Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.5k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

To się cieszę. Mam nadzieję, że je doprasujesz, bo ja je raz w życiu wyprałam, ale na prasowanie lnu nikt mnie nie namówi.

Dasz kochane siedzi nażarte jak bąk pod swoim stołem, pod którym ma umoszczoną grubą kołdrę i koc, żeby było miękko.

Posted

Czarodziejka napisał(a):
To się cieszę. Mam nadzieję, że je doprasujesz, bo ja je raz w życiu wyprałam, ale na prasowanie lnu nikt mnie nie namówi.

Dasz kochane siedzi nażarte jak bąk pod swoim stołem, pod którym ma umoszczoną grubą kołdrę i koc, żeby było miękko.



:)))) Musi być bąk bardzo zadowolony :)


Dopisuję do rozliczenia Daszki 30,00 zł od Krysi :) oraz 15,00 zł od Jolanta08 :)
Bardzo dziękuję :)

Posted

Moje kochane, własnie wróciłam od naszego Doktora z Ledzią z akupunktury jak zwykle.
Aż się popłakałam z radości, bo widziałam psiaki - ONka 6-latka z rakiem odbytu i ONkę suńkę staruszkę z rakiem pęcherza moczowego - obydwoje byli na wizycie kontrolnej, siedzieliśmy razem w poczekalni - od dobrego pól roku leczeni amigdaliną jak Daszeńka.
W obu przypadkach, okreslonych przez innych lekarzy jako beznadziejne, guzy zmniejszyły się.
Jest jeszcze labek z rakiem nerki - to samo !
Niech żywi nie tracą nadziei !
Nie śmiałam tego wcześniej pisać, nie pozwałałam sobie o tym myśleć a jednak.
Ale będzie co Bóg da - a dał nam wiele, dał nam to cudowne stworzenie a to jest wielkie bogactwo.

Posted

Więc jest światełko nadziei dla Daszy,bardzo się cieszę Szkoda tylko,że nie wiedziałam o tym leku dwa lata wcześniej bo może moja Funia miałaby też sznsę pożyć jeszcze:shake:

Posted

Jutro kolejny termin podania Amigdaliny. Dasz stabilna, łapka koślawa, ale chodzi, podchodzi, wychodzi. Dziś lało jak z cebra, ale wyszła po gnacik - przywieźli mi wczorajsze, już nieco cuchły 8) Dasz sama osobiście dobrała się do torby pokonując w przepychankach konkurencję i wytargała sobie słusznej postury kość po czym etapami doniosła ją do garażu :) Mordeczka taka chora, a taka skoncentrowana na sprawach doczesnych. Zamiast leżeć i cierpieć gnaty dogląda, pilnuje posłanka, warczy, jak ktoś sobie za dużo pozwala, wyciera żaby w moje nowe wyjściowe spodnie i jak czołg idzie się utulić, jak ją weźmie ochota.
Będziemy podawać tę Amigdalinę. Niech się dzieje. Może podawać ją co 3 dni?

Posted

A ona dostaje co 3 dni ? Czyli 3 dni przerwy i 4-tego podanie ?
Co 3 dni 1,5 cm - to chyba dla niej optymalna dawka.
Raka z dnia na dzień nic nie pokona, tu trzeba czasu.

Posted

Spróbujmy zatem co 3.
Ale trzeba Daszkę obserwować, bo amigdalina sukcesywnie podawana kumuluje się - ta uwolniona po rozpadzie zabitych komórek nowotworowych dalej krąży we krwi.
Ważne że Daszka cieszy się życiem, urzęduje z kosciami i nie daje sobie podskoczyć :)

Posted

To może zostawić, jak było? :-? Dziś podam, ale zgodnie z poprzednim schematem, więc nie będzie żadnych zmian.
Daszeńka daje radę i to chyba dzięki Traumeelowi od Ewy. Prawie codziennie podaję, chyba, że widzę, że nie ma takiej potrzeby - Dasz jedzie na swojej własnej energii i pyszczek zadowolony.

Posted

To zostaw amigdalinę jak było. Przedobrzyć nie jest wcale dobrze, a co ma zadziałać zadziała przy dotychczasowej dawce.
Jak z zapasem traumeelu ?

Posted

Czarodziejka napisał(a):
To może zostawić, jak było? :-? Dziś podam, ale zgodnie z poprzednim schematem, więc nie będzie żadnych zmian.
Daszeńka daje radę i to chyba dzięki Traumeelowi od Ewy. Prawie codziennie podaję, chyba, że widzę, że nie ma takiej potrzeby - Dasz jedzie na swojej własnej energii i pyszczek zadowolony.


Jak dobrze, że tak jest :)

Posted

Jest ciężko, ale stabilnie. Podałam Amigdalinę i Traumeel wraz z pigułami do kolacji. Zjedzone wszystko do czysta i popite, czyli Dasz żyje jak może najnormalniej. Dziś było deszczowo i parno, a ona kilka razy przyszła do mnie i na werandę sobie postać, popatrzeć, czy garów nie zbieram, bo jak tak, to trzeba się przygotować. Słoneczko jest kochane. Chodziła, obserwowała, troszkę się przeciągnęła, poziewała...i z powrotem, bo legowiska pilnuje ;) Julka bawiła się w piknik i Daszki kołderka nie została położona należycie, a mianowicie na miejscu pod stołem na kocu. Skonsternowana Dasz leży więc tam, gdzie Julka położyła kołdrę, a pod stołem na kocyku Szarik z miną boleściwą wielce. Chyba po to, by usprawiedliwić zajęcie miejsca ;) Kocyki już poprawiłam, ale i tak Dasz leży teraz na nowym miejscu - obserwuje sobie wjazd, Miśkę i takie tam. I szybciutko na powitanie wstaje. I człapie jak może, żeby zdążyć i się ukochać. Psy zazwyczaj się przepychają, podgryzają, włażą na siebie, żeby być najbliżej, a wobec Daszki żaden się nie ośmieli. Dlatego idzie jak czołg ;)

Posted

Omega 3 mam na składzie, wysyłam do Was - nie kupuj :)
Jakby się jakowyś odważył Daszkę staranować to będzie mieć do czynienia z Ciotką Zło na Maksa :)

Posted

Daszeńka wczoraj prawie pół dnia spędziła stojąc sobie tu i tam i wyczekując nas, by się wtulić. Tak więc na zmianę z Julką tuliłyśmy Daszę ;) Przyszła nawet na werandę, żeby w puste gary pozaglądać, powąchać sobie młodszy element, ogrody pozwiedzać. Pyszczek uśmiechnięty, łapka...bez zmian i ciężko się na niej opiera, ale Traumeel pozwala jej na większy komfort chodzenia, a ona kochana tak lubi sobie kuśtykać. Zbliżają się upały....Wodę stawiam jej w dwóch miskach w garażu, bo mimo, iż wszędzie stoją gary z wodą, to najlepiej mordy moczyć w garażu, a Dasz musi mieć czystą.
Przedwczoraj miałam koszmarny sen. Śnił mi się jakiś wet, który przeglądał Daszki papiery i nagle powiedział do mnie, że ten pies straszliwie cierpi i żadne leki nie pomogą, bo to już koniec. Wyrwałam z łóżka nie dobudziwszy się nawet do końca i pognałam na boso do Daszki. Z latarką, którą złapałam w locie. Starsze psy nawet mnie nie zauważyły, młodsze były zdziwione, a Daszeńka spała sobie słodko na kołerce. Pomacałam, posłuchałam, czy miarowo oddycha i wróciłam skołowana do domu. Była 2.30.
Sunieczka kochana. Wiem, że zbliża się nieuniknione, ale...Ona taka radosna, taka wdzięczna. Ostatnio zapomniałam dodać piguły do kolacji, więc poszłam podać na sucho. Dasz wypluwała, nie chciała, aż wreszcie mówię, że trzeba je połknąć i koniec. I ona wstała i z gracją zjadła po kolei wszystkie...Polizała mnie po ręce i wróciła pod stół. Wczoraj zaniosłam w serze i kiedy wypadały Daszeńka bez dyskusji wszystkie wyłapała i połknęła. Ogonek zamachał. Chciała być posłuszna.

Posted

Daszeńko ,suniu jakaś Ty dzielna i wdzięczna za ten podarowany Ci czas i za miłość Czarodziejki :loveu: Czarodziejko jak czytam co piszesz o suni to zawsze mam łzy w oczach,masz serce pełne miłości dla tych biedaków :loveu:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...