Viktorija Posted March 6, 2006 Posted March 6, 2006 dopisek z 12 maja 06: Dopisuje na samej górze, bo moze ktoś nie ma czasu na czytanie tyle stron, a sprawa pilna! SSzejk był chory, teraz juzzdrowy. Wywalają go z domu,który miał być docelowym, potem tymczasowym, a teraz żadnym... I to nagle... Nie mozemy zmarnować leczenia i wszystkiego, co pozytywnie wpłynłęo na jego psychikę. Szejk natychmiast potrzebuje domu tymczasowego lub stałęgo. Musi mieszkać na dworze, bo siuia chodzac, bez stawania i obsikuje wszystko... Pomocy!!! tekst z 6 marca: Jakiś czas temu do Schroniska w Korabiewicach trafił piekny On-ek. Miał różne problemy zdrowotne i był od początku leczony. Niestety niezbyt skutecznie i trafnie... Szejk ma problemy z utrzymaniem kału, siusiu, chodzil wygiety w pałąk, miał problemy z tylnymi nogami... Do tego jedak zawsze dopisywał mu dobry humor :) W końcu trafił do szpitala na SGGW. Zrobiono mu wiele badań, aby wykryć, co tak naprawde mu dolega. Podejrzewano uraz kręgosłupa. Wiemy juz wszystko. Najprawdopodobniej przeżył uderzenie przez samochód, albo inne, bardzo silne udzerzenie...Nie chcę nawet wiedzieć jakie... W każdym razie kręgosłup nie jest uszkodzony (miał nawet wpuszczany do rdzenia kręgowego kontrast). Uszkodzone są natomiast nerwy, tak małe i cienkie, że nie widac tego na żadnych badaniach. Objawy to kompletnie niesprawny zwisający ogon, ale to akurat nie problem ;). Najgorsze jest to, że Szejk ma niekurczliwy pęcherz. Nie działa mu "zaciskanie" pęcherza, które powoduje, że się siusia... Musi być kilka razy dziennie cewnikowany. Oczywiście powoduje to zapalenia, więc stale bierze antybiotyki. to jest podstawowy problem. Jeśli Szejk nie zacznie sam siusiac, to niestety nie będzie mógł żyć... Nie da sie w nieskończoność kogoś cewnikować... Musimy więc zrobić wszystko, żeby Szejka pęcherz zaczął działać. Dzięki wielkiemu zaangażowaniu i sercu jednej z Pań wet na SGGW, specjalnie dla Szejka został sprowadzony lek z Niemiec, który moze spowodować, że pęcherz zacznie działać. Oczywiscie jest to długi proces. Naszym zadaniem jest znalezienie mu domu tymczasowego na około 2 m-ce, w którym ktoś będzie mu systematycznie podawał tabletki oraz cewnikował go 2-3 razy dziennie. to bardzo proste zadanie i Pani dr nauczy zainteresowaną osobę w mig, jak to robić :). Pies może przebywać w ogrodzie w budzie (budę możemy dać), może zostawac sam na całe dnie. Nie wymaga całodobowej pielęgniarki ;) Czym prędzej zabierzemy go do takiego miejsca, tym większe szanse dla Szejka. Oczywiście my pokrywamy wszystkie koszty, a w związku z tym także prośba o wpłacanie na nasze konto pieniędzy dla Szejka. Podaje nr konta: 69 1440 1299 0000 0000 0345 4746 Fundacja "Niedźwiedź" Korabiewice 11 96-330 Puszcza Mariańska Koszty są dość duże, bo w jego przypadku zastosowano dość skomplikowane metody daignostki, aby być pewnym co jest nie tak i z czego to wynika. Chcę jeszcze dodać, to co napisali mi wspaniali wolontariusze, którzy regularnie odwiedzają psa i wychodzą z nim na spacer. Szejk jest młodym, żywym, wesołym i przyjacielskim psem. Nie jest agresywny. Uwielbia długie spacery i tarzanie się w śniegu. Słucha opiekunów, reaguje na podstawowe komendy. I ma piękne, brązowe oczy :) Pomóżmy mu... Te 2 miesiace to dla niego ostatnia szansa... To przykre, ale muszę tu napisac, że jeśli pęcherz nie zacznie sam działać, to wcześniej czy później, ale będzie trzeba go uśpić... Oczywiście będziemy walczyć do końca i za wszelką cenę!!!! oto Szejk: Zainteresowanych proszę o kontakt ze mną na maila korabiewice@empatia.pl lub dzwonienie pod nr tel 0-512 096 888 Viktorija Quote
swan Posted March 6, 2006 Posted March 6, 2006 Mam konkretne bardzo pytanie - jaki jest maksymalny okres czasu między cewnikowaniem? I jak Szejk traktuje koty? Mam pomysł, ale nie chcę zapeszać... Quote
Viktorija Posted March 6, 2006 Author Posted March 6, 2006 minimalne cewnikowanie to rano i wieczorem, ale najlepiej byłoby 3 razy dziennie. Będę sie dzis po południu widziała z Panią dr, to jescze dopytam o wszystko. Co do kotów, to pojęcia nie mam... Inne psy ok, ale koty :crazyeye: nie wiem! Acha, jescze jedna bardzo ważna uwaga. Z powodu tych problemów z nerwami zdarza mu się, ale nie jest to regułą, zrobic kupkę w niekontrolowany spośób, tzn. ona mu "wypada"... Ale jest regularnie wyprowadzany na spacery i załatwia sie generalnie na dworze. Nie ukrywam jednak, ze może zrobic kupkę też w domu. Quote
konisia Posted March 6, 2006 Posted March 6, 2006 A jaki problem cewnikowanie sprawia samemu Szejkowi? Tzn. czuje wtedy ból, ucieka? (bo z tego co wiem, u ludzi to bardzo nieprzyjemna sprawa - dlatego pytam - domyślam się, że u piesiów też, ale napisałaś to tak "lekko", że już sama nie wiem:lol: ). Quote
Viktorija Posted March 6, 2006 Author Posted March 6, 2006 Dzis porozmawiam z p. doktor. Nie byłam nigdy przy tym, bo nieszkam bardzo daleko od SGGW. Pani doktor powiedziała w każdym razie, ze bardzo łatwo i szybko można sie nauczyć cewnikowania psa i że ta czynnośc w tymczasowym (a może od razu docelowym) domu nie będzie problmem. Wiesz, na pewno nie jest to miłe... Od tego robi sie ciągłe zapalenie układu moczowego... Szejkowi często "ptaszek" wisi na wierzchu, bo nie moze go schować... Ale bez cewnikowania zatruje sie własnym moczem i umrze bardzo szybko. to dla niego na razie jedyna szansa... Daltego tak wązny ten dom i ktoś, kto stale, systematycznie zajmie sie nim i będzie to robiła 1 osoba. To dla Szejka jedyna nadzieja na poprawę..:-( Quote
supergoga Posted March 6, 2006 Posted March 6, 2006 A nie dałoby rady załatwić, aby został w klinice do końca kuracji - zapłacimy za pobyt. Tam przynajmniej fachowo by go cewnikowali. Ja wiem, że to niby proste, ale wiem tez, że niewłaściwie wykonane może powodowac jeszcze gorsze stany zapalne - to w sumie ingerencja wewnętrzna. A jeszcze przeciez wątpię, żeby taki spory pies jak szejk sam sobie spokojnie grzecznie leżał i pozwalał sprawiać ból. W klinice sa fachowcy, maja środki - jesli damy kasę na pobyt, czy nie można by tego jakoś dogadać? Quote
irma Posted March 6, 2006 Posted March 6, 2006 supergoga napisał(a):A nie dałoby rady załatwić, aby został w klinice do końca kuracji - zapłacimy za pobyt. Tam przynajmniej fachowo by go cewnikowali. Ja wiem, że to niby proste, ale wiem tez, że niewłaściwie wykonane może powodowac jeszcze gorsze stany zapalne - to w sumie ingerencja wewnętrzna. A jeszcze przeciez wątpię, żeby taki spory pies jak szejk sam sobie spokojnie grzecznie leżał i pozwalał sprawiać ból. W klinice sa fachowcy, maja środki - jesli damy kasę na pobyt, czy nie można by tego jakoś dogadać? też tak myślę Quote
Viktorija Posted March 6, 2006 Author Posted March 6, 2006 No własnie sparwa nie jest tak a prosta... Tam często to robią strudenci... też sie uczą ;)... poza tym ciągle robi to kto inny, w nieco inny sopsób... Własnie to jest głowną przeszkodą, ze wciąz ma stany zapalne.. Dzis tam była. Miał znow 41 stopni gorączki. Dostaje antybiotyki, ale nie moze ich brać ciągle przez 3 m-ce... PO to ten domek... Quote
Viktorija Posted March 7, 2006 Author Posted March 7, 2006 Dla Szejka tymczasowy dom, to jedyna sznasa, że uda mu się.. W szpitalu raczej pęcherz nie zacznie pracowac... 2 miesiące zdecydują o wielu latach jego życia... to młody psiak, pewnie koło 1,4 roku...dopiero...:-( Quote
moni71 Posted March 7, 2006 Posted March 7, 2006 Piekny Szejku - nie mozesz spadac na trzecia strone... Quote
JustynaR Posted March 7, 2006 Posted March 7, 2006 Czesc Swan! I jak? udalo sie cos wymyslic w sprawie Szejka? Quote
Viktorija Posted March 7, 2006 Author Posted March 7, 2006 Na razie nikt nic konkretnego mi nie zaproponował, a raczej Szejkowi Quote
JustynaR Posted March 7, 2006 Posted March 7, 2006 Viktorija napisał(a):Na razie nikt nic konkretnego mi nie zaproponował, a raczej Szejkowi Ja wlasnie skonczylam obchod po biurze. Szukalam kogos kto by mogl zajac sie Szejkiem. I co? Ludzie sa beznadziejni, widza tylko czubek swojego nosa i stan swojego konta. Boze! Z kim ja pracuje! Trace wiare w ludzi! Quote
shantara Posted March 7, 2006 Posted March 7, 2006 Gdzie w chwili obecnej znajduje się Szejk ( na SGGW w Warszawie czy w Waszym schronisku) ? Quote
swan Posted March 7, 2006 Posted March 7, 2006 Przykro mi, że zrobiłam nadzieję nadaremno. chciałam wziąć Szejka do siebie na te 2-3 miesiące. Ale właśnie wróciłam z kilkukilometrowego pościgu za sunią, którą wczoraj przywiozłam ze schroniska (nie będę się rozpisywać skąd i w jaki sposób udało jej się uciec) a wczoraj wieczorem dowiedziałam się, że dzika suczka, którą wziełam na resocjalizację, jest chyba bardziej dzika niż się zapowiadało. W ciągu jednego dnia okazało się, że nie mam gdzie Szejka trzymać (zamknięcie niewystarczająco mocne) i mogę nie być w stanie zająć sie jeszcze jednym psiakiem, pracując oczywiście, skoro Lusia jest dużo bardziej trudnym przypadkiem. Przepraszam:oops: Szukam dalej Quote
Viktorija Posted March 7, 2006 Author Posted March 7, 2006 Spoko, spoko! Wazne, ze kombinujesz. Pomagasz innym psom, a to najwazniejsze :) Słuchajcie jeśli jedyną przeszkodą dla kogoś w zaopiekowaniu sie Szejkiem będa kwestie finansowe, to my pokryjemy wszystko. Zresztą jest to tylko sprawa jedzenia, bo leki i inne sprawy dajemy razem z psem. Quote
JustynaR Posted March 7, 2006 Posted March 7, 2006 shantara napisał(a):Gdzie w chwili obecnej znajduje się Szejk ( na SGGW w Warszawie czy w Waszym schronisku) ? Wydaje mi sie, ze jest na SGGW, ale najlepiej bedzie wiedziala Pani Viktorija. Quote
Viktorija Posted March 7, 2006 Author Posted March 7, 2006 hej, jaka tam Pani :crazyeye: tak, przepraszam, zapomniałam napisać. Szejk jest na SGGW, w W-wie, w szpitalu. Quote
JustynaR Posted March 7, 2006 Posted March 7, 2006 Viktorija napisał(a):hej, jaka tam Pani :crazyeye: tak, przepraszam, zapomniałam napisać. Szejk jest na SGGW, w W-wie, w szpitalu. Ok Viktorija :) A czy Szejk nie moglby wrocic do schroniska na te 2-3 m-ce do Pani Magdy? Ja wiem, ze tam jest mnostwo do roboty przy innych zwierzakach, ale moze jakis wolontariusz by sie znalazl ?! Ja juz sama nie wiem co tu wymyslec :???: dlatego z gory przepraszam jezeli za bardzo kombinuje. Quote
Viktorija Posted March 7, 2006 Author Posted March 7, 2006 szczerze mówiąc, zaczynam pisac już kilka razy i kasuję, bo nie chcę, zebyś sie na mnie obraziła, ale pomysł powrotu do schroniska ze szpitala, gdzie itak opieka jest niewystarczajaca wydaje się po prostu niedorzeczny. Sorki, nie gniewaj się, ale dla każdego "bywalca" schronisk to oczywiste. W każdym razie odpada na 10000%. Przed chwilą miałam tel z SGGW. Znów gorzej. Szejk ma wciąz bardzo wysoką temperaturę i został dziś ponownie dokładnie obejrzany. Stowrdzono, ze ma strasznie zaczerwienione 1 jądro i pani dr obawia sie, ze moze do zapalenia przyplątał sie jakiś nowotwór...Prawdopodobnie gorączka jest własnie od tego jądra... jutro szejk będzie kastrowany, a potem jąderko pójdzie do badania. Zobaczymy... O matko, mam coraz mniejsze nadzieje.... Quote
JustynaR Posted March 7, 2006 Posted March 7, 2006 Spoko, ja sie tak szybko nie obrazam :-) i dlatego z gory przeprosilam za moje przekombinowanie, bo tak cos czulam, ze przeginam. Ale to wszysto stad, bo tak bardzo bym chciala pomoc, a zupelnie nie wiem jak ??? Chyba zamiast pomagac tylko przeszkadzam. Teraz widzisz czemu mialam obiekcje przed wplaceniem kasy dla Szejka?! Rano dokonalam przelewu..., a Ty teraz piszesz, ze z nim gorzej... :-( Quote
shantara Posted March 7, 2006 Posted March 7, 2006 Viktorijo nie trać nadziei. Myślę, że wszyscy, którzy tu zaglądają myślą nad sprawą Szejka i szukają jakiegoś, dobrego dla niego, rozwiązania. Na pewno jakieś się znajdzie... Miejmy jedynie nadzieję, że badania nie wykażą jakiś nowych problemów. Quote
Lilithian Posted March 7, 2006 Posted March 7, 2006 ja sie opiekuje Szejkiem w szpitalu SGGW. wielokrotnie byłam przy cewnikowaniu...to go nie boli ale przyjemne nie jest. jednak przy odrobinie dobrych chęci można to zrobić sprawnie i dość szybko. Piesek jest cudowny i mnie też bardzo zależy na tym żeby znalazł nawy dom. zasługuje na szanse. Viktorjo, jeśli my stracimy nadzieję to kto inny ją wtedy będzie miał? PS. byłam dziś u niego. nie moge wyjść z podziwu ze on mimo chroby, gorączki i w ogóle tych wszystkich przykrości jest taki wesoły, chce sie ciągle bawić, jest grzeczny... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.