bela51 Posted April 14, 2011 Posted April 14, 2011 Sliczna, kochana sunieczka. A bazarki dla Daszenki kuleja, jak i ona...:-( Quote
ewa36 Posted April 14, 2011 Posted April 14, 2011 Daszeńka na pewno nie zostanie osamotniona i opuszczona - wierzę w to Quote
bela51 Posted April 14, 2011 Posted April 14, 2011 ewa36 napisał(a):Daszeńka na pewno nie zostanie osamotniona i opuszczona - wierzę w to Ja miałam na mysli tylko kulawą łapeczke... Quote
ewa36 Posted April 14, 2011 Posted April 14, 2011 bela51 napisał(a):Ja miałam na mysli tylko kulawą łapeczke... Jasne :loveu: Kochane piesiątko a bazarki też pójdą Quote
asl Posted April 14, 2011 Author Posted April 14, 2011 Obejrzałam zdjęcia :) Ale z niej kochany Misiak :) Quote
Zofija Posted April 15, 2011 Posted April 15, 2011 Daszeńka jest przesłodka, buziaki od cioci Zosi Quote
ewa36 Posted April 15, 2011 Posted April 15, 2011 Wszystkie są kochane, ale Daszka jest wyjątkowa. Trzeba zrobić wszystko żeby jej pomóc. Quote
J_ulia Posted April 15, 2011 Posted April 15, 2011 Biedna Daszeńka ;( Dobrze, że przynajmniej ostatnie miesiące jest kochana i rozpieszczana jak nigdy przedtem. Quote
Czarodziejka Posted April 15, 2011 Posted April 15, 2011 Daszeńkę czeka dziś podanie kolejnej megadawki witaminy C. Wczoraj w kroplówce dostała 250 ml płynu - vitC i glukoza. Do tego Amigdalina rónież do zyły. Dziś przyjadą panie doktor i powtórzą kroplówkę. Od jutra ja jej bedę podawać vitC i resztę zastrzyków. Na łapce zostanie wenflonik, który co tydzień wetki przyjadą zmienić. Daszeńka bardzo ładnie zniosła uciążliwy i dość długi zabieg. Cały czas była przytulona do mnie, obok asystował Bej, który siedział pod moją pachą, Julka, cień psa, czyli Ząbalek i Carmen co chwila wyciągająca wetkom z torby różne rzeczy - jak zawsze zresztą ;) Przy okazji zauważyłyśmy, że naszej damie znów niewiarygodnie urosły pazury. Dziś będzie miała cięte. Resztę psów musiałam unieruchomić - Hera z Rafim poszły na smycze, Kajka do kojca, a staruszki musiałyśmy odganiać, bo nagle wszystko ściśle nas otoczyło i nie można było głowy obrócić, żeby jęzora nie zaliczyć. Przypomniał mi się listonosz - człek pozytywny i miłośnik psów. Przyjechał kiedyś, zatrąbił, ja nie usłyszałam, więc przemawiając czule ośmielił się bramę otworzyć i wejść ;) Kiedy go ujrzałam otoczonego wianuszkiem onków powtórzyłam swoją magiczną formułkę, że to niegroźne bezzębne staruszki 8) Wtenczas Carmen jak na zawołanie ugryzła pana w łydkę - standard, upuścił biedak karteczkę, którą miałam pokwitować. Kiedy uklęknął, żeby ją podnieść umyto mu i zaświniono dokumentnie okulary, macał więc wokół siebie po omacku. Carmen z Bejem wyciągneli mu coś z torby, a Carmen usiłowała dodatkowo wyszarpnąć mu pasek, na którym miał przewieszoną torbę. Podeszłam, pokwitowałam, odebrałam przesyłkę, a pan na ślepo w okularach oblepionych kłakami, uświniony, obkłaczony, z umamlanym paskiem od torby ściskając długopis i karteczkę z godnością opuścił mą posesję szczęśliwy, że przeżył :D Teraz zawsze stoi pod bramą i czeka aż wyjdę...:-? Quote
ewa36 Posted April 15, 2011 Posted April 15, 2011 Czarodziejka napisał(a):Daszeńkę czeka dziś podanie kolejnej megadawki witaminy C. Wczoraj w kroplówce dostała 250 ml płynu - vitC i glukoza. Do tego Amigdalina rónież do zyły. Dziś przyjadą panie doktor i powtórzą kroplówkę. Od jutra ja jej bedę podawać vitC i resztę zastrzyków. Na łapce zostanie wenflonik, który co tydzień wetki przyjadą zmienić. Daszeńka bardzo ładnie zniosła uciążliwy i dość długi zabieg. Cały czas była przytulona do mnie, obok asystował Bej, który siedział pod moją pachą, Julka, cień psa, czyli Ząbalek i Carmen co chwila wyciągająca wetkom z torby różne rzeczy - jak zawsze zresztą ;) Przy okazji zauważyłyśmy, że naszej damie znów niewiarygodnie urosły pazury. Dziś będzie miała cięte. Resztę psów musiałam unieruchomić - Hera z Rafim poszły na smycze, Kajka do kojca, a staruszki musiałyśmy odganiać, bo nagle wszystko ściśle nas otoczyło i nie można było głowy obrócić, żeby jęzora nie zaliczyć. Przypomniał mi się listonosz - człek pozytywny i miłośnik psów. Przyjechał kiedyś, zatrąbił, ja nie usłyszałam, więc przemawiając czule ośmielił się bramę otworzyć i wejść ;) Kiedy go ujrzałam otoczonego wianuszkiem onków powtórzyłam swoją magiczną formułkę, że to niegroźne bezzębne staruszki 8) Wtenczas Carmen jak na zawołanie ugryzła pana w łydkę - standard, upuścił biedak karteczkę, którą miałam pokwitować. Kiedy uklęknął, żeby ją podnieść umyto mu i zaświniono dokumentnie okulary, macał więc wokół siebie po omacku. Carmen z Bejem wyciągneli mu coś z torby, a Carmen usiłowała dodatkowo wyszarpnąć mu pasek, na którym miał przewieszoną torbę. Podeszłam, pokwitowałam, odebrałam przesyłkę, a pan na ślepo w okularach oblepionych kłakami, uświniony, obkłaczony, z umamlanym paskiem od torby ściskając długopis i karteczkę z godnością opuścił mą posesję szczęśliwy, że przeżył :D Teraz zawsze stoi pod bramą i czeka aż wyjdę...:-? Popłakałam się ze śmiechu :cool1: Oleż radości wnoszą w życie te zasierszczone ogony :loveu: Tego nie wie nikt, kto ich nie ma Daszeńko miej się jak najlepiej Quote
Jolanta08 Posted April 15, 2011 Posted April 15, 2011 Czarodziejko uśmiałam się do łez czytając perypetie listonosza :D z psiakami.Tak to jest jak ma się ciekawskie psiunie.Jak się wchodzi ma psi teren to trzeba płacić myto a jak nie to sami zabierają :evil_lol: Daszeńko trzymaj się suniu Quote
Czarodziejka Posted April 15, 2011 Posted April 15, 2011 Kiedy przyjeżdżają wetki, Carmen zawsze czai się koło wielkiej torby z nadzieją w prośnych oczach. Ale nauczone doświadczeniem wiemy, że zamierza coś wyciągnąć - cokolwiek: słuchawki, bandaż, jakieś szeleszczące woreczki z zawartością. A taka cfffana, że chyłkiem, bokiem, przy ścianie byle wynieść, rozpaprać, zostawić i przytruchtać po następne. Daszeńka dziś uśmiechnięta wyszła na słonko pochodzić i wrócić na swoje legowisko. Zdaniem wetek, jak na rodzaj i etap schorzenia, to Daszka jest w bardzo dobrej formie, jedynie powiększony węzeł i nasza świadomość ukazują wagę problemu... Oby jak najdłużej. Quote
ewa36 Posted April 15, 2011 Posted April 15, 2011 Czarodziejka napisał(a):Kiedy przyjeżdżają wetki, Carmen zawsze czai się koło wielkiej torby z nadzieją w prośnych oczach. Ale nauczone doświadczeniem wiemy, że zamierza coś wyciągnąć - cokolwiek: słuchawki, bandaż, jakieś szeleszczące woreczki z zawartością. A taka cfffana, że chyłkiem, bokiem, przy ścianie byle wynieść, rozpaprać, zostawić i przytruchtać po następne. Daszeńka dziś uśmiechnięta wyszła na słonko pochodzić i wrócić na swoje legowisko. Zdaniem wetek, jak na rodzaj i etap schorzenia, to Daszka jest w bardzo dobrej formie, jedynie powiększony węzeł i nasza świadomość ukazują wagę problemu... Oby jak najdłużej. Oby jak najdłużej niedźwiadek kochany Właśnie etap - to już trzeci przerzut w ciagu roku Quote
Czarodziejka Posted April 15, 2011 Posted April 15, 2011 [video]http://img69.imageshack.us/img69/129/hc7r.mp4[/video] Quote
Jetrel Posted April 15, 2011 Posted April 15, 2011 Dasza, Czarodziejko....cóż mogę? Nic nie mogę.... trzymajcie się dziewczynki. Quote
Czarodziejka Posted April 15, 2011 Posted April 15, 2011 [video]http://img69.imageshack.us/i/hc7r.mp4/[/video] Wklejam wam dzisiejszy spacerek Daszki. Nie wiem, co się lepiej otworzy. Łapka jak widać, w drugiej wenflon, więc ciężko jej chodzić, ale pycholek uśmiechnięty... Quote
ewa36 Posted April 15, 2011 Posted April 15, 2011 Boże drogi :-( Moja Leda to przy niej olimpijczyk :-( Bardzo ciężko chodzi. Czarodziejko, koniecznie podawaj jej codziennie po ampułce traumeel s do żyły - najlepiej z rana żeby jej tak nie bolało przy chodzeniu :-(:-( - nie czekaj ! nie ma na co Quote
J_ulia Posted April 15, 2011 Posted April 15, 2011 :( :( :( Dzaszeńka chodzi jak moja 14 sunia, której siadają stawy :( Biedna dziewczynka, ale widać, że nie poddaje się i docenia każdą chwilę życia. Quote
ewa36 Posted April 15, 2011 Posted April 15, 2011 Tak, bo życie trzeba cenić, bo życie cudem jest. Widać że bardzo cierpi :-( Niech się dzieje ten cud, dopóki ból nie weźmie góry nad radoscią życia. Bo że ból jest jej towarzyszem, zaprzeczyć się nie da Dazeńko :-( tak wiele nas nauczyłaś. Serce boli patrząc na nią ale to też jest bogactwo Quote
Zofija Posted April 16, 2011 Posted April 16, 2011 Bosie jaka ona biedna, jak ona chodzi....................... Quote
ewa36 Posted April 16, 2011 Posted April 16, 2011 Cierpi już bardzo i trzeba zachować szczególne wyczucie, albowiem uratowane sierotki tak bardzo są wdzięczne za samą obecność człowieka, że ze wszystkich sił nie chcą sprawiać kłopotu i ukrywają ból :-( a ona ma już swoje lata i oprócz raczyska stawy dają jej ostro popalić :shake: słonko kochane Quote
bela51 Posted April 16, 2011 Posted April 16, 2011 Nue myslałam, ze jest tak źle... Biedna Daszeńka.:-( Ryczę od rana...:-( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.