Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

A co do karmienia "chudziaczków"- moja Mika też mocno wychudzona miała przepisaną dietę- jedzenie 5 razy dziennie- 3 posiłki mięsne i 2 razy nabiał (biały serek, jogurt naturalny).Jadła 2 razy ryż z marchewką i kurczakiem, zawsze miała suchą karmę. W ciągu miesiąca wyrównała braki.

Posted

wlaśnie przeczytalam watek oskarka...
powiem tak, nie wiem na co on jest chory, ale rok temu odszedl mój buldozek francuski bo jak sie okazalo mial wrodzone wodoglowie,albo zapalenie mózgu...mial takie same objwy jak oskarek dlatego piszę, przeczytajcie prosze wszystko co napisalam w jego watku, moze to pomoze wleczeniu boksia...bo mojemu doksiowi nie zdąrzylismy pomoc, moze więc uda sie oskarkowi:placz:

Posted

Oscarku, dopiero teraz dotarłam do Twojego wątku i takie cudne wieści mnie tu zastały :loveu: :loveu: :loveu: a do tego pogoda taka ładna :loveu: :loveu: :loveu: Kochanie, poszalej na dworku, korzystaj ze słoneczka i nabieraj sił!! :multi: :multi:

Posted

:multi: Konisiu super wiadomości od Was:multi: Najbardziej mnie cieszy, ze On tak szybko dochodzi do siebie - myślę, że taka poprawa w ciągu tygodnia znaczy bardzo, bardzo dużo:lol:

Posted

Konisiu, to naprawde cud, że oskarek tak szybko dochodzi do siebie i gdyby nie Ty i Twoja determinacja to nie miałby żadnych szans

Posted

Dziekuję wszytskim za miłe słowa to naprwdę wiele dla mnie znaczy:)

Nie uwierzycie!!! Wczoraj poszliśmy z Oscuniem do parku, żeby poczłapał sobie trochę po słoneczku, pooglądał inne pieski itd. Konisia była jak zwykle z piłeczką, więc moja mama rzucała jej aport, żeby się wybiegała a ja z Oscarkiem powoli sobie spacerowaliśmy. W pewnym momencie Oscarek zapatrzył się na Konisię i nagle wyrwał do przodu w dzikich susach:) :crazyeye: :multi: (oczywiście ze mną na smyczy). Zaczął tak fajnie, nieporadnie jeszcze biegać, złapał mnie za rękaw kurtki i tarmosił i znowu biegi + podszczypywanie nóg:multi: Wyobrażacie to sobie??? To był wpsaniały dzień. Potem Oscarek położył się na trawce, na słoneczku i obserwował inne pieski. Cudowny dzień!!!

Posted

:multi: Widzisz- odzyskuje humor, siły i zainteresowanie światem.
Pilnuj go jednak i nie pozwól leżec na ziemi - jest jeszcze mokro a nie wskazane, by biedaczkowi 'przyplatało się" teraz jakieś inne choróbsko (by musiał brać nowe antybiotyki):razz: - jego organizm jest teraz z pewnościa bardzo osłabiony i potrzebuje czasu by "dojść do formy"

Posted

Witam Wszystkich zainteresowanych losem Oscara. Śledzę wątek od paru dni i jak najbardziej doceniam pracę i powięcenie Konisi ratującej psa.
Chciałabym jednak poruszyc wątek podejścia Konisi i paru innych osób do weterynarzy - chodzi o lecznicę na Białobrzeskiej. Znam dobrze osoby tam pracujące, lubię je i cenię, dlatego "relacja" Konisi z wizyty na Białobrzeskiej (26 . 03.2006, str 33) wymaga ode mnie reakcji.

Zacznę od tego, że dr Jagielski jest nie tylko doskonałym fachowcem, ale również człowiekiem kochającym zwierzęta, dlatego jak najstaranniej dobiera personel technniczny (jak ktos słusznie zauważył - spośród szczególnie oddanych pacjentom studentów ostatnich lat weterynarii).

Podzieliłam się moimi spostrzeżeniami z "wetka" wspomniana w opisie wizyty Oscara na Białobrzeskiej. Ją też zmartwiła ta dość jednostronna i , jak się wydaje, nie do końca sprawiedliwa relacja . Poprosiłam ją zatem- jako osobę, która "tam była" o napisanie kilku słów o tym jak wyglądało to wszystko "z drugiej strony"

Mam nadzieję, ze lektura Jej listu da Konisi i innym powód do zastanowienia. Pozdrawiam


"Być może NIKT tego nie zechce przeczytać, może jednak czasem warto spojrzeć na coś z innego punktu widzenia…
Była spokojna niedziela, pacjentów mniej niż zwykle, około godziny 12 – 13 do lecznicy zadzwonił dr Jagielski z wiadomością, że mamy spodziewać się Oscara, bo jego stan pogorszył się. Powiedział co życzyłby sobie by Mu podać, byliśmy umówieni na ewentualny telefon gdybym miała jakieś uwagi co do stanu pacjenta. Oscar, z jakichś powodów, pewnie ważnych, dotarł o…15.45. Od razu został przyjęty, popiskiwał. Karolina – nasza najlepsza techniczka- próbowała założyć Mu wenflon. Niestety, nie udało jej się – tak dzieje się zawsze, gdy bardzo się stara, gdy jej bardzo zależy. Dr Jagielski ma tak duże zaufanie co do jej umiejętności, że powierza jej takie czynności u swoich najtrudniejszych Pacjentów onkologicznych, którzy wkłucia dożylne przechodzą co tydzień i czasem założenie kaniuli graniczy już z cudem. Wenflon został założony z drugiego wkłucia, Oscarowi podano Dexaven i Ornipural we wstrzyknięciu, a następnie został podłączony do 200ml Ranigastu – również dożylnie. Opiekunki bardzo się o Niego martwiły, zaproponowałyśmy, by Oscara położyć na kocyku – odmówiły, by nie zmieniać już Jego pozycji. Zapytane, czy mogą podać płyn Ringera dożylnie w domu, odmówiły, więc została Im zaproponowana lecznica całodobowa, tę propozycję również odrzuciły. Ponieważ z wywiadu uzyskałam informację, że Oscar je, pije, nie wymiotuje, nie ma biegunki i nie był odwodniony, zadecydowałam, że 500ml płynu Ringera podam podskórnie. Telefonicznie z dr Jagielskim ustaliliśmy też, że zostanie dołączony antybiotyk.
W lecznicy na Białobrzeskiej przyjęło się, że przy Pacjentach wszystkie czynności manualne wykonują technicy – studenci ostatnich lat weterynarii, którzy wszystkiego co umieją, nauczyli się od nas. Inaczej nasze możliwości przyjęcia Pacjentów, spadłyby o co najmniej 50%, a na wizytę do dr Jagielskiego czekałoby się nie kilka dni, lecz miesiąc, nie mówiąc już o nagłych przypadkach, jak ten Oscara.
Opiekunki otrzymały wydruk z wizyty, w którym zawarte były wszystkie podane leki oraz zalecenie kontaktu z lekarzem prowadzącym - dr Jagielskim. Karolina pomogła Paniom w transporcie Oscara do samochodu, za co jej bardzo dziękowały.
Lecznica została zamknięta o 16.40, przez co spóźniłyśmy się wszędzie tam, gdzie byłyśmy tego dnia umówione. Tak niestety dzieje się niemal zawsze, na palcach jednej ręki można policzyć ile razy w ciągu tych kilku lat wyszliśmy o czasie.
Dla mnie wyniknęło z tej wizyty co najmniej kilka przemyśleń. Jak to się dzieje, że mimo złego stanu pacjenta, dociera on do lecznicy kilka godzin po kontakcie z lekarzem prowadzącym? Jak to się dzieje, że mimo świadomości Opiekunów o potrzebie podania dożylnego leków, co jest zazwyczaj procesem długotrwałym, pacjent dociera do lecznicy 15 minut przed jej zamknięciem, mimo że w weekendy czynna jest od początku istnienia do 16? Dlaczego niektórzy tak bardzo nie umieją poszanować wolnego czasu innych, mimo, że ci mają go tak niewiele i wykorzystują zazwyczaj na odespanie całotygodniowych stresów, nie myśląc nawet o pójściu do kina czy o jakiejkolwiek innej przyjemności? Dlaczego lekarze nie są uważani za ludzi, dlaczego nie mogą mieć namiastki swojego życia, tylko powinni cały swój czas spędzać w pracy? Wreszcie jak to się dzieje, że mimo wielkiego niezadowolenia z pracy kogoś, potrafimy mu bardzo dziękować, następnego dnia uśmiechać się do niego i być dla niego bardzo miłym? Z własnej kultury, poczucia obowiązku?
Nie chciałabym, aby ten list wywołał jakąkolwiek dyskusję, tu nie czas i nie miejsce na to. Piszę to przede wszystkim w obronie Karoliny, która ten incydent opisany w internecie bardzo przeżyła. Chciałabym tylko prosić o chwilkę refleksji.
Pani Opiekunce, której należą się wyrazy ogromnego uznania i podziwu za to, co robi dla Oscara, życzę by ta historia skończyła się najlepiej jak to możliwe."

Posted

Inne spojrzenie gdybyś przeczytał/a uważne cały wątek zauważył byś, że Konisia nie jest zmotoryzowana i jest uzależniona od ludzi, którzy mogą jej w danej chwili pomóc. zauwazył byś też, że Oskarek jest psiakiem schroniskowym, który jest leczony z pieniędzy dogomaniaków /zebyś nie pomyslał to akurat nie moich bo w tym momencie nie jestem w stanie pomóc/. Konisia robi co może, często brała taryfę, ale w sytuacji gdy nie wiadomo ile kasy potrzebne będzie na leczenie trudno jej było wydać ok 50 zł na taksówkę i nie miała innego wyjścia jak czekac na kogoś kto będzie mógł ja podwieść. Akurat mnie nie musisz mówić jak jest w tej lecznicy i jaki jest dr. Jagielski, zdarzało mi sie tam jeźdxic z psami z Ursynowa a dr. Jagielski jest dla mnie jak wyrocznia, więc to nie tak, że bronię Konisi a lecznicę o coś oskarżam. Ja zwiedziłam z moją suką wiele klinik warszawskich, w każdej mieli lepsze lub gorsze podejście do zwierzaków i właścicieli. wiem też, że świadomośc kończenia zajęć, szczególnie w niedzielne popołudnie jest dla człowieka bardzo kusząca i często w takiej sytuacji człowiek mysli tylko o jednym a nie o tym, że musi jeszcze zostac w pracy czy na uczelni. Co do tego, że w tej lecznicy pewne rzeczy wykonuja studenci to owszem moga je sobie robić bo jakoś muszą się zawodu nauczyć, ale ja czy każdy inny właściciel mogę sobie tego nie zyczyć. Płacę za wizytę i poradę weterynaryjną a nie studencka. Chociaz akurat w moim przypadku wet nie potrzebuje wyręczac się studentem bo wszelkie tego typu zabiegi robie swoim psom sama.
Cóż każdy ma prawo mieć gorszy dzień, ale jeśli ma się zawód związany z pomoca ludziom czy zwierzętom to trzeba o tym pamiętać. Najpierw obowiążek a później przyjemnośc. Czy tego chcemy czy nie to takie jest życie, a jeśli ktoś tego nie potrafi zrozumieć to powinnie zmienic zawód.

Posted

Niestety zawsze jest tak, że każda sprawa ma dwie, a niekiedy i więcej stron. Konisia była zapewne poddenerwowana i zestresowana, zależało jej by Oscarek przestał cierpieć. Pani Karolina jesne, że mogła być zdenerwowana a wtedy nawet nawleczenie igły jest trudnością. To że Konisia opisała swoje wątpliwości na forum nie świadczy o wrogości czy niechęci do weterynarzy i dra Jagielskiego, podzieliła się tylko z nami swoimi wrażeniami i wątpliwościami i może niefortunnie ubrała to w słowa. Zapewne sama się odezwie.
Nie ma chyba co się obrażać, raczej każdy z tu przebywających zdaje sobie sprawę o racjach i poświęceniu obu stron.
Pozdrawiam serdecznie fachowców z Białobrzeskiej i szanownego dr Jagielskiego i Dziękiuję za uratowanie życia Oscarkowi-JESTEŚCIE WIELCY!

Posted

Boksiedwa, czy kiedy jesteś u dra Jagielskiego ze swoim psem, to sama wykonujesz zastrzyki i np. wkłucia dożylne? Jakoś trudno sobie to wyobrazić. W szpitalach ludzkich zajmują się tym – jak zapewne wiesz pielęgniarki, zabiliby cię śmiechem, gdybyś zażądała podłączenia kroplówki przez lekarza. Dlaczego w weterynarii ma być inaczej? Z tego co rozumiem, studenci pracują w lecznicy właśnie jako pielęgniarki.

Doskonale wiem , że Konisia nie ma funduszy, ani własnego środka transportu. Tylko nie rozumiem, dlaczego ma to tłumaczyć postawę roszczeniową? Tzn psychologicznie być może taka postawa jest uzasadniona „pomagam, choć mnie na to nie stać, więc należy mi się szacunek i wsparcie (oczywiście) i dodatkowe przywileje ( to już nie takie oczywiste)”
Będę bronić do upadłego „wetki”, o której mowa ( bo chyba do niej odnosi się przykra aluzja o zmianie zawodu). Znam ją bardzo dobrze, jej podejście do zwierząt, poświęcenie i życie głównie w pracy. Nie raz po 12 – godzinnym dyżurze wsiada w samochód i jedzie do pacjenta (najczęściej ZA DARMO). Więc daruj sobie pouczenia pod jej adresem o poświęceniu w pracy.

Tak na marginesie , jaki jest twój zawód Boksiedwa, skoro tak śmiało wypowiadasz podobne sądy?

Posted

Nie napisałam, że u dr. Jagielskiego wykonuję zastrzyki swoim psom. Bo z jego usług korzystam w skrajnych przypadkach, gdy np. mam jakieś obawy, że jednak coś można by było zrobić inaczej. Wiem jak długie kolejki i ile potrzebujących zwierzaków do niego czeka, więc nie latam tam z każdą błachostką. Częściej ostatnio konsultuję się telefonicznie. Nawet nie dlatego, że jest to dośc daleko ode mnie bo to akurat nie ma znaczenia jeśli idzie o dobro moich zwierzaków, tylko dlatego, że w tym czasie który ja zajmę jakiś bardziej potrzebujący będzie czekał. Jednak w lecznicy do której chodzę na co dzień poprostu biorę zastrzyki czy szczepionki dla moich psiaków i robię sama. Z prostej przyczyny, tak jest taniej, a że ostatnio mam dośc skromne dochody to każdy grosz się liczy.

Co do Konisi i jej postawy to nie przyszło Ci do głowy, że ona bała się o tego psiaka?, ona przezywała pogorszenie stanu i ataki padaczkowe, ona w nocy jeźdxiła do kliniki w której niewiele pomogli, ona wisiała cały wieczór na telefonie aby porozmawiać z dr. Jagielskim bo wszyscy łącznie ze mna go polecali.
Stwierdzenie które cytujesz nie odnosi się do żadnej konkretnej osoby i nie ma na celu pouczania kogo kolwiek, tylko do naszej polskiej mentalności, że pracuję od 8 do 16 i nie ma takiej siły, która była by mnie w stanie zatrzymać w pracy nawet minutę dłużej. Czasem nawet jeśli człowiek nie chce i z reguły tak nie robi bywa, że jednak oczekuje końca pracy z zegarkiem w ręku. A z relacji Konisi jasno wynikałao, że obie panie bardzo spieszyły się do domu.
Co do mojego zawodu to mam ich kilka i jeden nawet zbliżony do weterynarii a nawet nie wiele brakowało a została bym wetem, jednak na szczęście dla mnie jakaś siła odciągnęła mnie od tego, bo ogrom psich nieszczęść by mnie przerósł. Jednak postaraj się sobie wyobrazić, ze wiem co to znaczy zawalić rodzinną uroczystość, czy nawet nie byc w święta przy stole bo praca czeka i musi byc wykonana.
A tak zupełnie na koniec to może perzenieśmy naszą dyskusję na pw, jeśli jeszcze masz mi coś do powiedzenia, bo to jest wątek Oskarka.

Posted

Ja w sprawie lecznicy na Białobrzeskiej moge się wypowiadać tylko w samych superlatywach. KOnisia była wtedy bardzo zdenerwowana,w nocy rozważała uśpienie Oskara, na pewno nerwy jej puściły...
nie roztrząsajmy już tego, najważniejesze, że Oskarkowi jest lepiej...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...