.Ania. Posted January 8, 2007 Author Posted January 8, 2007 Monia, nie wiem jak Ty dajesz radę. Masz ciężką pracę i wymagającą wiele serca. U Pigwuni sytuacja obróciła się o 180 stopni. Jutro Pigwa na 95 % będzie miała operację. Pomimo tego, że Pigwunia dzisiaj lepiej się czuła, niestety wszystkie wyniki poleciały w dół :-(. Ma bardzo dużą anemię. Nie mogę tego zrozumieć, bo ona ma całkiem różowe dziąsła, a anemię straszliwą. Te wyniki znaczą, że niestety ten guż rośnie i ciągle gdzieś podkrwawia. Zastanawialiśmy się co robić dalej. Szans w tej chwili na przeżycie praktycznie nie ma :-(. Niestety ten guz ją wykańcza. Doktor zdecydował, że jutro rano ją otworzy i zobaczy jak to wszystko w środku wygląda. Jeśli będzie to guz operacyjny, to go wytnie, jeśli nie to nie będzie nic ruszał, tylko zaszyje Pigwunie spowrotem. Dzisiaj Pigwunią dostała bardzo dużo leków wzmacniających, nasercowych, krwiotwórczych, do tego kroplówkę i silne leki przeciwbólowe. Quote
Ela_and_Krzys Posted January 8, 2007 Posted January 8, 2007 ojej Ania, trzymasz sie jeszcze? jestes niesamowicie dzielna i dajesz Pigwuni takie oparcie... trzymamy dalej za Was mocno kciuki i wciaz wierzymy ze Pigwa jeszcze z tego wyjdzie... Quote
.Ania. Posted January 8, 2007 Author Posted January 8, 2007 Długo nad tym myślałam. Pewnie wiele osób pomyśli, że jest to dosyć kontrowersyjna decyzja. Ale ja po prostu nie wiedziałam jak postąpić, nie potrafiłam podjąć decycji. Zdałam się na doświadczenie lekarza, zastrzegając, że nie chcę by Pigwa cierpiała i to była dla mnie jedna z najważniejszych rzeczy. Dr powiedział, że uważa, że warto podjąc ryzyko, bo wiele nie ma do stracenia. jeśli będzie uważał, że dalsza walka jest bez sensu. Że wsyztko w środku wygląda bardzo źle, to jej nie wybudzi. Jeśli będzie widział szanse w usunięciu guza, to będziemy wlaczyć dalej, albo jeśli uda mu się jakoś zatamowac krwotok i będzie uważał, że można ją jeszcze leczyć objawowo, to też jeszcze spróbujemy. Mówi, że jeśli się uda, choć szanse są małe, to Pigwa dostanie znowu silne leki przeciwbólowe, tak żeby nie odczuwała dyskomfortu. I że gorzej na pewni nie będzie. Jeszcze operacje uzależnia od wyników prób nerkowych i wątrobowych i jak Pigwa będzie się czuć jutro. Nie wiem czy dobrze robię, Pigwa to nie jest zwykły przypadek. Nie możena z góry założyć co będzie, a co nie. Bardzo boje sie jutrzejszego dnia, boję sie też czy na pewno dobrze robię :-(. Nie wiedziałam, że będę musiała podejmować takie decyzje. Dziękuję od razu Adze G i Kwi za dzisiejsze telefoniczne doradztwo i podtrzymywanie mnie na duchu I proszę mocno trzymać kciuki Quote
Ela_and_Krzys Posted January 8, 2007 Posted January 8, 2007 Aniu na pewno dobrze robisz. Zrobiłaś już wszystko co tylko się dało do tej pory. I każda Twoja następna decyzja na pewno będzie dobra. Choćby nie wiem jak była ciężka... Ale będzie dobrze. Musi być. Pigwa ma przecież wprawę w udowadnianiu weterynarzom że ona wie lepiej... Quote
.Ania. Posted January 8, 2007 Author Posted January 8, 2007 Elu, czy się trzymam...? Powiem Ci, że nie śpię już tak długo, że mój organizm tez zaczyna odmawiać posłuszeństwa. Zaraz idę dać Pigwuni leki i chociaż ze dwi godzinki się prześpię, póki moja mama jest w stanie jeszcze czuwać przy Pigwie. Ale dla mojego Pigwulątka, wszystko bym zrobiła. Quote
Patia Posted January 8, 2007 Posted January 8, 2007 Aniu , dobrze zrobiłaś , widząc Pigwę w środku lekarz będzie miał pewność , co do diagnozy i rokowań i Tobie będzie łatwiej podjąć jakiekolwiek decycyzje. Będę trzymać z całych sił Quote
Ela_and_Krzys Posted January 8, 2007 Posted January 8, 2007 Podziwiam Cię naprawdę. Masz tyle siły.... Prześpij się koniecznie - jutro ciężki dzień Was czeka... My dalej trzymamy kciuki... Quote
supergoga Posted January 8, 2007 Posted January 8, 2007 Trzymam paluchy ba Pigwunie, żeby było dobrze. Pigwus trzymaj się maleńka, masz jeszcze czas - Pańcia cię kocha, nie zamartwiaj Jej. Trzymajcie się wszyscy, jesteśmy myślami z Wami. Quote
.Ania. Posted January 9, 2007 Author Posted January 9, 2007 Pigwunia już po operacji. Byłam z nią cały czas przy usypianiu. W pewnym momencie miała niewielkie kłopoty z oddychaniem. Weterynarz zabezpieczył guza, żeby już nie krwawił. Pigwa ma nowotwór wątroby, który akurat tak się usadowił, że kontaktuje ze śledzioną, ale na śledzionie na szczęście nie ma zmian. 1/3 wątroby jest zupełnie zdrowa, próby wątrobowe są dobre. Woreczek żółciowy bez zmian. Niestety do nerek wdała się znowu infekcja. Nie jest bardzo źle, ale trzeba szybko działać, żeby móc wyleczyć infekcje. Weterynarz nic nie obiecuje, mówi, że ciężko przewidzieć dalszy rozwój choroby. Te guzy rozwijają się w różnym tempie. Ale radzi jeszcze spróbować. Mówi, że nie ma reguły w takich przypadkach. Widział psy, które niestety szybko umierały, ale i takie które pomimo diagnozy się zboerały i żyły w dobrej kondycji kilka miesięcy, a nawet dłużej. Szczeze powiem, że poczułam ogromną ulgę, gdy dowiedziałam się, że jeszcze zobaczę ten mój rudy pyszczek, a z drugiej strony niepokój, czy na pewno dobrze robimy. Weterynarz obiecał mi, że jeśli uzna, że nie ma sensu dalej walczyć, to jej nie będzie wybudzał. Natomiast on widzi szanse, ale nic nie obiecuje. Szczerze powiem, że myślałam, że dzisiaj się rozstrzygnie w jedną albo w drugą stronę, a my dalej stoimy po środku i nie wiadomo jak to się wszystko rozwinie. Pigwunia widać zawsze musi mieć swoje zdanie ;-). Choć dla mnie podejmowanie takich decyzji jest okropnie trudne. Szkoda, że psy nie potrafią mówić. Wtedy byłoby prościej... Dzisiaj zdałam się weterynarza, mówiąc, że dobro psa, jest dla mnie najważniejsze, ale nie chcę pozwolić by ona musiał niepotrzebnie cierpieć. On mówi, że cierpieć nie będzie, bo guz już się nie powinien wynaczyniać, ale ja się jednak martwię się, co będzie dalej... Quote
.Ania. Posted January 9, 2007 Author Posted January 9, 2007 Pigwa niestety nadal jest w bardzo złej kondycji. Jeśli wszystko będzie w porządku, to mam po nią przyjechać wieczorem. Jakby coś się działo, to będą do mnie dzwonić. Dzisiaj w nocy po tych wszystkich kroplówkach bardzo dużo sikała. Raz w nocy zerwała się i pobiegła szybciutko do drzwi. Bidusia nie miała już siły i położyła się na podłodze. Nie zdążyłam jej wynieść, bo za chwilę na podłodze była już ogromna kałuża. Ona jest taka słabiutka, a jaednocześnie dzisiaj widać było, że ma ciągle wolę walki. Macha ogonkiem, a dzisiaj nawet jak już dostała zastrzyki uspokajaące, to ciągle mnie nosem trącała i łapkę dawała do głaskania. Muszę przyznać, że okropnie się czułam, jak już śpiącą zabrali, a ja przez 2 godziny czekałam na wieści z zacisniętym gardłem... Quote
kiwi Posted January 9, 2007 Posted January 9, 2007 aniu, pigwa jest pod opieka najlepsza z mozliwych w tej chwili, idz zrob sobie kapiel i poloz sie spac, tobie tez sie nalezy odpoczynek... Quote
Monia70 Posted January 9, 2007 Posted January 9, 2007 .Aniu. Od wczoraj do tej chwili znów nie miałam kompa.Pierwsze co to do was.Nie miałam żadnej mozliwości wiedzieć co u was.Nie wiedziałam zatem o operacji .Nie mogłam podtrzymać Cię na duchu :-( ale tak bardzo sie cieszę , że juz po wszystkim.Wiem , że obawa o "jutro" jest straszna i lęki i niepewność towarzyszą Ci cały czas ale jak czytałam Twoje posty nie wiedząc co przeczytam na końcu...i jak doszłam do zdania, "że jeszcze zobaczę ten mój rudy pyszczek" to byłam bardzo szczęśliwa, że się udało, że się wybudziła. Teraz trzymam kcikaski za dalsze sprawy. Jestem pełna podziwu dla Ciebie Aniu. Quote
Bella11 Posted January 9, 2007 Posted January 9, 2007 Choć nie pisałam ale codziennie śledzę los kochanej Pigwuni , trzymam mocno kciuki i przesyłam pozytywne fluidy dla kruszynki i jej pańci . Musi się udać nie ma innej opcji Quote
supergoga Posted January 9, 2007 Posted January 9, 2007 Aniu, Pigwusiu - trzymajcie się. I pamiętajcie, że macie przyjació. To my - dogomaniacy! Quote
Tigraa Posted January 9, 2007 Posted January 9, 2007 Duzo sily i wiary Aniu-dla Ciebie i Pigwy.Powtorze za supergogą-WSZYSCY jestesmy z Wami! Quote
Ela_and_Krzys Posted January 9, 2007 Posted January 9, 2007 Nie poddawajcie się Aniu... Musi być lepiej... Quote
.Ania. Posted January 10, 2007 Author Posted January 10, 2007 Myślałam, że do dzisiaj trochę ochłonę. Nie ochłonełam, jest nawet gorzej... Wczoraj po południu cieszyłam się jak dziecko. Pojechałam szybko do domu, wyprałam kocyki, żeby jak Pigwunia wróci wszystko było przygotowane. Kupiłam podkłady higieniczne, żeby po operacji miała zawsze czyściutko. Wstąpiły we mnie nowe siły. Zamówiłam jedzonko dla rekonwalescentów. Myślałam, że może jednak, może będzie jeszcze dobrze...może znowu będziemy razem chodzić na spacerki i nadal cieszyć się życiem... Niestety jak zobaczyłam, jaki numer wyświetlił mi się na komórce, wiedziałam już co to znaczy. Doktor dzwonił, że nastąpiły komplikacje po narkozie. Wszystko było w porządku, ale w pewnym momencie z Pigwunią zaczęło się coś dziać. Dodatkowo nerki nie chciały podjąć pracy. Dostała mnóstwo leków, doktor próbował ją reanimować. Nic to nie pomogło... Pigwunia odeszła...nie obudziła się... To jest jakiś koszmar. Kiedy już myślałam, że znowu się udało, taka wiadomość na mnie spadła. Wciąż nie mogę w to uwierzyć. Nie wyobrażam sobie naszego domu bez kochanego rudzielca... Nie wiem jak to dalej będzie... Quote
Ela_and_Krzys Posted January 10, 2007 Posted January 10, 2007 no nieee, Aniu tak mi przykro... to takie niesprawiedliwe.... tak bardzo dzielnie o nie walczylas Pigwuniu juz nic Cie nie boli (')(')(') Quote
.Ania. Posted January 10, 2007 Author Posted January 10, 2007 Już nie miałam siły wczoraj tego napisać, ale w końcu przecież trzeba... Takie szczęście nas spotkało, że ona trafiła właśnie do nas. Tyle radości nam codziennie dawała. A my nie mogliśmy się nią ciągle nacieszyć. Była z nami zaledwie 10 miesięcy. To stanowczo za krótko. Była najwspanialszym psem na świecie. Pigwuniu kochana, nie wiem jak teraz nasz dom będzie wyglądał bez ciebie...nie mogę sobie tego wyobrazić Quote
Patia Posted January 10, 2007 Posted January 10, 2007 Dziękuję Aniu Za Twe serce Za dobro którego doznałam Za ciepły dom Za Twoje ręce Co ulgę niosły Gdy cierpiałam Byłam szczęśliwa Ty wiesz o tym Więc nie rozpaczaj Już nie trzeba Pamiętaj Jest mi teraz dobrze Bo wszystkie psy idą do nieba Poetką nie jestem ale jestem pewna , że tak mówiłaby Pigwa do Ciebie Aniu , gdy mówić mogła , bardzo Ci wspólczuję:-( Quote
kiwi Posted January 10, 2007 Posted January 10, 2007 Aniu, Patia tak pieknie napisała... Dzieki Tobie i Twojej determinacji Pigwa wykradła 10 miesiecy wspaniałego życia... 10 miesiecy, w czasie których doznała tego na co czekała 3 lata w schronisku. Aniu, wszyscy jestesmy dla Ciebie pełni podziwu, nigdy nie zapomne jak jezdziłaś z Pigwa samochodem, a ona dreptała z przyklejonym na rudym pysiu uśmiechem... Aniu, Pigwa zaznała od Was tyle dobroci... Umarła kochana i potrzebna... Czasem mysle, że psy które trafiają do wspaniałych domów czują wypełnioną misję i odchodzą... Pamietamy Mazaka, Karmelka a teraz Pigwa odeszła... Pigwunia jest szczesliwa, wierze w to i wierze, że biega teraz za TM z Karmelkiem, Mazakiem, moim Kiwusiem i zieloną jamnisią... Badz szczesliwa Pigwuniu... ['] Quote
Jagienka Posted January 10, 2007 Posted January 10, 2007 Aniu, będziemy pamietać, a póki sie pamięta to ona wciąż żyje... To co robiłaś dla Pigwy.... to było coś niesamowitego, odeszła kochana i szcześliwa... ['] Quote
Monia70 Posted January 10, 2007 Posted January 10, 2007 O Boże :-( :-( :-( Nieeeeee!! Nie mogę nic pisac, trzęsą mi się ręce, łzy zalewają twarz.... Aniu, jestem z Tobą myślami. Pigwuniu, rudzielcu najwsanialszy na świecie.Dałaś tyle miłości Ani i swojej rodzinie,skradłaś im serca,trudno im będzie teraz bez Ciebie.Ale najważniejsze , że TY już nie cierpisz,że będziesz biegać szcęśliwa po Tęczowych łąkch. Spotkasz tam nasze psiaki na które czekamy z utęsknieniem i z którch smiercią nie możemy się pogodzić. Pigwaniu........... Bądź tam szczęśliwa Dla Ciebie skarbie [*] [*] [*] [*] [*] Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.