ewa36 Posted June 6, 2011 Posted June 6, 2011 Ok wzywaj wetki przeleję pieniazki na to daj znać ile trzeba Quote
ewa36 Posted June 6, 2011 Posted June 6, 2011 Ok wzywaj wetki przeleję na to pieniązki daj znać ile trzeba. Nasza Dasza Quote
Czarodziejka Posted June 6, 2011 Posted June 6, 2011 Dasz znów na innym kocyku. Traumeel w doopkę podałam. Kolacja zjedzona na błysk. I jak to dostojnie jadło suczydełko kochane. Miseczka wylizana. Prawdziwa dama. Opatrunek ponownie zmieniłam. Chodzę koło niej jak koło jajka i wszystko jej podtykam, nawet garnek z wodą, żeby nie musiała się dźwigać, bo i tak musi wyjść, żeby się załatwić. Jak dotąd czyściutko wszędzie. Daszeńka dba. Quote
Czarodziejka Posted June 8, 2011 Posted June 8, 2011 Wczoraj wyprałam wszystkie psie koce i kołdry w balii na podwórzu jak za króla Ćwieczka. Przy ostatniej myslałam, że padnę z wycieńczenia w te mydliny. Z łapki Dasz sączyła się ciecz i zostawiała plamy na legowiskach, do tego co niektórzy walą czasem qoo pod siebie. Wetka przez telefon powiedziała, że trzeba uważać, żeby mucha nie zostawiła jajeczka, bo nie zapanujemy nad larwami. Tak więc wyprałam i zdezynfekowałam cały garaż. Był upał, więc wszystko, mimo iż niedokładnie wykręcone, bo sił mi brakło, piękie wyschło. Rankę opatrywałam co kilka godzin, a na miejscu honorowym leży klapka na muchy i środek owadobójczy na wszelki wypadek. Dziś rano pod stołem znalazłam qoopę. Na pewno Daszki....Na szczęście nie na kołderce, za to na kocu było nasikane. Myślę, że z bólu nie była w stanie wyjść. Tak więc od rana znów piorę, dezynfekuję i tłukę muchy. Przed chwilką odjechały wetki. Stwierdziły, że to wygląda na stłuczenie, tylko, że w niefortunnym miejscu - w pobliżu stawu, do tego przeciążenie i stąd przetoka. Natomiast łapka już się oczyściła. Wetka wycisnęła resztę. Stłuczenie niestety jest bardzo bolesne. Myślę, że wtedy rano Dasza się po prostu potknęła...i upadła na bok uderzając kością w kamień. Zdaniem lekarki ranka nie jest poważna, mimo iż tak wygląda i najgorsze już minęło. Teraz tylko trzeba ją zasuszyć i poczekać, aż minie ból. Poza tym wetka stwierdziłą, że Dasz wygląda bardzo dobrze. Łapek trzymała wysoko, rezolutnie, ogólnie też ok. Stwierdziłyśmy zgodnie, że to zasługa suplementacji, bo ma jak najlepszą. W przeciwnym razie dawno by się wykończyła. Wszystko dzięki Ewie! Ewa śle wciąż kolejne ampułki. Wczoraj dostałam kolejny Traumeel, Zeel na stawy, Mucosa Compositum, Coenzyme Compositum, Fortakhel i Lymphomyosot na obrzęki limfatyczne i zaburzenia odporności. Podałam jej wczoraj 3 zastrzyki w doopkę. Lymphomyosot w strzykawce wlałam w papę. Potem sama z ciekawości posmakowałam 3 kropelki i ogarnęła mnie zgroza, bo nie rozcieńczyłam i wlałam jej w papkę alkoholowego drinka. Przełknęła jednak bez grymasu. Zdaniem wetek guz jest ogromny, ale stabilny. Prawdę mówiąc Daszka ma tyle życia, ile guz. Kiedy pęknie będzie wyglądał jak kalafior i koszmarnie cuchnął, momentalnie zlecą się muchy i zaczną się lęgnąć bakterie. Nie będzie innej możliwości, tylko uśpić Daszeńkę....Ale może też zrobić się przetoka i wóczas zawartość guza wysączy się w miarę bezpieczny sposób. To byłoby najlepsze rozwiązanie. Guz to jedna sprawa, a kolejna przerzuty. Mogą być w płucach, albo w wątrobie. Wtedy Dasz też może czuć ból... Chociaż próby wątrobowe miała pozytywne. Lekarka powiedziała, że póki Daszeńka ma apetyt, to znaczy, że jest ok. Jeżeli przestanie jeść, będzie to znak, że ból jest wielki. Wtedy też trzeba będzie ukrócić jej cierpienie.... A dziś rano skrupulatnie wypiła Juki owsiankę podwarkując na Arona ;) Quote
bela51 Posted June 8, 2011 Posted June 8, 2011 Czarodziejko, jestes najwspanialszą Czarodziejką, w tym realnym, a nie bajkowym świecie. Kazdy pies powinien trafic do Ciebie na koncu swej wędrówki... Quote
Czarodziejka Posted June 8, 2011 Posted June 8, 2011 Dzięki Belu, ale mogę zajmować się staruszkami dzięki waszym funduszom i świadomości medycznej takich osób jak Ewa. Sama nie znaczę nic ;) Quote
ewa36 Posted June 8, 2011 Posted June 8, 2011 Akurat z tym się nie zgodzę - najważniejsza jest witamina M !!!!!!!!!!! Nic jej nie zastąpi. Dziękuję za miłe słowa ale - moja świadomość wynika z tego, że miałam w życiu szczęscie napotkać dobtych ludzi - lekarzy - a i tak dla Daszki najważniejsze jest opatrywanie, karmienie i pranie kocyków ! Quote
bela51 Posted June 9, 2011 Posted June 9, 2011 A jak to biedactwo dzisiaj sie miewa? Na szczescie troszke sie ochłodziło, ja czuje sie lepiej, to staruszki- psiaki pewnie tez. Quote
ewa36 Posted June 9, 2011 Posted June 9, 2011 Tak, upał znacznie odpuścił. Ma byc lżej przez kilka dni, ale za to burze są zapowiadane Quote
Czarodziejka Posted June 9, 2011 Posted June 9, 2011 Od 3.00 rano do wieczora lało u nas i panował przygnębiający półmrok. Ja w skowronkach, bo zimno i much nie ma, a bandaże już Dasza porozpruwała ;) Podałam wczoraj1,5cm Amigdaliny. Dziś nie ma oznak podania. Dasz przytomna, naburmuszona, bo łapę wczoraj wetki wygniotły i zawinęły, ja pod wieczór ponownie, do tego igła w doopkę i karczek. Dziś ranka już zaczyna się zabliźniać. Pojawiła się błonka. Opatrzyłam ją tylko raz, bo koszmarnie lało i nie chciałam błocić w garażu. Kolację Daszeńka zjadła i nawet się szczekająco o nią upomniała, bo zamiast prosto do jej posłanka poszłam z michą położyć opatrunki, które trzymałam w zębach, a latarkę pod pachą. Pod michą już ktoś żebrał, więc Dasz głosem buldoga zaszczekała odstraszająco:D Zjadła wszystko, doniosłam jej pozawijane w szynkę indyczą tabletki, popiła i tymczasem ma się dobrze. Troszkę zaczyna się podnosić. W garażu czyściuteńko, więc może wyczłapała do toalety pod krzaczek. Dotarł kolejny transport lekarstw od Ewy. Dziękujemy! Quote
ewa36 Posted June 9, 2011 Posted June 9, 2011 O matulu, jakie dobre wieści ! Daszeńka słonko kochane. Jednak ta amigdalina swoje robi Quote
asl Posted June 11, 2011 Author Posted June 11, 2011 bela51 napisał(a):Czarodziejko, jestes najwspanialszą Czarodziejką, w tym realnym, a nie bajkowym świecie. Kazdy pies powinien trafic do Ciebie na koncu swej wędrówki... Zgadzam się z Belą :) A Ewa to kolejna Czarodziejka :) Quote
bela51 Posted June 12, 2011 Posted June 12, 2011 Trzymaj sie Kochana Sunieczko ! Masz tylu fanów, ktorzy sla Ci same pozytywne mysli ! Quote
ewa36 Posted June 12, 2011 Posted June 12, 2011 Daszka ma u Czrodziejki lepiej niż bardzo dobre życie. Dla nas to tylko rok, ale dla zwierząt czas płynie inaczej. Dlatego najważniejsze, aby nie cierpiała. Quote
Czarodziejka Posted June 12, 2011 Posted June 12, 2011 Podałam dziś 1,5 cm Amigdaliny, Zeel i tablety na odrobaczenie. Do tego całe stado dziś głoduje. Tablety włożyłam w kanapki z pasztetem i to by było tyle na dzisiaj. Są przejedzone, a jeden ma robaki, więc oczyszczenie się przyda. Nawet nie stoją przy drzwiach, czyli zrozumiane, że post. Daszeńka zaczyna się podnosić na powitanie, nochalek miała dziś rozkosznie zimny i nie pozwoliła się ukłuć w doopkę, tak więc było w kołnierz. Mukozę i Coenzim podam jutro, bo dziś Dasz pości, więc niech jest to najbardziej naturalnie. W garażu wciąż na posłaniach znajduję różne kupy i nie sądzę, żeby wszystkie pochodziły od jednego psa. Nigdzie nie jest nasiusiane, więc może to nie ona, tylko dziadki kuterłapy. Duke nawalił w swoim osobistym garażu, więc mógł i gościnnie u Daszy. Quote
ewa36 Posted June 12, 2011 Posted June 12, 2011 Masakra z tymi staruszkami :) Uśmiałam się do łez z gościnnego walenia ;) Quote
asl Posted June 12, 2011 Author Posted June 12, 2011 Czarodziejka napisał(a):Podałam dziś 1,5 cm Amigdaliny, Zeel i tablety na odrobaczenie. Do tego całe stado dziś głoduje. Tablety włożyłam w kanapki z pasztetem i to by było tyle na dzisiaj. Są przejedzone, a jeden ma robaki, więc oczyszczenie się przyda. Nawet nie stoją przy drzwiach, czyli zrozumiane, że post. Daszeńka zaczyna się podnosić na powitanie, nochalek miała dziś rozkosznie zimny i nie pozwoliła się ukłuć w doopkę, tak więc było w kołnierz. Mukozę i Coenzim podam jutro, bo dziś Dasz pości, więc niech jest to najbardziej naturalnie. W garażu wciąż na posłaniach znajduję różne kupy i nie sądzę, żeby wszystkie pochodziły od jednego psa. Nigdzie nie jest nasiusiane, więc może to nie ona, tylko dziadki kuterłapy. Duke nawalił w swoim osobistym garażu, więc mógł i gościnnie u Daszy. :)) Nieźle... :) Dopisałam Daszy 15,00 zł od mojego męża. Dziękuję Jolancie08 za wpłatę :) Jej 15,00 zł dla Daszki też dopisałam do ogólnego rozliczenia. Quote
ewa36 Posted June 13, 2011 Posted June 13, 2011 Szykuję fanciki na bazareczek dla Daszki. Ciocia Bela zawsze wystawiała, ale teraz ma sporo na głowie i nie chcę Jej obciązać zanadto. Może Cioteczka Asl się zgodzi ? Quote
Czarodziejka Posted June 13, 2011 Posted June 13, 2011 Dasz dziś nieco kuśtyka, ogonek macha, mordeczka uśmiechnięta i brzuszek pusty ;) Dlatego pewnie wstała, żeby zaznaczyć swoją dyskretną obecność i przypomnieć o wypełnieniu miski. Quote
ewa36 Posted June 13, 2011 Posted June 13, 2011 Ma apetyt dobry znak :) Niech trochę pogłoduje to jej tylko na dobre wyjdzie Quote
Czarodziejka Posted June 15, 2011 Posted June 15, 2011 Dasz zaczyna nam się stawiać. Przedwczoraj zadowolona z pięknego obrotu rzeczy poszłam sobie ją poprzytulać, a ona wdzięcznie wstała machając ogonkiem. I co ja zauważyłam??? Wygryzioną dziurę w miejscu wychuchanej blizny po przetoce. Dasz nie dała się tknąć, więc bez dyskusji wzięłam łepetynę między nogi, gaza, bandaże, Octenisept i antybiotyk w proszku do zasuszania ran. Opatrzyłam, zabandażowałam i Dasz poszła sobie obrażona. Zaczyna już wstawać i robi sobie krótkie rundki. Wczoraj rano pojechałam z Julką na wycieczkę szkolną, jako opiekunka, bo to był jej pierwszy raz. Wracamy późno, Dasz już stoi i macha ogonkiem, a na łapie ani śladu opatrunku. Znów ją między nogi i ponownie siłą wszystko opatrzyłam. Owinęłam ją bandażem przez cały tułów, żeby z łapy nie zjechał. Rano śladu nie ma. Mam tu kołnierz i zastanawiam się nad jego użyciem, bo Dasz nam zdrowieje, a tu znów kłopot. Myślę, że ją swędziało i sobie lizała, wgryzała i sobie wygryzła.... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.