anula1959 Posted November 29, 2006 Posted November 29, 2006 O Boziu! Jeszcze i to ..................... Jakby mało przeszła biedaczka w życiu! :-( Dorothy trzymaj się ! Quote
Dorothy Posted November 29, 2006 Posted November 29, 2006 wet nic nie poradzil, to byl pierwszy atak, zeby dawac leki trzeba okreslic czestotliwosc, a wiec musza byc co najmniej dwa:-( ja chyba nie przezyje drugiego....:-( straszny widok.... powiedzial ze leki dawane na okraglo na zapas rujnuja organizm, a to jest stary, schorowany pies, ze znacznie powiekszonym sercem, nieczynna jedna nerka, nie wiadomo czy bardziej by te leki nie szkodzily niz pomagaly. Moglyby nasilic dolegliwosci neurologiczne i uszkodzic powiekszona juz watrobe... Dostala srodki przeciwbolowe i przeciwzapalne, jest bardzo wyczerpana, spi... Quote
Tundra Posted November 29, 2006 Posted November 29, 2006 Mialam kiedys takiego psa jako dziecko- ja wpadalam w panike i ryczalam, a moja mama go ratowala/ masowala, trzymala. To jest chyba niestety nie zadka przypadlosc starych psow. Starosc nie jest piekna. Glaskaj ja i tul. Moj pies pomiedzy atakami byl calkiem normalny. A zyl z ta padaczka chyba jakies 3 lata. Quote
brazowa1 Posted November 29, 2006 Posted November 29, 2006 Dorothy,bardzo wspołczje,musialas przezyc to strasznie,mała zreszta tez. Trzymam za Was obie kciuki. Quote
Dorothy Posted November 30, 2006 Posted November 30, 2006 glaskam ja, przytulam, grzeje, ile tylko sie da, siedzi mi na kolanach jak jestem przy komputerze, lezy obok jak czytam, wlasciwie najwiecej czasu z nia spedzam z wszystkich moich psow, ona jest najbardziej doprzytulana,bo wciaz mysle, ze moze niewiele czasu juz nam zostalo, i potem nie zdaze...:-( Quote
Monia70 Posted November 30, 2006 Posted November 30, 2006 Dorotko, to starszne co musiałyście przezyć:shake: Jak wam minął dzisiejszy dzień? Wiem co to znaczy, bo miałam sunieczkę najukochanszą na świecie z padaczką:-( Moja tez miała bardzo długie i głębokie ataki , bardzo trudno dochodziła do siebie.....ale była młodsza. Nie wiem co wam poradzić.Ja próbowałam różnych leków ale dopiero homeopaty pomogły. Bardzo Ci współczuję tego widoku, bezradności , szaleńczych myśli, oszalałego z niemocy serca,braku pomocy i wsparcia. Naprawdę jestem z Toba , z wami myślami. Trzymajcie się dziewczynki.Bardzo sie trzymajcie. Quote
supergoga Posted November 30, 2006 Posted November 30, 2006 Mój 16-letni pudel dostał pierwszego ataku padaczki przy mnie, póxniej były juz częstsze, różne, bałam się zostawiać go samego w domu, ale żył z tym 2 lata. Odszedł ode mnie w wieku 18 lat. Widok okrutny, nie pomagało nic - po atakach ja dawałam mu glukoze na serducho, żeby trochę wzmocnić - tak sama sobie umyśliłam. Wtedy jeszcze nie było tylu wetów, ja bez samochodu. Mój Tobiasz w trakcie ataków cierpiał bardzo, ale między nimi, mimo, że ślepy, głuchy, z zanikiem mięsni na tylnych nogach - zył, kochał mnie i był zawsze obok. Trzymaj się - utul ode mnie Bunię. Nic więcej powiedzieć sie tu nie da. Quote
Dorothy Posted November 30, 2006 Posted November 30, 2006 Dzis juz jest lepiej, choc Bunia od rana wygladala na przygnebiona i osowiala, robila tez wrazenie zmeczonej i zataczala sie lekko, ten atak musi w jakis sposob meczyc organizm i wyczerpywac. Boje sie tego bo ona ma powiekszone i pewnie niezbyt wydolne serduszko :-( Caly dzien spala, teraz po zjedzeniu kurczaka odrobine sie rozpogodzila. Wciaz duzo spi, duzo ja glaskam i przytulam. Smutno mi, i bez tego nie najlepiej ostatnio sobie radzila, ma problem ze stawami, szczegolnie miednica, widze ze kucanie do siku sprawia jej bol, dlugo wedruje i przymierza sie do rozstawienia nozek, ona od poczatku drrepcila nie chodzila (wet powiedzial ze to mozliwe ze skutki potluczenia po wypadku ktory miala tuz zanim ja wzielam, wyraznie dostala wtedy w plecy bo caly grzbiecik obdarty byl ze skory i futra). Oby takie cos nie powtorzylo sie, ona juz tyle przeszla, zasluguje na spokojna starosc:-( Quote
Monia70 Posted December 1, 2006 Posted December 1, 2006 Dorotko - bądź z Nią i kochaj.Głaskaj i przytulaj.Noś na rękach i pozwól spać na kolanach.To będzie piękna starość. A ataki padaczki bardzo wyczerpują.Dochodzi do niedotlenienia i spadku glukozy.Więc dlatego jest osowiała, senna i przybita...... Jestem z wami myślami . Quote
_Aga_ Posted December 1, 2006 Author Posted December 1, 2006 Same złe wieści :-( Dorotko - trzymaj się!! I Bunię pogłaskaj ode mnie za uszkiem.. Quote
tuxman Posted December 5, 2006 Posted December 5, 2006 Eeeeee tam ciotki - mazgaicie się! Jak znam Szczotkę de Klo - to nie ma na nią leszcza! Skoro przeżyła jak do tej pory nieczęste bliskie spotkania trzeciego spotkania ze SWOIM PAŃCIEM i nadal jest w stanie błyskawicznie nurkując pod ramieniem Doroty wyżerać na bezczelniacha jogurt z pudełka (szybsza niż myśl!) - to może przestańcie już biadolić i krakać... Nic jej złego nie jest i nie będzie... Pozdrawiam Quote
Dorothy Posted December 5, 2006 Posted December 5, 2006 szczotka de klo :pissed: oburzajace, jak Ty obrazasz moja ukochana starowinke ale rzeczywiscie, ma sie dobrze, przytulam ja, spi ze mna (mezu udaj ze tego nie czytales:evil_lol:) dostaje pyszne zarelko i w ogole. Ona chce zyc, bo jej ze mna dobrze;) tak mysle.... Quote
tuxman Posted December 7, 2006 Posted December 7, 2006 Dorothy napisał(a):szczotka de klo :pissed: oburzajace, jak Ty obrazasz moja ukochana starowinke Oj a ty się zaraz denerwujesz... No niech ci już będzie... Szczoteczka de Klo (jak ci Szotka nie pasuje...) W sumie jakby się na to "de" zagapić - to familija znaczna i conajmniej Węgierska! (Klo byli spowinowaceni z Batorymi) OCZYWIŚCIE - reszty (zgodnie z życzeniem) nie czytałem :loveu: Pozdrawiam Quote
tuxman Posted December 21, 2006 Posted December 21, 2006 No i cóż tam o naszej Szczoteczce de Klo slychać? Żyje jeszcze czy ekheeemm... tego.. no... gdzieś utknela? :evil_lol: Pozdrawiam Quote
_Aga_ Posted December 21, 2006 Author Posted December 21, 2006 tuxman napisał(a):Eeeeee tam ciotki - mazgaicie się! Jak znam Szczotkę de Klo - to nie ma na nią leszcza! Skoro przeżyła jak do tej pory nieczęste bliskie spotkania trzeciego spotkania ze SWOIM PAŃCIEM i nadal jest w stanie błyskawicznie nurkując pod ramieniem Doroty wyżerać na bezczelniacha jogurt z pudełka (szybsza niż myśl!) - to może przestańcie już biadolić i krakać... Nic jej złego nie jest i nie będzie... Pozdrawiam No to już nie biadolimy i nie krakamy :eviltong: Dobrze ma u Was Bunieczka :loveu: Quote
Dorothy Posted December 21, 2006 Posted December 21, 2006 Oj ma. Zastanawiam sie czy ciotka Bunia nie ma najlepiej z wszystkich naszych psow...;) wciaz na kolankach, wlasny pokoj na poddaszu, spokoj cisza zarelko i luz.:roll: Quote
brazowa1 Posted December 28, 2006 Posted December 28, 2006 Juz po świetach! czy Bunia cos Wam szeptała na ucho? Co u Was,jak zdrowie suni? Quote
Dorothy Posted December 28, 2006 Posted December 28, 2006 ciotka Bunia ma sie swietnie, kurcze czasem mam wrazenie ze takie sterane zyciem sztuki sa zahartowane bardziej ode mnie. :crazyeye: No wiec ciocia spedzila swieta spiac i jedzac, powiedziec nic nie raczyla ale byla smutnawa, bo mialam dla niej malo czasu. Codzienna godzinka przed komputerem z Bunia na kolankach zostala z powodu bieganiny swiatecznej zlikwidowana i ona to przezyla bardzo, wiec ostatnie dwa dni siedziala ze mna i ogladala filmy na dole dla odmiany., Znaczy ja ogladalam ona chrapala wpasowana w moj bok. Na podlodze obok chrapaly kolejno: Bert, Filip, Hossa, a Sunia niestety w garazu bo dostala cieczki (przelamala bariere hormonalna i mamy jazde ulanska bo Bert szaleje) ciotka jak zwierz najmniej klopotliwy traktowana jest ze szczegolna estyma:loveu: Quote
kiwi Posted December 28, 2006 Posted December 28, 2006 czyzby na widok pana domu wszystkie sztuki a nawet hossa zrobily sie takie grzeczne? Quote
Dorothy Posted December 28, 2006 Posted December 28, 2006 kiwi napisał(a):czyzby na widok pana domu wszystkie sztuki a nawet hossa zrobily sie takie grzeczne? nie wszystkie, Bunia go olewa :evil_lol: a Hosia owszem, razem z Sunia maja traume, tuxman oprawca wrocil :lol: nie pozwala krasc, uciekac, ani obsikiwac sprzetow. Co za los... prawdziwie psi.:-( za to Dorotka odpoczywa cholera jedna i plawi sie w rozpuscie, na przuklad spi se do osmej, nie do pomyslenia... a do niedawna wstawala o 5 rano wyciagana z wyra szczekaniem :angryy: mowie Wam, ciocia Bunia rules, bo ona tez byla wyciagana z lozka, biedulka, razem ze mna, a wiec po tej samej stronie barykady byla:evil_lol: Quote
Monia70 Posted December 31, 2006 Posted December 31, 2006 Dla całej ogromnej rodzinki zyczę wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku! A specjalnie dla Dorotki spokoju a dla Hoski wyciszenia ;) ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.