Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.5k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Daszeńkę czeka dziś podanie kolejnej megadawki witaminy C. Wczoraj w kroplówce dostała 250 ml płynu - vitC i glukoza. Do tego Amigdalina rónież do zyły. Dziś przyjadą panie doktor i powtórzą kroplówkę. Od jutra ja jej bedę podawać vitC i resztę zastrzyków. Na łapce zostanie wenflonik, który co tydzień wetki przyjadą zmienić.
Daszeńka bardzo ładnie zniosła uciążliwy i dość długi zabieg. Cały czas była przytulona do mnie, obok asystował Bej, który siedział pod moją pachą, Julka, cień psa, czyli Ząbalek i Carmen co chwila wyciągająca wetkom z torby różne rzeczy - jak zawsze zresztą ;) Przy okazji zauważyłyśmy, że naszej damie znów niewiarygodnie urosły pazury. Dziś będzie miała cięte. Resztę psów musiałam unieruchomić - Hera z Rafim poszły na smycze, Kajka do kojca, a staruszki musiałyśmy odganiać, bo nagle wszystko ściśle nas otoczyło i nie można było głowy obrócić, żeby jęzora nie zaliczyć. Przypomniał mi się listonosz - człek pozytywny i miłośnik psów. Przyjechał kiedyś, zatrąbił, ja nie usłyszałam, więc przemawiając czule ośmielił się bramę otworzyć i wejść ;) Kiedy go ujrzałam otoczonego wianuszkiem onków powtórzyłam swoją magiczną formułkę, że to niegroźne bezzębne staruszki 8)
Wtenczas Carmen jak na zawołanie ugryzła pana w łydkę - standard, upuścił biedak karteczkę, którą miałam pokwitować. Kiedy uklęknął, żeby ją podnieść umyto mu i zaświniono dokumentnie okulary, macał więc wokół siebie po omacku. Carmen z Bejem wyciągneli mu coś z torby, a Carmen usiłowała dodatkowo wyszarpnąć mu pasek, na którym miał przewieszoną torbę. Podeszłam, pokwitowałam, odebrałam przesyłkę, a pan na ślepo w okularach oblepionych kłakami, uświniony, obkłaczony, z umamlanym paskiem od torby ściskając długopis i karteczkę z godnością opuścił mą posesję szczęśliwy, że przeżył :D Teraz zawsze stoi pod bramą i czeka aż wyjdę...:-?

Posted

Czarodziejka napisał(a):
Daszeńkę czeka dziś podanie kolejnej megadawki witaminy C. Wczoraj w kroplówce dostała 250 ml płynu - vitC i glukoza. Do tego Amigdalina rónież do zyły. Dziś przyjadą panie doktor i powtórzą kroplówkę. Od jutra ja jej bedę podawać vitC i resztę zastrzyków. Na łapce zostanie wenflonik, który co tydzień wetki przyjadą zmienić.
Daszeńka bardzo ładnie zniosła uciążliwy i dość długi zabieg. Cały czas była przytulona do mnie, obok asystował Bej, który siedział pod moją pachą, Julka, cień psa, czyli Ząbalek i Carmen co chwila wyciągająca wetkom z torby różne rzeczy - jak zawsze zresztą ;) Przy okazji zauważyłyśmy, że naszej damie znów niewiarygodnie urosły pazury. Dziś będzie miała cięte. Resztę psów musiałam unieruchomić - Hera z Rafim poszły na smycze, Kajka do kojca, a staruszki musiałyśmy odganiać, bo nagle wszystko ściśle nas otoczyło i nie można było głowy obrócić, żeby jęzora nie zaliczyć. Przypomniał mi się listonosz - człek pozytywny i miłośnik psów. Przyjechał kiedyś, zatrąbił, ja nie usłyszałam, więc przemawiając czule ośmielił się bramę otworzyć i wejść ;) Kiedy go ujrzałam otoczonego wianuszkiem onków powtórzyłam swoją magiczną formułkę, że to niegroźne bezzębne staruszki 8)
Wtenczas Carmen jak na zawołanie ugryzła pana w łydkę - standard, upuścił biedak karteczkę, którą miałam pokwitować. Kiedy uklęknął, żeby ją podnieść umyto mu i zaświniono dokumentnie okulary, macał więc wokół siebie po omacku. Carmen z Bejem wyciągneli mu coś z torby, a Carmen usiłowała dodatkowo wyszarpnąć mu pasek, na którym miał przewieszoną torbę. Podeszłam, pokwitowałam, odebrałam przesyłkę, a pan na ślepo w okularach oblepionych kłakami, uświniony, obkłaczony, z umamlanym paskiem od torby ściskając długopis i karteczkę z godnością opuścił mą posesję szczęśliwy, że przeżył :D Teraz zawsze stoi pod bramą i czeka aż wyjdę...:-?


Popłakałam się ze śmiechu :cool1:
Oleż radości wnoszą w życie te zasierszczone ogony :loveu:
Tego nie wie nikt, kto ich nie ma
Daszeńko miej się jak najlepiej

Posted

Czarodziejko uśmiałam się do łez czytając perypetie listonosza :D z psiakami.Tak to jest jak ma się ciekawskie psiunie.Jak się wchodzi ma psi teren to trzeba płacić myto a jak nie to sami zabierają :evil_lol:
Daszeńko trzymaj się suniu

Posted

Kiedy przyjeżdżają wetki, Carmen zawsze czai się koło wielkiej torby z nadzieją w prośnych oczach. Ale nauczone doświadczeniem wiemy, że zamierza coś wyciągnąć - cokolwiek: słuchawki, bandaż, jakieś szeleszczące woreczki z zawartością. A taka cfffana, że chyłkiem, bokiem, przy ścianie byle wynieść, rozpaprać, zostawić i przytruchtać po następne.
Daszeńka dziś uśmiechnięta wyszła na słonko pochodzić i wrócić na swoje legowisko. Zdaniem wetek, jak na rodzaj i etap schorzenia, to Daszka jest w bardzo dobrej formie, jedynie powiększony węzeł i nasza świadomość ukazują wagę problemu... Oby jak najdłużej.

Posted

Czarodziejka napisał(a):
Kiedy przyjeżdżają wetki, Carmen zawsze czai się koło wielkiej torby z nadzieją w prośnych oczach. Ale nauczone doświadczeniem wiemy, że zamierza coś wyciągnąć - cokolwiek: słuchawki, bandaż, jakieś szeleszczące woreczki z zawartością. A taka cfffana, że chyłkiem, bokiem, przy ścianie byle wynieść, rozpaprać, zostawić i przytruchtać po następne.
Daszeńka dziś uśmiechnięta wyszła na słonko pochodzić i wrócić na swoje legowisko. Zdaniem wetek, jak na rodzaj i etap schorzenia, to Daszka jest w bardzo dobrej formie, jedynie powiększony węzeł i nasza świadomość ukazują wagę problemu... Oby jak najdłużej.


Oby jak najdłużej niedźwiadek kochany
Właśnie etap - to już trzeci przerzut w ciagu roku

Posted

[video]http://img69.imageshack.us/i/hc7r.mp4/[/video]

Wklejam wam dzisiejszy spacerek Daszki. Nie wiem, co się lepiej otworzy.
Łapka jak widać, w drugiej wenflon, więc ciężko jej chodzić, ale pycholek uśmiechnięty...

Posted

Boże drogi :-(
Moja Leda to przy niej olimpijczyk :-(
Bardzo ciężko chodzi.
Czarodziejko, koniecznie podawaj jej codziennie po ampułce traumeel s do żyły - najlepiej z rana żeby jej tak nie bolało przy chodzeniu :-(:-( - nie czekaj ! nie ma na co

Posted

:( :( :(

Dzaszeńka chodzi jak moja 14 sunia, której siadają stawy :(
Biedna dziewczynka, ale widać, że nie poddaje się i docenia każdą chwilę życia.

Posted

Tak, bo życie trzeba cenić, bo życie cudem jest.
Widać że bardzo cierpi :-(
Niech się dzieje ten cud, dopóki ból nie weźmie góry nad radoscią życia.
Bo że ból jest jej towarzyszem, zaprzeczyć się nie da
Dazeńko :-( tak wiele nas nauczyłaś.
Serce boli patrząc na nią ale to też jest bogactwo

Posted

Cierpi już bardzo i trzeba zachować szczególne wyczucie, albowiem uratowane sierotki tak bardzo są wdzięczne za samą obecność człowieka, że ze wszystkich sił nie chcą sprawiać kłopotu i ukrywają ból :-( a ona ma już swoje lata i oprócz raczyska stawy dają jej ostro popalić :shake: słonko kochane

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...