oktawia6 Posted August 28, 2006 Posted August 28, 2006 a ja to mało że ciekawa to jeszcze będę się upierdliwe dopominać o takie wspaniałe zdjęcia:loveu: :loveu: :loveu: jak ona pięknie obejmuje-co za wyraz mordusi-no i piękna fryzurka-:cool3: Quote
Blondella Posted August 29, 2006 Posted August 29, 2006 Dorothy jest chyba ogarnięta szałem przeprowadzki, bo jej tu jakoś nie widać...:razz: Quote
oktawia6 Posted August 29, 2006 Posted August 29, 2006 Aaaa, faktycznie coś wspominała, że się przeprowadza-to czasu ma mało i jeszcze konie i psy-ma kupę zajęć Dorothy-ale może jak się obrobi to wpadnie z ssją zdjęciową tej ptysi małej Quote
Dorothy Posted November 1, 2006 Posted November 1, 2006 Ma sie wspaniale ;) jak na swoj wiek oczywiscie.:cool3: Ma swoj pokoj, a w nim materac 160x200, kocyki i podusie. Tam sobie spi jak znudzi sie jej spanie ze mna lub jak ja za bardzo sie wierce albo chrapie:evil_lol: poza tym coz wiecej, starowinka 90% swojego czasu przesypia. Obok materaca postawilam komputer wiec laduje sie na mnie jak tylko zasiade, spychajac z kolan kota, po czym kot usiluje mimo wszystko wlezc, i nieraz siedze w karkolomnej pozycji majac na kolanach Bunie i kota i usilujac spowodowac zeby zadne nie spadlo. A ja mam nieduze kolana:lol: Poza tym cioteczka Bunia procz tego ze nie widzi, ledwo co slyszy, jedynie z bardzo bliska. Nadal nie zdecydowalam sie na operacje wycinania guzkow i czyszczenia zebow, a tym bardziej sterylke, (guzki sie nie powiekszaja), poniewaz... boje sie. Wyniki jej badan mowia o powiekszonej watrobie, nieczynnej jednej nerce, i znacznie powiekszonym sercu, i mimo dobrych wynikow krwii jest duze ryzyko... ja boje sie ze moglaby nie przetrzymac narkozy, jednego psa juz tak stracilam, i potem mialam okropne wyrzuty sumienia, ze moze gdybym nie zdecydowala sie na operacje... Poki co stan cioci Buni jest stabilny, wyglada na zadowolona z zycia, tylko widze ze jest coraz mniej odporna na chlod, teraz robi sie zimno i przy kazdym spacerku (a raczej wystawianiu na sioo i koo) trzesie sie jak osika... :-( wczoraj byl grad i huragan, lodowaty wiatr, i tak mi jej bylo zal ze pozwolilam jej to koo w domu zrobic, bo chyba obie bysmy zamarzly na zewnatrz... :-( pozdrowienia dla pamietajacej cioteczki Tundry i wszystkich pozostalych ciotek. ps. Ciocia Tundtra, szczeniak wyadoptowany :-) Quote
Tundra Posted November 1, 2006 Posted November 1, 2006 Tez uwazam,ze zabiegami medycznymi u seniorow baaardzo trzeba uwazac. Oczywiscie, ze wiem o mlodym, tylko nie wiem dlaczego jego zdjecia mi sie nie otwieraja. Ciesze sie, ze ten super domek znalaz sie jednak w Polsce. Pozdrawiam Quote
Dorothy Posted November 1, 2006 Posted November 1, 2006 ciotka zawsze na biezaco :-) postaram sie tu wkleic zdjecie Buni spiacej z kotem, ostatnio zrobilam :-) A Nat uczy sie wklejac, moze narazie nie wychodzi, w razie czego jej pomoge. co do staruszki - intuicja mi krzyczy- nie rob tego... poza tym nie wiem, nawet gdyby sie udalo, jak na jej psychike wplynalby nagly niezrozumialy bol i szok pooperacyjny. A tak - zycie sobie ciotka i jej dobrze.... Quote
brazowa1 Posted November 1, 2006 Posted November 1, 2006 Dotothy,ja tez przy tak starej suczce nie zdecydowalabym sie.Nie chcialabym dokladac stresu.Niech sobie mala zyje,taka,jaka jest. Quote
Dabrowka Posted November 1, 2006 Posted November 1, 2006 Ja też nie decydowałabym się na operację. Tym bardziej, że Bunia żyje teraz życiem darowanym - nie byłoby jej już, gdyby nie trafiła do Ciebie. Właśnie wczoraj wieczorem myślałam, co u Was :) Jak sobie radzisz ze zgrają?... Quote
_Aga_ Posted November 2, 2006 Author Posted November 2, 2006 Dabrowka napisał(a):Ja też nie decydowałabym się na operację. Tym bardziej, że Bunia żyje teraz życiem darowanym - nie byłoby jej już, gdyby nie trafiła do Ciebie. Też tak myślę :) Pozdrawiam i czekam na fotki :) Ps. W obecnej sytuacji u nas na froncie azylowym miło jest pomyśleć, że choć troszeczkę przyczyniłam się do pomocy psiakom takim jak Bunia... Quote
PaulinaT Posted November 2, 2006 Posted November 2, 2006 Naszemu Mikiemu staruzkowi (16-sto latek) też nie robimy juz żadnych zabiegów - żyje sobie spokojnie, śpi cały dzień i konsumuje z werwą to co dostanie, czego chcieć więcej?? Cieszę się że z Bunią wszystko gra! Quote
rebellia Posted November 2, 2006 Posted November 2, 2006 Jaka fajna babuleńka :loveu: :loveu: :loveu: Quote
_Aga_ Posted November 2, 2006 Author Posted November 2, 2006 Cudna :loveu: Ale mi się ciepło na sercu zrobiło.. :loveu: Quote
anula1959 Posted November 10, 2006 Posted November 10, 2006 Dorothy ! Masz wielkie serce dla zwierząt....... Quote
Dorothy Posted November 10, 2006 Posted November 10, 2006 dziekuje.....:oops: dla mnie to takie normalne, i choc czasem padam na nos albo narzekam w zyciu nie zamienilabym moich zwierzat na mercedesa, ktorego jak twierdzi rodzina dawno moglabym sobie kupic za kase wydawana na potrzebujace i przebywajace u mnie psy koty konie i inne stwory :evil_lol: Quote
modliszka84 Posted November 10, 2006 Posted November 10, 2006 Dorothy napisał(a):oto cioteczka dzis : Dorothy ale ta Twoja Bunia podobna do pabianickiej Buni :o i tez Bunia :cool3: Przebywa u Emir na psiej emeryturze. Ma ok 16 lat, nie widzi, nie słyszy, ma problemy z układem krązenia ale żyje sobie szczęsliwa... Quote
Dorothy Posted November 10, 2006 Posted November 10, 2006 hihi faktycznie!! tyle ze moja bardziej ofutrzona :loveu: fajowe ciotki, milo jest patrzec jak taka slepa, glucha, starenka psica lezy sobie w ciepelku, wtula sie w kocyk i ma zadowolony wyraz pyska...:roll: to dla mnie takie... budujace. Kiedys jeden znajomy (wcale nie psiarz) po obejrzeniu Buni i wysluchaniu o niej powiedzial - ja tam sie nie znam, ale ona chyba szczesliwa jest:loveu: Quote
modliszka84 Posted November 10, 2006 Posted November 10, 2006 Dorothy napisał(a):hihi faktycznie!! tyle ze moja bardziej ofutrzona :loveu: bo ta "nasza" Bunia musiała byc ostrzyżona... bo do schroniska trafiła w takim stanie :-( Quote
Dorothy Posted November 10, 2006 Posted November 10, 2006 :shake: tragedia.....:-( dobrze ze ma cieplutko u emir, chwała Bogu nie musi dogorywac gdzies w schroniskowym boksie.... Quote
_Aga_ Posted November 11, 2006 Author Posted November 11, 2006 Bunia jest śliczna :loveu: i jedna i druga :loveu: A dzięki Dorotce :Rose: tarnowska Bunia dostała szansę na życie :) Gdyby została w azylu, już byśmy za nią płakali... Quote
Dorothy Posted November 29, 2006 Posted November 29, 2006 moja Bunia ma padaczke....:-( przezylysmy dzis straszny atak, nie widzialam nigdy czegos takiego, myslalam ze to agonia, ze ona odchodzi, ponad pol godziny miala drgawki, straszne, lezala na boku, sztywne lapy, rzucawka, wywrocone oczy, sine sluzowki, piana z pyska, potem zaczela wyc, tak strasznie zalosnie przeciagle wyla drgajac i dygocac na moich rekach, wyla jakby zegnala sie ze swiatem, myslalam ze oszaleje... a ja z mala Julia sama, daleko od miasta, od weterynarzy, na zapadlej wsi, nikt nie mogl przyjechac, nikt nie mogl pomoc, albo tez nie chcial, przekonalam sie jak to jest byc samej w dramatycznej chwili... Z nieprzytomnym psem na kolanach jechalam 16 km samochodem do weterynarza, a tam jej minelo, i okazalo sie ze to epilepsja...:-(:-( nie mam sily, nikt mi nawet dzis herbaty nie zrobi, cztery sciany i ja, pieprzone zycie... Quote
masienka Posted November 29, 2006 Posted November 29, 2006 :calus: Trzymaj sie cieplutko Dorothy:shake: Przesylam pozytywne fluidy. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.