nathaniel Posted March 18, 2006 Author Posted March 18, 2006 CO do szelek to mialam na mysli bieganie rekreacyjne , no albo cos potem :) bardziej zaawansowanego, wlasciwie to chodzi o to ze samej nei mam motywacji biegac, a stawy musz ejakos sobie cwiczyc. Kiedy biore tabletki jest okey moge biegac itpp, ale jak mam przerwe (musze miec :( ) to normalnie trudno z lozka wstac. o to chodzi tak? Pytalam sie na sobieskiego, aktualnie nie mieli, a ja potrzebowalam jakies dlugiej smyczy (moja miala okolo metra-wisi na garderobie gdzies :D , wrazie czego :D) i wzielam dwie oliwkowe "dlugie" Quote
coztego Posted March 18, 2006 Posted March 18, 2006 nathaniel napisał(a):CO do szelek to mialam na mysli bieganie rekreacyjne , no albo cos potem :) bardziej zaawansowanego, No to kup małemu szeleczki typu guard, bardzo dobrze się noszą, są dostępne w normalnych sklepach. o to chodzi tak? Własnie o to, zwykła lina 10 lub 15 metrowa z karabinkiem na jednym końcu :) Może na wystawie w Spodku będzie można kupić (wystawa już w przysżły weekend ;) ). Quote
nathaniel Posted March 18, 2006 Author Posted March 18, 2006 Bardzo bym chciała pojechać, ale nie wiem :D To zalezy do ilości spr. w szkole :/ Quote
Guest Mrzewinska Posted March 18, 2006 Posted March 18, 2006 Linke treningowa mozna zrobic samemu - z tasmy szerszej czy zwyklego bawelnianego sznura odpowiedniej grubosci - byle z wygodna petla na dlon i mocnym karabinkiem z drugiej strony. Zofia Quote
nathaniel Posted March 18, 2006 Author Posted March 18, 2006 Dziekuje pani Zofio za pomysl, napewno wykorzystam, zaprzegnie sie mame do pomocy :evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol: A teraz czas na "recenzje" spacerku : Wrócilismy ze spaceru, nie patrzylam na zegarek , bo i po co, bylo smiesznie :D Zasuwalam w trampkach przez zapblocone ulice, a co tam, najwyzej bede chora, znacyz sie chora i tak jestem, ale psychicznie, co oznacza że najlepiej byloby zamknac mnie w pokoju bez klamek. Wracajac do tematu, Rambo zachowal sie dzis wspaniale, postanowilam dzis zrobic mu spr, torszke sie balam , ze mnei oleje , ale .... Ale madra (z ktorej strony) Beata zrobila psu kilka powtorzen komendy "DO MNIE" na lince (no dobra na 5 metrowej smyczy), i przyszedl. Wiec zachcecona sukcesami, pupila, zawleklam go na prawie ogrodzony teren (brame ktos sobei wzial i drzwi też, zostal tylko plot) , moze i zlamalam prawo, ale wydjae mi sie ze to teren miastowy:) Wiec tam, odpielam mu smycz i pozwolilam odejsc kilka metrow, zawolalam go= 0 reakcji. Oblal mnie zimny pot, jak ja go teraz przywolam, przypomnialo mi sie jednak, ze to nie ja mam gonic Ramba, a on mnie. Usmiechnelam sie pod nosem i ruszylam w przecinym kierunku, omijajac dziury znalazlam sie na skrawko zieleni. No tak co teraz ? Schowalam sie za kontynerem, niestety psa ani widu ani slychu,Ty debilko , po co go puszczalas- pomyslicie zapewno-zreszta tak jak ja, ale nie w naglym przyplywie odwagi przezpacerowalam sie wokol ogrodzenia w ta i spowrotem. "JEST ! ZAUWAZYL MNIE, POLOWA SUKCESU ZA MNA" . "Rambo DO MNIE" -powiedzialam wyciagajac reke ze smakolykiem w kierunku psa - jak mozna bylo sie spodziewac- za miesne "krokieciki" Rambo dalby sie pochlatsac- przybiegl w podskokach. Nie zapielam go jednak na smycz, przypomnialam sobie, ze ktos kiedys powiedzial, nie zapinaj psa odrazu na smycz kiedy do ciebie podbiegnie. Tak wiec zrobilam. A Rambo jak to Rambo, nieokrzesany wojownik ruszyl klusem przed siebie. "Co ja z tym psem mam" Biegal jak szalony po tym terenie , miedzy drzewkami , szaleniec. Przywolalam go, kurcze znowu zero rekacji , no tak zapomnialas o smakolyku: "Rambo do mnie! " -krzyknelam tak by wyrwal sie z transu. Na czarnej rekawiczce czerwienil sie kawalek mieska , naturalnie z firmy CHAPPI (co moj pies widzi w tych miesnych kawalkach, musze mu to swinstow kupowac, wybierac miesne kawalki , a reszte dawac na schronisko , albo wysypywac bezdomnym psiaka na moim osiedlu, albo dawac siostrze, ktora ma ogromnego lasucha w domu, zje kazda ilosc karmy, nie wazne z ktorej polki cenowej) "Przybiegl! Dobra nasza " - pomyslalam zapinajac go na smycz, po piescilam go chwlike i znowu spuscilam, tak wiem, nei powinnam , ale zwyciestwo tak jets tak smaczne. Zaczal sie tarzac (pies nie ja) odeszlam od niego sprawdzic czy an horyzoncie nie pojawia sie jakis pies. "O Matko Boska Czestochowska"-pomyslalam, widzac zbilzajacego sie Korka, najwiekszego przyjaciela Ramba (oczywiscie krotko sie znali, ale harcy co nei miara przy nich). Musialam urzyc podstepu, wrociwszy do psa podrzucilam pileczke, no tak, nei jest zbyt nakrecony by sie nia zainteresowac. "Rambus Kochanie ty moje DO MNIE" - przyszedl z ociaganiem ale przyszedl (no tak to przyjecie zajelo mu okolo 2-3 minut, kiedy byl w polowie zawracal, ale wkoncu jedzonko jest pyszniejsze niz snieg) Teraz wystarczylo by odwrocil uwage od Korka, proby probami, ale i tak go zobaczyl, ale nie wyrywal sie (kolejny sukces) przywolanie tez poszlo sprawnie.(tu pies byl juz na linko-smyczy) Ale juz wiem, nigdy nei puszczaj psa, poki nie jestes pewny czy przyjdzie. Czeka nas jeszcze mnostwo pracy. Mysle ze jestesmy juz na dobrej drodze, do ZWYCIESTWA jakos nie najlepsza, pelno literowek, ale duzo sie nauczylam dzieki temu spacerowi, nigdy prze nigdy nie puszcze Ramba, poki nei nauczymy sie przychodzic na zawolanie, tak jak dzis-dzis sie nam udalo, mysle ze warto bylo sprobowac . Quote
Klaudia:-) Posted March 18, 2006 Posted March 18, 2006 Widać,że robicie postępy i psiak zaczyna rozumieć o co Ci chodzi. Lepiej jednak z tym spuszczaniem go bez niczego jeszcze trochę poczekaj,a karme Chappi zamień na mięcho wyjdzie to na zdrowie psu. Czekamy na dalsze postępy i relacje. Ciesze się,że z pomocą DGM ułatwiasz ztcie sobie i psiakowi. Spróbuj go nakręcić na zabawke, łatwiej Ci będzie zapewnić psiakowi odpowiednią ilość ruchu jeżeli polubi aportowanie. Quote
nathaniel Posted March 18, 2006 Author Posted March 18, 2006 Klaudia:-) napisał(a):Widać,że robicie postępy i psiak zaczyna rozumieć o co Ci chodzi. Lepiej jednak z tym spuszczaniem go bez niczego jeszcze trochę poczekaj,a karme Chappi zamień na mięcho wyjdzie to na zdrowie psu. Czekamy na dalsze postępy i relacje. Ciesze się,że z pomocą DGM ułatwiasz ztcie sobie i psiakowi. Spróbuj go nakręcić na zabawke, łatwiej Ci będzie zapewnić psiakowi odpowiednią ilość ruchu jeżeli polubi aportowanie. On chappi nie je , on lubi z tamtad tylko te miesne kawalki :/ Sporobujemy z mieskiem, ale obwaiam sie ze nei wyjdzie, normalnie to wciana acane :lol: Z ta zabawka to jest tak, jak mam pilke w rece i mowie jaka ona sliczna itp i sobie ja odbija to on koniecznie chce mi ja zabrac, a na spacerach olewa :/ Tak, wiem ze nie spuszczac go mam, chcialam zobaczyc co juz potrafimy :) Quote
Klaudia:-) Posted March 18, 2006 Posted March 18, 2006 Myśle,że nie wiele psów oprze się surowemu lub lekko obgotowanemu mięsku i większość chetniej wykona polecenie za taką nagrode niż za suche. Jeżeli pies interesuje się piłką w domu to baw się z nim w domu,ale zawsze kończą te zabawy na takim etapie,żeby pies nie był znudzony zabawką,ale czuł niedosyt zabawy. Jest taka opcja,że na początku a zabawa będzie trwała tylko kilka chwil,ale z czasem zainteresowanie psa piłką powinno wzrastać. Możesz też kupić taką zabawke,którą wypełnia się drobną suchą karmą i ona wylatuje podczas toczenia(jezeli tylko psiak się zorientuje,że zabawka=żarcie powinien się nią zainteresowac i zacząć kombinować). Quote
souris Posted March 18, 2006 Posted March 18, 2006 Zasada numer 1 przy uczeniu psa czegokolwiek. Nagroda jest ZA zachowanie czyli PO tym co pies zrobi. Nie PRZED ! On ma nie wiedzieć czy akurat teraz mu dasz czy nie, co prawda ja do przywołania tego nie stosuję ale przy innych rzeczach tak. Należy jak najszybciej wykorzenić łapówkarstwo ! Jeśli pies do Ciebie nie chce podejść jak nie masz łapówy to zacznij robić coś dziwnego, skacz, kwicz, wydawaj jakieś dziwne odgłosy, wyma**** rękami. Pamiętaj że Twoim celem jest zainteresowanie psa Twoją osobą. W chwili gdy pies się zaczyna na Ciebie patrzeć już przystępuj do wylewnego chwalenia, pies powinien od razu podbiec zainteresowany za co go tak chwalisz, i dopiero wtedy wyciągasz dużo nagród i chwalisz psa. Bardzo dobrym pomysłem jest upieczenie ciastek włąsnoręcznie. Quote
nathaniel Posted March 19, 2006 Author Posted March 19, 2006 souris napisał(a):Zasada numer 1 przy uczeniu psa czegokolwiek. Nagroda jest ZA zachowanie czyli PO tym co pies zrobi. Nie PRZED ! On ma nie wiedzieć czy akurat teraz mu dasz czy nie, co prawda ja do przywołania tego nie stosuję ale przy innych rzeczach tak. Należy jak najszybciej wykorzenić łapówkarstwo ! Jeśli pies do Ciebie nie chce podejść jak nie masz łapówy to zacznij robić coś dziwnego, skacz, kwicz, wydawaj jakieś dziwne odgłosy, wyma**** rękami. Pamiętaj że Twoim celem jest zainteresowanie psa Twoją osobą. W chwili gdy pies się zaczyna na Ciebie patrzeć już przystępuj do wylewnego chwalenia, pies powinien od razu podbiec zainteresowany za co go tak chwalisz, i dopiero wtedy wyciągasz dużo nagród i chwalisz psa. Bardzo dobrym pomysłem jest upieczenie ciastek włąsnoręcznie. Ale np. przy nauce siadu czy warowania w stadium poczatkowym trzeba psa naprowadzic smakolykiem, tak czy nie ? Bo juz nie wiem co jest dobre a co zle Quote
coztego Posted March 19, 2006 Posted March 19, 2006 nathaniel napisał(a):Ale np. przy nauce siadu czy warowania w stadium poczatkowym trzeba psa naprowadzic smakolykiem, tak czy nie ? Nie trzeba, ale można i należy ten smakołyk naprowadzający jak najszybciej zlikwidować, i nie powinien on być nagrodą tylko naprowadzeniem- nagrodę wyciągasz z kieszeni i dajesz psu zamiast tego czym napraowadzasz. Jedno, dwa naprowadzenia smaczkiem zwykle psu wystrczą, potem można jeszcze naprowadzać pustą ręką, jeśli pies nie załapie od razu. Quote
Guest Mrzewinska Posted March 19, 2006 Posted March 19, 2006 Mozna pilka, mozna smakolykiem, ale koniecznie trzeba wykorzystac kazdy moment, kiedy pies siada sam z siebie. Kiedy szczeniak sam z siebie robi cos, co sie nam moze przydac. Bez zapachu smakolyka i oczu wpatrzonych w pileczke. A jak to juz zrobi, to jasne, ze musi byc nagrodzony i pileczka, i smakolykiem, i nasza radoscia... Zofia Quote
nathaniel Posted March 24, 2006 Author Posted March 24, 2006 myslalam ze rzucanie sei na psy, to juz nei nasz problem, niesety :( No coz trzeba zastanowic sie jednak nad szkoleniem. Quote
coztego Posted March 24, 2006 Posted March 24, 2006 [quote name='nathaniel']myslalam ze rzucanie sei na psy, to juz nei nasz problem, niesety :( Jeśli oczekiwałaś, że po tygodniu czy dwóch, rozwiążesz problem, który narastał i ugruntowywał sie przez 3 lata, to masz wysokie wyobrażenie o swoich umiejętnościach trenerskich ;) No coz trzeba zastanowic sie jednak nad szkoleniem. Szkolenie zawsze się przyda, ale nie licz na to, że efekt będzie natychmiastowy. Na pewno Twoja praca będzie lepsza, jeśli fachowiec pokaże Ci jak pracować. Quote
nathaniel Posted March 24, 2006 Author Posted March 24, 2006 d ta ironiacoztego napisał(a):Jeśli oczekiwałaś, że po tygodniu czy dwóch, rozwiążesz problem, który narastał i ugruntowywał sie przez 3 lata, to masz wysokie wyobrażenie o swoich umiejętnościach trenerskich ;) Szkolenie zawsze się przyda, ale nie licz na to, że efekt będzie natychmiastowy. Na pewno Twoja praca będzie lepsza, jeśli fachowiec pokaże Ci jak pracować. Skad ta ironia,poprostu staralam sie naprawiac to co popsute :) Bylo juz ok, ale dalej jest problem ;) Quote
nathaniel Posted March 30, 2006 Author Posted March 30, 2006 Spacer przed 2 godzinami : miod ;) Wykonywal polecenia , "aportowal" sznurek , rozgryzal patole ;) gonil mnie (uciekalam mu ! a nie on mi !) Quote
majap Posted April 6, 2006 Posted April 6, 2006 Ja jeszcze w kwestii zastepowania klikera :) My klikamy naszym psom klaskajac jezykiem o podniebienie - tak jak w dziecinstwie sie udawalo galopujacego konia (nie wiem jak to opisac, ale mam nadzieje, ze zrozumiecie :) hihihi Dzwiek w "warunkach pozaszkoleniowych" praktycznie nieuzywany, ale wystarczajaco glosny i psy fajnie na niego reaguja. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.