Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Myszu napisał(a):
Chętnie skorzystam z ofert wspólnych spacerów. W którym hotelu są maleństwa, obecnie nie mam zbyt dużo czasu ale w najbliższym czasie powinno sie to zmienić, mogłabym zabierać je na spacerki. Tylko niestety nie dorobiłam się "prawka" więc mam problem z dalekimi podróżami:placz: .


Myszu, za nic w świecie "nie odstąpię" przyjemności spaceru z malutkami. Ale możemy w trzy "pańcie" i w trzy psy pochodzić. My jeździmy codziennie samochodem, więc jak ci przyjdzie chęć i czas pozwoli, możemy "zabrać" po drodze ciebie i psa, pojechać razem i pobiegać w sześć sztuk:cool3: . No my to na końcach smyczy, a twoje pewnie luzem. Jak by co, to pisz. Będziemy się zdzwaniać.

  • Replies 1.8k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Wczoraj Sabcia miała operację. Nic nie pisałam, aby nie zapeszać. W poniedziałek byliśmy na badaniach i oględzinach weterynaryjnych, no i ustaliliśmy termin na wczoraj.
Wprawdzie szereg osób sugerowało, iz w tym wieku raczej powinniśmy sobie odpuścić operacje, bo suka stara i "nie warto", ale teraz mimo wielkiego strachu i sraczki przez cały wczorajszy dzień, wiem, że było warto. Sabunia miała na macicy i jajnikach cysty wielkośći kurzych jajek. Oczywiście zrobiliśmy prześwietlenia czy nie ma jakich innych przerzutów i NIE MA. Płuca czyste!!!!!!!! Sabunia została w klinice pod czujnym okiem lekarzy, byliśmy wieczorem - wybudzała się z narkozy. Jedziemy dzisiaj po południu. Teraz mamy "wizyty" w dwóch miejscach: u Saby w klinice i Pajutka w hotelu. Zaraz też będę dzwonić i pytać jak tam maleństwo. Ileż to nerwów kosztuje, ile stresu. Cały wczorajszy dzień to kłębowisko nerwów, dzisiaj może trochę lepiej, ale do 10-tej, jak będę dzwonić też nerwowo. Sabunia w klinice zostanie 4-5 dni. Aż będzie "całkiem bezpiecznie".

Posted

Dzwoniłam. Wszystko w porządku. Była na spacerku rano. Czuje się dobrze. Tam się ze mnie śmieją!!!! Powiedzieli, że mało, że jest dobrze, jest BARDZO dobrze. I żeby się nie martwić, etc. Łatwo mówić. Ale trochę mi spokojniej. Przecież tam całą dobę lekarz jest i patrzy co z malutką. Och!

Posted

Niech się ktoś z nami razem pocieszy.
Pajut już p operacji - tryska energią i radosnym usmiechem.
Sabunia - tez już po pierwszej operacji, jak sie okazało koniecznej. Dochodzi do siebie.
Są radosne wesołe i uśmiechnięte, pocieszcie się z nami chwilę.

Posted

Oj..mar.gajko przeciesz się cieszymy!!!!

TAAAAAAAAAAAAAAAAK BARDZO!!!


Brawa dla mamutków i trzymamy kciuki za szybciutki powrót do zdrówka:loveu:.

Posted

[quote name='Veris']Oj..mar.gajko przeciesz się cieszymy!!!!

TAAAAAAAAAAAAAAAAK BARDZO!!!


Brawa dla mamutków i trzymamy kciuki za szybciutki powrót do zdrówka:loveu:.



Tego mi brakowało, dzisiaj smutno na dogo z powodu Ptysia, sama mam oczy ciągle "wilgotne". Więc trochę radości nie zaszkodzi.

Posted

Luiza była wczoraj u Saby w klinice, Sabunia jeszcze słabiutka. Pochodziła 15 minut i wywaliła się na boczku. Brzuszek wygląda dobrze. Były głaskanki i przytulanki. Pajutek na spacerach szuka Saby ogląda się do tyłu i jest wyraźnie zawiedziony, że jej nie ma w pobliżu. Wczoraj miał za towarzyszkę dalmatynkę Miję. Wprawdzie to nie Saba, ale i tak mu było raźniej. Dzisiaj znowu odwiedziny, a w sobotę konsultacja kiedy można Sabę już zabrać do Pajutka, bo "psychika" równie wazna jak fizyczność.

Posted

SUPER że wszystko OK ściskamy łapy razem z moim futrem za szybki powrót do zdrowia!!!!!!! :multi: :multi: Jak mu wytłumaczyć że to dla ich dobra przekazywac im dobre fluidy;) :lol: . Psiaki naprawdę potrafią potwornie tęsknić za sobą, miałam dwie jamniczki mamę i córkę, obie niestety miały nowotwora sutków (chyba genetyczne?) córeczka odeszła pierwsza :placz: mimo operacji i leczenia starsza nie miała nowotwora złośliwego ale była już bardzo stara (16 lat) po śmierci córki załamała się nie chciała już żyć przestała jeść marniała i w końcu odeszła:placz: . Ale teraz są już razem:lol: . Musicie jak najszybciej je połączyć razem będą nawet szybciej wracać do zdrowia. Powodzenia i całuski dla maluszków.:buzi:

Posted

Słodkie białe misie to dobrze, że do zdrówka wracają!!!!

Posted

Sabunia w sobotę już pojechała do Pajucika. Pan doktor powiedział, że jest wszytsko OK i zabierać sucz. Przez sobote i niedzielę, jeszcze była słabuitka, ale wczoraj już mnie przećwiczyłą. Wprawdzie padało i spacerek nie był za długi, ale pęd jaki wykonała świadczy o tym, że nabieramy siły. W ramach rekonwalescencji dokarmiamy się kurczakiem. Pajut zazdrości, ale on jest taki tłuściutki, że jego raczej trzeba odchudzać, niż dokarmiać.

Posted

Saba juz całkowicie (tfu, tfu) doszła do siebie. Wczoraj byliśmy na standartowym półtoragodzinnym spacerku. Wprawdzie odpoczywaliśmy po drodze, ale nie chcieliśmy wracać i dobrze się czujemy. W ramach rozpusty i dogadzania Sabunia spożywa puszki RC Conwalescent Support; aby nam szybciej doszła do formy i powiem że baaardzo nam smakuje. Wymiatamy miskę w przeciągu 3 sekund. Sesja foto może dzisiaj, bo inne panny zajmowały aparat.

Posted

Jak domku nie będzie, to chyba zamieszkają u mnie. Wprawdzie moja wyobraźnie nie pozwala ogarnąć mieszkania w bloku i trzech dużych psów i moich kotów. Ale może mam wyobraźnię niewielką. Jeszcze trochę poczekamy, ale koszta hotelu "dobiją gwóźdź do trumny", a u mnie darmocha. A leczenie psychiatryczne jeszcze z ubezpieczalni jest.

Posted

Właśnie Mar. gajko Ty nigdy o tę kasę nie wołasz, ale przecież to juz tyle trwa, że w ruinę wpadniesz, może napisz w tytule, że malamuty potrzebują funduszy na hotel i leki?

Posted

Wiecie same jak jest. Pieniędzy nigdy nie ma. Ale jak czytam o tych wszystkich nieszczęśnikach, to jakoś nie mam sumienia prosić. Trochę się nazbierało na Allegro (na operację Saby starczyło), a hotel... dzisiaj Luiza bierze pożyczkę w Banku, to myślę, iż w częśći chociaz zasponsoruje hotelik. Tyle jest tych psiaków, tyle nieszczęść, dopóki nie musze się wyprzedawać całkiem, to jakoś będzie. Ale dzięki za zainteresowanie. Kochane jesteście.

Posted

Ja myślę, iż przeszkodą jest wiek i "dwoistość" tej adopcji. Po jednego młodego - to już z 5 znalazłoby dom. Każdy jak słyszy 10 może 11 lat. I jak słyszy "rak jąder", "rak sutka". To wymiękają ludzie. Z jednej strony nie chcą kosztów i kłopotu, ale też nie chcą się przyzwyczaić i ... pożegnać wkrótce. To dwa głowne nurty w braku domku. Coś możę błysnęło w tunelu, ale nawet nie chę pisać bo jak zapeszę...; gdy to nie wypali, to idą do mnie, pewnie będzie jatka psio-kocia i wyjco-sąsiedzka. Ale co tam.
Koziołki i brzuszkowanie i "patrzenie w ślepki" wynagrodzi wszystko.

Posted

a nie myslałayscie ,zeby wydac je osobno ,my tak zrobiłysmy z Magą i Beamnem ,Ben jest co prawda na domku zastepczym ,ale Magda ma juz nowy dom ,ale wiem jak to jest ze strymi psami np takiegoo Bossa nikt nie chce

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...