Neris Posted February 9, 2007 Posted February 9, 2007 Nie mogę uwierzyć, że ktoś o zdrowych zmysłach jest w stanie spokojnie siedzieć przy stole i wyglądac przez okno na swojego umierającego psa... Czy on już spi? To dla niego wybawienie... <*> Quote
magda z. Posted February 9, 2007 Posted February 9, 2007 Czasami wydaje mi się, że najłatwiej jest powiedzieć "mam tylko zasiłek" i to jest całe wytłumaczenie, magiczny zwrot w naszym kraju. Staram się zrozumieć całą sytuację, ale chyba przerasta mnie. Sposób wypowiadania się o wyglądzie ogona psiaka świadczy tylko o osobie, która w tak naturalistyczny sposób go opisała. Mój kochany jamniol umierał mając guza na nerce, nie było możliwości usunięcia(ingerencja w kręgosłup), do końca był pod opieką weterynarzy, usg, zastrzyki itp, nie wyobrażałam sobie pozostawić go w tedy w bólu i cierpieniu. Ostatecznie musiałam go uśpić, gdyż guz przesunął pęcherz, nie kontrolował sikania i męczył się okropnie. Nie jestem osobą bogatą, ale gdy ma się psa trzeba to wkalkulować, tym bardziej gdy bierze się psa po leczeniu i mogą występować nawroty. Teraz od 1,5 miesiąca mam Bismarcka, był w schronisku, na razie wszystko jest ok, ale nigdy nie wiadomo czy coś się nie przyplącze. Doskonale zdaję sobie z tego sprawę i też biegam z nim z każdą pierdołą do lekarza. Szejk na pewno już się nie męczysz [*] Quote
Jagoda1 Posted February 9, 2007 Posted February 9, 2007 shantara napisał(a):Szejk był wyjątkowy także dla mnie. Trudno mi sobie uzmysłowić, że już go nie ma... Shantara - współczuję. Żegnaj :-( Quote
paros Posted February 9, 2007 Posted February 9, 2007 Szkoda, że wtedy po tej grudniowej informacji nikt nie odwiedził Szejka :-( Biedny piesek, te ostatni miesiące w takich warunkach :-( Biegaj za TM z naszymi pieseczkami Quote
Aga_Mazury Posted February 9, 2007 Posted February 9, 2007 Pamiętajmy też o tym, że za tą próbę ratowania na SGGW trzeba będzie uiścić rachunek.... wpłaćmy choć po złotówce na AFN z dopiskiem "Szejk"... niech to będzie nasza świeczka dla niego....skoro nic już więcej nie jesteśmy w stanie zrobić... <*> Quote
Iv Posted February 9, 2007 Posted February 9, 2007 Zegnaj Szejku:-( Utkwiles mi w pamieci jak wiele innych psiakow, ktore juz sa za TM. Mysle,ze bedziesz tam z nimi szczesliwy. Dziewczyny, nie obwinajcie sie wzajemnie o to, czy ci panstwo powinni go brac czy nie. Zrobili to moze z litosci, ale chcieli jak najlepiej. Nie moze byc tak,ze jedynie pieniadze maja decydowac o tym, czy ktos ma wziac psa czy nie. Tyle tu jest biednych zwierzat, czekajacych w schronach na swoja szanse. Smutne jest to,ze jak ktos bierze psa, to jest wielkie hurra, ale jak juz sobie z nim nie radzi, to sie mu to wytyka. Nikt z nas nie jest Bogiem i jasnowidzem i nie mogl przewidziec, czy lepsze jedzenie mu pomogoloby. Kazdy stara sie pomoc , jak umie najlepiej i mysle, ze nalezy byc wdziecznym ludziom, ktorzy dali Szejkowi choc troche normalnosci. I jescze jedno, nie kazdy umie prosic o pomoc. To tyle ode mnie Quote
Aga_Mazury Posted February 9, 2007 Posted February 9, 2007 Iv z całym szacunkiem... nie wiedzieć czegoś, nie umieć prosić o pomoc to jedno... a zostawić na mrozie psa konającego umazanego w wielotygodniowych własnych odchodach bez pmocy to drugie... i chyba to należy odróżnić... Quote
shantara Posted February 9, 2007 Posted February 9, 2007 Iv napisał(a): Kazdy stara sie pomoc , jak umie najlepiej i mysle, ze nalezy byc wdziecznym ludziom, ktorzy dali Szejkowi choc troche normalnosci. I jescze jedno, nie kazdy umie prosic o pomoc. To tyle ode mnie Jeśli w grę wchodzi życie i ktoś widzi, że sam sobie nie daje rady, to albo powinien się poddać i psa oddać ( zdecydowanie i jasno stawiając sprawę ) albo przełamać się i prosić o pomoc. Z całym szacunkiem dla dobrych chęci, w które nie wątpię, ale jak napisała Viktorija żywa istota to odpowiedzialność. Owszem, ja wyrzucam sobie, że nie zrobiłam paniki przy pierwszych sygnałach, że coś się dzieje nie tak. Niestety teraz nie da się już nic na to poradzić. Quote
Evelin Posted February 9, 2007 Posted February 9, 2007 cytat ale chcieli jak najlepiej. Chcieli... cytat Nie moze byc tak,ze jedynie pieniadze maja decydowac o tym, czy ktos ma wziac psa czy nie. jasne.. cytat nie każdy umie prosić o pomoc nie każdy. A teraz ja: Tylko czy to wszystko może być usprawiedliwieniem ,że pies tyle czasu się męczył? Pewne okoliczności zmuszają do wołania o pomoc-zwłaszcza jesli dotyczy to istoty zależnej od nas...Która nie ma innej drogi pomocy poza nami... Ale jesli ktoś pisze o wstydzie przed goścmi,czy o (CYTAT) obsraniu..to czego mozna oczekiwać... Każdy ze sobą udałby się po pomoc do lekarza... Szejk nie miał takiej mozliwości... Owszem radość jest powszechna jak schorowany pies po przejściach znajdzie dom...Tym większa gorycz ( i obwinianie się za pozwolenie na nieudaną adopcję),jesli śmierć psa wynika z zanidbania..A jeszcze bardziej przykro,jesli wiemy ,że pies się męczył.... Szejk <*> Biegaj szczęśliwy za TM... Quote
Neris Posted February 9, 2007 Posted February 9, 2007 Ja jestem głęboko wstrząśnięta brakiem empatii i serca dla Szejka... Prawdziwa miłość dla psa każe chowac dumę do kieszeni i prosić o wsparcie... mamy na Dogo wiele przykładów takich sytuacji. czy stan, do jakiego doprowadzono Szejka nie kwalifikuje się do wszczęcia postępowania karnego? Wiem, brzmi to okropnie w takiej chwili, ale kiedy wyobrażam sobie co on musiał czuć... Quote
supergoga Posted February 9, 2007 Posted February 9, 2007 ['][']['] Ja niestety nie znajduje usprawiedliwienia - umierający pies na podwórzu i słowa o obsradnym ogonie - jakby to był jedyny problem. Szejk ja tez przepraszam, że ostatnie tygodnie cierpiałes a ludzie oglądali cie przez okno. Zal, tylko żal i nic więcej. KJuż nie będzie więcej nic cie bolało a my znów czegoś się nauczyliśmy. Ostrozności, właściwego odczytywania słów - zasady ograniczonego zaufania. dzis wpłacę na AFN troche pieniędzy na ostatnią posługę. Choc nie ukrywam słowo zutylizować brzmi strasznie. Gdzie te psie cmentarze. Dlaczego nie możemy odwiedzac naszych psów. Ci którzy nie mają mozliwości (jak ja) pochowania przyjaciela cierpią inaczej. Quote
Lilithian Posted February 10, 2007 Posted February 10, 2007 przepraszam że odzywam się dopiero teraz ale musiałam odpocząć. Szejk odszedł o godz. 15.30 wczoraj. Ja podałam mu ostatni zastrzyk. Odszedł w cieple i spokoju i wierze, że to było dla niego najlepsze. On już nie walczył. Jednak ekipę szpitalną dręczyło pytanie co tak naprawde mu było. Zrobiliśmy sekcję (nieoficjalną, w szpitalu) to co tam znaleźliśmy było straszne. pies w jelitach miał piach i żwir! Bardzo chę wierzyć że państwo karmili go codziennie, że dopiero niedawno mu się aż tak pogorszyło. nie potrafię, po prostu nie potrafię w to uwierzyć. pies był szkieletem, naprawde dobrze widać to było dopiero przy myciu. on był naprawde wycieńczony i to sie nie dzieje w ciągu kilku dni. Nie potrafie też wytłumaczyć dlaczego pies, który ma ciepłą michę je ziemie. dobrze że piesek jest już po drugiej stronie. zasnął w spokoju i już nie cierpi. Quote
Iv Posted February 10, 2007 Posted February 10, 2007 Ja juz nic nie rozumiem:-( Co w koncu sie dzialo w jego domu?????:-( Quote
Neris Posted February 10, 2007 Posted February 10, 2007 Mam nadzieję, że nie uznacie że kalam jego pamięć - ale uważam, że doprowadzenie psa do TAKIEGO stanu kwalifikuje się do zawiadomienia prokuratury. NIE ROZUMIEM jak dorosła, myśląca osoba może patrzeć spokojnie na męczarnie, w jakich Szejk przez ostatnie miesiące żył. NIgdy nie uwierzę że mając miskę ciepłego jedzenia pies wybrałby piasek i kamienie. NIGDY. Czytałam wczoraj wątek, uderzyły mnie wypowiedzi właścicielki psa - od grudnia już było widać że Szejk NIE JEST w tym domu mile widziany. Dlaczego nie poprosiła żeby go zabrać? Poza tym informacja, że wstyd było przyjąć gości bo pies miał obsrany ogon jest porażająca. WSTRZĄSAJĄCA bo świadczy jednoznacznie o poziomie osoby te słowa wyposiadającej. Pewnie że wstyd. Oczywiście! Ja mam 19 psów i gdyby którykolwiek z moich gości zobaczył któregokolwiek z psów zaniedbanego umierałabym ze wstydu. Zapadłabym sie pod ziemię. O ile wiem woda i mydło to nie sa produkty w tym kraju deficytowe. Przepraszam jeśli uraziłam moja wypowiedzią osoby które Szejka kochały... które pozwoliły mu odejść z godnością. Ale opłakiwałam wczoraj pół dnia psa którego nigdy w życiu nie dane mi było spotkać. Może gdybym trafiła na wątek wcześniej... Quote
Lilithian Posted February 10, 2007 Posted February 10, 2007 Prawdopodobnie NIGDY nie dowiemy się, co sie stało w jego domu. prawda pewnie leży gdzieś po środku. A ja nie mam siły tego roztrząsać. Neris, nie wiem jak twoja wypowiedź miałaby urazić osoby które szejka kochały... po prostu trzeba dokładniej sprawdzać domy do których trafiają zwierzęta. szczególnie te wymagające specjalnej opieki. Quote
shantara Posted February 10, 2007 Posted February 10, 2007 Czytając opis tego w jakim stanie był Szejk, też trudno mi zrozumieć, że można dopuścić do takiej sytuacji. Dziwi mnie też, że nikt nie zauważył z sąsiadów, że z psa robi się szkielet. Szejk zawsze kochał jeść. Być może przy bólu brzucha mógł stracić apetyt, ale na pewno nie jadłby ziemi czy kamieni mając do wyboru ciepłą miskę. Jeśli chodzi o jego czystość... Szejka trudno porównać z normalnie się załatwiającym psem. Jednak jego koopki najczęściej luźno wylatywały, czasem jak fontanna. Nie wiem czy ostatni opiekunowie Szejka zostali o tym poinformowani w momencie kiedy go brali. Z tego co mówił Rafał, kiedy dzwonił i informował mnie o nowym domu Szejka, pan odbierający psa miał powiedzieć, że kupa to nie problem, bo się łatwo zmywa. Mam do siebie ogromną pretensję. Wierzyłam naiwnie, że skoro ktoś nie chce psa to go po prostu oddaje. Trudno mi uwierzyć, że Szejk został doprowadzony do takiego stanu przez dorosłe i odpowiedzialne osoby. Trudno mi też wytłumaczyć sobie, że nie udzielono mu pierwszej pomocy, że w panice nie dzwoniono do schroniska czy Viktoriji z prośbą o pomoc. Nie rozumiem czemu opiekunowie Szejka czekali na telefon zamiast samemu dzwonić. Wiem, że pewnie czuli się opuszczeni i oszukani, ale jednak chodziło o życie żywego stworzenia. Patrząc na filmiki, bardzo profesjonalnie zrobione ( miałam wrażenie, że robi je ktoś kto zajmuje się tym zawodowo ), wydawało mi się, że Szejk daje dużo radości swoim opiekunom. W tym wszystkim tyle elementów jest zupełnie nie pasujących do siebie, iż trudno wszystko poskładać w całość. Quote
JamniczaRodzina. Posted February 10, 2007 Posted February 10, 2007 Ja również jestem wstrząśnięta tymi wiadomościami. Uważam że wina leży po stronie nieodpowiedzialnych nowych właścicieli. Jeden z punktów regulaminu schroniska mówi wyraźnie: " Pies będzie pod opieką weterynaryjną, będzie regularnie szczepiony, a w razie choroby leczony z należytą troską" "Po co mieliśmy pisac skoro pomoc kończyła się na radach..." Nie rozumiem Pani pretensji do schroniska. W schronisku jest kilkaset psów, koty i inne zwierzęta. Praca od rana do wieczora. Z postów wynika że jest Pani ogromną histeryczką. Zastanawiam się jak ktoś utrzymujący się z zasiłku może pozwolić sobie na mieszkanie w domku z ogrodem w niezłej dzielnicy. Pies zapewne był wzięty dla dzieci a że zaczął przeszkadzać wyjście było jedno. Zagłodzić na śmierć. Pieniądze nie są wyznacznikiem do posiadania zwierzaka ale w takiej sytuacji decyzja powinna być przemyślana. Quote
ayshe Posted February 10, 2007 Posted February 10, 2007 [*] jestem wstrzasnieta. shado-adoptowany przeze mnie 9 latek z ostrowii przez 4 miesiace wyproznial sie fontannami cuchnelo ogromnie,pies mial o wiele wiecej problemow....nie chodzi o wymienianie....chodzi mi o to ze mieszkam w malym mieszkanku w bloku[pokoj z kuchnia]mam w tym mieszkanku 2 adoptowane onki.w tym wlasne shado.biegajac z nim co 10 minut bo piszczal z bolu zeby sie zalatwil i myjac mu potem pupe nigdy nie pomyslalam o nim ze jest "obsrany" i "smierdzi".moje dziecko wiele sie nauczylo o trosce i chorobie przy shado.jak tak jak teraz niunio ma dobre dni i czuje sie super-jest nieznosnym rozrabiara na ktorego ciagle marudze[zamecza wszystkich swoja zywiolowoscia]moje serce tak naprwde skacze ze warto przechodzic przez wszystkie kryzysy bo czepia sie tego psa wszystko ze wzgledu na fatalny stan zdrowia -spadek po poprzednim zyciu.nie wyobrazam sobie zebym miala czuc wstyd bo pies ma biegunke przy gosciach-jesli moim gosciom przeszkadza ,to nie beda moimi goscmi bo moj pies jest moja rodzina.kazdy.posprzatam i juz.umyje.przeciez go kocham. i adopcja to nie litosc.ani powod do tego by kogos za nia wielbic bo raczyl adoptowac.adopcja to dar spotkania i bycia razem. nie rzoumiem ...jestem kompletnie rozwalona ta historia bo nie rozumiem...chory pies byl na podworku?"obsrany"?a rodzinka w domku?zlo zawsze wraca do czlowieka.zawsze. Quote
mycha101 Posted February 10, 2007 Posted February 10, 2007 Żegnaj kochany Szejku:placz: i dziękuję Ci za to, że pokazałeś mi Dogomanię. Gdyby nie ty nie byłoby teraz ze mną małej Nelci. Teraz już nic złego Cię nie spotka. Quote
Aga_Mazury Posted February 10, 2007 Posted February 10, 2007 SZejku zobacz jak wielu ludzi Cię pokochało....jak wielu przyprowadziłeś na dogo....by pomogali Twoim braciom a sam odszedłeś w strasznych cierpieniach... o czym myślałeś leżąc tam na sniegu, bez sił??... o tym, że nikogo nie obchodzisz, że Ci zimno, że jesteś głodny.... ja nie płaczę...ja wyjęęęęęęęęęęęę..... gdyby to się stało u mnie...w moim mieście doprowadziłabym sprawę do prokuratury... nie ma żadnego, ŻADNEGO USPRAWIEDLIWIENIA...na to co Ci ludzie zrobili... ja choćbym miała sobie od ust odjąc ostatnią kromkę chleba to bym dała psu jeść... choćbym miała iśc żebrać...nie zostawiałbym psa chorego bez pomocy...na zimnie...sama wygrzewając się w domu... oj....wiele bym tu jeszcze napisała...ale..przez wzgląd na Szejka powstrzymam się przed bardziej brutalnym nazwaniem tej sytuacji... Szejku...nie wiem nawet jak Cię przeprosić...bo niczego to już nie zmieni...a ja i tak będę się podle czuła już zawsze w stosunku do Ciebie... <*> Quote
supergoga Posted February 10, 2007 Posted February 10, 2007 ['] ['] ['] Szejkowi juz nie pomożemy, ale to co go spotkało może nas nauczyć, jak bardzo systematycznie trzeba sprawdzać domy, żeby nie trafiały kolejne bsie biedaki do następbych okrutników, ktorzy zagłodza je na śmierć. Lyudzie - pies je piasek i kamienie. Nie wierzę - co moge napisać. Horror. Prokuratura, znęcanie się. To wróci na pewno, z nawiązką. Żegnaj Szejku! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.