ewa36 Posted April 19, 2011 Posted April 19, 2011 Cazrodziajko Daszeńka wie że ją bardzo kochasz ..... Nic miłości nie pokona ona już zawsze będzie nasza będzie mieć swój dom i swojego człowieka ! Jesteśmy wszyscy razem .... Daszeńka jest słaba a amigdalina to chemia zwaną białą ale jednak chemia - no ale jak inaczej ruszyć nowotwór. Powinna dostać ten lek od razu u Teresy żeby powstrzymać przerzuty ale wtedy nie mieliśmy do niego dostępu. Można zwariować Quote
Czarodziejka Posted April 19, 2011 Posted April 19, 2011 W nocy była pełnia i nie mogłam spać. Myślałam o Daszce, czy aby nie umiera teraz samotnie. Młode psy ganiały się wokół domu, Miśka szczekała a ja wreszcie jakoś zasnęłam. Zbudził mnie rozpaczliwy skowyt. Pobiegłam jak spałam, a to Duke z krzywą główką zapłakał, bo któryś staruszek wychodząc z garażu musiał go potrącić, albo nadepnąć. Ten nieszczęśny stary onek jest cały obolały i każde mocniejsze dotknięcie powoduje jego płacz. Jest nie zdiagnozowany, więc czekają nas badania. Daszka nie słyszała całej akcji po spała sobie spokojnie pod stołem snem sprawiedliwych. Rano znalazłam ją w innym miejscu, na innym kocyku, ogonek chodził, łapa rozbandażowana i wenflon wygryziony. Po gorących liniach z Ewą, wetem od kuracji Amigdaliną, moim wetem i wetkami doszłyśmy wczoraj do wniosku, że biała chemia bardzo osłabia naszą Daszeńkę. Postanowiliśmy odstawić najpierw witaminę C w ogóle, a teraz Amigdalinę na 3 dni, żeby się zrównoważyło wszystko w organiźmie Daszy. Kombinacja tych dwóch witamin bardzo obniża ciśnienie i wczoraj zauważyłam u suni niepokojącą senność. Podałam jej dziś tylko Traumeel przeciwbólowy. Dasz musiała w nocy wychodzić, bo nigdzie nie było nasikane. Po zastrzyku też wyszła przed garaż, rozejrzała się i ziewnęła kilka razy, popatrzyła, jak się sprawy mają i wróciła sobie na kocyk bliżej wyjścia. Teraz obserwuje sobie świat. Mam nadzieję, że dojdzie do siebie. Już jest lepiej niż wczoraj. Rezygnujemy z wenflonu i kłucia kruchych żył, bo to dodatkowy ból i łapka kuleje. Za 3 dni podam jej Amigdalinę pod skórę. Mam najcieńsze igiełki i jeszcze dzisiaj dojadę do Łasku po następne. Traumeel jej zdecydowanie pomaga. Sytuacja wygląda tak, że Daszeńka powoli umiera, nowotwór jest silniejszy od jej umęczonego ciała i każda kuracja wzmacniająca- np. glukozą, odżywi również komórki rakowe. W piątek, o ile Dasz będzie w dobrej kondycji, pojadę z nią do Łasku na prześwietlenie, usg i pobranie krwi. Będziemy wiedzieć, z czym mamy do czynienia i na jaką skalę, bo że jest źle to widać niestety. Rokowań żadnych. Węzeł to wyrok. Pozostaje nam uśmierzać ból póki Daszka podejmuje wywanie i widać, że nie rezygnuje z życia. Kiedy jednak wyczuję, że ból ją przerasta....zadzwonię po wetki i Dasz zaśnie sobie spokojnie na zawsze pod swoim stołem. Quote
wapiszon Posted April 19, 2011 Posted April 19, 2011 Czarodziejko, tak zrób :( Niech nie cierpi . A jak nadejdzie ta chwila to pozwól Jej zasnąć, bądź przy Niej:( Quote
Zofija Posted April 19, 2011 Posted April 19, 2011 biedna Daszeńka. Ale ja to czułam. Jak wziełam Dasz ze schronu to miała chyba 2-3 guzy. Zostały usunięte, ale wet powiedział, ze ona już wcześniej miałą też operacja usuwania guzów- a wiecie jak jest z rakiem-powraca.. Tego się bałam, ze jak ma drugi raz to przyjdzie trzeci. Quote
ewa36 Posted April 19, 2011 Posted April 19, 2011 No własnie. Nie mogę przeboleć że wtedy, przed rokiem nie było dojścia do amigdaliny. Dzoś już raczej na wszystko za późno ale nie można jej ot tak zostawić Quote
asl Posted April 19, 2011 Author Posted April 19, 2011 Najważniejsze aby Dasza nie cierpiała... Czarodziejko, mam od sąsiadki 50,00 zł dla Daszy. Prosiła abym Ci przelała. Z niej jest straszna psiara, nieraz przekazywała coś na bazarek a teraz jej wspomniałam o suni, to wyjęła z portfela te pieniążki z prośbą o przekazanie. Tak więc nie będę ich dopisywała do rozliczenia, tylko po prostu przeleję, zgodnie z jej prośbą. Najlepiej znasz potrzeby Daszy i będziesz wiedziała czy to na weterynarza czy leki czy na coś innego. (Przelew właśnie poszedł). Quote
ewa36 Posted April 19, 2011 Posted April 19, 2011 Dobranoc Daszeńko i niech noc przyniesie ci wytchnienie - spokojny, dobry sen Quote
Czarodziejka Posted April 19, 2011 Posted April 19, 2011 Dziś rano Daszka była w lepszej formie, ale wciąż trochę skołowana po ostatniej białej chemii. Był jednak i element optymistyczny ;) Ktoś chciał podsiąść jej wybraną kołderkę. Po zastrzyku Dasz wyszła na słonko i zapragnęła iść na spacerek. Troszkę sfilcowana, ale po ostatnim czesaniu zaczęła brać te zastrzyki i zbyt jest obolała na kosmetykę. Może jutro... Na spacerku Daszka poskubała trawkę, pochodziła sobie, a nawet ku mojej radości wytarzała się jak dawniej. Łapki w górę i dupką kręciła. Zadzwoniła Anett w sprawie Duka, więc nie mogłam uchwycić tej chwilki. Szarik się kokosił koło Daszy :) Z Carmen podczas jedzenia trawy. Quote
Czarodziejka Posted April 19, 2011 Posted April 19, 2011 A tak szła na spacerek. [video]http://s1225.photobucket.com/albums/ee382/Czarodziejka7/?action=view¤t=20110419007.mp4[/video] Quote
ewa36 Posted April 19, 2011 Posted April 19, 2011 Nasze słonko :) Daszeńka kochana Nie ma co męczyć jej na razie zanadto czesaniem bo faktycznie wrażliwa może być Quote
ewa36 Posted April 19, 2011 Posted April 19, 2011 Czarodziejka napisał(a):A tak szła na spacerek. [video]http://s1225.photobucket.com/albums/ee382/Czarodziejka7/?action=view¤t=20110419007.mp4[/video] Zryczałam się :) Warto było Quote
Zofija Posted April 20, 2011 Posted April 20, 2011 To nasza Daszeńka potrafi pokazać ząbki???????????????/ Quote
Jolanta08 Posted April 20, 2011 Posted April 20, 2011 Daszeńko jestem cały czas myślami i sercem przy Tobie.Trzymaj się sunieczko :calus: Czarodziejko wielkie dzięki za to co robisz Quote
ewa36 Posted April 20, 2011 Posted April 20, 2011 Ta psina jest bardziej ludzka niż niejeden człowiek Quote
Czarodziejka Posted April 20, 2011 Posted April 20, 2011 Dziś słoneczny dzień i Daszka bardzo pogodna pomimo niewątpliwego bólu. Wenflon wyjęła sobie wczoraj sama, żebym się nie fatygowała, więc dziś postanowiłam zerwać plaster z łapki, żeby nie uciskał, bo bardzo nad nim pracowała i zaciśnięty był okrótnie. Wyrwałam przy okazji boleśnie sporo sierści. Ukochałam sunieczkę za tego bóla, a ona czule oblizała mi ręce i przy okazji pyszczek młodej Hery, któa mi asystowała. A potem wdzięcznie podała mi tę chorą łapkę :loveu: Kochane suczydełko. Dostała już Traumeel pod skórę i miejmy nadzieję, że ucieszy się dniem dzisiejszym. Quote
docha Posted April 20, 2011 Posted April 20, 2011 ona faktycznie jest mocno obolała, popłakałam się. czarodziejko jesteś kochana. Quote
Czarodziejka Posted April 20, 2011 Posted April 20, 2011 Dasz może cieszyć się życiem z ograniczonym bólem dzięki Ewie36. To ona dosyła całę partie Traumeelu. Bez zastrzyków przeciwbólowych nie wiem, jak by Dasz dawała radę...Dzięki Ewo! Czuwasz na odległość i tak szybko reagujesz. Quote
bela51 Posted April 20, 2011 Posted April 20, 2011 Obejrzałam film z Daszenka. Nie sposob nie płakac.. Czarodziejko, Ewo, dobrze, ze Daszka Was ma, jestescie kochane... Quote
Jetrel Posted April 20, 2011 Posted April 20, 2011 O mamo, Daszka to takie dzielne stworzonko, uryczałam się, ale mimo wszystko humor poprawiony. Dziękuję ci, że Dasz ma taką dobrą opiekę. Quote
ewa36 Posted April 20, 2011 Posted April 20, 2011 W razie potrzeby można podać 15 ml na dobę - po jednej ampułce rano, w południe i wieczorem. Traumeel to nie tramal ! więc nie trzeba podawać co do minuty ani nawet co do godziny, ale w miarę potrzeby. To skuteczny lek przeciwbólowy, przeciwzapalny i przeciwobrzękowy więc powinien pomóc Daszce nawet w jej stanie. Słonko kochane jak ona to pogodnie znosi :-( Uśmiecha się mimo wszystko :-( Ja już nie mam łeż więc nie pozostaje mi nic innego jak brać przykład z Daszki. Bonusia też była taka kochaniutka wdzięczna i pogodna do samego końca. Słonko moje Quote
bela51 Posted April 22, 2011 Posted April 22, 2011 Czy Daszeńka była u weta? Są jakies wieści, choc troche optymistyczne ? Quote
Czarodziejka Posted April 22, 2011 Posted April 22, 2011 Tak, 4 godziny przesiedziałam z nią w lecznicy w Łasku, do tego dość długa podróż, któą Dasz zniosła nieźle. Mam zdjęcia, ale nie mam siły wkleić, bo jestem totalnie zmęczona wszystkim. Do tego choróbsko mi się przyplątało i wczoraj po przywiezieniu zwierzyńca z lecznicy sama się wyekspediowałam do ludzkiego lekarza z osobistą diagnozą, że właśnie chyba schodzę 8) Dałam radę jednak zawieźć Daszeńkę i obstrzyknąć psy i kota. Daszy pobrano krew. Wyniki postaram się wkleić. Są dobre, żadnych niepokojących zmian. Jedynie próby wątrobowe nieco ponad normę, ale niewiele. To samo Duke, więc dostali syropek Silivet po łyżeczce dziennie. Dasza waży 27 kg :-? 5 więcej niż kiedy do mnie przyjechała rok temu. Masa utrudnia jej chodzenie, a nie chodzi dużo, bo ją boli skrzywiona łapka, która skrzywiła się, kiedy guz był w apogeum. Teraz usg wykazało, że jest rozlany, bez wyraźnej struktury i BYĆ MOŻE jego źródłem jest kość. Czyli tam byłby kolejny przerzut. Niestety nie możego sprawdzić żadną metodą nieinwazyjną, a operacja się nie zapowiada, bo guz jest nieoperacyjny. Daszeńka została dokładnie wygnieciona, wymiętolona i zbadana. Guz sam w sobie najprawdopodobniej nie jest bolesny, ale ucisk i zdeformowana łapka boli. Kiedy sunia leży najprawdopodobniej nie czuje dyskomfortu, ale chodzić musi. Doktor podał jej steryd o przedłużonym działaniiu, którego nazwy nie pamiętam. Po 10 dniach jedziemy na kontrolę. Steryd ma poprawić samopoczucie Dasz i pomóc jej się rozruszać. Tylko tyle można dla niej zrobić. Kiedy będzie bolało - uśmierzać. Zdaniem weta Daszka jest w dobrej kondycji fizycznej i psychicznej. Serduszko w normie, płuca przy osłuchu też czyste, chociaż mogą być zawalone przerzutami...Po obmacaniu Daszeńki wszerz i wzdłóż wet stwierdził, że ogólnie bolesność jest niewielka, jedynie przy ucisku faktycznie widać, że boli. Chodzenie powoduje ucisk, ale musimy ją rozchodzić ze względu na ogólną jej kondycję. Daszeńka była bardzo dzielna, wciąż zainteresowana wszystkim dokoła, miała nawet chęć pokuśtykać po chodniku i bardzo zainteresowały ją zapachy na trawniku. Gdyby nie skrzywiona łapka i moja świadomość, że Dasz jest chora nic nie wskazywałoby, że to sunia w takim stanie. Chętnie piła wodę w lecznicy, troszkę leżała na materacyku, była grzeczna i nasłuchująca. Ufała mi, więc czuła się na właściwym miejscu. Drogę powrotną zniosła obserwując świat przez szybę. Wstąpiłam jeszcze do kuzynki, gdzie Dasz dostała miseczkę mleka i wegetariański posiłek, który kuzynka podzieliła na nas 3 ;) Wszystko zostało zjedzone, a sunia po którkiej wycieczce po ogrodzie weszła na wysokie schody i położyła się pod drzwiami. Po powrocie do domku zaraz truchtem obwąchiwana przez resztę udała się pod swój stół i do kolacji odsypiała podróż. Podałam jej dziś Spirulinę i Omega3 oraz Sanprobi, do tego Silivet na wątrobę. Micha błyszczy. Wszystko zjedzone - z bólem serca nałożyłam jej mniej. Tyle na dziś. Cieszy mnie, że Daszeńka jest w pogodnym nastroju i wciąż zainteresowana życiem. Krajobrazy sobie obserwowała przez szybę...nie mogłyśmy się z kuzynką nadziwić, jaki to rozum w Daszki mądrej główce i jaka ciekawość każdej nowej sytuacji. Quote
bela51 Posted April 22, 2011 Posted April 22, 2011 Wiec jednak są troszke optymistyczne wiesci.:lol: Ze nasza Daszenka jeszcze sie troszke nacieszy zyciem u Ciebie. Za to Ty Kochana Czarodziejko zadbaj o siebie, bo bardzo jestes nam wszystkim potrzebna. Ale po co ja to pisze, przeciez Czarodziejki są niesmiertelne...:lol: Aha, wplaciłam dzisiaj 74 zł z bazarku dla Daszki. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.