GoniaP Posted April 3, 2010 Author Posted April 3, 2010 Doktor zrobił, my zrobiliśmy dla Rodiego wszystko. Reszta w rękach Boga. Liczmy na Wielkanocny cud. Quote
Paulina87 Posted April 3, 2010 Posted April 3, 2010 Modliłam się dzisiaj za niego! Musi zdarzyć się cud. Quote
bela51 Posted April 4, 2010 Posted April 4, 2010 Bałam sie tutaj zajrzeć... Czekam na więści.... Quote
Akrum Posted April 4, 2010 Posted April 4, 2010 Rodi, myslałam że jek zajrze dziś z rana do ciebie to będą tu o wiele lepsze wiadomości, niż wczorajszego dnia, a tu jest jeszcze gorzej... Dlaczego akurat tobie się te wszystkiee choróbska naraz przytrafiły? Rodi, nie takie jest twoje przeznaczenie, nie takie... :( walcz kochany piesku, walcz i wygraj z chorobami!!! Quote
amica Posted April 4, 2010 Posted April 4, 2010 Cały czas o nim myślę! Bardzo bym chciała żeby wyzdrowiał!!!! <>< Quote
Diegula Posted April 4, 2010 Posted April 4, 2010 Rodi jesteś taki chory ale w oczkach masz jeszcze nadzieję i chęć życia więc mam nadzieję że los da ci jeszcze szansę na lepsze dni Quote
Energy Posted April 4, 2010 Posted April 4, 2010 [quote name='Diegula']Wiadomo coś o stanie Rodiego???[/QUOTE] Biedulek:-(co z tobą? Quote
Diegula Posted April 4, 2010 Posted April 4, 2010 Rodi mam nadzieję że brak wieści oznacza dobre wieści. Quote
a.piurek Posted April 4, 2010 Posted April 4, 2010 [quote name='Diegula']Rodi mam nadzieję że brak wieści oznacza dobre wieści.[/QUOTE] Oby... całym sercem trzymam kciuki Quote
Helga&Ares Posted April 4, 2010 Posted April 4, 2010 Właśnie wróciłam od Rodiego. Niestety od wczoraj zbyt wiele się nie zmieniło (choć trudno się dziwić, zbyt wcześnie, jego stan jest poważny). Dalej towarzyszą mu problemy z utrzymaniem równowagi, ciężko mu jest nawet stać na czterech łapach (ma niekorzystne wyniki badań krwi). Temperatura ciała psa - 38,4. Zmierzyliśmy, bo Rodi bezustannie się trząsł i zgrzytał ząbkami. Wyprowadziłam go tylko na krótki spacer, bo to dla niego ogromny wysiłek. Po powrocie, z uwagi na ogólne osłabienie zaaplikowaliśmy sporą dawkę glukozy i innych wskazanych specyfików (dzielnie znosił wszystkie zastrzyki, choć były bolesne). Po nich troszeczkę się ożywił, popił wody, zjadł niewielką ilość karmy RC i zasnął. Podsumowując: Rokowania nadal są niepewne. Robimy wszystko, co tylko możliwe by go uratować.. Mamy nadzieję, ze Roduś będzie na tyle silny, by to przetrwać, nie poddać się. Jeszcze jedno Wam powiem, co mnie strasznie wzruszyło.. Rodi się niesamowicie klei do człowieka, a w obliczu bólu - jeszcze bardziej, jakby szukał poparcia... On chce żyć, chce być szczęśliwy. Mam nadzieję, ze uda mu wygrać:-( Quote
Akrum Posted April 4, 2010 Posted April 4, 2010 Biedaczek, tak mi go żal... jest taki dzielny, te zastrzyki, brak siły... ah, ile może wytrzymać taki psiak... Quote
Asior Posted April 5, 2010 Posted April 5, 2010 czy w związku z jego stanem nie lepiej, gdyby jadł coś gotowanego (nie suche)... Może jest jakakolwiek szansa, ze ktoś by mu choć raz dziennie dowoził trochę ugotowanego mięsa z ryżem Quote
IVV Posted April 5, 2010 Posted April 5, 2010 [quote name='Asior']czy w związku z jego stanem nie lepiej, gdyby jadł coś gotowanego (nie suche)... Może jest jakakolwiek szansa, ze ktoś by mu choć raz dziennie dowoził trochę ugotowanego mięsa z ryżem[/QUOTE] to bardzo dobry pomysl,prawdopodobnie tudny do wykonania ,ale gdyby ktos to mogl robic jest to najlepsza forma pomocy dla psa w jego stanie . Niestety sucha karma zawiera bardzo duzo chemikalii ,ktore zupelnie nie sa wskazane przy takim wycieczeniu:shake: Quote
IVV Posted April 5, 2010 Posted April 5, 2010 [quote name='Helga&Ares']Właśnie wróciłam od Rodiego. Niestety od wczoraj zbyt wiele się nie zmieniło (choć trudno się dziwić, zbyt wcześnie, jego stan jest poważny). Dalej towarzyszą mu problemy z utrzymaniem równowagi, ciężko mu jest nawet stać na czterech łapach (ma niekorzystne wyniki badań krwi). Temperatura ciała psa - 38,4. Zmierzyliśmy, bo Rodi bezustannie się trząsł i zgrzytał ząbkami. Wyprowadziłam go tylko na krótki spacer, bo to dla niego ogromny wysiłek. Po powrocie, z uwagi na ogólne osłabienie zaaplikowaliśmy sporą dawkę glukozy i innych wskazanych specyfików (dzielnie znosił wszystkie zastrzyki, choć były bolesne). Po nich troszeczkę się ożywił, popił wody, zjadł niewielką ilość karmy RC i zasnął. Podsumowując: Rokowania nadal są niepewne. Robimy wszystko, co tylko możliwe by go uratować.. Mamy nadzieję, ze Roduś będzie na tyle silny, by to przetrwać, nie poddać się. Jeszcze jedno Wam powiem, co mnie strasznie wzruszyło.. Rodi się niesamowicie klei do człowieka, a w obliczu bólu - jeszcze bardziej, jakby szukał poparcia... On chce żyć, chce być szczęśliwy. Mam nadzieję, ze uda mu wygrać:-( wazne ze pije wode i chce jesc!!!! to znaczy ze walczy!!! ale czemu ta psina tylko na jakis zimnych kafelkach lezy:shake:,czy moze mu ktos zaniesc jakis koc,on nie moze utrzymac cieploty ciala a tu nawet nie ma do czego sie przytulic:shake: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.