszła pora, Dasz z zaciekawieniem wypatrywała swojej małej dietetycznej miseczki tak wdzięcznie i tak ufnie, że cóż...a niech se poje raz jeszcze - nałożyłam jej szczerze. Na drugi dzień Daszka galopowała po polach gubiąc kilogramy, a dziś asystowała przy odgarnianiu śniegu idąc za łopatą między moimi nogami ;)A chyba półtorej godziny odgrniałam, cud, że wciąż dycham jeszcze. Quote
bela51 Posted November 30, 2010 Posted November 30, 2010 Czarodziejko.mysle ,ze powinnas wydac ksiazke z przygodami Twoich psow. Uwielbiam je czytac, i mysle ze sprzedalaby sie znakomicie.:lol: A to zarłoki z tych naszych suniek:evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.