Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Daszeńka wystawiła rano zaciekawioną mordkę z garażu i obserwowała, czy szykuje się spacerek.
Traumeel podam podskórnie, bo Amigdalina i vitC pójdzie w żyłę i obawiam się, że będzie to dla niej dyskomfort.

  • Replies 1.5k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

A jak niunia po drugim mrga podaniu wit. C ?
Doktor mówił że do zyły nie piecze - tylko domięsniowo.
My podawaliśmy wit. C do żyły Bonusi - tak jak Daszce - i malutka nie dawała oznak pieczenia
Psineczko kochana dobrze że trafiłaś do Czrodziejki

Posted

Co tu pisać Kochana ....
Jak powiedziała Czarodziejka, to szczęście że Daszeńka może skorzystać z leków, do których nie wszyscy chorzy mają dostęp.
A od siebie dodam, że największym szczęściem jest, że słoneczko znalazło u Czarodziejki dom i miłość - widzę po mojej Ledzi, że to jest najważniejsze.
I czuje się bezpieczna bez względu na to, w jakim znajdzie się stanie

Posted

Daszka pozdrawia ze swojego grajdołka. Drugi dzień podaję jej vitC i Amigdalinę. Wszystko znosi bardzo cierpliwie i liże mnie po ręce.
Wydaje mi się, że nieco mniej utyka, być może to zaleta Traumeelu - codziennie rano robię jej zastrzyk.
Dziś przyjechał do mnie Duke z Palucha - kochany onek ze skrzywioną główką - staruszek. Przewraca się i potyka nieborak, ale daje radę.
Daszeńka pogodna :)

Posted

Boże drogi słonko nasze kochane :-(

Taka wdzięczna, cierpliwa i taka uśmiechnięta - większośc znanych mi ludzi powinna brać przykład z tego stworzenia.
Czarodziejko - specjalny ukłon dla Ciebie za serce, jakie dajesz tym bidulkom - to najlepszy lek.
Dziś byłam u naszego Doktora, zamówiłam całe opakowanie Traumeelu - przyda się i dla Daszki i dla staruszka.
Choroby i starości nie cofniemy ale niech ich ostatnie miesiące będą możliwie jak najbardziej komfortowe

Posted

W nocy wszędzie leżą koce i kołdry, ale Daszki miejsce pozostaje zawsze pod stołem. Dziś też podałam jej zastrzyki siedząc w pozycji grzyba pod stołem, bo tam Dasz chciała mi umknąć i schować się przed bolesnym zabiegiem. Byłam delikatna, ale wenflon i tak podrażnia żyłę, więc nie jest to dla suni przyjemne. Siedziałam wtulona w Daszki szyję i mowiłam jej, że będzie dobrze, a ona troszkę piszczała, ale lizała mnie po rękach z ufnością, że tak być widocznie musi...Kochana psinka.

Posted

Czarodziejka napisał(a):
W nocy wszędzie leżą koce i kołdry, ale Daszki miejsce pozostaje zawsze pod stołem. Dziś też podałam jej zastrzyki siedząc w pozycji grzyba pod stołem, bo tam Dasz chciała mi umknąć i schować się przed bolesnym zabiegiem. Byłam delikatna, ale wenflon i tak podrażnia żyłę, więc nie jest to dla suni przyjemne. Siedziałam wtulona w Daszki szyję i mowiłam jej, że będzie dobrze, a ona troszkę piszczała, ale lizała mnie po rękach z ufnością, że tak być widocznie musi...Kochana psinka.


Czarodziejko tak ładnie zawsze o niej piszesz... Dobrze, że Dasza jest właśnie u Ciebie...:)

Posted

Daszeńka słaba...Zjadła jednak kolację - serca, rosołek i makaron, do tego pietruszka zielona. Miseczka wylizana i nawet warknęła na wszędobylską Herę. Napiła się i położyła. Ukochałam ją bardzo, lizała mnie czule po rękach. Mam nadzieję, że nocka przejdzie spokojnie. Nakładam jej mniejsze porcje jedzenia w obawie przed wagą, bo i tak jej ciężko chodzić. Nieopodal posłanka postawiłam garnek z wodą i Dasz szczeknęła ostrzegawczo na Duka, który sobie z niego zachłeptał. Nocka jest ciepła, Daszka ma kołderkę i koc, żeby było jej miękko i ciepło. Rano musi być lepiej...

Posted

Byłam i przed chwilką. Dasz onieśmielona, że tak koło niej krążę. Nie wie już jak się odwdzięczyć, więc trzepie o podłogę ogonkiem i liże mnie wciąż po rękach. Popatrzyłam na to umęczone stare ciało i powiedziałam jej, że niedługo będzie wolna, będzie światełkiem i samą radością. Musimy tylko dotrzeć do kresu tej ciężkiej drogi, a ja nie chcę, żeby ją cokolwiek bolało. Daszeńka gaśnie z godnością, cieszy się każdą chwilką w tym wyniszczonym ciele i nie okazuje bólu. Z jednej strony chcę, żeby była wolna od cierpienia, a z drugiej chcę, żeby wciąż była.

Posted

Czarodziejka napisał(a):
Byłam i przed chwilką. Dasz onieśmielona, że tak koło niej krążę. Nie wie już jak się odwdzięczyć, więc trzepie o podłogę ogonkiem i liże mnie wciąż po rękach. Popatrzyłam na to umęczone stare ciało i powiedziałam jej, że niedługo będzie wolna, będzie światełkiem i samą radością. Musimy tylko dotrzeć do kresu tej ciężkiej drogi, a ja nie chcę, żeby ją cokolwiek bolało. Daszeńka gaśnie z godnością, cieszy się każdą chwilką w tym wyniszczonym ciele i nie okazuje bólu. Z jednej strony chcę, żeby była wolna od cierpienia, a z drugiej chcę, żeby wciąż była.


Czarodziejko obie jesteście bardzo dzielne... Mówisz, że Daszka onieśmielona... Kochany Misiaczek z niej... Strasznie mi jest przykro... :-( Wzrusza mnie Twój stosunek do niej i odwrotnie. Znowu myślę, jak to dobrze, że na Ciebie trafiła...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...