dosia.wil Posted July 10, 2010 Posted July 10, 2010 Moja oferta pomocy jest nadal aktualna. Problem w tym, że Justyna zaczęła robić uniki i wymyśla sobie powody, dla których moja pomoc jest absolutnie niewskazana i niepotrzebna, bo i tak się nie da nic zrobić. Moje podejrzenia nabierają coraz bardziej realnych kształtów. Odnoszę wrażenie, że Justynie sytuacja wymknęła się spod kontroli i zorientowała się, że nie da się już jechać na łzawych opisach biednej Pusi i swoich heroicznych wyczynów. Dopóki dogomaniacy ochoczo sypali kaską na ten cudowny DT (w sumie uzbierało się ok. 1200 zł!), była pełna determinacji do ratowania suni. A jak kasa zaczęła schnąć, to okazało się, że sunia jest beznadziejna. Skąd ta zmiana? Ano stąd, że brak kasy oznacza brak wpływów dla DT - bo przecież, jak sama Justyna napisała, parę stron wcześniej: "Pusia utrzymuje inne psy w DT". A może Pusia utrzymywała rodzinę pani Iwonki lub innej pani, a teraz jak kasa przysycha, to nagle stała się przypadkiem beznadziejnym? Justyno, Twoje wynurzenia na temat resocjalizacji są tak żenujące, że na pewno nie jesteś pedagogiem, a jeżeli, to pewnie nie uważałaś na zajęciach. Nie wiem skąd u Ciebie przekonanie, że resocjalizacja to coś dla psów agresywnych. Nie będę tutaj dyskutować, odsyłam do słownika wyrazów obcych na początek, a potem do literatury fachowej. Twoja ignorancja, Twoja sprawa. Nie pomogą ci ataki personalne na mnie i podważanie mojej wiarygodności jako psychologa zwierząt. Prawda jest taka, że nie spodziewałaś się takiego obrotu sprawy i pewnie byś dalej wodziła za nos osoby, które przejęły się tutaj losem Pusi, gdyby Lika nie zaprosiła mnie tutaj na wątek w odpowiedzi na Twoje dramatyczne apele o pomoc behawiorysty dla suni. Czy możesz nam ujawnić nazwisko tego behawiorysty, który konsultował przypadek Pusi? Dlaczego tak Ci zależy na tym, żeby wszyscy uwierzyli, że Pusia nie nadaje się do żadnej terapii? Pietrucha, obiecuję, że jeżeli Pusia w ogóle istnieje (istniała), to odnajdę ją - czy z pomocą Justyny czy bez niej. Wszak ta tajemnicza pani Iwona współpracuje podobno na stałe ze schroniskiem w Rudzie. I miej się Justyno na baczności, bo zamierzam zweryfikować wszystko, co tutaj od lutego wypisywałaś. Aha, i niech Ci nie przyjdzie do głowy, że Pusia tajemniczo wyskoczy z pierwszego piętra lub zniknie w inny sposób przed moim przyjazdem. Quote
dosia.wil Posted July 10, 2010 Posted July 10, 2010 jusstyna85 napisał(a):... jak ja mam Ci zaufać,skoro nie rozróżniasz głównych pojęć-socjalizacji i resocjalizacji. TY w ogóle nie musisz mi ufać, bo to nie nad Twoimi problemami psychicznymi mam pracować. jusstyna85 napisał(a): Inaczej się resocjalizuje psa,a inaczej socjalizuje. Mylisz się. Zasadniczo technika jest taka sama i opiera się głównie na odwrażliwianiu na bodźce wywołujące lęk, tylko plan działania jest nieco inny. Nie ze mną te numery, Justynko. Wiem o Tobie więcej niż Ci się wydaje. W Twoich postach jest mnóstwo informacji o tym, jaką jesteś osobą i kim na pewno nie jesteś, choć chciałabyś, aby tak Cię widzieli inni. Quote
lika1771 Posted July 11, 2010 Posted July 11, 2010 Dosia przesadziłas, prosiłam Cie o rade a ty obrazasz snujesz historie z taniego kryminału, jezeli twoja pomoc ma na tym polegac to ja ci bardzo podziekuje.Moze i duzo robisz dla zwierzat ja tego nie wiem,a napisac mozna wszystko.Dlatego prosze cie zebys wiecej nie pisała takich bzdur jak wyzej.......... Quote
dosia.wil Posted July 11, 2010 Posted July 11, 2010 Liko, może niesłusznie osądzam Justynę, ale napatrzyłam się na tyle cynicznego wykorzystywania zwierząt dla korzyści materialnych, że zachowanie takie jak Justyny zapala we mnie światełko ostrzegawcze, że coś tutaj nie gra. Zamierzam to wyjaśnić i jeżeli okaże się, że nie miałam racji, na pewno to tutaj napiszę. Bardzo bym chciała, żeby się okazało, że Pusia jest w dobrych rękach i nie jest trzymana w tym DT tylko dlatego, żeby utrzymać pozostałe znajdujące się tam psy. Quote
pietrucha204 Posted July 11, 2010 Posted July 11, 2010 jedź i zobacz. zdaj nam relacje :)przecież faktycznie to nie tajemnica gdzie przebywa pies i do tej pory na każdym DT gdzie miałam psa - nie było problemu z odwiedzinami - tym bardziej przez osobę, która dodatkowo moze ocenić zachowanie psa. co do osób - nie będę się wypowiadać na dogo ;) tu się liczą psy, ich warunki, ich sytuacja, chociaż niestety ostatnio była jakaś plaga podejrzanych hoteli, Dt itp. instytucji co wpływa na pewno na naszą podejrzliwość, nieufność, posądzanie o wyciąganie kasy na nieistniejące psy... nie twierdzę, że tak jest teraz ale ucieszyło by mnie jakbyś pojechała i oceniła :) Quote
Agnieszka K Posted July 12, 2010 Posted July 12, 2010 jusstyna85 napisał(a):Pusia nie łapie zębami, w ogóle nie gryzie...chociaż tyle dobrze... Dzięki za chęć wpsarcia...masz konto? Nic pocieszającego :( Tak, mam Twoje konto, 9 lipca wysłałam 30,00. Niestety nie umiem inaczej pomóc, nie znam się na socjalizacji (albo resocjalizacji) takich stworzeń jak Pusia, ale mam nadzieję, że uda się jej pomóc, no i dozbierać na DT. Quote
Justyna_wolontariat Posted July 12, 2010 Posted July 12, 2010 Dlaczego nie można zadzwonić zapytać tylko snuć jakieś dziwne wyimaginowane historie na temat Pusi i jej DT Dt u p Iwony nie jest zadną tajemnicą i jak najbardziej przyjechać zobaczyc poznać pozna można p Iwona się ucieszy na dowód tego, ze suczka jest i żyje wstawian zdj zrobione w piątek. Co do Dt szokujące jest dla mnie stwierdzenie, ze ktoś poprzez 300 zł miesiecznie zarabia na psie Dt zawsze bezpłatnie ile mógł tyle psiaków przyjmował w Dt ze schroniska ostatnio przebywała mała Wewiórka suczka po złamaniu miednicy i bioder 4 miesiace i znalazła dom po tem pudelek 14 letni ślepy głuchy też znalzł dom nie wspomne o szczeniakach a teraz pies wyrzucony z samochodu w sobotę połamany. Więcej tłumaczyć nie będę bo jak dla mnie to brak kultury wysnuwać dziwne oskarżenie zamiast zapytać u źródła. na dowód wstawiam link http://www.dogomania.pl/threads/188944-Wyrzucony-bestailsko-z-samochodu-mix-ON-4-m-ce-Po%C5%82amane-3-%C5%82apy-800-z%C5%82-OPERACJA?p=15018437#post15018437 a co do Pusi Pusia to psiak wycofany potrzebujący intensywnej socjalizacji w DT zrobiła pewne postępy nauczyła się chodzic na smyczy a wcześniej ja gryzła szarpała się nie mówię o spacerach na miasto ale przed domem gdzie jest cisza i spokój, każda nowo poznana osoba dla niej to szok ogarnia ją wtedy panika ona zaufała tylko p iwonie ją akceptuje cieszy się jak wraca z pracy ale nikt inny nawet mąż p iwony do dnia dzisiejszego nie może jej pogłaskać. Zabierajac Pusie do DT każdy miał nadzieję że jej zachowanie przerażenie jest chwilowe spowodowane utrata domu bezdomnością nikt nie chciał by pies trafił do schroniska p Iwona zaoferował DT ale nie stać jej już kupno karmy dla kolejnego psa zwykły hotel gdzie pies śpi w kojcu czy pomieszczeniu ma ograniczony kontakt z człowiekiem kosztuje około 300-400 zł więc czy nie lepiej zapewnic psu domowy DT ??????? Na tyle na ile p iwona mogła moze pracuje z Pusią. Jeżeli ktoś jest chętny ma więcej czasu dokładniej zna się na psychice psa i chce sie podjąć dalszej socjalizacji Pusi zapraszam tu nie wystarczy miesiac dwa trzy ale zdecydowanie więcej czasu a pewnie efekt bedzie taki sam Pusia po raz kolejny zaufa nowej osobie ale innym nie i tu jest problem w adopcji takiego psa bo każda oosba musi zaczać od nowa Takie jest przynajmniej moje zdanie a z psami pracuje 8 lat. zdj Pusi reszta zdj jutro musze juz do pracy sie zbierac Quote
lika1771 Posted July 12, 2010 Posted July 12, 2010 Sliczna sunieczka,biedulka:-( Justyna Wolontariat zgadzam sie z Toba trzeba sprawdzic a pozniej oceniac. Quote
pietrucha204 Posted July 12, 2010 Posted July 12, 2010 na pierwszy rzut oka wygląda na najnormlaniejszego psa pod słońcem ;) Quote
Justyna_wolontariat Posted July 12, 2010 Posted July 12, 2010 zdj były robione z dobrej komórki bo sami zobaczcie jakie zdj wychodzą z aparatu jak Pusia tylko widzi ze ma sie cos w ręce zaraz się kuli ucieka o dom dla takiego psa jest ciężko w zeszył roku zabrałam z Krężela suczkę miała wtedy rok z nużycą łysa w warunkach schroniskowych udało mi się doprowadzić ją do zdrowia jednak problem był inny suczka podobnie jak Pusia była wycofana nieufna niesocjalizowana uciekała nie chciała kontaktu z człowiekiem smycz obca ręka była czymś co powodowało panikę strach pół roku pracy najpierw w schronisku potem w Dt i nic cudem udało się jej znaleźć DS w Niemczech Mira mieszka tam rok i dopiero teraz zrobiła małe postępy naszczęśie ludzie byli swiadomi czego się podejmują mieli pojęcie o pracy z psem ale ilu takich ludzi jest w Polsce nie znalazł się nikt Quote
dosia.wil Posted July 12, 2010 Posted July 12, 2010 Justyno, moja reakcja być może była nieco przesadzona, ale nie wynikałą z braku kultury, jak to zdiagnozowałaś, tylko z wielu bardzo nieciekawych doświadczeń z ludźmi, którzy z bezdomności psów uczynili sobie źródło dochodów. Przepraszam, jeżeli ktoś poczuł się urażony. Nie było to moją intencją. To, że Pusia "utrzymuje" pozostałe psy w DT p. Iwony nie wyszło ode mnie, ale od Jusstyny85 (post 679). To stwierdzenie, szczególnie w kontekście "zamierających" datków na DT, i próby dowodzenia przez Jusstynę85, że nic z Pusi nie będzie, bo to już 4 miesiące, a z sunią jest coraz gorzej i rzekoma opinia tajemniczego behawiorysty, że w DT to nic się nie da zrobić (co jest ewidentną bzdurą!) plus próby zniechęcenia mnie do udzielenia realnej pomocy zapaliły mi światełko ostrzegawcze. Stąd mój telefon do Fundacji. Bardzo się cieszę, że Pusia zrobiła jednak jakieś postępy. Nadal uważam, że to dopiero cztery miesiące, a nie już cztery. Taki proces musi trwać długo, lecz muszą być podejmowane świadome i aktywne działania ze strony tymczasowych opiekunów. Sama się sunia nie zsocjalizuje. Na zdjęciach nie wygląda na przerażoną, a raczej zaintrygowaną aparatem, co jest dobrym znakiem. To, że nie daje się pogłaskać mężowi pani Iwony, nic nie znaczy. Ona nigdy nie będzie ufnym i podbiegającym do każdego psem, ale to nie znaczy, że nie można jej nauczyć normalnie funkcjonować bez paraliżującego ją lęku. To jest praca na wiele miesięcy. Podtrzymuję swoją gotowość pomocy. Nie prowadzę jednak terapii korespondencyjnie ani przez telefon. Zanim opracuję plan działania, muszę poznać psa i jego otoczenie oraz osobiście porozmawiać z opiekunami. Taki mam system pracy. Telefoniczne albo korespondencyjnie można tylko udzielić bardzo ogólnych porad. W razie potrzeby można do mnie dzwonić o każdej porze: 502 720 743. Pozdrawiam i jeszcze raz przepraszam, jeżeli ktoś poczuł się urażony moimi podejrzeniami. Dorota Wiland Quote
dosia.wil Posted July 12, 2010 Posted July 12, 2010 [quote name='Justyna_wolontariat']zdj były robione z dobrej komórki bo sami zobaczcie jakie zdj wychodzą z aparatu jak Pusia tylko widzi ze ma sie cos w ręce zaraz się kuli ucieka Justyno, aparat to rzeczywiście dla lękliwych psów duży stres (=robiący zdjęcie stara się podejść do psa blisko i robi to nienaturalnie, pochylony albo przykucnięty, na dodatek z oczami zasłoniętymi aparatem, a do tego jeszcze flesz!). Nie należy zatem robić jej zdjęć, co najwyżej próbować z dużej odległości (zbliżenie), nie patrząc wcześniej na psa i nie zwracając na siebie jego uwagi. Najlepiej, gdy druga osoba próbuje wcześniej odwrócić uwagę psa, np. podając jedzenie z ręki. Zresztą wiesz to zapewne sama. Ja mam u siebie prawie 4-letnią bernardynkę, która gdy do mnie trafiła 1,5 roku temu była takim samym dzikuskiem jak Pusia (tylko ważyła ponad 60 kg). Na dodatek wykazywała agresję lękową, całe szczęście, że dość wyraźnie sygnalizowaną. Chociaż zrobiła ogromne postępy, to nadal zapoznawanie z obcymi musi się odbywać wg ściśle określonej procedury, a wszelkie zabiegi typu obcinanie pazurów w znieczuleniu. Pusia nie wykazuje agresji, ale "przyciśnięta do muru" może odkryć, że kłapnięcie zębami przynosi oczekiwany skutek (= człowiek się odsunie na bezpieczną odległość). Więc nie wolno jej przyciskać, ona musi nadawać tempo. Quote
jusstyna85 Posted July 12, 2010 Author Posted July 12, 2010 W końcu udało mi się wejść... Już doszły mnie słuchy,że jesteś z Emira,a to już wszystko tłumaczy...szukanie sensacji i nic więcej. W przeciwieństwie do Ciebie,to ja skończyłam prawdziwe studia z wynikiem bardzo dobrym,skoro już tak licytujemy się,a Ty...? na wątek wejdzie Ulaa,która jest behawiorystką i napisze Ci co myśli o tej Twojej resocjalizacji,która w odniesieniu do psów W OGÓLE NIE ISTNIEJE.Nie ma czegoś takiego. Ja pisałam grzecznie,to Ty nie potrafisz przyznać się do błędu merytorycznego,a te bajki,to już naprawdę przesada. Zobaczyć Pusie,to żaden problem, z resztą sama pare razy prosiłam tutaj,czy ktoś nie mógłby podjechać ze mną,czyżbyś nie doczytała? W żadnym razie nie zgodzę sie na żadne wdrożenie terapii,jak to stwierdziłaś resocjalizacyjnej i nie pozwole,by ktokolwiek nie mający wiedzy i nie rozróżniający 2 pojęć zajął się psychiką psa. Zapytajcie Justyny_Wolontariat,która jest zastępcą kierownika w schronisku ile czasu P.Iwona robiła te ładne zdjęcia Pusi,wszyscy musieli się nieźle nagimnastykować,żeby chociaż 2 wyszły normalnie,bo po co miałam wklejać zdj, gdzie widac jej tył. Żal mi Ciebie,bo próbując wyjść z twarzą atakujesz i wmawiasz ludziom,że jestem oszustką i pies nie istnieje.Może te wszystkie psy z moich wątków nie istnieją? No popatrz jaka ja już jestem bogata,tyle kasy zdarłam z ludzi. Ja powtórze to,co napisałam i nie przekręcaj moich słów,bo to żałosne...Trzymanie psa w takim stanie psychicznym bez ŻADNEJ POMOCY jest egoistyczne. Quote
dosia.wil Posted July 12, 2010 Posted July 12, 2010 Niepotrzebnie się unosisz, Jusstyno85. Przeprosiłam za moje podejrzenia, które na szczęście się nie sprawdziły. Wyjaśniłam też wcześniej powody, dla których powzięłam te podejrzenia. Licytowanie się ocenami szkolnymi / uniwersyteckimi i klasyfikowanie, które studia są prawdziwe, a które nie, uważam za dziecinne i nie będę w tym uczestniczyć. Uspokoję Cię tylko, że jestem absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego i Instytutu Psychologii Polskiej Akademii Nauk. Nie jestem "z Emira", chociaż nigdy nie ukrywałam, że byłam wolontariuszem tej fundacji. Skutecznie jednak wyleczyłam się z przynależności do wszelkich organizacji, lecz nie z pomagania zwierzętom, co staram się robić wedle swojej najlepszej wiedzy i możliwości. Jeżeli nie życzyłaś sobie mojej pomocy, wystarczyło napisać, a nie atakować mnie personalnie i wszczynać bezsensowne dyskusje na temat terminologii. Quote
Ulaa Posted July 12, 2010 Posted July 12, 2010 Na początek wyjaśnienie - nie jestem "behawiorystką" i nie śmiałabym się tak nazywać, gdyż w moim odczuciu jest to fachowiec z WIEDZĄ I PRAKTYKĄ pokroju A.Kłosińskiego (jakkolwiek dla niektórych "przereklamowanego", jednak pioniera i niedościgniony wzór, od którego miałam przyjemność troszkę się nauczyć :) ). Pozwolę sobie nie zgodzić się z dosia.wil i czytając pewne patetyczne zdania, odniosłam wrażenie, że osoba może i ma dobre chęci i jakąś wiedzę teoretyczną, ale pokory za grosz... A PSY UCZĄ POKORY. Więc doświadczenia raczej niewiele. Przykro czytać, kiedy ktoś tak bezczelny wyraża się w mocnych słowach na temat osób, których wogóle nie zna i wiedzę o nich czerpie z "sumiennie przeczytanego wątku". Sumiennie więc nie zgodzę się z następującymi rzeczami i chętnie będę na ten temat polemizować - bo może to ja się mylę lub brak mi wiedzy/doświadczenia (zaznaczam, że jestem raczej praktykiem niż teoretykiem ;)). [quote name='dosia.wil']Uff, właśnie przeczytałam sumiennie cały wątek. Jestem pełna uznania dla Justyny za jej wytrwałość i determinację w łapaniu Pusi, ale niestety popełniłaś Justynko sporo błędów, które nie pomogły tej suni, a teraz się mszczą. (...) Błędy Justyny podczas łapania nie rzutują na obecny obraz zachowania ani na osobowość suki. To było inne miejsce, inne warunki, inne osoby, inne sytuacje. Pies tak nie generalizuje, a już napewno nie pies dorosły. Szczeniak - tak. W okresie inprintingu nawet pojedyncze przykre zdarzenie związane z OKREŚLONĄ SYTUACJĄ mogłoby rzutować na dalsze życie, ale pies dorosły ma już ukształtowany mózg i osobowość. Ten pies był "skrzywiony" wcześniej i działania Justyny przed złapaniem i podczas nie mają tu nic do rzeczy. [FONT=Arial][/FONT] Po pierwsze, nie istnieje nic takiego jak zachowanie "typowe" dla psa bitego. Istnieją, niestety. Na podstawie typów osobowości psich występuje kilka "modelowych" zachowań u bitego psiaka. Jednak nie będę rozwlekać i opisywać, ponieważ zgodzę się z tym : Nie wiemy, jakie jest podłoże licznych lęków Pusi. Wcale nie musiała być bita, mogła po prostu być lękliwa z natury NIE MOGŁA!!! Coś takiego jak "z natury" u psa nie istnieje, bo pies nie jest naturalny! Jest zlepkiem tego, co uczynił z nim człowiek (największa ingerencja w świecie zwierząt) i pozostałości po dzikim przodku - w więc wszystko, co jest wspólne u każdej rasy (np sposoby komunikacji itd, ale też nie do końca!). Największy wpływ na przyszłą osobowość psa mają geny czyli rasa/linia oraz RÓWNORZĘDNIE okres inprintingu, czyli wczesnych doświadczeń szczeniąt (serio- sama w to nie do końca wierzyłam jeszcze jakiś czas temu, dopiero praca i porównanie wyników pracy z psami domowymi, ale wtórnie zdziczałymi, z psowatymi dzikimi (dzikie gatunki - wilki itd) oraz ze szczeniętami psów domowych wychowujących się w dzikich warunkach, to całkowicie inne kwestie! Tylko u dzikich gatunków istnieje coś takiego jak "osobowość z natury"!). psy też rodzą się z różnymi temperamentami), następnie niezsocjalizowana jako szczenię, a późniejsze doświadczenia utrwaliły w niej strach przed ludźmi i różnymi zjawiskami. Nie należy zatem zakładać, że doznała jakiejś krzywdy od mężczyzny, choć mogło się i tak zdarzyć. Z powyższym zgodzę się, jednak dodam coś, co uważam, że może dotyczyć Pusi w kwestii mężczyzn (Jusstyna85 później pisze, że na osiedlu sunia na nich też wyraźnie reagowała). Oczywista sprawa, łatwo więc ją pominąć ;) Mężczyzna jest wyższy i mniej zbudowany niż kobieta, inaczej się porusza, ma mocniejszy głos. Pies zwraca na niego uwagę: A). ze strachu (większe poczucie zagrożenia atakiem lub choćby groźba "demonstracji sił" - co jest dyskomfortem dla psa bez stada i miejsca, lepiej więc mieć na oku delikwentów, B). z chęci dołączenia do "stada", któremu ów delikwent mógłby przewodzić (instynkt dołączania do stada jest najbardziej naturalny u wszystkich psów, zgodnie z tym co pisałam wyżej - atawizm) - jednak w przypadku społeczności osiedlowej, w której znalazła się sunia, brak określonej struktury stadnej i komunikacyjnej, wszystko jest dla psa niejasne, co powoduje lęk. Z kolei mężczyzna będący w Pusi obecnym domu (p.Andrzej) nie jest przewodnikiem, bo tak się nie zachowuje - brak właściwych ku temu rytuałów, za to kolejne niejasności: przychodzi, wychodzi nie wiadomo po co, w dodatku śmierdzący różnymi psami. [FONT=MS Shell Dlg 2][/FONT][FONT=MS Shell Dlg 2][/FONT] Po drugie, Jamor nie jest odpowiednim DT dla Pusi, więc nie żałujcie, że nie macie na to pieniędzy. (...)Pusia potrzebuje warunków domowych i jak najwięcej obecności człowieka w bezpośredniej bliskości. Zazdroszczę: daru jasnowidzenia (aby wyrokować na temat psa, którego nie widziało się na oczy). Gratuluję: wiedzy i doświadczenia z tego powodu co wcześniuej (oraz jeszcze... tupetu :roll: ten ton, brrr). Nie da się stwierdzić, czy Pusia albo jakikolwiek inny pies potrzebuje kojca albo mieszkania, bez obserwacji tegoż psa. Są psy, które przytłacza obecność człowieka, które wcale jej sobie nie życzą tak często i tak dużo, bo zwyczajnie nie potrafią odgadnąć, " o co biega" człowiekowi: inna komunikacja (i wogóle wszystko inne). Jeśli młody pies sie tego nie nauczy, to dorosłemu ta wiedza sama nie przyjdzie. Kojec z budą często jest najlepszym rozwiązaniem: człowiek pojawia się po to, aby coś dać (jedzenie) i nic od psa nie chce (ewentualnie po to, aby posprzątać, ale wtedy też nic od psa nie chce). Potem zwiększa się STOPNIOWO wymagania wobec psa (miska bliżej, ręka w misce, itd). Człowiek ma całym sobą wyrażać: NIC OD CIEBIE NIE CHCE, NIE JESTEM GROŹNY. MAM COS DLA CIEBIE. CHCE CIE POZNAC. ROZUMIEM CO MOWISZ I SZANUJE TO. ODEJDE JESLI ZECHCESZ (psie c'sy). JESLI ZECHCESZ MNIE POZNAC, OPLACI CI SIE TO. Wyobrazmy sobie, ze jestesmy na innej planecie z ufokami... Tak widzi nas zdziczaly pies... Chyba wiecej tlumaczen nie trzeba... Z ufokiem w lozku? Da sie przyzwyczaic, ale wolaloby sie nie... Żeby opracować program terapii resocjalizacyjnej dla Pusi, musiałabym zadać pani Iwonie i jej mężowi parę konkretnych pytań. Z całym szacunkiem dla wiedzy i doświadczenia - czy mogę dla własnej ciekawości poznać jak wygądałby (hipotetycznie) "program resocjalizacyjny" dla psa? Nigdy nie spotkałam się z pojęciem psiej resocjalizacji ;) Pusia nie "udomowi się" sama. Trzeba z nią aktywnie pracować. Nie musi być udomowiona. To nie jest niewolnik. Ma być szczęśliwa. Jest wolną istotą. "Aktywna praca" oznacza czasami pokazanie, że jest bezpiecznie... Że można odpocząć... Pusia jest młoda i chociaż nie da się nadrobić wszystkiego, to ma szanse na dobre życie, więc głowa do góry! I do tego wszystko ma zmierzać :) [quote name='dosia.wil']Pozwolisz Justynko, że odpowiem tutaj na Twoje wątpliwości, które wyraziłaś na pw. Piszesz, że to już 4 miesiące i Pusia powinna już załapać, że nikt jej krzywdy nie zrobi, szczególnie, że w domu są inne psy i na ich przykładzie mogłaby to zrozumieć. Po pierwsze, to są nie już, a dopiero cztery miesiące. Po drugie, obecność innych psów nie ma tutaj nic do rzeczy. Psy nie pozbywają się własnego lęku przez obserwację innych, które się nie lękają. Nie słyszałam ani nigdzie nie czytałam, żeby miały zdolność takiej generalizacji. Zdecydowanie i stanowczo NIE. Nie czytałaś, nie słyszałaś. Od kogo? Od ludzi? Ucz się od psów, obserwuj je. One się uczą od siebie (na szczęście :) ), obserwują, naśladują. Ja osobiście nie wyobrażam sobie pracy z trudnymi psami bez pomocy mojej Megi :). W końcu kto dogada się z psem lepiej niż inny pies? Warunek: pies-nauczyciel musi spełniać pewne warunki psychiczne, mieć odpowiednie relacje z człowiekiem, musi być sprawny. Żaden staruch czy kaleka ;) Atawizm. A stadko psów to już miodzio, jeśli stado jest zgodne i tworzy strukturę, nad którą "panuje" człowiek (bo coś daje i warto z nim "trzymać", żeby coś zdobyć :cool3:). Aby się udało: przestrzeń. Nie mogą się gnieździć i rywalizować. Nie mogą przychodzić nowe, zmieniać się. To odbiera poczucie bezpieczeństwa, nie wiadomo co się dzieje i dlaczego, i czy "ja nie będę następny" (kontrwersyjne, ale jednak, wszystko na to wskazuje że to odczuwają). U Pusi w DT niestety nie ma tak. Nie twierdzę, że wiem wszystko. Terapeuta, który tak uważa, powinien zmienić zawód. Ale wiem o psiej duszy na pewno więcej niż Ty (...) , A czy "psią duszę" mierzy się jakoś? Czy wiedza o "psiej duszy" to regułki, które się wkuwa, a potem przerzuca nimi? Chyba nie. I powiem jeszcze coś. Żaden szanująćy się "Terapeuta", szkoleniowiec, weterynarz, ani jakakolwiek osoba pracująća ze zwierzętami nie powie NIKOMU bezczelnie, że "wie więcej". Może ma inne poglądy na perwne aspekty, może spotrzeżenia, wnioski, metody. Możliwość wymiany doświadczeń i komunikacji to błogosławieństwo! Ty też uczyłaś się od kogoś, kto "wie więcej", a także zapewne nieraz spotkasz innych, którzy "wiedzą więcej", choć tak bezczelna osoba pewnie i tak się do tego nie przyzna, a będzie obrażać i wykłócać się. Zmierz psią duszę. Uznam, że "wiesz więcej". Pominę "kryminał" na temat Jusstyny85 i DT Pusi. Dla mnie to jakaś chora jazda. Nie znam drugiej takiej osoby, która w swojej sytuacji robiłaby tyle dla zwierząt. Nie waż się powiedzieć na nią ani słowa, bezczelna tupeciaro, bo o ile wcześniej ubawiłam się czytając twoje pseudonaukowe wywody, o tyle tutaj krew mnie zalała. Ale się rozpisałam. Poświęciłam na to cały wieczór, zabierając ten czas zwierzętom, więc więcej tego nie powtórzę. Pozdrawiam :) Quote
jusstyna85 Posted July 12, 2010 Author Posted July 12, 2010 [quote name='dosia.wil']Niepotrzebnie się unosisz, Jusstyno85. Przeprosiłam za moje podejrzenia, które na szczęście się nie sprawdziły. Wyjaśniłam też wcześniej powody, dla których powzięłam te podejrzenia. Licytowanie się ocenami szkolnymi / uniwersyteckimi i klasyfikowanie, które studia są prawdziwe, a które nie, uważam za dziecinne i nie będę w tym uczestniczyć. Uspokoję Cię tylko, że jestem absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego i Instytutu Psychologii Polskiej Akademii Nauk. Nie jestem "z Emira", chociaż nigdy nie ukrywałam, że byłam wolontariuszem tej fundacji. Skutecznie jednak wyleczyłam się z przynależności do wszelkich organizacji, lecz nie z pomagania zwierzętom, co staram się robić wedle swojej najlepszej wiedzy i możliwości. Jeżeli nie życzyłaś sobie mojej pomocy, wystarczyło napisać, a nie atakować mnie personalnie i wszczynać bezsensowne dyskusje na temat terminologii. Ooo już spokojniejszy ton,powiedzieć Wam dlaczego? Byłam miła,spokojna,grzeczna...o dziwo jeszcze jestem... Jestem niezwykle wyluzowana dzięki Kaa,która powiedziała mi 2 super wieści, o psach,więc nie popsuje sobie humoru tobą. Skończ kłamać Doroto Wiland,jesteś tłumaczką Emira i Inspektorem,myślałaś,że to nie wyjdzie? ja mam na dogo dobrych znajomych,którzy o dziwo wierzą mi i we mnie,ciekawe dlaczego...z resztą po co na NK wpisujesz to? Jak widzisz,ludzie są jednak mądrzejsi od ciebie i znają nowinki techniki. mając tyle lat bawisz się w dzwonienie do Schroniska i nagabywanie na mnie? coś ci chyba nie wyszło...Po 1. Pusia nie jest psem schroniskowym, po drugie te twoje kryminały,że pies nie istnieje,że zarabiam na tym są żenujące...To sie nazywa nagaywanie i jest karalne A co najlepsze? "bo Justyna nie chce dac mi Pusi,a ja ją chce zabrać do siebie,wyleczyć" Pytam sie gdzie była oferta DT ? była tylko gadka o opracowaniu "terapii resocjalizacyjnej",która nie istnieje prosze bardzo- bierz ją i ucz sie na niej,od niej,bo widac,że wiedzy ci brakuje... Umowa jest juz prawie przygotowana, jako że włączyłaś w to Schron,to jest na Schronisko ze specjalnym punktem-nie wolno jej usypiać bez uzgodnienia ze schroniskiem,ani wydawac do domu. Także dziewczyny już martwić się Pusią nie musimy,ani pod względem finansowym,ani o jej przyszłość.Idzie pod opieke Dosi.will. Quote
dosia.wil Posted July 12, 2010 Posted July 12, 2010 Ulaa, jestem pod wrażeniem uczonego wywodu. Nie będę podejmować dyskusji, bo ani to czas ani miejsce. Mam tylko dwie uwagi, od których nie potrafię się powstrzymać: 1. Jak nie umiesz poprawnie posługiwać się angielskim terminem imprinting, to może używaj polskiego określenia - wpojenie? Może to pozwoli Ci doczytać w fachowej literaturze, jakie są istotne warunki do tego, aby można było mówić o zaistnieniu imprintingu i jakie informacje ze środowiska mogą zostać imprintowane (na pewno nie jest to generalizowanie określonych sytuacji/bodźców wyzwalających reakcję lękową - pomyliło Ci się zapewne z warunkowaniem klasycznym. Drobiazg.) 2. Zamiast "resocjalizacja psa" zapewne wolisz używać angielskiego odpowiednika: "dog rehabilitation"? Może zapytaj Twój "niedościgniony wzór" pana Kłosińskiego albo Jacka Gałuszkę (też wykłada w COAPE) - pan Jacek będzie w Wesołej Łapce prowadzić kurs trenerski w sierpniu. Może się zapisz? W programie będzie o socjalizacji wczesnoszczenięcej i resocjalizacji psów dorosłych. Z jednym nie mogę się w Twoim przydługim i nie bardzo w sumie zrozumiałym wywodzie nie zgodzić. Praca z psami uczy pokory i wymusza ciągłe samodoskonalenie. Tak, moja droga Ulu - więcej pokory, a mniej krytykowania innych. A i poczytać sobie co nie co z literatury fachowej też nie zaszkodzi, nawet wytrawnemu praktykowi. Quote
Ulaa Posted July 12, 2010 Posted July 12, 2010 [quote name='dosia.wil']Ulaa, jestem pod wrażeniem uczonego wywodu. Nie będę podejmować dyskusji, bo ani to czas ani miejsce. Mam tylko dwie uwagi, od których nie potrafię się powstrzymać: 1. Jak nie umiesz poprawnie posługiwać się angielskim terminem imprinting, to może używaj polskiego określenia - wpojenie? Może to pozwoli Ci doczytać w fachowej literaturze, jakie są istotne warunki do tego, aby można było mówić o zaistnieniu imprintingu i jakie informacje ze środowiska mogą zostać imprintowane (na pewno nie jest to generalizowanie określonych sytuacji/bodźców wyzwalających reakcję lękową - pomyliło Ci się zapewne z warunkowaniem klasycznym. Drobiazg.) 2. Zamiast "resocjalizacja psa" zapewne wolisz używać angielskiego odpowiednika: "dog rehabilitation"? Może zapytaj Twój "niedościgniony wzór" pana Kłosińskiego albo Jacka Gałuszkę (też wykłada w COAPE) - pan Jacek będzie w Wesołej Łapce prowadzić kurs trenerski w sierpniu. Może się zapisz? W programie będzie o socjalizacji wczesnoszczenięcej i resocjalizacji psów dorosłych. Z jednym nie mogę się w Twoim przydługim i nie bardzo w sumie zrozumiałym wywodzie nie zgodzić. Praca z psami uczy pokory i wymusza ciągłe samodoskonalenie. Tak, moja droga Ulu - więcej pokory, a mniej krytykowania innych. A i poczytać sobie co nie co z literatury fachowej też nie zaszkodzi, nawet wytrawnemu praktykowi. Dziękuję za zwrócenie uwagi :) "Wywód" niezrozumiały, bo takich nie prowadzę na co dzień, pracuję z psami a nie z ludźmi, a psom regułek nie potrzeba. Miałam nadzieję, że komuś uda się coś wyłapać mimo to ;) Z Jackiem zaczynaliśmy tak samo - od trenerskiego w Alteri (on chyba był rok wyżej) i chętnie bym poszła na każdy możliwy kurs, ale finansowo nie wydolę. Życzę powodzenia z Pusią! Czekam na dokładne opisy sytuacji i wdrożonych metod, z korzyścią dla wszystkich a szczególnie Pusi pod opieką fachowca :) Quote
dosia.wil Posted July 12, 2010 Posted July 12, 2010 Gdybym chciała spędzać dużo czasu w maglu, to kształciłabym się w innym kierunku. Cóż, nie lubię ani dusznej atmosfery magla ani nie bardzo umiem nawiązywać kontakt z bywalczyniami takich przybytków. Opuszczam zatem ten uczony wątek. Zainteresowanym napiszę o Pusi na pw, jeżeli uda mi się skontaktować z panią Iwoną. P.S. Nikomu nie składałam żadnych propozycji zabrania Pusi do siebie. Gdybym zabierała do siebie wszystkie psy, których zaburzeniami zachowania się zajmuję, to miałabym w domu niezłe stadko :) Lekarz też nie zabiera pacjentów do domu, a jednak udaje mu się niektórych wyleczyć, prawda? Quote
jusstyna85 Posted July 12, 2010 Author Posted July 12, 2010 dosia.wil napisał(a):Gdybym chciała spędzać dużo czasu w maglu, to kształciłabym się w innym kierunku. Cóż, nie lubię ani dusznej atmosfery magla ani nie bardzo umiem nawiązywać kontakt z bywalczyniami takich przybytków. Opuszczam zatem ten uczony wątek. Zainteresowanym napiszę o Pusi na pw, jeżeli uda mi się skontaktować z panią Iwoną. P.S. Nikomu nie składałam żadnych propozycji zabrania Pusi do siebie. Gdybym zabierała do siebie wszystkie psy, których zaburzeniami zachowania się zajmuję, to miałabym w domu niezłe stadko :) Lekarz też nie zabiera pacjentów do domu, a jednak udaje mu się niektórych wyleczyć, prawda? Kłamiesz jak najęta...przed kierowniczką udawałas taką biedną,że chcesz pomóc biednej Pusi,zabrać do siebie,a ja nie pozwalam Masz rozdwojenie jaźni? Żeby prowadzić jakąkolwiek terapię,trzeba doskonale znać siebie,ja radziłabym ci zacząć terapie na sobie,szczególnie twoją znaną ową "resocjalizacyjną" taka mała dygresji zacznij też od poczytania o zaburzeniach obsesyjnych i od tego zacznij. jesteś dnem merytorycznym. Już więcej nie napiszę, w zasadzie bawisz mnie,bo rzadko sie spotyka tak zarozumiałe,niemądre osoby,które myslą,że są pępkiem świata Quote
Kisiaraf Posted July 13, 2010 Posted July 13, 2010 Dziewczyny po co to wszystko? Może nie powinnam się odzywać, bo sama nie mam pomysłu na pomoc Pusi ani tym bardziej wiedzy na temat psychiki psiaków ale... To wszystko bez sensu Justyna poprosiła o pomoc Dorota ją zaproponowała,a potem długa awantura. Fakt Dorota nie potrzebnie wysnuła teorie spiskową-ale przeprosiła! Może lepiej tak jak proponowała Pietrucha by Dorota podjechała do Pani Iwony i potem zaproponowała jak powinna wyglądać terapia. Potem wpólne decyzje i wspólnymi siłami damy rade? Czy lepiej czepiać się słówek jeszcze przez kilka postów? Moim zdaniem najważniejsza jest tu PUSIA!!! To tyle mam nadzieje, że uda się dojść do porozumienia. Quote
bela51 Posted July 13, 2010 Posted July 13, 2010 Justynko , pohamuj emocje, bo chyba zalezy nam przede wszystkim na dobru Pusi. Wg mnie dosia powinna ja obejrzec. Quote
jusstyna85 Posted July 13, 2010 Author Posted July 13, 2010 To nie ja zaczęłam,delikatnie tylko zasugerowałam,że nie ma racji,to ona uniosła się dumą i zaczęła chamsko,a wydzwaniane po schronisku i kłamstwa,to szczyt wszystkiego. Ja też moge sobie skończyć roczne podyplomowe i zwac się wielką behawiorystką,bo moja wiedza jest większa od jej,a jestem zwykłym laikiem.Gdzie to uczą terapii resocjalzacyjnej w odniesieniu do psów i gdzie nie uczą rozróżniać socjalizacji i resocjalizacji. W Schronisku biadoliła,że chce ją zabrać do siebie i to za darmo,bo ja zarabiam na tym,więc prosze bardzo-niech bierze.Teraz już zmiana decyzji i to jest poważna osoba? to ktoś,kto ma pomóc Pusi,czy wyrządzić większą krzywde? Ulaa obaliła jej wszystkie głupie teorie wzięte z kosmosu,wskazała drogę Pusi,popartą wiedzą i doświadczeniem. Potrzebny jest inny DT, gdzie nie będą przewijały się psy,a u P.Iwony to jest niemożliwe,możliwe że najlepszy byłby kojec z budą i środki farmakologiczne.W obecnym DT tego nie da się zrobić. Quote
jusstyna85 Posted July 13, 2010 Author Posted July 13, 2010 Dla mnie jest już temat zamknięty.Tak jak powiedziałam-zobaczyć Pusie może każdy,wsrażać jakiś plan,może tylko fachowiec i to w jej domu,nie w schronisku i na pewno P.Iwona nie będzie jej wozila tam na życzenie. -------------------------- Kiedyś Pusia goniła koty,a teraz je uwielbia...jest przeszczęśliwa,kiedy do domu trafiają koty na dt :) szczeniaki też uwielbia :) Ostatnio nawet w nocy przyszła położyc sie do łóżka P.Iwony i P.Andrzeja,miała jakos wyjątkowo dobry dzień,a właściwie dobrą noc. Na dwór wychodzi z Panią Iwoną bez smyczy i pilnuje sie jej, z nikim innym nie wyjdzie. Dodam do allegro nowe zdjęcia i wykupie jej pakiet ogłoszeń. Będę prosiła Justyne ze Schroniska,żeby szukała jej domu w Niemczech. Zapomnialam napisać,że rozliczenia są w 4 poście i tam cały czas będą. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.