.Ania. Posted December 29, 2006 Author Posted December 29, 2006 Pigwa dostała leki przeciwgorączkowe. Serducho bije tak sobie, ale nawet miarowo i dość spokojnie. Oddech też się trochę uspokoił. Pigwunia teraz śpi, ja też zaraz zrobię to samo, szczególnie że w nocy znowu będę wstawać sprawdzać jak się mój Ruduś czuje. Rano mam znowu przyjechać do lecznicy. Patia, a jak teraz Twój Bąbelek? Niestety internet mi często wysiada, więc ciężko jest mi się dostać na dogomanię i trwa to strasznie długo... Quote
Monia70 Posted December 30, 2006 Posted December 30, 2006 .Aniu. I jak Pigwunia? Spicie troszkę??? Daj jej całuska w nochalka od ciotki. Badz dzielna Pigwuniu i walcz nieustannie. Musi byc dobrze,bo innego zakonczenia nie ma.NIE MA. Quote
Patia Posted December 30, 2006 Posted December 30, 2006 Aniu , dobrze , ze Pigwa lepiej oddycha , mam nadzieje , ze odpoczęłyście w nocy. Nie ma to , jak dobry sen , od razu jest wtedy lepiej. Daj znać , jak wypadła poranna wizyta w lecznicy. A Bąbelek mój słodki czuje się dobrze , jest przekochany , posłuszny ,słodki rudasek. Quote
.Ania. Posted December 30, 2006 Author Posted December 30, 2006 Poranna wizyta była taka, że dopiero z niej wróciłam...:mdleje: W nocy na szczęście było wszystko w porządku. Niestety ogólnie Pigwa ma się gorzej :-( . Jest coraz słabsza, serce na szczęście w miarę się ustabilizowało. Miała robione dzisiaj badania, cała morfologia poleciała w dół. Pigwunia ma coraz większą anemię :placz: . Na dodatek rosną ciągle leukocyty, pomimo tylu antybiotyków. Ta anemia wskazuje, że układ krwiotwórczy nie pracuje prawidłowo. Pigwa w końcu cały czas dostaje preparaty przecianemiczne, żelazo, witaminy. Poza tym w miarę nawet je tego kurczaka z ryżem. Czyli przy prawidłowo funkcjonującym organiźmie, taka anemia nie powinna mieć miejsca...:shake: Zastanawialiśmy się z doktorem co jeszcze zrobić. Pigwie zmieniono po raz kolejny antybiotyk. Zastanawialiśmy się nad transfuzją, ale doktror powiedział, że w jej przypadku w tej chwili to nie ma sensu, bo jest zbyt duże ryzyko powikłań, a ewentualny efekt będzie tylko chwilowy. Quote
.Ania. Posted December 30, 2006 Author Posted December 30, 2006 Zdecydowaliśmy się w końcu na podanie erytropoetyny. Jest to barzdo drogi lek krwiotwórczy, ale w tej chwili jest chyba ostatnią deską ratunku... ta morfologia musi się poprawić. Niestety był kłopot z jej zdobyciem. W aptekach nie było, hurtownie zamknięte, bo święta. W końcu doktor znalazł lek w innej lecznicy. Mieli ostatnią strzykawkę. Pigwie podano pół ampułki, resztę ma dostać jutro albo pojutrze. Po świętach może uda się zdobyć jeszcze kolejną dawkę leku. Niedobrze, że jest też ta infekcja, Pigwa dostała już tyle leków i żaden nie był skuteczny. Może ten dzisiejszy coś pomoże... Quote
.Ania. Posted December 30, 2006 Author Posted December 30, 2006 Patia, świetnie, że się się u niego wszystko unormowało. A rudzielce są chyba najsłodsze ;-). Pigwunia tak samo jest najcudowniejszym psem na świecie...tym bardziej ciężko patrzeć jak teraz choruje :-( Monia, całusek od ciotki dla Pigwuni gwarantowany :-) Quote
Monia70 Posted December 30, 2006 Posted December 30, 2006 Erytropoetyna to znakomity lek.Dobrze,ze udalo wam się go zdobyć.Teraz modlimy sie aby przyniósł dobry efekt i żeby Pigwnia już doszła do siebie. Quote
Patia Posted December 30, 2006 Posted December 30, 2006 O rany , zeby pomogło , zaraz jak wchodzę do domu to biegnę sprawdzic co u Was i Bąbelek ze mną po schodach sie wspina , jak to on , powoli , trochę sapiąc , też tu zaglada , jak gdyby rozumiał , że tam inny rudasek słaby , tak jak on kiedyś i wszyscy sie martwią. Quote
.Ania. Posted December 30, 2006 Author Posted December 30, 2006 Ja też cały czas mam nadzieję, że pomoże. Trzeba podać kilka dawek, ewnetualny efekt widać dopiero po kilku dniach. W tej chwili Pigwunia jest nadal bardzo słaba. Wychodzi przed dom się załatwić, ale spowrotem zwykle trzeba ją już wnieść, bo nie ma na to siły. Po powrocie zawsze dyszy i ciężko oddycha. Dodatkowo pojawia się wtedy często kaszel. Wygląda to okropnie :-(. Na szczęście je, ale tylko kurczaka lub wołowinę z ryżem. Puszek ani karmy nie tknie. Dostaje tak dużo leków, że muszę sobie zazanczać co już dostała, a co jeszcze musi dostać później... Co chwilę sprawdzam jak oddycha, czy nic się nie dzieje. Jutro rano znowu jedziemy na kontrolę i ewentualnie podać kolejną dawkę erytropoetyny. Quote
.Ania. Posted December 31, 2006 Author Posted December 31, 2006 Z Pigwunią niestety nie najlepiej :-(. Jest coraz słabsza :-(. Niespałam prawie całą noc bo Pigwa nie za dobrze oddychała. Poza tym co chwilę chciała wychodzić się załatwiać, (najprawdopodbniej to efekt uboczny nowego antybiotyku), co ją wykańczało. Strasznie się boję wtedy, że serce nie wytrzyma...:-( Dostała dzisiaj kolejną dawkę erytropoetyny, dodatkowo kroplówkę, leki i preparat z witaminami wzmacniający. Na efekt działania tak erytropoetyny, jak i nowego antybiotyku trzeba jeszcze niestety trochę poczekać, a tu ona coraz bardziej słabnie... Dzisiaj sylwester, a ja marzę, żeby się wreeszcie porządnie wyspać. Choć z drugiej strony, jeśli Pigwuni udałoby się wyzdrowieć tym sposobem, to ja mogę niespać jeszcze kilka nocy Tak strasznie mi przykro, jak patrzę na nią, a ona jeszcze podnosi łapkę, żeby ją głaskać i wtedy delikatnie się uśmiecha...:-( To jest taki kochany psiak. Quote
Ela_and_Krzys Posted December 31, 2006 Posted December 31, 2006 aniu trzymajcie sie cieplutko wyobrazam sobie jakie to trudne... strasznie mocno trzymamy kciuki za pigwunie - zeby leki zaczely dzialac i zeby w koncu bylo lepiej... Quote
AgaG Posted December 31, 2006 Posted December 31, 2006 Trzymam kciuki, by Pigwunia przetrwała te gorsze dni. Starsze pieski czasem mają takie załamanie, a potem jest lepiej. Pigwus nie martw Ani.... Quote
Monia70 Posted December 31, 2006 Posted December 31, 2006 .Aniu. Moje serce jest ścisniete do bólu, kiedy myśle o Pigwuni i Tobie. Wyobrażam sobie jak musisz się czuć patrząc na Nią całą.Na jej ból i osłabienie na Jej miłość i ufność do Ciebie. Wiem, że czasem przychodzą momenty niemocy, poddania sie , niewyobrażalnego smutku i beznadziejności,kiedy ma się ochote powiedzieć "już nie mam siły" ale wtedy kładziesz rekę na futerku Pigwuni, myziasz jej rudą sierść, spogladasz w oczy,całujesz nochalka i mówisz :nie to jeszcze nie wszystko, walczymy dalej, nie poddamy się.... Wiem, że to niezwykle trudne i ciężkie ale to jest tak jak z całym zyciem .Są momenty dobre i złe , wesołe i smutne.Na świecie chorują wszyscy.Starzy i młodzi, dzieciaczki i zwierzęta i nie mamy na to żadnego wpływu.Jedynie co mozemy to być ,walczyć ,dodawać otuchy,wspierać. Przeszłam chorobę i śmierć swojej sunieczki okropnie.Ból nie wygasł do dziś , choć sa już inne pieski , które kocham nad zycie. Tak więc proszę trzymajcie się dziewczynki kochane . Pigwuniu, jeszcze raz na Boga Cie prosze walcz i nie poddawaj się a Ty Aniu przejdz prze tą chorobę z wygraną. i pamietaj, że choć się nie znamy to bardzo,bardzo wspieram Was myslami. Quote
.Ania. Posted December 31, 2006 Author Posted December 31, 2006 Dziękuję Wam wszystkim. Choć trochę mnie to podnosi na duchu, że ktos jeszcze myśli o Pigwuni. Monia my się na pewno nie poddamy. Póki Pigwunia chce walczyć, nie cierpi, to będziemy robić wszystko co możliwe, żeby wyzdrowiała Pigwunia jest nadal bardzo słaba, wydaje mi się, że dziąsła ma coraz bledsze :-(. Mamy na dodatek odstawić podawanie jej żelaza i leków przeciwanemicznych, ponieważ Pigwa przestała je tolerować. Jelita zaczęły szwankować i pojawiła się krew w koopie. Dzowiniłam jeszcze do weterynarza, ale on mówi, że Pigwa dostaje w tej chwili wszystko co możliwe i że już nic więcej nie jest w stanie jej podać. Na szczęście dostała też w środę żelazo podskórnie. Podaje się je raz w tygodniu, więc choć trochę może zadziała przeciw anemii. Zjadła dzisiaj nawet sporo wołowiny z ryżem i marchewką - to jest jedyna rzecz którą chce jeść w tej chwili. Quote
kiwi Posted December 31, 2006 Posted December 31, 2006 aniu, trzymajcie sie cieplo, myslimy o was caly zcas... pigwuniu, trzymaj sie.... Quote
Tigraa Posted December 31, 2006 Posted December 31, 2006 Aniu trzymaj sie cieplutko.Pigwusiu walcz,nie poddawaj sie.Trzymam za Was kciuki. Quote
Monia70 Posted December 31, 2006 Posted December 31, 2006 Pigwuniu, zdrowiej w starym iroku żebyś ten nowy zaczęła wlepszej kondycji.Trzymam kciuki.Bardzo mocno. Quote
Patia Posted December 31, 2006 Posted December 31, 2006 ANIU KOCHANA , wszystkiego dobrego w Nowym Roku , dla Ciebie , całej rodzinki i wszystkich czworonożnych przyjaciół , dla Pigwy zdrowia , zdrowia i jeszcze raz zdrowia , bo wszystko inne dostała od Ciebie:loveu: Quote
Jagienka Posted January 1, 2007 Posted January 1, 2007 Cały czas o Was myśle... Jak Pigwunia w nowym roku?? Quote
.Ania. Posted January 1, 2007 Author Posted January 1, 2007 Patia, dziękuję. Ja też Tobie, całej rodzince ludzkiej i zwierzęcej ;-) i Wam dziewczyny, że jestescie z nami i trzymacie kciuki za Pigwunie, życzę dużo szczęścia, spokoju, zdrówka dla Was i oby jak najmniej psiaków potrzebowało Naszej pomocy w Nowym Roku. Quote
Monia70 Posted January 1, 2007 Posted January 1, 2007 Dziewczynki, jak przetrwałyście noc i dzisiejszy noworoczny juz dzionek? Samego zdrówka wam życzę . Pigwuniu,całusy w nochalek :loveu: Quote
.Ania. Posted January 1, 2007 Author Posted January 1, 2007 A co do Pigwuni, to w zasadzie jej stan od wczoraj się nie zmienił. Jest bardzo, bardzo słaba. Przejście kilku kroków sprawia jej trudność. Dziąsełka ma bladziutkie. Ma ciągle stan podgorączkowy, który jest zbijany lekami. Dzisiaj byłam z nią u weterynarza. Dostała znowu porcje leków,zrobiono jej tez usg, ze względu na te jelita, ale nic tam strasznego sie nie dzieje. Jutro będzie ważny dzień. Pigwunia będzie miała powtórzone badania krwi. Trzeba sprawdzić, czy stan zapalny nie rośnie, jak z anemią. Jutro doktor będzie też próbował zdobyć kolejną dawkę erytropoetyny, po świetach powinno byc juz z tym trochę łatwiej. Wczoraj zostawiłam Pigwę z tatą, który jakby coś się działo miał zaraz jechać. Ja też byłam cały czas pod telefonem. Na szczęście było wszytsko w porządku, a mnie musze przyznać kilka godzin oderwania się trochę od tego wszytskiego tez dobrze zrobiło. Quote
.Ania. Posted January 1, 2007 Author Posted January 1, 2007 Co jeszcze? Pigwa na szczęscie ma apetyt. Tzn ma apetyt na kurczaka, albo wołowinkę z ryżem, bo puszek renala nie tknie... Serduszko bije w miarę dobrze, natomiast nadal są problemy z oddychaniem. Wydaje mi się że teraz najważniejsze jest zwalczenie tego stanu zapalnego, bo to on najbardziej wyniszcza organizm, a tu strasznie kiepsko działają na Pigwe te antybiotylki, niektóre przecież bardzo silne... Zobaczymy jutro, bardzo się denerwuję. Mam nadzieję, że do jutra się chociaż nie pogorszy, a najlepiej jakby się zaczęło poprawiać. Quote
.Ania. Posted January 2, 2007 Author Posted January 2, 2007 Pigwunia wieczorem trochę gorzej się czuła. W ogóle ma gorszy apetyt :-(. W tej chwilijest mniej więcej bez zmian. Jest nadal okropnie słaba. Te dziąsełka ma takie bledziutkie :-(. Za chwilę jedziemy do weterynarza na badania...boję się czy nie jest gorzej...:-( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.