AgaG Posted March 4, 2006 Posted March 4, 2006 Kochana Dorotko, wspaniale!! Nie potrafię wyrazić, co czuję... to takie cudowne, że ratujecie kolejne istotki :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :multi: :multi: Quote
Tweety Posted March 5, 2006 Posted March 5, 2006 :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: brawo dla następnego aniola! gratulacje dla sunii!!! Quote
Dorothy Posted March 5, 2006 Posted March 5, 2006 Chcialam Wam napisac co u nas. Bunia opuscila sypialnie i nowa budke wieczorem, i poszla sobie do salonu wybrac fotel :lol: Wdrapala sie na niego i przespala na nim cala noc. No, prawie cala bo slyszalam, ze w nocy byla w kuchni i podjadala sucha karme. To niesamowite, ile ona w siebie zmiescila, wczoraj zjadla cala puszke :-o Rano na spacerze koopka, i male wedrowanie. Troche smutne i rozczulajace jak slepa staruszka brnie przez snieg odbijajac sie od malych nierownosci, jak zawraca spotkawszy drzewko, krzak, kamien, jak niepewnie stawia lapki, drzac odwraca sie weszac czy jestem gdzies obok... Nie wiem jak zachowuja sie niewidome psy, ale ona jest strasznie biedna. Jakby slepota spadla na nia nagle. Boi sie isc szybciej, lapki drza, jakby jeszcze nie umialy utrzymac rownowagi. Cos jest tez nie tak z tylnymi nozkami, tam musialo chyba uderzyc ja auto, sa sztywne i powolutku nimi przebiera, nieco niesymetrycznie je stawia, jakby jedna bolala bardziej. Dziura na lapce jest wielka i gleboka, wlasciwie wymagalaby zszycia, ale nie dam jej usypiac, chyba jest zbyt slaba. Duzo spi, i ma apeyt, co mnie cieszy. Jest zupelnie niekloptliwa. Czasem robi maly spacerek na drzacych cieniutkich lapkach, powolutku przemierzajac mieszkanie. Potem wraca na fotel i znow zasypia. Jest taka malutka, kochana staruszka, zupelnie nie wiem jak przezyla w schronisku te dwa tygodnie. To cud, naprawde. Jest prawie lysa, procz tej lysej plamy na plecach to w ogole cala siersc przerzedzona, normalnie mozna rozgarnac siersc i skora swieci pod spodem. Ze nie zamarzla w tej slomie kolo budy - to cud. Jutro pojdziemy do naszego pana doktora, i z opracowana kuracja zabierzemy Bunie do Niemiec, juz dumam gdzie jej fotel urzdazic i jak, moje fotele sa wyzsze niz tu... Tuxman ten surowy psi nauczyciel i wychowawca uznal za oczywiste, ze Bunia zamieszka na kanapie :crazyeye: :-o jak zaden pies w naszym domu. D Quote
Guest Mrzewinska Posted March 5, 2006 Posted March 5, 2006 Dorothy, moja przyjaciolka miala niewidoma jamniczke. Bardzo wazne, aby zawsze spacery byly na tej samej trasie i aby w domu nie przestawiac mebli w tym pokoju, w ktorym sunia jest. Wtedy szybko zwierzatko uczy sie orientowac wechem i nie boi sie w znajomych juz miejscach. W znajomych sobie miejscach i na znanych trasach spacerowych slepa jamniczka poruszala sie jak calkowicie sprawny pies. Wazne, aby zawsze cos powiedziec do niej, zanim sie dotknie, aby bylo skojarzenie - cieply glos- dobry dotyk, to przestanie bac sie dotkniecia. Mozna tez najpierw podsunac reke do powachania, przed dotknieciem, aby sie nie bala dotyku. Na spacer lepsze szory niz obroza - ona bedzie bardziej krecic glowa, zeby wechem i wasami czuciowymi sprawdzac otoczenie, wiec lepiej korygowac czy wstrzymac w razie potrzeby na szorkach. Stawianie lapek moze byc niepewne, jesli oslepla niedawno = w poduszkach lapek sa receptory czuciowe, informujace psa o stabilnosci podloza, ona bardziej koncentrowac sie musi na wszystkich sygnalach z otoczenia innych niz wzrokowe. Zofia Acha, mozesz wypracowac dla niej haslo np "uwaga" - gdy na smyczy i na szorkach oprowadzasz po nowym miejscu (przydatne jest takie oprowadzanie w nowym pomieszczeniu). "Dobrze", "dobrze, idziemy" - powtarzasz gdy idzie po bezpiecznej sciezce, "UWAGA" innym tonem gdy zbliza sie do przeszkody, nie wstrzymujesz, jak zawadzi mordka np o fotel raz i drugi, krzywdy sobie nie zrobi, ale zapamieta, ze haslo "uwaga" jest ostrzezeniem przed przeszkoda, potem latwiej bedzie ja ubezpieczac. Quote
brazowa1 Posted March 5, 2006 Posted March 5, 2006 Dorothy,wlasnie o jest najgorsza podlosc jaka spotyka psi swiat,gdy malutki piesek,ktory cale zycie spedza na kanapie,przytulany i noszony na rekach,na starosc laduje w schronisku.Totalnie bezbronny.Pewnie Bunia byla kanapowym pieskiem,skoro tak ochoczo wybrala miejsce do spania. Quote
kiwi Posted March 5, 2006 Posted March 5, 2006 Dorothy, rady Mrzewinskiej sa idealne, slepy Koral radzi sobie doskonale, ona tez nauczy sie wszystkiego i zobaczsz jak bedzie smigac po domu Dorothy, tuxman, co by bylo bez Was!!! :shake: :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: Quote
Katcherine Posted March 5, 2006 Posted March 5, 2006 Dorothy- rany szyje sie do 24 godzin od powstania...pozniej juz niestety to sie nie nadaje- nawet jak sie probuje to szwy sie rozlaza- wiecej klopotu i problemu niz pomocy- dlatego trzeba czekac az samo sie zaleczy.Wez od lekarza dobre srodki do przemywania rany i...uzbrojcie sie w cierpliowsc. I tak jak Pani Zofia radzi- zacznijcie ja uczyc reakcji na glos- glos przed dotknieciem...najlepszy sposob zeby poznala ciebie jako- te dobra niewidzialna reke:cool1: . Kurcze...ale fajnie macie...4 * 4 lapki psie= 16 lapek!!!!!!! Rewelacja:multi: Quote
Camara Posted March 5, 2006 Posted March 5, 2006 Dorothy napisał(a):... A Buni chyba juz nikomu nie oddamy. Aga pytala czy szukac jej domku, ale... chyba nie.;) D :crazyeye: Dorothy, Tuxman - czym mnie wy jeszcze zaskoczycie :evil_lol: mała Bunia... ona chyba jeszcze nie wie, jakie szczęście ją spotkało, tylko żeby ją te trzy wielgasy nie zadeptały ;) Quote
bonika Posted March 5, 2006 Posted March 5, 2006 Ja też życzę wszystkiego dobrego Kochanej i Ślicznej Buni :kiss_2: - to SUPER, że już będzie miała stały troskliwy domek. Martwi mnie ta jej ranka na łapie. Jeden z mioch piesów przygarnięty po wypadku miał taką właśnie dziurkę w łapce która wytworzyła się ze złego gojenia i zauważyłam ją po ściągnięciu gipsu. Z ranki troszkę wydzielała się ropa. Gips był ściągnięty w weekend ( pies tak trochę "zdecydował" ) a że wtedy mieszkałam na wsi to udałam się do najbliższego weta i on khym wypalił tą rankę - to bardzo szybko spowodowało, że zaczęła się ona goić - nie wiem jakie są teraz sposoby, ale mam nadzieję, że jakieś równie skuteczne bo takie ranki - głębokie, ropiejące są bardzo niebezpieczne - a jeśli się nadal wypala to może czymś znieczulą :roll: Trzymam kciuki aby Buni zdrówko się poprawiło a tulona i kochana na pewno też stanie się znowu wesoła jak na pewno była kiedyś :calus: Quote
Dorothy Posted March 5, 2006 Posted March 5, 2006 Dziekuje Wam wszystkim, rady co do Buni oczywiscie zastosuje, narazie ona W OGOLE LEDWO CHODZI. Skutek wypadku, albo czegos innego - nie wiem, ale na pewno boli ja z tylu lapa i krzyz. Rzeczywiscie wyglada jakby niedawno oslepla. Na oczach ma taka biala wate - zacma. U ludzi zacme operuje sie na zasadzie zwyklego zabiegu, czy nie wiecie jak u psow? Moze moznaby... mam takie niesmiale marzenie.... Poza tym mysle ze ona jest mlodsza niz mowili, zabki ma biale jak perelki, malutkie i sliczne. Nic nie wskazuje, aby miala wiecej jak 10 lat. A dla mnie to NIE JEST STARY PIES. Stary moze miec 15. Bede walczy aby wrocic jej radosc zycia. Mamy ogrodek, tam bede ja puszczac, tam nie ma zadnych niespodzianek, trawniczek i tyle. Dziura w lapie jest wielka ze palec mozna wsadzic, skora na wylot rozwalona, przesuwa sie i w srodku widac miesien. Jak sie polozy i skora sie naciagnie widac jak sie miesien przesuwa i dziura wielka na 1 cm srednicy. Brrrr. Na glowie rana ale juz zaschnieta. No nic, zobaczymy co powie jutro wet. Gdyby ktos wiedzial cos o operacji zacmy u psa piszcie prosze. Bunia ma sie dobrze, nadal duzo spi lub lezy cichutko i slucha odglosow domu... Bardzo duzo ja pryztulam, co nie jest trudne, jest taka malenka... jak kotek... pod skora stercza kosci, kregoslup i zebra jak cymbalki, boki wpadniete. Na spacerach strasznie sie trzesie, chyba uszyje jej kubraczek, dostaje takiej delirki ze normalnie stoi i drzy, coraz bardziej, az zaczyna sie telepac, a ja czekam az wysiusia i mam wyrzut sumienia ze nadal tu stoje ona telepie, i prosze Bunia kochanie siusiaj..... :oops: Quote
lupe Posted March 5, 2006 Posted March 5, 2006 Wiem tylko, że wszyscu polecają doktora Grancarza z Warszawy. Zdaje sie, że Arima jeździła do niego z Emi. Ludzie od Korala, ślepego Onka chyba też. Koszty są chyba od 1500 do 2000 za jedno oczko, ale to pewnei też indywidualne. Tyle wiem. Doktor Garncarz ma stronę w internecie. Quote
lupe Posted March 5, 2006 Posted March 5, 2006 Myślę, że skonsultowac warto. Stopnie zaćmy są rożne, bywają też jakieś leki.... Quote
Dorothy Posted March 5, 2006 Posted March 5, 2006 no nic, jutro idziemy do wweta. A nawet jesli nie, domek i tak bedzie kochajacy, i postaramy sie zrobic wszystko zeby psica byla zadowolona. Ale powiem Wam, ze jaja na calego. :evil_lol: Bunia poszla pic wode w kuchni. Wlazla Hossa i zajrzala jej do miski. I o malo ataku serca nie dostalam a Hossa wypadla z kuchni jak oparzona - Bunia TAK NA NIA WARKNELA/SZCZEKNELA/ZAGRZMIALA ze nam wszystkim szczeki opadly:mdleje: :mdleje: A Bunia kontynuowala picie. A teraz wlasnie z tym samym warkotem i szczekiem broni kanapy... przed jej stala bywalczynia, suka mojej mamy. Suka ma 15 lat i jest wielkosci do kolana. I... ekhem. Walka jest nierowna, Bunia nie ustepuje, Sara nie ma odwagi wejsc :evil_lol: Ta mala nie zginie wsrod moich psow, nie ma strachu :lol: Quote
kiwi Posted March 5, 2006 Posted March 5, 2006 zacme operuje dr garncarz metoda fakoemulsyfikacji, ale tez ta metode stosuje ktos we wrocłaiu- nie wime kto jest to bardzo powazna operacja dla psa - u ludzi rutynowy zabieg w znieczuleniu miejscowym a u psa powazna sprawa i silna narkoza dlatego pies musi byc w dobrej kondycji koral bedzie mial operowana zacme - choc w jego przypadku zacma jest bardzo duza, ale musi 3 miesiace nabierac dobrej formy -jak widac powazna sparwa ale warto probowac choc pies bez wzroku doskonale sobie radzi, bunia zaraz zacznie smigac tak ze hoho, (pani korala nie mogla go utrzymac na spacerach tak sie wyrywal do przodu) to napenwo komfort sie zwieksza jak widzi buziak dla buni!!! Quote
Dorothy Posted March 5, 2006 Posted March 5, 2006 Dzieki!! Jak wrocimy zrobie jej zdjecia, zobaczycie jaka jest malenka. Taki wiekszy york, na serio! :razz: W kazdym razie jamnik przy niej to jest sporo wiekszy i dluzszy. Ja mozna nosic pod kurtka!! Tak ja nioslam do domu:lol: D Quote
ata Posted March 5, 2006 Posted March 5, 2006 to , ze mala zaczyna sie trzasc na spacetach moze byc tez stresem i objawami padaczki - tak bylo w przypadku mojego szczeniaczka Quote
Dorothy Posted March 5, 2006 Posted March 5, 2006 stres - napewno. Ona jest malenka, wycierpiala wiele bolu, ledwo sie porusza, nie moze uciekac, i w dodatku jest kompletnie niewidoma wiec kazdy dotyk i dzwiek ja przeraza! ALE - na dworze tak, w domu nie! TU nie trzesie sie, ani razu. Ja sadze ze to chlod i strach. Quote
saskia Posted March 5, 2006 Posted March 5, 2006 Dopiero przeczytałam, wzruszenie wciąż ściska mi gardło, Dorothy naprawdę jesteś niesamowita:loveu: Bunia jest cudowną małą sierotką, której cudem udało się do Was trafić. Trzymam za Was kciuki z całego serca Quote
tuxman Posted March 5, 2006 Posted March 5, 2006 Może by ktoś tak tytuł wątku zmienił? D. twierdzi że umierająca to ona nie jest, a u nas w domku to raczej je nie grozi żadne takie tam.... Quote
_Aga_ Posted March 5, 2006 Author Posted March 5, 2006 tuxman napisał(a):Może by ktoś tak tytuł wątku zmienił? D. twierdzi że umierająca to ona nie jest, a u nas w domku to raczej je nie grozi żadne takie tam.... Wedle życzenia ;) Nie miałam kiedy tego zrobić.. Dopiero z Łodzi wróciłam.. Quote
_Aga_ Posted March 5, 2006 Author Posted March 5, 2006 Dopiero teraz przeczytałam wszystko.. Dorotko - ja nie zrobiłam naprawdę nic. Jedynie przewiozłam małą.. I też się cieszę, że mogłam Cię poznać drobna istotko ;) Kiedy czytam to co piszesz o Buni po prostu cieszę się, że ją zobaczyłam, że zgodziliście się ją przygarnąć i że udało mi się w konspiracji przed mężem przewieźć sunię do Bielska :evil_lol: Quote
_Aga_ Posted March 5, 2006 Author Posted March 5, 2006 A było to tak... ;) W sobotę po godzinie 8 rano pojechałyśmy z koleżanką Jolą po dwa psiaki - teraz już Bunię i Puszka :) Przy okazji nakarmiłam większość psiaków w Azylu :) Puszek miał zostać z moją koleżanką do niedzieli, a Bunia i ja miałyśmy wyruszyć do Bielska :) Wzięśmy psiaki i pojechałyśmy do mnie do domu. Ponieważ moje psy szalały zamknęłam się z Bunią i Puszkiem w łazience. Kiedy kąpałam Puszka Bunia "zwiedzała" łazienkę.. Rozłożyłam jej kocyk, chwilkę poleżała i ruszyła na obchód.. Trafiła na miskę (miednicę) w której przygotowana była podusia Czarka do prania.. Wskoczyła do niej i chyba tam się najlepiej czuła, bo wracała tam po chwili łażenia po łazience.. Zresztą bardzo małej.. (Przepraszam za jakość zdjęć, ale robione aparatem w komórce, a Bunia się cały czas ruszała) Quote
_Aga_ Posted March 5, 2006 Author Posted March 5, 2006 Kiedy już wykąpałam Puszka, Jola zawiozła mnie na stację PKP, wsadziła do pociągu i zabrała Puszka do siebie :) A my wyruszyłyśmy... Bunia jechała w torbie podróżnej - wierciła się w niej strasznie i wcale się nie dziwię ;) Leżała, siedziała, "patrzyła" przez okno.. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.